IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 [PÓŁNOC] Kawalerka

Zobacz poprzedni temat
 
Zobacz następny temat
 
Go down
 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
Victor Ros

avatar
110
#Uczeń Riverdale High School
Imprezowicz
110


   
Sro Lis 21, 2018 9:58 am
       
Dziewczyna nie pozostawała bierna, nie tylko oddawała pocałunki z niemałym zaangażowaniem ale dodatkowo zakleszczyła faceta pomiędzy swymi zgrabnymi udami. A to jeszcze bardziej podkręciło atmosferę. Kiedy wplotła palce w ciemne włosy, ten odcisnął ją jeszcze mocniej do blatu tkwiąc w przekonaniu, że zaraz zacznie mu zdejmować koszulkę. Przecież po to włożyła pod nią rękę, nie?
I nagle czar prysł jak jakaś pieprzona, mydlana bańka. Początkowo nie wiedział kompletnie co ona wyprawia i dopiero po chwili zrobił mały krok do tyłu żeby mogła stanąć na nogi.
Napalony jak kot w marcu, z przyspieszonym oddechem i wypukłością w gaciach obserwował jak to do czego miało dojść, oddala się coraz bardziej. Jak na księżniczkę przystało powinien tupnąć nóżką i się obrazić. Szczerze? Wkurwił się bo TAK SIĘ NIE ROBI. Na dodatek jeszcze śmiała go drażnić bawiąc się gumką od dresów. Zamiast tego mogła się zająć ich zawartością ale nie bo jakiś, kurwa projekt. Myślała, że pozostawi to wszytko bez echa? Co to, to nie. Gdy tylko pochyliła się po kilogram czegoś tam, Victor jedną ręką złapał jej biodro a drugą wymierzył naprawdę solidnego klapsa. Jego dłoń odbiła się od materiału dżinsów sprawiając delikatne pieczenie. To co musiał czuć jej tyłek. Poniekąd zrobił to żeby wyrazić swoją złość bo to była zagrywka poniżej pasa. A co do pasa to cóż, chłopak musiał ochłonąć bo nie będzie robił jakiegoś japierdole wulkanu ze sterczącym fiutem.
Zaraz.
Rzucił odkładając sól czy co tam, na stół. Obracając się na pięcie przeszedł do komody, z której wygrzebał paczkę papierosów i zapalniczkę. W pomieszczeniu rozległ się dźwięk odpalanego ognia a nim pierwsza chmura dymu opuściła jego płuca, stał już na chłodnych, balkonowych płytkach. Oparty o balustradę obserwował uliczny ruch i to co dzieje się na widocznych tyłach sklepu ogrodniczego. Traf chciał, że akurat jedna z grubych ekspedientek, wyrzucała zawartość kosza na śmieci. Świetnie, na taki widok odechciewa się wszystkiego więc krew zaczęła mu napływać znów do mózgu. O to chodziło.
Powrót do góry
 
Go down
Raven Castlecrow

avatar
204
#Dusza Towarzystwa
204


   
Sro Lis 21, 2018 2:43 pm
       
Do ataku z zaskoczenia doszło szybciej niż myślała. Nie postąpiła zbyt taktycznie, sama wystawiając się pod jego cios. Kiedy poczuła jego silny chwyt na swoim biodrze, nawet nie próbowała się szarpać. Nim by zareagowała, kara została wymierzona. To, co przeszyło ją aż do lędźwi to już nie było zwykłe pieczenie, a rozlewająca się fala bólu. Zaklęła głośno, od razu się prostując. Chciała wystosować do niego pretensję, ale powstrzymała się, widząc w jakim stanie go zostawiła. Posłała mu jedynie zabójcze spojrzenie, podczas gdy wolną ręką z automatu chwyciła się za źródło bólu. Postała tak dłuższą chwilę, czując jak efekt potężnego klapsa zaczął miarowo ustępować.
Jak zepsuć komuś dzień? Zapytajcie Raven, chyba była w tym ekspertem. Widząc jak brunet wybył z pomieszczenia, lokując się z rozpalonym papierosem na balkonie, pokręciła głową sama do siebie. Z jednej strony wiedziała, że tak się nie robi, ale z drugiej gdyby zajęli się sobą, to projekt poszedłby się jebać, zresztą jak oni.
Idąc jego śladem, z torebki wyciągnęła paczkę fajek i zapalniczkę, którą ostatnio odzyskała i pożyczając koc z sofy, owinęła się nim i wyszła do chłopaka. Opierając się plecami o barierki, odpaliła papierosa, zaciągając się dymem. - Nie złość się Victoś. - powiedziała, spoglądając na niego cielęcym wzrokiem. Po tym biała chmurka opuściła jej płuca. Słowo zły było określeniem niezbyt dobrze dobranym do obecnej sytuacji, aczkolwiek nie chciała używać zbyt mocnych słów. Przebywając obok bruneta, szło wyczuć silną mieszankę najzwyklejszego wkurwienia i irytacji, a może też lekkiego żalu?
Powrót do góry
 
Go down
Victor Ros

avatar
110
#Uczeń Riverdale High School
Imprezowicz
110


   
Sro Lis 21, 2018 5:29 pm
       
Z każdym kolejnym zaciągnięciem się, długość papierosa ulegała skróceniu. Minimalne resztki popiołu wędrowały wraz z wiatrem w dół, prawdopodobnie brudząc czyjeś pranie, które schło na rozciągniętej konstrukcji złożonej z dwóch kątowników. Nie dbał o to. Matka nie paliła a on był tu tak rzadkim gościem, że nikt nawet nie weźmie pod uwagę winowajcy z lokalu numer 19.
Gdy Raven dołączyła do niego nawet na nią nie spojrzał. Aktualnie sto procent swojej uwagi poświęcił papierosowi, którego los był przynajmniej przewidywalny. Jeszcze tego by brakowało, żeby szlugi zaczęły stroić fochy.
Nie było tematu.
Dokończył to co zaczął, a niedopałek poleciał w dół. Wracając do środka wygrzebał jakąś miskę czy coś podobnego. Plastikowy, niebieski twór wydawał się idealny do przyrządzenia masy nie robiąc przy okazji bałaganu na połowie salonu. Męska duma nie pozwoliła mu spytać jaka woda będzie potrzebna więc zapobiegawczo włączył czajnik elektryczny. Gdy ten, charakterystycznym pyknięciem zakomunikował koniec swojej pracy, wymieszał wrzątek z zimną wodą tak aby temperatura cieczy była w granicach 35-40 stopni. Taka idealna na kąpiel. Skoro pojemnik z płynem był gotowy to czas zabrać się za pozostałe składniki. Trzy torebki mąki, w sumie to ich zawartość, wylądowały w misce, czemu towarzyszyła mała, biała chmurka. Do tego dosypał soli i wlał wodę. Na początku wszystko niemiłosiernie się kleiło ale z czasem masa była coraz bardziej zwarta. Jedyne o czym teraz marzył to wsadzić łapę pod kran i zmyć resztki oblepiającego ciasta.
Chyba już.
Unosząc kulę w dłoni i podrzucając ją lekko, wiedział, że żadna tektura nie udźwignie takiego gluta. Potrzebne było coś solidniejszego. Przypomniał sobie o stolnicy, którą miał ostatnio wyrzucić ale czynność ta nie nabrała jeszcze mocy sprawczej. Tzn. Mamuśka nie prosiła go o to jeszcze wystarczającą ilość razy, więc kwadratowy kawałek drewna stał wsunięty między lodówkę a resztę mebli.
Przyda się.
Mruknął bardziej do siebie kładąc znaleziony przedmiot na ławie. Teraz wystarczyło obciąć butelkę na żądany wymiar, przykleić ją do deski i uformować małe dziecko Etny w amerykańskim wydaniu. Jak już zaschnie to trzeba pomalować na ciemny kolor i gotowe. Krzaczki, drzewa, rzeczki i inne pierdoły niech już wycina i maluje Raven. On miał za duże łapska do takich pierdółek.
Powrót do góry
 
Go down
Raven Castlecrow

avatar
204
#Dusza Towarzystwa
204


   
Sro Lis 21, 2018 5:55 pm
       
Dotarło do niej, że Księżniczka fochnęła się nie na żarty, kiedy na balkonie nawet nie poświęcił jej jednego spojrzenia, zupełnie jakby jej tam nie było. Pozostawiając za sobą jedynie cichy dźwięk kroków, blondynka została na balkonie sama, prychając pod nosem, kiedy ten był już wystarczająco daleko. To się jej trafił dumny przypadek. Czyżby od dłuższego czasu była pierwszą laską, która sprawiała mu takie problemy? A może w ogóle pierwszą z takich przypadków? Tak czy inaczej męskie ego zostało dość mocno naderwane. Tlący się papieros z każdym kolejnym buchem na swojej długości, aż w końcu w jej dłoni dzierżony był już tylko filtr, który w ślad za swoim poprzednikiem po wcześniejszym przygaszeniu, poleciał poza barierkę. Raven postała tak jeszcze chwilę, obracając się w stronę żyjącego własnym życiem miasta. Dopiero gdy usłyszała głos ze środka, wzięła głęboki wdech i odwracając się na pięcie, wróciła do mieszkania, przy okazji zamykając za sobą drzwi na dobre. Koc powędrował na swoje pierwotnie miejsce już poskładany i dopiero wtedy blondynka przyszła obejrzeć jego dzieło.
- Będzie. - chciał się bawić w obrażalskiego? Rai nie pozostawała mu dłużna. Jeżeli uważał, że dziewczyna będzie teraz za nim biegać i go przepraszać, to był w błędzie. Widząc uformowaną kulę, z szafki wyjęła wałek do ciasta, aby niepotrzebnie nie męczyć się z odrywaniem kolejnych kawałków. Podchodząc do stołu, przystąpiła do działania, z każdym kolejnym ruchem sprawiając, że masa spłaszczała się coraz bardziej. Kiedy w końcu nabrała odpowiedniej grubości, całość została uformowana w stożek, który spoczął wokół uprzednio przyklejonej butelki. Wystarczyło trochę powgniatać, uszczypać i poformować, aby zaczęło to przypominać całkiem przyzwoitą miniaturę wulkanu. Kończąc formować swoje dzieło, umyła ręce w kranie, po czym usiadła na kanapie, odgarniając włosy do tyłu. Zdarzyło się jej raz za czas zerknąć w jego stronę, ale tylko na momencik.
Powrót do góry
 
Go down
Victor Ros

avatar
110
#Uczeń Riverdale High School
Imprezowicz
110


   
Sro Lis 21, 2018 6:36 pm
       
Małżeństwa mieszkające ze sobą nierzadko przechodzą kryzys i albo krzyczą na siebie bez opamiętania albo wprost przeciwnie, milczą. Ciche dni, zgadza się? Właśnie coś takiego mu się zdarzyło, hit! Chociaż dla pobocznego obserwatora cała sytuacja wydawała się naturalna, to powietrze i panującą tu atmosfera były niezwykłe gęste. Całkowicie przypadkowo Raven zmobilizowała go do naprawdę sprawnego działania. Co ważniejsze, skupiony na robocie Victor sprawdził się całkiem całkiem. Butelkę skrócił o głowę, dosłownie. Przyklejona do podstawy stała się wyznacznikiem wysokości projektu. Główna część makiety z każdą chwilą zaczęła nabierać kształtów. Po niespełna godzinie na stole widniało coś, co śmiało mogło ubiegać się o miano pracy na ocenę dostateczną. Pamiętajmy, że to tylko początek.
Git. Co teraz?
Wspierając się na dłoniach o blat stołu doszedł do wniosku, że konstrukcja znajdowała się bardziej po prawej stronie niż na środku ale czy to miało jakieś znaczenie? Nikt nie powiedział, że ten cały wulkan miał znajdować się w punkcie centralnym.
Zostało trochę tego główna
Gniotąc palcem niewielką kulkę na stole zaczął interpretować zachowanie dziewczyny i doszedł do jednego, prostego wniosku. Początkowo pytanie, które zrodziło się w jego głowie było tak absurdalne, że gdy tylko na nie wpadł, natychmiast sam zaprzeczył. Im dłużej je powtarzał i oswajał, przestawało durnie brzmieć. W końcu złapał za krzesło i postawił je tyłem do Raven. Gdy tylko usiadł między oparciem, położył na nim swoją rękę i wsparł brodę. Szykowała się chyba bardzo poważna rozmowa.
Czy Ty się kiedykolwiek bzykałaś?
Z odpowiednim dla siebie wyczuciem i delikatnością zadał w końcu podstawowe pytanie. Może powinien inaczej dobrać słowa, uczynić jakiś wstęp, tylko po co? Nie był jej matką żeby opowiadać o pszczółkach i kwiatuszkach ani ginekologiem, który w wywiadzie miał zapisać czy pacjentka jest dziewicą.
Uważał się za to za normalnego chłopaka, który może robić to na co ma ochotę. Zwłaszcza jeśli chata jest wolna więc w czym tkwi problem? Może się zaraz dowie.
Powrót do góry
 
Go down
Raven Castlecrow

avatar
204
#Dusza Towarzystwa
204


   
Sro Lis 21, 2018 10:48 pm
       
Wykorzystała chwilę ciszy, przymykając oczy. Obecnie nie myślała o niczym, jakby próbując na chwilę oczyścić umysł. Z biegiem czasu atmosfera zaczynała coraz bardziej przybliżać się do neutralnego statusu, co bardzo ją cieszyło. Nawet Victor odzywał się częściej niż ona, co już w ogóle było odchyłem od normalności. W końcu moment błogiego milczenia został przerwany przez dźwięk przesuwanego krzesła. Gdy z lekka uchyliła powieki, zobaczyła, że brunet ulokował się na nim naprzeciwko niej. Coś się szykowało, ale za bardzo nie potrafiła zgadnąć co. Nagle zebrało mu się na rozmowy czy może zebrał się do udzielenia jej reprymendy za jej okropne zachowanie?
Żadna z tych rzeczy. Słysząc pytanie, nawet się nie wzdrygnęła. Przez chwilę nie odpowiadała, jakby się nad czymś zastanawiała.
- Zdarzało się. Ale nie z byle kim i byle gdzie, dla ścisłości. - powiedziała ze swoistym spokojem, spoglądając na niego przymrużonymi oczami. W końcu wystawiając nogę na sofę, podniosła się do siadu, aby oprzeć głowę na kolanie. Chyba domyślała się, czemu zadał to pytanie, aczkolwiek to była wersja dla niej. - A czemu tak właściwie pytasz? - rzuciła, spoglądając mu prosto w oczy, po czym wolną ręką zaczęła bawić się wiszącym naszyjnikiem pod postacią starych obrączek rodziców splecionych ze sobą na srebrnym łańcuszku.
Powrót do góry
 
Go down
Victor Ros

avatar
110
#Uczeń Riverdale High School
Imprezowicz
110


   
Czw Lis 22, 2018 9:14 am
       
Wpatrzony w siedzącą na kanapie dziewczynę, czekał na jej odpowiedź. Pytanie odnośnie dalszej części projektu zlała totalnie ale spokojnie. Do tego wrócimy za chwilę.
A no żadna nie robi tego z pierwszym lepszym i byle gdzie. Przecież istnieje ryzyko, że ktoś mógłby nazwać taką od najgorszych a o reputację trzeba dbać. Dlatego jej słowa skwitował jedynie kiwnięciem głową. Nie drążył dalej bo nie był ciekawy z kim, kiedy i jak. Takie historię są dobre dla przyjaciółek przy kieliszku różowego z bombelkami
Myślałem, że coś zrobiłem źle. Rola gwałciciela mi nie pasuje.
Wzruszył rozbudowanymi barkami stwierdzając przy tym, że to faktycznie koniec tematu. Nic na siłę. Do tanga trzeba dwojga i chociaż to zasada stara jak świat to nadal niezwykle aktualna.
Pytałem co dalej z tym.
Wyrzucając za siebie dłoń w zwolnionym tempie, wskazał kciukiem osamotniony projekt, który z wierzchu stał się nieco bardziej pomarszczony. W mieszkaniu było ciepło a ich pierwsza w chuj ‘poważna’ kłótnia trwała dość długo, żeby warstwa wierzchnia ciasta zdarzyła wyschnąć. W takim układzie nadawała się do pomalowania. To krok bliżej do końca. Dzisiaj była sobota, godzina już prawie 15. Jeśli miał to dostarczyć do szkoły na poniedziałek to będzie musiał tu nocować dziś i jutro, a rano zamówić taksówkę. Przecież nie będzie zapierdalał do szkoły na piechotę z jakimś wulkanem na stolnicy, lol.
Co tak krzywo siedzisz jakby bolał Cię tyłek.
Chwila powagi minęła dokładnie wtedy kiedy jego prawa brew powędrowała do góry. Doskonale wiedział, że albo odczuwa dyskomfort już teraz albo piękny siniak pojawi się dopiero jutro. Kara to kara, zasłużyła.
Powrót do góry
 
Go down
Raven Castlecrow

avatar
204
#Dusza Towarzystwa
204


   
Czw Lis 22, 2018 12:25 pm
       
Słysząc jego słowa parsknęła, odsłaniając przy tym białe zęby. Przez moment przed jej oczami ukazał się moment, jak pytała go o to na ich pierwszym wypadzie na dach. Chciałaby znowu mieć taką fazę, jak wtedy, ale już na pewno nie na zewnątrz przy osiągających coraz częściej minusową wartość temperaturach.
- Nic w tym złego nie było. Wręcz przeciwnie. - puściła mu oczko, uśmiechając się przy
tym. W żadnym wypadku nie narzekała na ten jego spontaniczny atak, który co jak co, ale się jej podobał. Taki nagły przypływ adrenalinki to fajna rzecz, szczególnie, że satysfakcję czerpią z tego obie strony. Wolną ręką odgarnęła włosy na lewy bok. To już chyba śmiało można było nazwać tikiem, bowiem na tym poprawianiu włosów łapała siebie samą już po wykonaniu czynności. To jak z mruganiem, nie zwracasz na to uwagi, ale przychodzi moment, że to zauważasz i zaczynasz się z tym dziwnie czuć. I potem znowu wszystko wraca do normy.
- To niech sobie siedzi. Teraz musimy ogarnąć działanie tej całej erupcji iii... - tutaj zastosowała dramatyczną pauzę, sama próbując to jakoś ubrać w słowa. - Musimy opisać pięć przykładów erupcji, o ile dobrze zrozumiałam. My mamy tą jakąś centralną, bo wychodzi górą. A jeszcze są cztery inne, które musimy po prostu zawrzeć w notatce do tego. A jak nam się uda z tymi wybuchami to trzeba tylko pomalować, ozdobić i gotowe! - na końcu klasnęła dłońmi, zwieńczając tym swoją wypowiedź. Zerkając za niego, zauważyła, że masa solna nie świeciła się jak wcześniej, co oznaczało, że ich małe dziecko było gotowe do następnego etapu. Jak one szybko rosną... schną, cokolwiek.
- Już sobie tak nie schlebiaj, prawie nic nie poczułam - rzuciła z uśmiechem, wplatając nieco kłamstewka. Przy uderzeniu bolało jak skurwysyn. Może teraz nie było z tym najgorzej, aczkolwiek gdyby siedziała równomiernie, czuła swoisty dyskomfort na jednym z pośladków. Oby ustąpiło jej to do dwóch dni, inaczej każdą następną jazdę w siodle będzie musiała odbywać na stojąco. Może to lepiej, poćwiczy równowagę.
Wyciągnęła się na sofie, przeciągając się. Na moment powietrze przeszył charakterystyczny dźwięk strzelających kości, po czym dziewczyna wstała i zatrzymując się koło bruneta, oparła się o jego ramię, kładąc na nim dłoń. - Zjadłabym pizze, a ty? - rzuciła ze swobodą, spoglądając na niego z góry. Jakie to było cudowne uczucie, kiedy przez chwilę można było się poczuć jak pan świata. Ale pewnie już za moment gospodarz zaingeruje w tą jej błogą chwilę, podnosząc się z krzesła. Co jak co, ale pączki nie wykonały zadania i aby dalsza praca została wykonana rzetelnie, potrzebowała paliwa. Może w przypadku Victora było nieco inaczej, w końcu dzięki niej opierdolił sobie pyszne omleciki, aczkolwiek to rosły facet i nawet tak przepełniony białkiem i warzywkami posiłek w końcu tracił na sile sytości.
Powrót do góry
 
Go down
Victor Ros

avatar
110
#Uczeń Riverdale High School
Imprezowicz
110


   
Czw Lis 22, 2018 3:31 pm
       
Teoria głosząca, że laski są z innej planety była prawdziwa. Za chuja nie ma opcji, że te skomplikowane istoty zostały stworzone z żebra jakiegoś gościa. One przybyły na ziemię miliony lat temu i zaczęły burzyć naturalny porządek. Pomijając kwestie wcześniejszej ciągłości gatunku, to miało sens. Albo on był tępy albo one wszystkie skomplikowane. Gdyby zaczął kumać o co w tym wszystkich chodzi, pokonałby pierwszy stopień gejostwa więc może lepiej niech zostanie tak jak jest. Dwa odrębne światy spotykające się raz na jakiś czas. Dobra.
Ostatni raz, sorry. Chyba źle Cię odebrałem bo oboje liczyliśmy na coś innego.
Zwykłe niedomówienie, zła interpretacja zachowania, pomyłka, zdarza się każdemu. Było, minęło.
Jak to? Makieta to nie koniec zadania? Najwyraźniej Raven zdecydowała się dawkować mu dobre nowiny bo na chwilowy zanik pamięci tego nie zrzuci. Po napisaniu odnośnika okaże się, że muszą się ubrać, zabrać najpotrzebniejsze rzeczy i pojechać w poszukiwaniu najbliższego wulkanu żeby zrobić mu fotkę aparatem wybranego modelu, który wybrał dyrektor naturalnie. Super, ekstra.
Chcę użyć do tego internetu. Albo chociaż pobrać jakąś książkę. Nie będę biegał po bibliotekach.
Zabrzmiało prawie jak prawo skazańca do ostatniego posiłku. Nie upierał się przy korzystaniu z encyklopedii bo logicznym jest, że na końcu trzeba spisać bibliografię.
Mnie piekła ręka a Ty nic nie czułaś?
No proszę, jak jazda konna i obijanie tyłka o siodło może działać znieczulająco. Bardzo, bardzo interesujące.
Wolę kebaba ale możemy zamówić go dla mnie a dla Ciebie małą pizze. Chyba, że sama wciągniesz dużą.
Zmierzył ją wzrokiem zakładając, że przy sporej chęci byłaby w stanie to zrobić. Dzisiejszego dnia już nic, absolutnie nic go nie zaskoczy.
Jak bardzo bolą mnie plecy od robienia tego ciasta. Oj, oj. Pomasuj mnie chwilę a ja znajdę dobrą pizzerie.
Wyciągając z kieszeni spodni telefon, wklepał w wyszukiwarkę hasło ‘pizza Riverdale' i zaczął szukać tej z najlepszymi opiniami. Jak Rav zrobi o co prosił to będzie szukał wolno i bardzo dokładnie xD
Jaka ta pizza?
Powtórnie na nią spojrzał.
Wiejska?
Zaśmiał się pod nosem bo taka nazwa idealnie pasowała do blond kowbojki. Heh.
Powrót do góry
 
Go down
Raven Castlecrow

avatar
204
#Dusza Towarzystwa
204


   
Czw Lis 22, 2018 4:46 pm
       
Ostatni raz? Aż tak bardzo go do siebie zniechęciła? Nie wiedziała czemu, ale słysząc jego słowa, to coś w środku ją zapiekło. Obudził się jakiś mały żalik, który nie chciał się od niej odczepić. Do końca sama nie wiedziała, czym zostało to spowodowane, ale wiedziała jedno - nie chciała rezygnować z tych ust, w ogóle z niego. Nie komentując jego słów, wymusiła na sobie subtelny uśmiech, na moment uciekając od niego wzrokiem.
Dozowanie, nie dozowanie, wolała wszystko robić krok po kroku, aby nie zasypywać biedaka całością już na początku. Szczególnie, że nie były to tematy mega ciężkie, ot zwykłe pogrzebanie za informacjami.
- Luźno, niczego innego nie brałam pod uwagę. Nawet książki, bo jak lubię czytać, tak zasypywanie sobie głowy pierdyliardem stron o erekcjach wulkanu, znaczy kurwa, erupcjach to trochę ciężka sprawa. - reasumując w myślach, co właśnie powiedziała, zaśmiała się, kiwając przy tym głową. Każdemu zdarza się przejęzyczenie, a już lepiej w słowie, niż później na papierze. Komisji chyba nie byłoby aż tak do śmiechu.
- Owszem, musisz się bardziej postarać... Albo nie, lepiej nie. Po co cię ma znowu ręka piec, nie? - to palnęła. Przygryzając wargę, spojrzała na niego z głupkowatym uśmiechem. To całe kłamanie wychodziło jej tak piąte przez dziesiąte. Przykładowo, gdyby kogoś zdradziła, wystarczyłoby się jej popatrzeć głębiej w oczy, aby nabrać przekonania, że jest winna. Chociaż, z drugiej strony, kłamstwa dotyczące rzeczy rutynowych jak posprzątanie, niebicie się z braćmi albo mam mało kasy wychodziły jej całkiem nieźle.
Słysząc to jego naciągane narzekanie, przewróciła oczami, ale no cóż, nie zostawia się ludzi w potrzebie. Stanęła za nim i po ulokowaniu rąk na jego karku, przystąpiła do masażu. Nie chwaląc się, była w tym całkiem dobra. Subtelnie, ale z konkretnym zamiarem naciskała i ugniatała ponoć bardzo obolałe miejsca, przynosząc im ukojenie.
Zaśmiała się, słysząc chłopaka, przypadkiem mocniej chwytając za fragment skóry. Ups!
- Jakaś średnia z duużą ilością mięsa, różne rodzaje. I bez cebuli. - wydukała swoją ukochaną formułkę z automatu, nie przerywając swoich poczynań. - Ręce mi się strasznie ślizgają, lepiej byłoby bez koszulki. - rzuciła, nawet na niego nie spoglądając, a jedynie unosząc nieznacznie jeden kącik ust.
Powrót do góry
 
Go down
Victor Ros

avatar
110
#Uczeń Riverdale High School
Imprezowicz
110


   
Czw Lis 22, 2018 7:58 pm
       
Jeśli Raven wygłosiłaby swoje wątpliwości na głos to Vic najpierw spojrzałby na nią wzrokiem w stylu ‘serio?’ a później kazał się zdecydować. Ta blondynka to trochę taki psiak ogrodnika. Sama nie weźmie i innej nie odda. Słodkie całusy i prowadzanie za rączkę było całkiem spoko jak się miało dziesięć lat. Teraz to za mało. Ale nie mówmy o niewypowiedzianych słowach bo to bez sensu.
Raven jak masz zamiar pisać o erekcji wulkanu to mam jedną prośbę. Nie wpisuj na końcu mojego nazwiska.
Przetarł dłonią twarz wyobrażając sobie minę tego kogoś, kto będzie miał niewątpliwy zaszczyt czytać ich wypociny. Na jego miejscu już po samym tytule bym odpuścił. Jak to się mówi, głodnemu chleb na myśli. Ale była też riposta, głodny głodnemu wypomni więc luz. Nie będzie taki czepliwy i odpuści to przypadkowe przejęzyczenie.
Słusznie, jeszcze pójdziesz na obdukcje a mnie wpakują do poprawczaka.
A tam zawsze istnieje ryzyko, że ktoś każe mu schylić się po mydło. Co to, to nie. Nie z nim takie numery.
Skoro już wiedział czego szukać to teraz wystarczyło odnaleźć godny lokal. Zrobił to bez najmniejszego problemu. Jedynie ruszył nieznacznie łopatkami gdy ta żmija go ukąsiła.
Nie ma sprawy.
Chwytając róg koszulki ściągnął ją bez problemu. Rozwalony na krześle, z oparciem między nogami, wybrał konkretny numer.
Dzień dobry, chciałbym zamówić średnią pizzę z dużą ilością mięsa i bez cebuli. Sosy? Po jednym z każdego rodzaju. Z dowozem pod adres...
Dokończył i pożegnał się podając jeszcze numer telefonu.
Godzina. Teraz kebab.
I tutaj sytuacja się powtórzyła. Najpierw wyszukiwanie a później dzwonienie. Z tym, że lokal, który sobie upatrzył nie dowoził pojedynczych sztuk, skandal. Zamówił więc dwa. Będzie miał na niedzielę ( to smutne).
Jak zjemy to napiszemy notatkę. Mam lapka ale nie mam drukarki więc wyśle Ci na maila, ok?
Bo prawda, że nie trzeba ręcznie, co?
Raven między kręgosłupem a łopatkami, przyłóż się bo nie dostaniesz jeść.
Zakpił ze swojego białego niewolnika narażając się na kolejne szczypnięcia. Jakoś to przeżyje~
Powrót do góry
 
Go down
Raven Castlecrow

avatar
204
#Dusza Towarzystwa
204


   
Pią Lis 23, 2018 12:40 am
       
A miała brać? W jej mniemaniu spotkanie się kilka razy nie pretendowało do sytuacji w sypialni. Z drugiej strony mając te dziewiętnaście lat człowiek szukał o wiele mocniejszych wrażeń, aczkolwiek gdzieś w środku bała się tego typowego dla dzisiejszych czasów 'odhaczenia' z listy. Nie znała jeszcze chłopaka na wylot, więc nie mogła zaliczyć go do typów z myśleniem 'przelecieć i zapomnieć', ale mając za sobą podobne doświadczenie najzwyczajniej w świecie się bała.
- Wpiszę i jeszcze podkreślę, żeby zwracało uwagę. - no wiedziała, że złapie ją za słówko, czasem był przewidywalny jak dziecko.
To, że w przeszłości miał styczność z pływaniem dość skutecznie ujawniało się na jego plecach. Widząc odsłoniętą skórę, na nowo przyłożyła do niej ciepłe dłonie, które teraz mogły działać z o wiele lepszym efektem. Przysłuchując się zamówieniu, ślina automatycznie napłynęła do jej wiecznie spragnionej jedzenia buźki. Czasem zastanawiała się czy ktoś przypadkiem nie pomylił sobie i nie wyposażył jej przewodu pokarmowego w worek bez dna. Nieco rozczarowało ją, że będzie musiała czekać aż tyle, ale z drugiej strony przez ten czas zgłodnieje jeszcze bardziej, więc pochłonięcie całej pizzy nie powinno sprawić jej większego problemu.
- Spoko, zajmę się tym. Mam nadzieję, że jakoś nam to wyjdzie. - zaśmiała się z lekka, wyobrażając sobie dzieło, które stworzą robiąc fuzję swoich umiejętności literackich. Najlepiej, aby ten kto będzie to oceniał wcześniej strzelił sobie kilka głębszych. Nie dość, że szybciej to przyjemniej.
No to się jej trafił wymagający klient. On jej będzie groził tym, że nie dostanie jedzenia? No kurwa pewnie, jeszcze może sam zje to wszystko na jej oczach, aby skonała w cierpieniach? Nagle stosowany dotąd szwedzki masaż przerodził się w głęboki, kiedy dziewczyna między łopatki chłopaka wbiła swojego łokcia. Oczywiście nie próbowała przebić się nim przez bruneta niczym obcy w filmie o takim samym tytule, aczkolwiek chciał, aby się przyłożyła, więc postanowiła spełnić jego wymagania.
- Czy tak może być? - rzuciła zaraz nad jego uchem, gdyż obecna pozycja nie pozwalała jej na nic więcej. Po dłuższej chwili postanowiła na moment wrócić do poprzedniego sposobu, na nowo zajmując się ramionami i karkiem.
Powrót do góry
 
Go down
Victor Ros

avatar
110
#Uczeń Riverdale High School
Imprezowicz
110


   
Pią Lis 23, 2018 11:54 am
       
Jednak on to był mega prosty w obsłudze. Życie traktował jak rozgrywkę w jednej z wielu gier i prócz tego, że dobrze dotrzeć do końca w jednym kawałku, to najlepiej nie komplikować fabuły którą i tak już zaplanował pomysłodawca. Ktoś inny mógłby to zinterpretować inaczej i przełożył na zabawę z Bogiem, planem od niego i śmiercią na końcu. Nie byłoby to takie złe ale Vic rzadko chodził do kościoła a konsole odpalał często. Dlatego myślał tak a nie inaczej.
Spróbuj a pożałujesz. Pod budynkiem są piwnice. Zamknę Cię w jednej razem ze szczurami.
Koleżanka boi się gryzoni? Będąc jeszcze małym dzieciakiem, Ros uwielbiał bajkę o zwierzakach. Przez lata zdążył zapomnieć tytuł i wszystkiego odcinki pozostawiły po sobie jedynie smętne, mgliste skojarzenia. Natomiast zapadła mu w pamięci jedna sytuacja, właściwie to mit. Trochę podobny do tego, że jeże lubią nosić na plecach jabłka. Każdy, nawet głupi wie, że wcinają robale, a nie kosztele.
Słuchaj, to prawda, że konie boją się myszy?
Guzik go to obchodziło ale czas najwyższy zgłębić wiedzę na ten temat a przy okazji zagadać Raven, która jak zacznie trajkotać na temat ogierów i klaczy to będzie go masowała i masowała aż do przyjazdu pizzy. O to właśnie chodziło.
Tsss...
Wyprostował grzbiet chcąc uciec od tego wrednego i chamskiego jednocześnie ataku na jego biedny kręgosłup. Na szczęście cios był pojedynczy i po chwili znów mógł delektować się masażem w wydaniu amerykańskim.
Teraz lepiej.
Gdy tylko oparł brodę o krzesło natychmiast przymknął oczy. Jak Raven zacznie nawijać to może nawet uda mu się uciąć krótką drzemkę? Było mu tak dobrze i błogo, że zaraz się rozpłynie.
Dlaczego chciałaś zrobić ten projekt ze mną?
Powrót do góry
 
Go down
Raven Castlecrow

avatar
204
#Dusza Towarzystwa
204


   
Pią Lis 23, 2018 4:14 pm
       
A niechże sobie ją nawet zakuje w łańcuchy i pozbawi kontaktu ze światem zewnętrznym. Nawet to było warte jego upokorzenia przed oceniającymi.
- Szczury to najsłodsze gryzonie na świecie. Sama mam trzy w domu, więc nie trafiłeś. I nie, nie mieszkam w piwnicy. - odpowiedziała, niszcząc jego zamiary. Znając ją to jeszcze by się z nimi zaprzyjaźniła i te niekiedy osiągające ponad pół kilo piwniczne bestie wróciły by z nią do domu. Przez jej łase na stworzonka łapki prześlizgnął się już chyba każdy gatunek gryzoni. Począwszy na chomikach, przez świnki morskie i szynszyle, aż po szczury, które ostatecznie wygrały starcie o tytuł najlepszych milusińskich.
- Pomyliło ci się chyba ze słoniami, chociaż to chyba tylko mit. Jeżeli o konie chodzi to w sumie nie, ale zależy, bo niektóre potrafią wystraszyć się własnego cienia. Dosłownie. To dziwne zwierzęta. - i wtedy przed jej oczami pojawił się piękny obraz pewnej jazdy, na której to właściciel jednego z trzymanych u nich koni zaliczył przelot nad ogrodzeniem 10/10, lądując najpierw na deskach, a potem w szpitalu. Ten sport był dla samobójców. W sumie do tej pory nie pojmowała jakim cudem jej osoba jeszcze krzątała się po tym świecie. Tyle razy, ile przez poważne upadki otarła się o śmierć to już nie zliczy. A potem gdy ktoś na nią patrzy, to myśli, że w domu ją biją. A ona po prostu była sobie pojeździć.
Terapia łokciowa najwyraźniej poskutkowała. W sumie to lepiej dla jej kręgosłupa, bo w innym wypadku wieczorem trzeba by ją było prostować. Miała cichą nadzieję, że jedzenie przyjedzie nieco szybciej inaczej jej dłonie powoli pretendowały do odpadnięcia. Już dawno nie przyszło się jej mierzyć z takim potworem jak jego plecy.
- Chciałam spróbować czegoś nowego. A że wydawałeś się być całkiem bystry, to stwierdziłam, że czemu by nie. Chyba się nie pomyliłam. - proste pytanie, prosta odpowiedź, nad którą za bardzo się nie trudziła. Pytanie zwrotne nie miało sensu. Nadarzyła się okazja, no to ją wykorzystał. Przynajmniej takie miała przeczucia. Uśmiechając się pod nosem, pomasowała go jeszcze przez chwilę, w końcu opierając się o niego. Przez jej ręce zaczęły przechodzić jakieś dziwne prądy, czy tak powinno być?
- No wygodnicki, zamiana. Jak za dużo robię, to odzywają mi się plecy po mojej tragicznej końskiej eskapadzie. Teraz ty możesz się wysilić. - prawie neutralny ton został kontrastowo zestawiony z uroczym uśmiechem malującym się na wychylającej się zza jego pleców twarzyczce.
Powrót do góry
 
Go down
Victor Ros

avatar
110
#Uczeń Riverdale High School
Imprezowicz
110


   
Pią Lis 23, 2018 10:05 pm
       
Szczury kojarzą się z kanałami, brudami i ściekami. To też pewnie mit. Vic kiedyś miał chomika i poza tym, że regularnie podgryzał jego palec wskazujący przy każdej próbie pogłaskania, to był niezwykle czystym zwierzęciem. Każdego dnia poświęcał sporo czasu na mycie swojego rudego futra. Już wtedy wiedział, że ten kolor nie zwiastuje nic dobrego. Bądź co bądź pokrewieństwo na pierwszy rzut oka między gryzoniami było spore więc Vic uwierzył w nienaganną czystość tego paskudztwa.
Ta willa jak z bajki rzeczywiście nie wygląda na piwnicę.
Ros odprowadził kiedyś ją pod sam płot kiedy to była w stanie wskazującym i rzucił okiem na posiadłość. Raven nie należała do biedoty a świadczyło o tym już samo hobby i pasja. Mało kto ze slumsów jeździ konno, ekhem.
To nie był słoń.
Słowa brzmiały absurdalnie ale on ciągle nawiązywał do bajki z dzieciństwa. Szkoda, że nie zdecydował się o tym wspomnieć głośno. Dociekliwość miałaby wtedy jakieś uzasadnienie a tak, gadał jak ktoś komu brakuje klepki.
Wydawałem się bystry?!
Co za paskudne kłamstwo! Powinna się od razu przyznać, że zagadała o projekt bo robi do niego maślane oczy. No pomijając fakt, że może kujonem nie był, to faktycznie należał do tej bardziej ogarniętej części męskiego świata. Takie miał o sobie zdanie. Grunt to się akceptować, no nie?
Masz jeszcze wątpliwości.
Cios poniżej pasa. To już drugi dzisiejszego dnia. Jak tak dalej pójdzie to dowie się jeszcze kilku innych ciekawych rzeczy na swój temat. Co do czego miała jeszcze chwiejne zdanie? Bo przecież był bystry! I sprytny i cwany ale nie o tym teraz.
Jaka zmiana? Ja się na nic takiego nie umawiałem.
Wstał z miejsca odwracając się przodem do swego niewolnika. Najpierw nałożył koszulkę, która przez sposób w jaki ją trzymał, była bardzo wymięta. Rozprostuje się na ciele. Miał ją już minąć i dać tym samym namiastkę tego rozczarowania, które spotkało dziś jego ale nie będzie takim CHUJEM.
Siadaj i zapamiętaj tą chwilę bo robię to pierwszy raz. Na Twoją odpowiedzialność.
Zabrzmiało groźnie, co nie? I jak tylko Raven posadziła tyłek na zagrzanym miejscu, stanął za nią. Najpierw zjechał jej ramiączkami do połowy ramion a później położył łapy na barkach. Zacisnął najpierw wszystkie palce szybko dochodząc do wniosku, że lepiej będzie zacząć od samych kciuków. Starając się naśladować to co robiła wcześniej ona, zajął się smukłym karkiem. Uciskał na zmianę niewidoczne punkty pnąc się aż do miejsca gdzie zaczęły pojawiać się pierwsze blond włosy a następnie schodził w dół. Może to dobry sposób na dorobienie czystego hajsu? Zawsze miałby świetny pretekst dla gotówki w portfelu. Trzeba to przemyśleć.
Powrót do góry
 
Go down
Sponsored content

#


   
       
Powrót do góry
 
Go down
 
[PÓŁNOC] Kawalerka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
     Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach
Skocz do: