IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 [POŁUDNIE] Rezydencja Cigfranów

Zobacz poprzedni temat
 
Zobacz następny temat
 
Go down
 
Leilani Ruth Cigfran

avatar
323
#Uczennica Riverdale High School
Kujonka / Uczennica Stypendialna
323


   
Sob Paź 20, 2018 10:52 pm
       


Rezydencja rodu Cigfran może i pod względem swojego wyglądu nie przewyższa innych budynków tego typu w Vancouver; ba, można nawet uznać, że jak na standardy dzielnicy południowej jest dosyć przeciętna, ale na zwyczajnym, średniozamożnym mieszkańcu Riverdale City na pewno zrobi niemałe wrażenie.

I jako, że pora późna, a Pianka nie bardzo umie w opisy miejsc, to wymienię tylko co znajduje się na terenie posesji, jak i w samym domu.


Parter:
— Kuchnia, połączona z osobnymi drzwiami na zwenątrz;
— Salon z dużym kominkiem oraz pianinem; bezpośrednio połączony z jadalnią, w której znajduje się stół na dwanaście osób;
— "domowy lazaret", czyli maleńki gabinet lekarski pana Cigfran, w którym przyjmuje "ważnych mieszkańców południowej dzielnicy w nagłej potrzebie" — jak jesteś bogatym somsiadem to wiesz gdzie wbijać;
— biblioteka, również z kominkiem;
— łazienka;

Pierwsze piętro:
— pięć sypialni — Leilani, jej rodziców, dwie gościnne i jedna przerobiona na drugi gabinet, tym razem "ten od trzymania papierów";
— trzy łazienki, z czego dwie połączone są bezpośrednio z sypialniami.


Poddasze/drugie piętro/nazywaj to jak chcesz:
— strych, składowisko rupieci i pracownia Leilani urządzona za starą szafą, czyli w miejscu, w którym nikt by się tego nie spodziewał.


Oprócz tego na terenie rezydencji znajdują się:
— ogród, w którym dominującymi kwiatami są róże;
— basen (niezbyt duży, bo 8m x 5 m na 160 cm głębokości);
— pomalowana na biało drewniana altana;
— duży garaż;
— szopy na narzędzia/na drewno/ itp itd.  
 


Ostatnio zmieniony przez Leilani Ruth Cigfran dnia Nie Paź 21, 2018 10:03 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
 
Go down
Leilani Ruth Cigfran

avatar
323
#Uczennica Riverdale High School
Kujonka / Uczennica Stypendialna
323


   
Sob Paź 20, 2018 11:59 pm
       
Wędrówka przez całe miasto (dosłownie, w końcu z północy na południe) wcale nie należała do najkrótszych. Teoretycznie chłodne nocne powietrze powinno ją nieco… otrzeźwić? By mogła sobie uświadomić, że to co zamierzała zrobić było złe? Tylko, że Leilani wcale tak tego nie odbierała. Jeśli nie Smuggler, to ktoś inny, z kim i tak nie będzie do końca życia. A Rosjanin miał to do siebie, że przynajmniej się jej podobał.
Wmawiała sobie, że chodzi tylko o dobrą zabawę, choć tak naprawdę… Rany, jak bardzo trzeba być nieszczęśliwym i zdesperowanym by szukać odrobiny czułości u kogoś, kto z góry zapowiedział, że jej wcale nie da? I to jeszcze w najgorszy z możliwych sposobów…
Im dalej w las, to znaczy w dzielnicę południową, tym większy odczuwała dyskomfort. Sama już nie wiedziała, czy to przez to, że mogłoby się wydać, że panna z dobrego domu bierze narkotyki, czy też o to, że ową panną w ogóle jest. Przez całą drogę starała się jakoś rozmawiać ze swoim towarzyszem, bo milczeć było trochę niezręcznie, zatem Smuggler mógł dowiedzieć się o niej, że: uważała „Lilith” za najlepszy album Butcher Babies, że kocha norweski black metal, że mieszkała w Vancouver od czterech lat, ale wciąż nie znała dobrze miasta i że jest w połowie Europejką. Błahostki, które nie zdradzały zbyt dużo informacji o niej (taką miała nadzieję), a przynajmniej pozwalały jakoś skleić rozmowę. Oczywiście pod warunkiem, że Pavel jakoś jej odpowiadał.
Wreszcie znaleźli się przed furtką prowadzącą od tyłu do ogrodu Cigrafów. Jeśli Travitza liczył na jakieś konspiracyjne skakanie przez płoty, to w tym momencie musiał się strasznie zawieść, bowiem dziewczyna najzwyczajniej w świecie nacisnęła na klamkę, która ustąpiła beż żadnego oporu. Nie zdążyła jednak postawić nogi w ogrodzie, gdy rozległo się donośne szczekanie, którego źródłem był… york.
Peto — uśmiechnęła się kucając przy zwierzaku, który na moment zdawał się zapomnieć o intruzie, radośnie obskakując swoją panią — Nikt cię nie wpuścił jeszcze do domu?
Oczywiście pieseł otrzymał sporą dawkę pieszczot od Leilani, nim zdecydował się obwąchać nogę towarzyszącego jej Smugglera, którego nie zamierzał już dłużej obszczekiwać, a nawet oparł o niego dwie przednie łapki machając przy tym ogonkiem, na co nastolatka zareagowała niemałym zaskoczeniem wymalowanym na jej twarzy.
Chyba Cię polubił — wzięła pupila na ręce kierując się w stronę domu — Rzadko kiedy zachowuje się tak spokojnie przy obcym. Dlatego jak ktoś przychodzi, to zamykają go w ogrodzie.
Tu należy wspomnieć, że szczur york wcale nie należał do Leilani, a do jej zmarłej siostry i był już całkiem stary jak na pieskowe lata, ale Pavel nie musiał tego wiedzieć. Wpuściła ich obu tylnymi drzwiami do kuchni, gdzie Peto od razu dopadł do misek, a sama nastolatka złapała Travitzę za rękę, po cichu prowadząc go w ciemnościach własnego domu.
Wtem gdzieś w salonie rozległ się hałas charakterystyczny dla przewracanej pustej butelki, aż Leilani odruchowo wbiła paznokcie w dłoń chłopaka.
Zostań tu — nakazała półszeptem sama kierując swoje kroki w stronę źródła dźwięku.
— George? To ty? — barwa głosu jasno wskazywała na to, że należy on do kobiety.
Se on minä, äiti — odpowiedziała dziewczyna przy akompaniamencie kolejnego przewracanego szkła.
— Leilani? Etko… — dalsza część zdania utonęła w pijackim bełkocie, zresztą i tak była po fińsku więc Smuggler chuja by zrozumiał. Chyba, że w przerwach między byciem wrednym siurkiem i zabawą w dilerkę zajmował się nauką tego języka, to bardzo przepraszam. W każdym razie dowiedział się przynajmniej jak ma na imię jego gospodyni. A imię to było tak rzadkie, że nietrudno będzie znaleźć jej pełne dane, gdyby tylko zechciał.
Tak więc dziewczyna najwyraźniej zabrała mocno narąbaną matkę na górę, o czym świadczyło cichnące skrzypienie schodów oraz łagodny ton głosu ciemnowłosej, gdy niczym dziecku tłumaczyła rodzicielce coś w ojczystym języku. Zapewne było to coś w stylu „nie powinnaś tyle pić, pomogę ci się położyć”. W tym samym czasie do Smugglera podbił mały czworonożny stworek, który najwidoczniej skończył swoją kolację i z ulubioną zabawką w pyszczku domagał się zabawy z nowym kolegą. Owww… A mówią, że yorki są wredne…
Niedługo po tym dołączyła do nich Leilani, która, choć otarła już łzy, wciąż miała zaczerwienione od płaczu oczy.
Wybacz, zrobiła sobie „babski wieczór”, ja nie miałam pojęcia, że aż tak zaszaleje — starała się brzmieć naturalnie, ale kłamstwo w ogóle jej nie szło, a przez cały czas wbijała wzrok w podłogę — Ale teraz będzie spała jak zabita i nie będzie nas niepokoić, słowo. Tylko… zanim przejdziemy do rzeczy… możesz mi pomóc z jedną małą rzeczą?
Powrót do góry
 
Go down
Pavel 'Smuggler' Travitza

avatar
930
#Indywidualista
930


   
Pią Paź 26, 2018 10:31 pm
       
Podróż i zmiany dzielnic nie robiły na nim większego wrażenia. Krótko mówiąc, znał to miasto jak własną kieszeń i tutaj warto zaznaczyć, że nie tylko te biedniejsze miejsca dla menelstwa, jak mógłby sugerować jego "zawód", ale również te bogatsze, bo przecież tam znajdowało się jego "towarzystwo". Tak niewielu ludzi potrafiło zrozumieć, że Smuggler kręci się również w bogatym towarzystwie. Cóż, magia adopcji.
W rozmowie uczestniczył, odpowiadał, a czasem nawet sam przejmował inicjatywę, ale o wiele częściej odpowiadał półsłówkami, jak to miewał w zwyczaju. Doszedł jednak do wniosku, że skoro już się na to zdecydował, to nie było co zgrywać niedostępnego. Jakby nie patrzeć, sam przecież wysunął propozycję takiego, a nie innego spędzenia tej nocy, nie powinien więc kręcić nosem, że tak się to wszystko kończy. Nie zamierzał zresztą.
Kiedy dotarli na jej podwórze, a małe stworzenie postanowiło powitać Leilani, a potem zaatakować jego nogę, Travitza spojrzał w dół i... uśmiechnął się. To był chyba pierwszy przejaw szczerych i ciepłych emocji, jakie dziewczyna mogła zaobserwować u Rosjanina. Nawet się schylił i pogładził łepek zwierzęcia, które jednak zostało niecnie porwane, aby zaspokoić głód. Słusznie.
Dał się prowadzić po ciemności domu, nie bardzo rozumiejąc, czemu nie zapalą światła. Albo, jeśli ktoś był w środku, dlaczego przyszli tutaj. A jak się okazało, ktoś w środku był, co Travitza odczuł na własnej skórze, ale także dosłyszał. Cóż, biorąc pod uwagę jego przeszłość, nie trzeba było długiego czasu, aby skojarzenia same się nasunęły. Nie powiedział jednak nic i nigdzie się nie ruszył, bo gdzie i po co miałby to robić? Zamiast tego wsłuchał się w fiński dialekt, który rozpoznał, ale niestety, a może stety, którego nie rozumiał. A więc to była ta europejska część Leilani. Cóż, zbędna informacja, ale dosyć ciekawa.
Kiedy znów zaczepił go york, kucnął i chwycił za zabawkę. Spodziewał się, że malec będzie chciał latać za przedmiotem, jak to większość psów miała w zwyczaju, ten konkretny jednak mocniej zacisnął szczęki i zaczął się siłować z Pavlem. Rosjanin skwitował to uśmiechem i kilka razy nawet uniósł psa nad ziemię, musiał mu jednak oddać, że ten za nic nie puszczał, jakkolwiek by nie manewrował zabawką.
Nie pobawili się jednak długo, bo jedna z lokatorek domu powróciła, udając, że wszystko jest w porządku i spektakularnie nie potrafiąc ukryć, że wcale nie jest.
- Ta - odpowiedział Travitza, tonem sugerującym, że jednak umie dodać dwa do dwóch. - To zależy - odpowiedział, nie potrafiąc zgadnąć, o co mogło chodzić. A Pavel nie lubił pakować się w coś, zanim nie dowiedział się, o co chodzi.
Powrót do góry
 
Go down
Leilani Ruth Cigfran

avatar
323
#Uczennica Riverdale High School
Kujonka / Uczennica Stypendialna
323


   
Sob Paź 27, 2018 6:50 pm
       
Dopiero, gdy zostali na parterze sami (nie licząc kręcącego się pod ich nogami pieska) zdecydowała się na zapalenie światła. Może i Leilani świetnie odnajdywała się w domu po ciemku, ale to nie oznaczało, że jej gość musi potykać się i rozwalać wszystko na swojej drodze, nie? Tak więc korytarz w którym stała dwójka uczniów rozjaśnił blask żarówki, aż dziewczyna, której wzrok zdążył przywyknąć do ciemności, cofnęła się mrużąc oczy. Dopiero teraz miała szansę przyjrzeć mu się dokładniej, tak samo jak i Smuggler mógł dostrzec, że przed chwilą płakała. Tak jakby wcześniej nie dało się tego zauważyć…
Nic wielkiego. Chodź — pociągnęła go za rękaw do salonu, w którym również zapaliła światło ukazując kanapę ze zrzuconą z niej narzutą i otwarty barek wypełniony butelkami najróżniejszych i niekoniecznie najtańszych alkoholi. Część z nich była pełna, albo prawie pełna. Zupełnie jakby kobieta podpijała tylko niewielką ilość. Kilka z nich walało się również pod nogami dwójki.
Weź to — nakazała wciskając Pavlowi dwie butelki whisky — Weź to i wylej do zlewu. A upij choć kroplę, to obiecuję, że kolejną butelkę rozbiję na twojej głowie, Smuggler.
Nie próbowała udawać sarkastycznej suki. Była naprawdę zdenerwowana faktem, że… huh, chyba wszystkim naraz; tym, że Rosjanin widział jej matkę w takim stanie, tym samym poznając sekret idealnej rodziny Cigfranów, czy też tym, że Jonna znów nie mogła się powtrzymać…
Wszystko z barku ma zniknąć — dodała jeszcze wymijając go ze zgarniętym alkoholem. Jeśli Travitza zdecyduje się jednak zostać na chwilę w salonie i rozejrzeć po nim, zapewne dostrzeże zdjęcia w ramkach ustawione na kominku oraz fortepianie. A na nich… kto wie, może oprócz Leilani rozpozna młodsze wersje kogoś znajomego?
Tymczasem dziewczyna zawzięcie opróżniała butelki nad zlewem, tylko od czasu do czasu pociągając nosem i wycierając łzy rękawem. Już nawet się nie kryła z płaczem. Cóż, przynajmniej przestała udawać kogoś, kim nie była.



EDIT: Wyglądało jednak na to, że Smuggler złapał jakąś dziwną zawiechę, dlatego wkurwiona oczekiwaniem Leilani powiedziała mu "wyjas z mojego domu" i zajęła się swoimi sprawami.

z/t x2, baw się dobrze :^)
Powrót do góry
 
Go down
Sponsored content

#


   
       
Powrót do góry
 
Go down
 
[POŁUDNIE] Rezydencja Cigfranów
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
     Strona 1 z 1

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach
Skocz do: