IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 [ ROSJA, PETERSBURG ] Metro

Zobacz poprzedni temat
 
Zobacz następny temat
 
Go down
 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
[MG] Hurricane

avatar
3024
#Mieszkaniec Riverdale City
Korespondent Wojenny
3024


   
Pon Mar 06, 2017 12:40 am
       
W Stanach? Normalny turysta pewnie założyłby, że dla Rosjan wszystko, co nie jest Rosją jest Niemcami albo Ameryką, ewentualnie Chinami, więc darował sobie czepianie się szczegółów i wyjaśnienia. Poza tym uznał, że niewiedza i dezinformacja na jego temat jest mu jak najbardziej na rękę.
Pokiwał głową. Taak, w Ameryce jest bałagan, a jakże... Nie odezwał się nawet słysząc odpowiedź, która zupełnie go nie zadowoliła. Jak się dogadają? Pewnie, on i dogadywanie się... Z drugiej trony był tu i czekał na wcześniej wspomniane 'ty i ja dostaniemy to co chcemy'. Byłby szczęśliwszy, gdyby dało się to zrobić szybko i bezboleśnie, ale najwyraźniej źle trafił.
Usiadł przy wskazanym stoliku, odebrał menu, ale odłożył je na blat i przez chwilę rozglądał się i wsłuchiwał w rozmowy. Super, wspaniale. Oto znalazł się w czarnej dupie. Pieprzony Petersburg! Ciekawe, co by się stało, gdyby nagle zaczął uciekać albo krzyczeć, prosić o pomoc. Już o tym myślał, prawda? No, jeśli cokolwiek zamierzał robić to nie w pizzerii, bo skoro Garik to miejsce kojarzył, istniało duże prawdopodobieństwo, że prowadzi je jeden z jego ziomków.
Charles westchnął, przetarł twarz dłonią i wreszcie skupił się na karcie.
Mhm... – mruknął. – Wypaliłbyś jeszcze jednego i zjadłbyś trzy razy tyle.
No, nie wyobrażał sobie, aby się dzielić. W jakiś dziwny sposób wspólne jedzenie jednej pizzy fotografowi kojarzyło się z przyjaźnią i bliższymi relacjami, czyli odwrotnością tego, co było między nimi, z drugiej strony utrzymywanie pozorów przyjazności nie kosztowało go dużo. Nie zachowywał się ostentacyjnie pomimo tego, że w rzeczywistości pozbyłby się niechcianego towarzysza przy najbliższej nadarzającej się okazji, nawet jeśli byłaby ona drastyczna.
Co polecasz? – utkwił w blondynie uważnie spojrzenie, jakby co najmniej pytał jasnowidza o własną przyszłość, a nie o pizzę, nawet dla podkreślenia wagi sytuacji lekko pochylił się do przodu i zabębnił opuszkami palców o menu.
Powrót do góry
 
Go down
Garik

avatar
1996
#Czarny Rynek
Mieszkaniec
1996


   
Pon Mar 06, 2017 1:06 pm
       
Garik nie miał żadnych problemów z dzieleniem się czymkolwiek. Pewnie nie przeszkadzałoby mu jedzenie jednej pizzy na pół z Amerykańcem, ale zważając na głód, nie zrobi tego.
- Wypalę z tobą. Przy innej okazji – nie liczył na to, ale powiedzieć to chciał, niech facet sobie myśli. Usiadł na swoim miejscu i zmrużył oczy by dokładniej przyjrzeć się propozycjom. Hmm… Tyle dobra. Co wybrać? Gdzie tutaj są ostre? Od zawsze lubił zapychać się jedzeniem, po którym chodził zakatarzony i dostawał czkawki. Nie mógł pochłonąć go w kilka sekund dzięki czemu udawało mu się poczuć smak!
- He? – oderwał wzrok od włoskich nazw i chwilę się zastanowił – Wegetariańską chcesz? – uniósł kącik ust w uśmiechu. Budki Krotowa obrzydził mu doszczętnie? Wrócił wzrokiem na swoją kartę  – Tutaj bierz co chcesz. Nie wiem jakie masz gusta. – wzruszył ramionami – Ja w każdym razie biorę… O, to – pokazał mu najostrzejszą z całego zestawu. – Jej akurat tobie nie polecam, chociaż?… Dam ci, spróbujesz. – zmarszczył nos i uśmiechnął się wrednie. – Decyduj się szybko. – wstał i podszedł do lady, będącej niedaleko nich. Starał się nie spuszczać Charlesa z oczu. W każdej chwili gotów był zerwać się i gonić go.
Przyszedł kucharz, wyciągnął notes i zapisał pierwsze zamówienie, co jeszcze? Charles?
Powrót do góry
 
Go down
[MG] Hurricane

avatar
3024
#Mieszkaniec Riverdale City
Korespondent Wojenny
3024


   
Wto Mar 07, 2017 3:14 pm
       
Jasne, że wypali! Tak samo jak na pewno napiją się razem... Zrobią wszystko, pod warunkiem, że Garik zmusi do tego Charlesa siłą, bo w obecnej sytuacji nie ma co liczyć na to, że fotograf radośnie chwyci za kieliszek i blanta, rozkoszując się przyjemnościami świata doczesnego z kimś pokroju blondyna.
Pomimo tego, że lubił ostre jedzenie, wolał wybrać coś bezpieczniejszego i tak oto zamówił pierwszą z brzegu pizzę z samymi serami. Gdy otrzymali jedzenie oczywiście nie starał się utrzymać rozmowy, traktując towarzystwo Rosjanina jako zło konieczne. Pozwolił swojej uwadze odpocząć, przyłapał się nawet na rozmyślaniu nad tym co by zrobił, gdyby rzeczywiście stanął przed możliwością zjedzenia ludzkiego mięsa. Stwierdził, że posunąłby się do kanibalizmu, gdyby od tego zależało jego życie i że w dziwny, groteskowy, wynaturzony sposób w jakimś sensie mu się taka dieta wydaje... estetyczna. Cholerne wpływy Hannibala! A może to właśnie te zaburzenia psychiczne, o które niejedna osoba już go posądzała? Uspokoił się myślą, że wszystko zależałoby od kontekstu i jak na razie nie planuje nikogo jeść, czyli nie jest źle.
Oczywiście odmawiał, jeśli Garik zamierzał go częstować swoją pizzą, a za zamówienie zapłacił bez opierania się czy wymagania jakiejkolwiek zachęty, jakby to był zupełnie normalny proceder.
Nie będziemy tutaj czekać, nie? – rzucił dla pewności, gdy byli już teoretycznie gotowi do wyjścia.
Powrót do góry
 
Go down
Garik

avatar
1996
#Czarny Rynek
Mieszkaniec
1996


   
Wto Mar 07, 2017 9:50 pm
       
Wrócił do stolika i czekał na zamówienie. Rozglądał się dookoła i zastanawiał. Może kiedyś, jakimś pewnie chorym sposobem trafił do Włoch. Ciekawe o ile lepsze jedzenie by tam znalazł.
Myśli Garika błądziły po południu, co chwilę jednak kontrolował czy Charles żyje i czegoś nie kombinuje. On zawsze taki cichy? Dobrze mu idzie po rosyjsku! Da się zrozumieć chłopa! Z drugiej strony… O czym może gadać biedaczek? Dał mu spokój. W pociągu już nie pozwoli mu się zamknąć.
Zatarł ręce kiedy przyniesiono mu pizzę. Oderwał kawałek i podsunął sponsorowi do spróbowania. Znowu gardzi? No trudno. Nie było mu żal, o jeden kęs więcej dla niego! Nie odzywał się podczas jedzenia, wystarczył mu potok włoskich słów dochodzących od innych stolików. Co chwilę pociągał nosem, ahhh ta pizza miała moc! Widać było błogość na jego twarzy.
Kiedy towarzysz milczał, po głowie chodziło mu pytanie: co on do cholery zrobi w Moskwie? Był tam kilka miesięcy temu, nie na długo. Nie ma tam ani mieszkania, ani dobrych znajomych, którzy mogliby go u siebie przetrzymać. Do swoich „ pracodawców” wolał się teraz nie zbliżać. Rozwiąże temat Charlesa i będzie kombinował… Oczywiście o ile  nie okaże się on zbyt kłopotliwy.
Czas spokojnie mijał. Po zjedzeniu oblizał palce i wygodnie rozsiadł się na krześle. Tak dobrze… Gdyby tylko mógł, posiedziałby jeszcze trochę i pocieszył się tym stanem.
- Daaa, idziemy… - mruknął ponuro i powoli zaczął się zbierać. Jak miło, że nie musiał wyciągać pieniędzy. Zapiął kurtkę i wyszedł pierwszy. Zostało jeszcze trochę czasu, idealnie by zaopatrzyć się w dwie, flaszki. Dwie… Raczej starczy, Charles nie był niesamowicie wielkiej postury. Powinno go trzepnąć. Uśmiechnął się pod nosem i brodą wskazał drogę przed nimi. Powoli się ściemniało. Szli obok siebie, prosto do monopolowego. Na miejscu Garik bez zastanawiania rzucił nazwą wysokoprocentowej wódki. Nie będzie się przecież zastanawiał nad smakiem, pijąc prosto z gwinta… Cholera przydałoby się coś na przegryzkę.
- Charles, masz mocną, głowę, nie potrzebujesz nic do wódki, prawda? – zapytał cicho i zaśmiał się. Dostali zapakowane w torebkę butelki i wyszli. Powolnie zbliżali się w kierunku dworca. – Pokaż no mi bilet. Chcę coś sprawdzić. – wyciągnął do niego rękę.
Powrót do góry
 
Go down
[MG] Hurricane

avatar
3024
#Mieszkaniec Riverdale City
Korespondent Wojenny
3024


   
Czw Mar 09, 2017 4:37 pm
       
Ugh, co? Spojrzał na kawałek pizzy, którym chciał go poczęstować Garik. Czy on liczy na to, że Charles tak po prostu nachyli się i skubnie kawałek? O nie, o fuck! Pewnie gdyby relacja łącząca go z blondynem była inna, fotograf miałby gdzieś, co pomyślą ludzie siedzący z nimi w tym obskurnym miejscu, ale teraz nie wyobrażał sobie, by ktokolwiek widział go jedzącego z ręki tego dziwnego Rosjanina. Ba! Nie chciał, by Garik to widział, ani nawet on sam widzieć nie chciał. Shit, shit, shit! Lekko cofnął się, zacisnął usta i pokręcił przecząco głową skupiając na własnym żarciu.
Odetchnął z ulgą gdy wyszli, chociaż nie podobało mu się, że jednak idą kupować alkohol. Wiedział, że nie ma słabej głowy, ale i tak jakiekolwiek upośledzanie myślenia i refleksu po prostu nie wchodziło w grę. Chyba, że do wspólnej podróży wcale nie dojdzie i problem zostanie wyeliminowany.
Przytaknął. Do popicia czy zagryzienia nie potrzebował nic a nic, w tej chwili brakowało mu jednej rzeczy do bycia szczęśliwym...
Chwilę szukał w kieszeni i tak jak jego towarzysz chciał, wyciągnął jeden bilet i grzecznie mu go wręczył. Rozejrzał się po okolicy i pustych ulicach, potem wskazał na wąską uliczkę, którą akurat mijali.
Wiem, czego tęsknię! – rzucił ze szczerym uśmiechem, najwyraźniej wpadając na jakiś pomysł albo przypominając sobie coś. – Matrioszkę! Weź, chodź. – Zrobił krok w stronę uliczki i lekkim, przyjacielskim pchnięciem zachęcił Garika do odwrócenia się w stronę alejki... po czym przylgnął do jego pleców i zaskakująco delikatnym ruchem zaplótł ramiona wokół jego szyi zakładając dźwignię.
Spokojnie, nie potłucz butelek. W przód. Wolno – odezwał się łagodnie i lekko naparł na jego ciało swoim, by zmusić do ruszenia do przodu, w głąb ciemnego zaułka. Na pewno, jeśli Garik tylko spróbuje coś kombinować, Charles nie zawaha się przed pokazaniem, że tym razem to nie przejaw jego dziwnego poczucia humoru i zaciśnie uścisk, odcinając blondynowi dopływ tlenu.
Powrót do góry
 
Go down
Garik

avatar
1996
#Czarny Rynek
Mieszkaniec
1996


   
Pią Mar 10, 2017 11:52 pm
       
Sięgnął po bilet i przeczytał jak będzie przebiegać podróż. Cholera, przesiadka?! Oczywiście, pierwsza w nocy, czemu nie. Środek zadupia, coś jeszcze? Ah, godzina postoju, tego potrzebował do szczęścia. Chyba nie ma gorszego połączenia z Moskwą niż to, które wykupił Charles.
Oddał papierek i ruszył w swoją stronę. W głowie kłębiły mu się myśli, co tak właściwie powie w pociągu. Ile facet powinien wiedzieć i ile będzie musiał zrobić by wszyscy byli zadowoleni? Liczył na jakiś dialog, cokolwiek. Miał nadzieję, że alkohol go trochę otworzy. Naiwny.
- Tam? – zmarszczył brwi i zastanowił się gdzie tak właściwie zaprowadzi ich ta ulica. Dał się pchnąć i… - Блять! – nie szarpał się, nie zamierzał walczyć. Robił co chciał jego Amerykaniec. Co ten znowu wymyślił?! Kurna, było trzymać go krócej!
Powrót do góry
 
Go down
[MG] Hurricane

avatar
3024
#Mieszkaniec Riverdale City
Korespondent Wojenny
3024


   
Sob Mar 11, 2017 10:57 pm
       
Brawo, chłopiec... nie chcemy problemów. – Pchnął go jeszcze kawałek, tak by z ulicy trudno było ich usłyszeć czy dostrzec, aż w końcu zatrzymał się. Stał chwilę w ciszy powoli, milimetr po milimetrze zacieśniając uchwyt. Szybko przestał, ale nie rozluźniał uścisku. – Dobrze. Jedyne, czego chcę to moich rzeczy. Odstaw torbę powoli... nie potłucz. Będziesz mógł to jeszcze wypić. – Dał mu czas na wykonanie polecenia, spokojnie dostosowując się do pozycji ciała przed sobą. – Moje zdrowie, oczywiście. – Dziwne, naprawdę wydawał się nieporuszony tym, co właśnie robił, nie drżał, a jego oddech nawet wyraźnie nie przyspieszył.
Powrót do góry
 
Go down
Garik

avatar
1996
#Czarny Rynek
Mieszkaniec
1996


   
Nie Mar 12, 2017 10:21 pm
       
Nie wykonywał zbędnych ruchów, nie szarpał się, ani nie uciekał. Szedł tam gdzie chciał Charles, położył butelki na ziemi i wyprostował się. Chciał powiedzieć co myśli o nim, o tej sytuacji, ale powstrzymywał się. Chce swoich rzeczy, co jeszcze? Może świętego spokoju i zapomnienia o tym co każdy z nich widział?
- Skończyłeś? – skrzyżował ręce i uśmiechnął się do siebie. Kolejny, cholera jasna… Ilu jeszcze będzie chciało go połamać? Czy on robił im jakąkolwiek krzywdę?! Stał spokojnie i nie ruszał się. Dokumenty miał w kurtce, nie wyciągnie ich, nie widział takiej opcji. – Ogarnij się. – westchnął ciężko i odchylił głowę ku niebu, dając jeszcze lepszy dostęp do swojej szyi. Stał tak i czekał. Nie zamierzał teraz walczyć i przepychać się. Gdyby mu na tym zależało, zrobiłby to już dawno.
Cały czas miał wolne ręce, wiedział jak prostym sposobem się wyswobodzić z uścisku, ale tego nie robił.
Powrót do góry
 
Go down
[MG] Hurricane

avatar
3024
#Mieszkaniec Riverdale City
Korespondent Wojenny
3024


   
Pon Mar 13, 2017 12:25 am
       
Nie, nie, oczywiście wolał nic nie łamać, chociaż miał okazję... z której zamierzał skorzystać, ale nie w ten sposób.
Błąd – poinformował uczciwie. Nie chciał uszkodzić Garikowi krtani, dlatego wykonał płynny ruch przyciskając do siebie szyję mężczyzny zgięciem łokcia, idealnie tak, jak ćwiczył. Dusił blondyna nie na żarty i nie zamierzał przestawać, dopóki nie uzna, że jego ofiara straciła przytomność albo chociaż ją zamroczyło. Wystarczy chwila i już go tu nie będzie!
Powrót do góry
 
Go down
Garik

avatar
1996
#Czarny Rynek
Mieszkaniec
1996


   
Pon Mar 13, 2017 1:02 am
       
Blyat! Odruchowo złapał go za rękę. Próbował go ściągnąć, odrzucić cokolwiek. Pieprzony Amerykaniec, jak tylko go dorwie…
Szarpał się, z każdą chwilą coraz słabiej aż w końcu bezwładnie zatrzymał się w zacisku. Był bezbronny i nieszkodliwy, bez najmniejszego problemu można było go teraz okraść. Pod kurtką oprócz dokumentów, Charles znalazł mały plik z pieniędzmi, paczkę z „papierosami”, zapalniczkę i klucze. Aparat trzymał w kieszeni spodni.
Powrót do góry
 
Go down
[MG] Hurricane

avatar
3024
#Mieszkaniec Riverdale City
Korespondent Wojenny
3024


   
Sro Mar 15, 2017 6:46 pm
       
O, taak. Charles doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że jeśli jakimś cudem spotka Garika drugi raz, to raczej nie pójdą na wódkę i nie powspominają dawnych czasów.
Przepraszam, ale sam rozumiesz... nie powinieneś, źle trafiłeś, źle to rozegrałeś... – szeptał już po angielsku, rozluźniając ucisk i ostrożnie kładąc towarzysza na bruku. Szybko przeszukał wszystkie kieszenie i odebrał tylko to, co było jego. Na wszelki wypadek ułożył blondyna w pozycji bocznej bezpiecznej i już miał się zmyć, ale zawahał się. Przygryzł wargę. Fuck. Nie. Nie ma czasu, nie może ryzykować, musi iść. Wyszedł z uliczki jakby nigdy nic, potem, gdy uznał, że jest wystarczająco daleko, rzucił się przed siebie biegiem.

[ZT]
Powrót do góry
 
Go down
Sponsored content

#


   
       
Powrót do góry
 
Go down
 
[ ROSJA, PETERSBURG ] Metro
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
     Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach
Skocz do: