IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mieszkanie nr 40

Zobacz poprzedni temat
 
Zobacz następny temat
 
Go down
 
Idź do strony : Previous  1, 2
Pavel 'Smuggler' Travitza

avatar
#Indywidualista
888


   
Pon Sty 11, 2016 8:54 pm
       
Pavel kiedyś usłyszał, że ze wszystkiego trzeba się śmiać, a z siebie najgłośniej. Tylko że wyciął końcówkę, która wydaje się kwintesencją całego zdania i tym samym nie ma najmniejszych problemów z wyśmiewaniem jakichś wad u innych. Jeśli oczywiście były zabawne. Ta Dakoty wydawała się właśnie taka, bo na samą myśl o podmianie przykładowo ubrań, przez co współlokator mógłby wyglądać jak skończony kretyn, trudno było się nie uśmiechnąć. Z drugiej strony chyba przecież pozna po wyglądzie, że nie do końca o tę koszulkę chodziło i tak dalej. W każdym razie to była kwestia na jakieś dalsze dni.
- Wiesz, nie zrozumieliśmy się. Ja nie mam problemu z tym, żebyś mi ruszał rzeczy. No, może poza gitarą. Po prostu są pewne sprawy.... hm. Interesy, o. No więc prowadzę interesy. To takie trochę typowe, nie? Jak Ruski, to musi prowadzić jakieś interesy. No i generalnie chcę sobie je prowadzić w spokoju, nie? Zanim jednak zaczniesz mnie tu podejrzewać o jakiejś nie wiadomo co, to wytłumaczę. Wiesz, jakie są te bogate gnojki z Riverdale. Lubią się najebać, ale boją się kombinować alkohol. Przykładowo. Ja jestem człowiekiem, który to załatwia. Rozumiesz, nie? W każdym razie nie mam zamiaru nic robić w przestrzeni tego mieszkania. W zasadzie to nawet nie mam zamiaru mówić, że będę tutaj mieszkać. Więc o to też nie musisz się martwić. Po prostu chcę sobie to spokojnie załatwić.
Trochę przydługie to wyjaśnienie, ale chciał, żeby się dobrze zrozumieli. Niestety, ale interesy Travitzy ściągały mu na głowę uwagę perfektów i innych czubków, którzy chcieli stworzyć jakieś społeczeństwo idealne. Więc musiał się pilnować. A że chodził z Dakotą do klasy jakby nie patrzeć, to wolał nie ryzykować, że ten wywinie mu jakiś numer. W takim wypadku mieliby problemy. To znaczy on by miał, ale zrewanżowałby sobie z nawiązką. Po prostu liczył, że kiedy ktoś spyta: "ej, wiesz coś o Travitzy?", ten odpowie: "no, że jest z Rosji". Czyli w zasadzie nic wielkiego.
- Powiedzmy, że niska - podrapał się po podbródku w zamyśleniu. - Żebyśmy się zrozumieli. Nie traktuj mnie jak tych półgłówków, dla których pierwiastek to gwiazda na niebie. To nie tak, że nie rozumiem matematyki. Po prostu mam... inne priorytety.
I nie mówił tego, żeby Dakota przypadkiem nie myślał o nim jak o jakimś głupku. Niech tam sobie myśli co chce. Ale znacznie inaczej tłumaczy się coś osobie, która kapuje o co chodzi w całej zabawie, tylko po prostu narobiła sobie takie zaległości, że już sama tego nie ogarnia, niż takiej, która jest zwyczajnie głupia i nie wie o co chodzi w tej zabawie. Przynajmniej jemu się tak zawsze wydawało. A może jednak się usprawiedliwiał? Cholera wie.
Powrót do góry
 
Go down
Dakota Lowe

avatar
#Introwertyk
Uczeń Stypendialny
187


   
Sob Sty 23, 2016 1:40 am
       
Gdy Pavel zaczął się rozwodzić na temat swoich, ekhem, działalności gospodarczych, Dakota nie wyglądał na zadziwionego tym, że jego nowy współlokator trudni się czymś takim. Możliwe, że ludzie go nie łączą z takimi czynnościami, jak usługi dla niepełnoletnich, niepełnosprytnych idiotów, jakby do Dakota nazwał ze świadomością, że w tym gronie również się znajdują lubiani przez niego znajomi. Choć nerdy z reguły to handlowałyby czymś, co ma mniej niż 1% alkoholu w składzie, oni mogą się najebać cukierkami z adwokatem. No, też fakt, że Lowe jakiś lepszy w ten konkurencji nie był, bo ze swoimi wymiarami 11-letniej ofiary Polańskiego nie miał prawa być odporniejszy na działanie różnorakich środków odurzających, które się po jego ciele rozchodzą jak ebola po Afryce.
Aczkolwiek on rozważał w głowie, czy on aby nie ma czegoś wspólnego z rozwijającym się prężnie rynkiem narkotykowym. Tak czy owak, nie Travitza nie raczył przyznać mu racji, czy rozwiać jego wątpliwości, lecz miał on związek z takim dilerstwem w stopniu jeszcze mniej inwazyjnym, jeżeli jego rola ograniczała się do używek typu alkohol, papierosy, tabaka i inne takie, ale w to niekoniecznie wierzył. Jego “interesy”, które robi na terenie szkoły, nie mają z Dakotą nic wspólnego, więc w sumie, co go do obchodzi. Co innego, jeżeli jego kolega zażywa te specyfiki. Czy zapytać? A może na razie pozostawić to w niedomówieniu? Może sam mu to nadmieni? Oby się o tym nie musiał przekonywać, co jak co, ale narkoman pod dachem to nie jest najoptymistyczniejszą wizją, ale jakby nie było, Pavel niby taki groźny, a mimo to na ćpuna wyglądał za zdrowo. Ale to rozważania nie na teraz, może sam wywnioskuje, czy słusznie odsuwa od siebie tę ewentualność, czy robi z niego świętoszka, zakładając jego niewinność.
- A rób, co chcesz, tylko mnie w jakieś gówno nie wciągnij, bo mi na stypendium jednak zależy. I na wolności też. - mówiąc, ziewnął sobie siarczyście, co u niego było świadectwem zarwanej nocki. Albo normalnej, nienormalna byłaby, jakby przespał parę godzin pod rząd. - Jeżeli jest tak, jak mówisz, to może jednak łatwiej będzie to z Tobą ogarnąć, ale współpracuj czasem i się skup, jeszcze nie wiem, czy umiem uczyć. To tyle, no nie? - uniósł głowę, żeby na niego zerknąć.
Powrót do góry
 
Go down
Pavel 'Smuggler' Travitza

avatar
#Indywidualista
888


   
Sob Sty 30, 2016 3:44 pm
       
Kiwnął głową z zadowoleniem. Dakota wyglądał na takiego współlokatora, którego właśnie potrzebował. Niezbyt natrętny, nie miał zamiaru inwigilować czy też zadawać bezsensownych pytań. Proste zasady, których Pavel raczej zamierzał przestrzegać, bo jak zostało wspomniane wcześniej, nie miał zamiaru łączyć "pracy" z nowym mieszkaniem. Między innymi po to się tutaj przenosił, aby mieć jakąś odskocznię i większe pole manewru. Akademiki posiadają swoje zady i walety, a tych zadów ostatnimi czasy namnożyło się zdecydowanie zbyt wiele.
Rosjanin przeciągnął się i pociągnął nosem.[/b]
- Spokojna twoja rozczochrana. Nie zajmuję się niczym na tyle nielegalnym, aby groziło za to więzienie. Poza tym nie mam zamiaru cię w to wciągać. Mówię o tym tylko po to, żeby uniknąć wszelkich nieporozumień. Bo widzisz, ja jestem racjonalnym człowiekiem i nie szukam problemów. Dlatego staram się je rozwiązać, zanim jeszcze powstaną. W ten sposób nie będziesz mi mógł zarzucić, że ci o czymś nie powiedziałem. Dorośli ludzie tak załatwiają sprawy, da? Po prostu rozmawiają.
Kłamstwa i półprawdy swobodnie mieszały się w jego słowach z prawdą, dzięki czemu trudno byłoby określić, który fragment był szczery. Ale ta wersja jego życia mu odpowiadała i sam w nią wierzył, a jak to mówią, kłamstwo powtarzane wiele razy staje się prawdą. I do tego właśnie dążył.
Ponownie kiwnął głową i ruszył w kierunku drzwi wyjściowych.
- Da
, to wszystko. Muszę to jakoś logistycznie rozplanować, wiesz, przenoszenie tego wszystkiego i tak dalej. Strasznie dużo z tym pierdolenia. - W międzyczasie ubierał już buty i bluzę, którą wcześniej zawiesił. Nie potrwało to długo, nim był gotów do wyjścia. - Jak będę coś wiedział, to dam znać. Jakby się coś zmieniło, to pisz, dzwoń czy jakkolwiek tam chcesz się kontaktować. I nie odpierdol mi nic głupiego. Mówię poważnie, jak będzie coś nie tak, to po prostu zadzwoń i pogadamy. Nie lubię, jak mnie ludzie robią w chuja bez powodu.
Otworzył drzwi wejściowe i przekroczył próg.
- Paka - pożegnał się i już chwilę później go nie było.


//zt
Powrót do góry
 
Go down
Sponsored content

#


   
       
Powrót do góry
 
Go down
 
Mieszkanie nr 40
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
     Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Mieszkanie
» Mieszkanie 18 - Marceline Delacroix i Madison Richelieu
» Mały salon
» Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers
» Mieszkanie Emmy

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach
Skocz do: