IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pokój Dyrektora

Zobacz poprzedni temat
 
Zobacz następny temat
 
Go down
 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
James Cadogan

avatar
53
#
Postać Specjalna
Dyrektor Riverdale
53


   
Nie 5 Sie 2018 - 14:23
       
W oczekiwaniu na przybycie uczennicy, dyrektor wyciągnął telefon i ignorując zatrważającą ilość sms-ów do odczytania, zaczął przeglądać najświeższe informacje z Vancouver. Kiedy usłyszał odgłos otwierających się drzwi, nie podniósł wzroku, tak, jakby nic się nie wydarzyło. Również słowa wypowiedziane przez Raven nie zachęciły go do przerwania lektury artykułu, który nawet całkiem go zainteresował. Pozwolił sobie go więc dokończyć, wyłączyć telefon i dopiero podniósł wzrok na uczennicę.
Ah tak, faktycznie, miała tutaj przyjść.
- Panna Castlecrow. Proszę usiąść - zaproponował, wskazując dłonią na jedno z krzeseł ustawionych przed jego biurkiem. - Napije się pani czegoś? - zagadnął, po czym ponownie nacisnął przycisk interkomu. - Herbatę i kawę z mlekiem.
Doskonale. Po tym wstał i mrucząc coś pod nosem, zaczął przyglądać się segregatorom ustawionym w jego szafce. Pokręcił się trochę, aż wreszcie wyciągnął jeden z nich i wraz z nim powrócił na swój fotel. Tam też otworzył segregator i zaczął kartkować znajdujące się wewnątrz dokumenty. Kiedy zaś dotarł do tego, który go interesował, znów zatopił się w lekturze.
W tym czasie drzwi od gabinetu skrzypnęły i pojawiła się sekretarka, która ustawiła przed Raven filiżankę herbaty, a przez dyrektorem to samo naczynie, jednak wypełnione kawą. I bez słowa opuściła gabinet.
- Tak, rozumiem - rzucił wreszcie James, odstawiając segregator na biurko i opierając na nim łokcie. Dopiero teraz wbił intensywne spojrzenie w blondynkę, tak jakby chciał w ten sposób dowiedzieć się czegoś interesującego na jej temat. - Owszem, panno Castlecrow, pani ojciec, a mój dobry przyjaciel, kontaktował się ze mną w sprawie... jak to zgrabnie pani ujęła, straconego roku. I chociaż bardzo go szanuję i z tego co widzę, była pani może nie wzorową, ale prezentującą odpowiedni poziom uczennicą, to cały czas głowię się nad jedną sprawą. Czemu, mianowicie, miałbym interweniować w sprawie pani utraconego roku, skoro, że pozwolę sobie zauważyć, wina nie leży po stronie szkoły. Regulamin naszej placówki raczej nie jest skomplikowanym dokumentem, jego treść jest ogólnodostępna, znane są także ewentualne konsekwencje nieprzestrzegania go. Czemu więc, panno Castlecrow, czemu miałbym przychylać się do pani prośby, a właściwie to do prośby pani ojca i jakkolwiek interweniować w tej sprawie? Żeby rozwiać ewentualne wątpliwości, oczekuję odpowiedzi na to pytanie.
Po tym krótkim wywodzie, sięgnął po swoją filiżankę z kawą i racząc się tym życiodajnym płynem, spokojnie czekał na odpowiedź.
Powrót do góry
 
Go down
Raven Castlecrow

avatar
171
#Dusza Towarzystwa
171


   
Nie 5 Sie 2018 - 21:43
       
Dziewczyna usiadła we wskazanym miejscu, swoją torebkę lokując na kolanach. Czuła się trochę nieswojo pośród tych wszystkich papierów, biurowa atmosfera ją przytłaczała. No, może te szachy stojące niedaleko nadawały temu miejscu nieco przyjemniejsze aury. Na pytanie dyrektora nawet nie zdążyła odpowiedzieć, bowiem jej napitek był już w drodze. Szkoda, że akurat herbata, nie trafił. Ale odmówić byłoby niegrzecznie. Blondynka uważnie obserwowała każdy gest mężczyzny, który przeszukiwał wielki segregator w poszukiwaniu jej danych. Wreszcie niezręczna cisza ugięła się pod głosem dyrektora, który najwyraźniej prawienie monologów miał już wyćwiczone. Raven potrzebowała trochę czasu, aby przeanalizować tłok słów, który właśnie wydostał się z jego z lekka wysuszonych ust. Próbując zyskać trochę czasu ostrożnie upiła łyk herbaty, która okazała się być niebanalnie pyszna. Czując, że nadchodzi jej kolej w dyskusji, odłożyła zdobioną filiżankę na podstawek, na szybko oblizując dolną wargę.
- Regulamin przyswoiłam już dawno i rozumiem pana pytanie, aczkolwiek dziwi mnie to, że szkoła dalej nie jest uświadomiona. - rzekła z wyczuwalnym zdezorientowaniem w głosie, obserwując jak zmienia się mimika dojrzałej twarzy dyrektora. - Miałam dość poważny wypadek, po którym wylądowałam w szpitalu. Moi rodzice przesyłali informacje o tym zajściu do szkoły, dlatego też bardzo zdziwiłam się, kiedy moje nazwisko znalazło się w innej rubryce niż powinno... Zasady są mi bardzo dobrze znane, ale raczej ciężko byłoby mi uczęszczać na lekcje na łóżku szpitalnym. - czuła, że powiedziała o jedno zdanie za dużo, na ugryzienie w język było już za późno. Chcąc odesłać w zapomnienie swój błąd, pośpiesznie zajrzała do skórzanej torebki, aby wyciągnąć z niej teczkę z dokumentacją szpitalną, która zaraz po tym wylądowała na dyrektorskim biurku. - Oto potwierdzenie moich słów... - dodała, przenosząc wzrok z białej okładki na twarz mężczyzny. Postanowiła wykorzystać chwilę, sięgając po filiżankę w wiadomym zamiarze.
Powrót do góry
 
Go down
James Cadogan

avatar
53
#
Postać Specjalna
Dyrektor Riverdale
53


   
Pon 6 Sie 2018 - 20:03
       
Cadogan westchnął zirytowany. To wszystko było takie nudne.
Nawet nie otworzył teczki z dokumentacją medyczną, bardzo dobrze ją bowiem znał. Zamiast tego studiował twarz młodej blondynki, starając się tam dostrzec coś. Coś, cokolwiek. Nie dostrzegał jednak za wiele. Westchnął ciężko, stukając palcami w blat swojego biurka. Potem znów upił nieco kawy.
- Jak widzę, nie rozumieliśmy się w tej sprawie - odpowiedział wreszcie, splatając dłonie na biurku. - Kiedy myślę o uczniach ze swojej szkoły reprezentujących klasę A, widzę osoby ambitne, bystre, zawzięte, pełne pasji, gotowe godnie reprezentować naszą placówkę. Osoby, które zasługują na taki prestiż, rozumie pani - wstał ze swojego fotela i zaczął krążyć po własnym gabinecie. - Chciałbym, żeby mi pani udowodniła, że należy pani do takich osób, a nie zasłaniała się tylko aktami medycznymi, migając się tym samym od jakiejkolwiek odpowiedzialności. Oczywiście, była pani w szpitalu. Tylko czemu powinno mnie to obchodzić? Panno Castlecrow, co jest w pani takiego, co powinno zmusić mnie do ponownego włączenia pani nazwiska do elitarnego grona naszej szkoły?
Dyrektor Cadogan zatoczył kółko po swoim gabinecie i znów wylądował w swoim fotelu. Nawet dobrze, że się tutaj zjawiła, przynajmniej odrobinę się rozerwie i oderwie od rutyny codzienności, jeśli mógł to w ogóle tak nazwać, bo przecież prawie codziennie musiał mierzyć się z czymś nowym. Zawsze pewną frajdą było dla niego zmuszanie do myślenia swoich uczniów i podwładnych. Coś jak przerwa na papierosa dla palacza.
Powrót do góry
 
Go down
Raven Castlecrow

avatar
171
#Dusza Towarzystwa
171


   
Pon 6 Sie 2018 - 23:14
       
Wypowiedzi dyrektora wysłała ze szczególną uwagą, mrużąc przy tym z lekka oczy. Jej wzrok cały czas utkwiony był w przestrzeni, kiedy to ten przechadzał się po swoim gabinecie. Spojrzeniem obdarowała go tylko do czasu, kiedy zniknął za jej plecami, po czym wyłonił się znowu, zasiadając za wielkim biurkiem. Raven skrzyżowała nogi, kładąc ręce na torebce. Z każdą kolejną minutą paradoksalnie zamiast czuć się bardziej spięta przez natłok pytań i słów wypowiadanych przez głowę szkoły, wpadała w ramiona coraz większego komfortu. Po jego ostatnim pytaniu wpiła w niego spojrzenie złotych tęczówek, które z lekka błysnęły.
- Ten rok był dla mnie dość ciężki, panie dyrektorze. Zderzenie z odmienną dla mnie rzeczywistością znacząco wpłynęło na mojego wyniki w nauce, ale skoro nawet po tym określił pan wcześniej moje osiągnięcia jako "na odpowiednim poziomie" to jestem bardzo zadowolona... Ponieważ ja nawet nie rozwinęłam skrzydeł. - dobrze wiedziała, że jej wypowiedź mogła zabrzmieć z lekka arogancko, ba, nawet na to liczyła. Na chwilę przerwała, biorąc kolejny łyk herbaty, której poziom drastycznie się zmniejszał. - Gwarantuję panu, że wymienione wcześniej zalety osób z prestiżowego grona uczniów są do mnie jak najbardziej adekwatne. Potrafię dać z siebie wszystko i starać się jeszcze więcej. I jeżeli pan przychyli się do mojej prośby, udowodnię to w następnym roku. I to nie jest obietnica, to po prostu stwierdzenie... A akta były dla mnie czystą formalnością, którą na wszelki wypadek wolałam załatwić. Lubię mieć wszystko uporządkowane. - swój monolog skwitowała subtelnym, ale ciepłym uśmiechem, po czym na nowo sięgnęła po filiżankę, aby ponownie zmniejszyć w niej poziom cieczy.
Powrót do góry
 
Go down
James Cadogan

avatar
53
#
Postać Specjalna
Dyrektor Riverdale
53


   
Wto 7 Sie 2018 - 16:09
       
Dyrektor podrapał się po czole z namysłem. Trochę się czuł jak na spotkaniu z jakimś coachem motywacyjnym. Z drugiej strony, przecież sam strzelał takie gadki, więc nie mógł do końca winić za taką reakcję osób, z którymi rozmawiał. Odchylił się na swoim fotelu i przeciągnął lekko, a potem sięgnął po filiżankę i upił kawę do końca. Rozważał, czy powinien jeszcze ciągnąć tę grę, ale z drugiej strony w nadmiarze wszystko stawało się szkodliwe, a poza tym, tak bardzo, jak lubił podobne odskocznie od codzienności, to jednak nikt nie wykona za niego tych obowiązków. Chociaż teoretycznie, gdyby kogoś sobie do tego zatrudnił...
- Doskonale - stwierdził wreszcie, z zaskakująco małym entuzjazmem, jak na słowo, którego użył. - Papiery dotyczące pani przeniesienia załatwione są już od wczoraj. Kiedy będzie pani wychodziła, proszę zagadnąć sekretarkę, podsunie co trzeba do podpisania. Pani ojciec to sprawny negocjator, muszę przyznać, że dostrzegam iskrę talentu i w jego potomstwie. Musi pani częściej mówić to, co ludzie chcą słyszeć - wyjaśnił i odłożył na moment okulary na biurko. - Żebyśmy jednak nie zostali posądzeni o swego rodzaju nepotyzm, pani powrót nie będzie darmowy, ceną zaś będzie pani czas. Zadbałem o to, aby słowa, które przed chwilą pani powiedziała, nie były jedynie pustymi frazesami. Według moich dokumentów, zobowiązała się pani do udziału w trzech... nie, czterech dodatkowych zajęciach fakultatywnych, jeden z nich współprowadząc. Do tego dochodzi aktywny udział i wsparcie dla wszystkich imprez uczniowskich oraz szkolnych, a także dodatkowe zajęcia z dwóch języków. Cóż mogę rzec, panno Ravencrow, niewątpliwie rozwinie się pani w ciągu tego roku.
Po tych słowach dyrektor uśmiechnął się krótko, ponownie zakładając okulary na nos i zamykając segregator, który do tej pory pozostawał otwarty.
Zapewne też zdawała sobie sprawę z pokaźnej sumy finansowej, którą jej ojciec wpłacił na rzecz tej placówki. Cóż mógł rzec - polityka.
Powrót do góry
 
Go down
Raven Castlecrow

avatar
171
#Dusza Towarzystwa
171


   
Sro 8 Sie 2018 - 12:03
       
Nieco zaskoczył ją fakt, że wszystko, o co przyszła walczyć zostało załatwione... wczoraj. Ojciec nie pisnął o tym nawet słówka, a więc dała się wciągnąć w ich mini gierkę. Ale nie żałowała. Przynajmniej miała okazję przedstawić swoją osobę w pozytywnym świetle, a nie jako kogoś liczącego na znajomości. Mnogość rzeczy, do których zobowiązały ją magiczne dokumenty z lekka ją przytłoczyły, ale tylko na moment, gdyż w głowie szybko przekalkulowała to i owo, w miarę porządkując przyswojone informacje. Jego krótki uśmiech odbił się na twarzy Raven niczym w  lustrze.
- Na to liczę. - Dziewczyna szybko schowała swoją teczkę do torebki, zapinając ją na zamek. - Dziękuję bardzo za rozmowę, a co ważniejsze, za akceptację mojej prośby. No i tą herbatę... Do widzenia. - wstając z krzesła na szybko poprawiła koszulę i z subtelnym uśmiechem skierowanym do osoby dyrektora opuściła jego gabinet, zamykając za sobą cicho drzwi. Potem nastał czas czystych formalności, z którymi udało się jej uporać za pomocą pani sekretarki. Kilkanaście podpisów później dziewczyna opuściła sekretariat, rzucając krótkim do widzenia, na które nie uzyskała żadnej odpowiedzi. Ta szkoła mogłaby postarać się o milszy personel, serio. Po chwili jednak ta nieuprzejmość nie była już tak istotna - Raven na nowo była zaliczana do grona tych lepszych, z czego bardzo się cieszyła. Chociaż malujący się na horyzoncie nadchodzącego roku szkolnego widok obowiązków i pracy, które ją czekały nieco ścierały uśmiech z jej twarzy. Cóż rzecz, wypadki chodzą po ludziach. Teraz pozostawało jej rzucić to w chwilowe zapomnienie, bo bądź co bądź, od momentu przekroczenia progu sekretariatu, zaczęły się dla niej upragnione wakacje. I oby trwały jak najdłużej.

zt.
Powrót do góry
 
Go down
Strappado

avatar
23
#Mieszkańcy Riverdale City
Bezrobotna
23


   
Czw 23 Sie 2018 - 17:15
       
Tak dawno jej tutaj nie było. Ta placówka była czymś co odwiedzała na bieżąco  dzień w dzień. Teraz mimo iż znała ten budynek dość dobrze, to jednak czuła się tu obco. Nowi uczniowie, nowi twarze, powodowali iż kobieta miała chwilowe wrażenie jakby nigdy jej tu nie było. Przyodziana w Typowy dla niej strój,  z podręczną teczką w ręku, przemierzała korytarze, kierując się ku pokojowi dyrektora. O ile dobrze pamiętała, zawsze bywała tam kolejka, więc nie spieszyła się na złamanie karku. Czy wiedziała czego się spodziewać? Po części tak, bowiem była to kolejna rozmowa o prace, a z tym dyrektorem już ją przeprowadzała. Czas jednak zrobił swoje i choć nie była niczego pewna, to była nastawiona na pozytywnie zakończenie tej rozmowy. Tłumaczyła sobie to chociażby tym iż była dobrym pedagogiem szkolnym, jak i nauczycielem. Powrót po jednak tak długim okresie czasu bywał trudny.
Pojawiając się w gabinecie zerknęła na sekretarkę dyrektora, informując ją o swoim przybyciu. Ta odesłała ją na jedno z krzesełek, twierdząc iż wezwie ją gdy będzie jej pora. Z neutralnym wyrazem twarzy zasiadła w taj słynnej poczekalni, czekając aż mężczyzna znajdzie i dla niej chwile czasu.
Powrót do góry
 
Go down
James Cadogan

avatar
53
#
Postać Specjalna
Dyrektor Riverdale
53


   
Wto 28 Sie 2018 - 21:24
       
James Cadogan przeciągnął się i ziewnął przeciągle. Na szczęście nikt tego nie widział. Jednak nawet i on miewał momenty, kiedy nużyła go codzienna rutyna. Stos papierkowej roboty i jeszcze większa ilość maili sprawiła, że dyrektor odsunął się od biurka i podszedł do okna.
Obserwowanie szkolnego dziedzińca zawsze dawało mu odrobinę ulgi. Dziedzińca, który sam doprowadził do porządku, wyremontował i właściwie w całości odnowił. Tak, spoglądając w to miejsce za każdym razem przypominał sobie, że to, czym się tutaj zajmował, miało znaczenie.
Ale to wcale nie oznaczało, że ma zamiar spędzić cały dzień w papierach. Były wszakże inne, ciekawsze rzeczy do roboty, które również należały do jego obowiązków. Jak chociażby przyjmowanie gości, którzy chcieli coś z nim ustalić. Tak, to będzie dobra odskocznia.
Z tą myślą powrócił do biurka i nacisnął przycisk w telefonie, a potem podniósł słuchawkę.
- Pani Gagnon, kogo dzisiaj przyjmujemy?
Sekretarka zaczęła wymieniać rząd nazwisk. Znudzony Cadogan przetwarzał je w pamięci, starając się dopasować do twarzy i przypomnieć sobie, w jakiej sprawie mogli przybyć, aby zawracać mu dupę. Wtem jedno z nazwisk nieco bardziej go zainteresowało.
- Proszę wpuścić pannę Peo za... 20 minut - zawyrokował, a potem odłożył słuchawkę. Zaraz jednak ponownie ją podniósł. - I proszę wtedy przynieść dwie herbaty.
Kiedy już wydał ostateczne wytyczne, nie pozostało mu nic innego, jak rozsiąść się wygodnie w fotelu i czekać.
Po wspomnianych dwudziestu minutach, sekretarka dała Katherine znać, że może wejść do środka, a sama zabrała się za przygotowywanie herbaty.
Powrót do góry
 
Go down
Strappado

avatar
23
#Mieszkańcy Riverdale City
Bezrobotna
23


   
Wto 4 Wrz 2018 - 13:12
       
Siadając na krześle, nie zostało jej nic innego, jak poczekać na to aż James znajdzie chwile dla niej. Siedząc rozglądała się po pomieszczeniu. Wyjęła nawet na chwile telefon, patrząc na wyświetlacz z obojętnością. Szybko, ale treściwa odpowiedz została wysłana, po czym urządzenie zaś wylądowało w torbie kobiety. Gdy podeszła do niej kobieta z wiadomością iż może już wejść, skinęła głową, po czym wstała. Skierowała się do następnego pomieszczenia. Z racji tego iż była zapowiedziana, nie widziała potrzeby aby pykać do drzwi, co też nie oznacza, że weszła jak do siebie. Zaraz po zamknięciu drzwi za sobą, kobieta kierując wzrok ku Dyrektorowi, pokłoniła się lekko. Odkąd się znali mężczyzna mógł mieć różną ocenę o kobiecie, która bez wątpienia miała inne zachowanie, które zapewne wynikało z tego skąd pochodziła.
- Witam Panie Jamesie.
Zaczęła dość cicho, lecz jej gruba barwa głodu powodowała iż mężczyzna nie powinien mięć żadnego problemu w zrozumieniu kobiety. Odeszła po chwili od drzwi zbliżając się spokojnym krokiem do biurka.
- Jak się czujecie?
Luźna rozmowa była tutaj nie na miejscu, niemniej nic nie wskazywało na to by kobieta była w jakiś sposób skrępowana, czy też zmartwiona. Potrafiła wiele kryć w sobie, dlatego tym co mieli z nią nikły kontakt, zdarzało się stwierdzić iż kobieta to Android, nie ukazujący nic poza obojętnością. Dla tych co znali ją bardziej, między innymi i James, była kimś kto potrafił panować nad emocjami, nie każdymi, jednak to pozwalało jej na unikanie często dość nieprzyjemnych pytań.
Gdy zostanie pozwolenie by móc usiąść uczyni, to kładąc teczkę przy jednej z nóżek siedziska, po czym zaś skieruje swoje spojrzenie na towarzysza, by móc go ewentualnie wysłuchać, o ile chciał jej odpowiedzieć na jej pytanie, nim przejdą do konkretów.

Powrót do góry
 
Go down
James Cadogan

avatar
53
#
Postać Specjalna
Dyrektor Riverdale
53


   
Pon 10 Wrz 2018 - 15:22
       
Czas pomiędzy poinformowaniem sekretarki, a wejściem Katheriny do swojego biura Cadogan spędził, po prostu siedząc z zamkniętymi oczami. Można powiedzieć, że ładował wewnętrzną energię, kontemplował istotę wszechświata albo po prostu odpoczywał, pozwalając sobie na kilka minut luzu. To nie zdarzało się zbyt często w jego życiu.
Kiedy tylko usłyszał skrzypnięcie klamki, otworzył oczy i skierował spojrzenie na kobietę, która weszła. Nie zmieniła się za bardzo. Uważne spojrzenie dyrektora prześledziło całą jej sylwetkę. Tuż za byłą jeszcze nauczycielką weszła sekretarka, niosąc dwie herbaty w filiżankach. Położyła je na biurku, a James odprawił ją skinięciem głowy.
Kiedy zostali we dwójkę, podszedł do ściany z segregatorami i zaczął je przeglądać. Następnie wyciągnął jeden z nich i wraz z nim wrócił na swój fotel. Jej pytanie wywołało krótki grymas na jego twarzy.
- Nie mam czasu, aby marnować go na rozmowę o swoim samopoczuciu - odpowiedział sucho, dając jasno do zrozumienia, że to nie jest czas na luźne gadki. Z zaskoczeniem skonstatował również, że kobieta wciąż stoi. - Proszę usiąść - polecił, kręcąc lekko głową. Za chwilę będzie musiał tłumaczyć ludziom kiedy mogą zacząć oddychać.
Otworzył segregator, a z niego wyjął teczkę, którą zaczął przeglądać. Papiery, dokumenty, metryczki. Dzień jak co dzień, dzień po dniu.
Wyciągnął jeden dokument, który przestudiował z uwagą, w międzyczasie popijając herbatę. Niezachwiana cisza w tym miejscu była niezwykle harmonijna, ale jednocześnie strasznie krępująca. Przynajmniej tak przez większość czasu czuli się jego goście.
Wreszcie oderwał wzrok od dokumentu i ponownie skupił go na kobiecie.
- Panna Katherine'a Peo. Były już pedagog i nauczyciel języka francuskiego. Tak, dobrze wspominam naszą współpracę, którą jednak musiałem zakończyć ze względu na przedłużającą się nieobecność - zamilkł na chwilę i zamyślił się. - Cóż, nie ukrywam, że jedyny powód, dla którego pozwoliłem pani tutaj przyjść, to paląca ciekawość. Fascynuje mnie, co też ma pani takiego do powiedzenia, że podjęła próbę skontaktowania się ze mną, którą byłem gotów odrzucić. Słucham.
Po tych słowach rozsiadł się wygodnie w fotelu i niczym nauczyciel egzaminujący studenta, oczekiwał na satysfakcjonującą odpowiedź.
Powrót do góry
 
Go down
Sponsored content

#


   
       
Powrót do góry
 
Go down
 
Pokój Dyrektora
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
     Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Gabinet dyrektora
» Pokój Wspólny
» Gabinet Dyrektora
» Pokój #113
» Pokój numer #520

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach
Skocz do: