IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Herbaciarnia White Monkey

Zobacz poprzedni temat
 
Zobacz następny temat
 
Go down
 
Idź do strony : Previous  1, 2
Raven Castlecrow

avatar
178
#Dusza Towarzystwa
178


   
Sro Sty 10, 2018 6:50 pm
       
Był bardzo otwarty w prawieniu komplementów, co nieco wprawiało ją w zakłopotanie. Nie była osobą, która nie potrafiła ich przyjmować, aczkolwiek zawsze, kiedy konfrontowała się z nimi w tak bezpośredniej formie, kończyła z zaróżowionymi policzkami. Teraz przynajmniej mogła usprawiedliwić się mrozem panującym za oknem. Na jego słowa machnęła ręką, uśmiechając się do jego osoby. Tyle była w stanie wydusić. I jeszcze ten jego uśmiech, aw.
- Owszem, raz czy dwa, zanim się tu przeprowadziłam. Chcieliśmy wraz z braćmi nieco rozeznać się po okolicy, oczywiście lądując w herbaciarni, heh. Teraz akurat wracałam z zakupów i nie mogłam nie zahaczyć o ten lokal, herbata stąd jest idealna. - ledwo co skończyła mówić, rozmowę na chwilę przerwała im już inna kelnerka, która przyniosła wcześniej złożone przez ich obu zamówienie. Z jej ust wymknęło się krótkie smacznego, po czym za moment zniknęła za drewnianą ladą.
- A ty, Panie Nieznajomy, uciekłeś tutaj od codzienności czy z innego powodu? - zapytała, po czym upiła łyk cieplutkiej herbaty. Po tym jej usta wykrzywiły się w subtelnym uśmiechu, zachęcającym chłopaka do dalszej rozmowy. No i chaps, nie ma pierwszego herbatnika.
Powrót do góry
 
Go down
Elijah Southgate

avatar
31
#Artysta
31


   
Sro Sty 10, 2018 7:32 pm
       
Elijah uważnie słuchał każdego słowa dziewczyny siedzącej przed nim, w spokoju oczekiwał również swojego zamówienia.
Niedługą chwilę po wypowiedzi nieznajomej przyszła Pani kelnerka z zamówieniem, chłopak przyjął cieplutko wszystko to co zamówił oraz miłym uśmiechem chciał choć trochę wynagrodzić trud codziennej pracy tej Pani. Gdy już odeszła jego uwaga ponownie wróciła całkowicie na istotkę siedzącą przed nim.
- Może przejdziemy sobie bardziej na "ty", jestem Elijah Skinął lekko głową przy wypowiadaniu swojego imienia.
- Nie uciekam przed niczym, chociaż z drugiej strony tak, zależy jak na to spojrzę. Chciałem wyrwać się i pooglądać jakieś nowe twarze, poobserwować toczące się życie w innymi miejscu niż szkoła. Po tych słowach coś pociągnęło go do spojrzenia się ponownie przez okno, przypomniał sobie, że chce troszkę poobserwować.
Jednak nie trwało to długo i chwilę później w oczekiwaniu na odpowiedź zwrócił się w stronę Panny Castlecrow.
Popijał przy tym swoją szklankę z wodą po tym biorąc pierwszy kęs wyglądającego rewelacyjnie ciasteczka o smaku czekoladowym.
Powrót do góry
 
Go down
Raven Castlecrow

avatar
178
#Dusza Towarzystwa
178


   
Sro Sty 10, 2018 7:43 pm
       
- Raven, miło poznać. - odparła, bawiąc się w lustrzane odbicie jego gestu. - Mam cichą nadzieję, że nie obrazisz się, jeżeli po pewnym czasie zacznę zdrabniać twoje imię... Odkąd pamiętam, mam do tego dziwną tendencję, więc wolę od razu ostrzec. - skwitowała swoje słowa ciepłym uśmieszkiem, po czym swoje usta na nowo zatopiła w wypełnionej zieloną herbatą filiżance.
- Smacznego... Co racja, to racja. Chociaż dla mnie uczniowie to jedna wielka masa, sposób której rzadko kiedy mogę wyodrębnić kogoś szczególnego. Ty na pewno rzuciłbyś mi się w oko przez swoje... oczy. - zaśmiała się cicho, po czym przegryzła herbatniczka. Pomimo, że ich rozmowa dopiero się rozkręcała, Raven czuła, że ta wizyta w lokalu zostanie jej w pamięci na długo. Elijah był trochę jej pokroju - emanował jakimś swoistym magnetyzmem, który przyciągał ludzi wokół. W tym ją. Sama na chwilę powiodła za jego ruchem, lokując ciężar spojrzenia na przechodniach, którzy znikali i pojawiali się za witryną w jakimś dziwnym rytmie narzucanym przez pęd życia. Dobrze było się czasem zatrzymać i w tym wszystkim znaleźć chwilę dla siebie.
Powrót do góry
 
Go down
Elijah Southgate

avatar
31
#Artysta
31


   
Sro Sty 10, 2018 7:57 pm
       
- Wydaje mi się, że nie będzie to problem, chociaż sam nie będę Ci podpowiadał jak możesz zdrobnić moje imię.
Może mnie jakoś zaskoczysz swoją kreatywnością.
El odparł bez większego namysłu, nigdy nie przeszkadzało mu to, że ktoś mówi do niego zdrobniale a nawet jak ktoś przekręca jego imię, dopóki wiedział, że odnosi się to do niego i nie jest obraźliwe.
- Tak mówisz? To strasznie miły komplement, chociaż czasem chciałbym właśnie zniknąć i nie rzucać się w oczy.
Nie zmienia to faktu, że to miłe.. Ah zaczynam pleść głupoty, powiedz mi lepiej co obecnie robisz w swoim życiu, od takie ogólnikowe pytanie.
Na początku jak wypowiadał swoje słowa wszystko szło gładko jednak gdzieś w środku wypadł ze swojego transu i lekko się zakłopotał, chociaż szybko udało mu się z tego wybrnąć, mało spostrzegawcza osoba nie powinna się tym zbytnio przejąć a nawet tego zauważyć. Po całej sytuacji wrócił do przyglądania się, był znów jak w transie, może nawet było to zbyt nachalne ale nie mógł się powstrzymać od patrzenia i zastanawiania się co siedzi w główce tak uroczej osoby.
Powrót do góry
 
Go down
Raven Castlecrow

avatar
178
#Dusza Towarzystwa
178


   
Sro Sty 10, 2018 8:16 pm
       
- Cóż, poza szkołą pasjonuję się jeździectwem. Kocham jeździć, trenować i spędzać wolny czas z końmi. To daje mi ogromne szczęście. - odpowiedziała bez zastanowienia się. Dobrze, że miała sprzyjające ku temu zaplecze w postaci własnej stajni i wierzchowców. Ceniła sobie ten fakt, bo przez głowę nie przechodziła jej nawet myśl, że mogłaby rano nie spojrzeć w okno, z którego widok rozciągał się na pasących się kopytnych.
- A ty? Sądząc po twojej aparycji, musisz mieć jakąś styczność ze sztuką. Tylko nie wiem jeszcze, w jakim wydaniu. - odbiła piłeczkę, sama będąc ciekawą swojego rozmówcy. Na chwilkę zwróciła uwagę na jego bardzo zadbane dłonie. Jej również nie pozostawały w tyle, aczkolwiek jego skóra wydawała się być zrobiona z jedwabiu. Niezauważalnie jednak zwróciła się wyżej, aby ponownie zaczepić się o jego oczy.
Powrót do góry
 
Go down
Elijah Southgate

avatar
31
#Artysta
31


   
Sro Sty 10, 2018 8:55 pm
       
Elijah na początku lekko się zaskoczył odpowiedzą Raven, było to dla niego coś nowego, że tak młoda dziewczyna ma tyle zainteresowani i to związanych z aktywnością fizyczną. Niemniej jednak postanowił zainteresować się bardziej tym tematem i może, może też się w to wciągnąć.
- Oh! To bardzo ciekawe, pierwszy raz przyznam szczerze, że się z tym spotykam. I to nie dlatego, że jest odludkiem, tylko rzeczywiście nie miał okazji jeszcze poznać kogoś takiego.
- Aparycji? Nie rozumiem, czy mogłabyś rozwinąć? Oczywiście nie zmienia to faktu, że to chyba miłe. Co do sztuki to aktorstwo można chyba nazwać sztuką, więc tak - tym się zajmuję. Po tych słowach lekko się zamyślił i musiał wpaść na jakąś poprawną odpowiedź żeby nie wprowadzić panienki w błąd.
- Znaczy się, zajmuję to trochę za dużo powiedziane. Uczę się, próbuję swoich sił no i chciałbym powiedzieć, że wiążę z tym przyszłość. Uśmiechnął się lekko i spojrzał się dziewczynie prosto w oczy oraz nie przerywając sobie przyglądania się wypił swoją szklankę wody do końca.
Powrót do góry
 
Go down
Raven Castlecrow

avatar
178
#Dusza Towarzystwa
178


   
Sro Sty 10, 2018 9:42 pm
       
- Nie dziwi mnie to, to dość ryzykowna i wymagająca pasja. - szczególnie, jeżeli chodzi o pieniądze. Poza tym na myśl o tych wszystkich upadkach, siniakach, zadrapaniach i ugryzieniach, Raven przeszedł niemiły prąd, ale nawet to nie przysłania jej ambicji, którymi w owym zainteresowaniu się kieruje.
- Och, nie zrozum mnie źle... Chodziło mi o ten pozytywny aspekt, ponieważ już na pierwszy rzut oka kiedy się na ciebie patrzy, to widać, że ten człowiek ma jakieś powiązania ze sztuką. I jak widzę, dużo się nie pomyliłam. - rozwinęła, po czym przyszło jej jeszcze przez chwilę wysłuchać jego słów. Trochę ją to zainteresowało, ponieważ ilekroć spotykała na swojej drodze aktorów, to były to jedyne marne podróby, mogące grać co najwyżej żłobek na jasełkach. Elijah przejawiał w sobie jakiś potencjał, nie wiedziała, czy to bijący z jego ruchów, wyglądu, czy słów. A może nawet i ze wszystkiego.
- Coś oryginalnego, rzadko kiedy ma się okazję spotkać aktora jeszcze przed jego debiutem. Mam nadzieję, że zaprosisz mnie na jedną ze swoich pierwszych sztuk. - rzekła radośnie, zakładając nogę na nogę. Poziom herbaty w białej filiżance niebezpiecznie spadł poniżej progu satysfakcji. Chyba trzeba będzie zamówić kolejną.
Powrót do góry
 
Go down
Elijah Southgate

avatar
31
#Artysta
31


   
Sro Sty 10, 2018 10:16 pm
       
- Wiesz, raczej chciałem żebyś rozwinęła to co masz na myśli mówiąc "Aparycja", co się do tego zalicza?
Eli znów spróbował uderzyć w ten punkt, chciał wydobyć nieco więcej informacji, poznać bardziej opinie Raven na jego temat. Po tych słowach wziął pierwszy łyk swojej herbaty z dodatkiem cynamonu gdyż skończyła mu się już woda, skosztował kolejnego kawałka zamówionego przez siebie ciasteczka był to nieco większy gryz więc kilka okruszków spadło na stół i talerz.
- Ups, przepraszam.. Ah faktycznie, może masz trochę racji, chociaż nie robię tego specjalnie.
Wydukał szybko te słowa, żeby szybko zakryć swoją wtopę z okruszkami napił się herbaty po czym odstawił ją na bok, wzią talerzyk i zwinnie posprzątał okruszki zsuwając je wszystkie na podstawione przez siebie naczynie, na którym docelowo ma stać filiżanka z herbatą.
- Oryginalnego? Spodziewałem się raczej, że jest to popularne dość, że nie ciężko spotkać kogoś aspirującego na aktora. Było to dla niego zaskoczeniem, ponieważ sam obracał się w takim środowisku jak był młody, że nie poznanie kogoś kto chciałby robić podobne rzeczy co on w przyszłości wydawało się abstrakcyjne. Chociaż faktycznie, po dłuższym namyśleniu osoby które nie próbowały za dzieciaka jak i później swoich sił w aktorstwie mogły kogoś takiego nie poznać.
Chłopak znów się zamyślił i spojrzał na wędrujących za oknem ludzi, uśmiechając się przy tym.
- Lubię tak czasem sobie posiedzieć, poobserwować. Wiele rzeczy mogę się dowiedzieć, nauczyć. Wrócił swój wzrok ponownie na twarz dziewczyny opuszczając lekko głowę i podnosząc jedynie swoje oczy tak żeby móc patrzeć na swojego towarzysza do rozmów.
Powrót do góry
 
Go down
Raven Castlecrow

avatar
178
#Dusza Towarzystwa
178


   
Sro Sty 10, 2018 10:29 pm
       
- Masz niecodzienną urodę i co tu się dużo rozwodzić. Przystojna twarzyczka w tej branży to podstawa. - powiedziała bez większego zakłopotania, ponowne sięgając po swoją herbatkę. Co jak co, ale nie miała ona problemów z wyrażaniem się bezpośrednio o rozmówcy. Tyle, że niektórzy z nich nie byli na tyle elokwentni, aby odbierać to jako czysty komplement czy też pochwałę. Ile już czubków na jej drodze stwierdzało, że skoro stwierdziła, że mają ładny uśmiech czy też pyszczek, to od razu chce ich zaciągnąć do łóżka. Facetom zawsze rzucała to w ramach testu. Miała cichą nadzieję, że w tym przypadku wyjątek nie będzie potwierdzać reguły.
Na jego mały wypadek machnęła ręką w stylu nic się nie stało, zdarza się. Chociaż nieco rozbawiła ją ta jego zachłanność. Lubił jeść. Mogą zostać przyjaciółmi.
- Ale są aktorzy i aktorzy. W słowach jednych słychać pewność i ambicje, a drudzy rzucają to w eter jako niespełnione dziecięce marzenie. W tym jest ta twoja oryginalność, Lulu. - całkowitą powagę wypowiedzi zniszczył na końcu początek jej zabawy w wymyślanie zdrobnień. Na jego słowa twierdząco skinęła głową, jakby chciała również wpasować się w jego stwierdzenie.
- Miałeś kiedyś styczność z końmi? - rzuciła z innej beczki, po czym jej ręka spoczęła na kolejnym z kończących się herbatników.
Powrót do góry
 
Go down
Elijah Southgate

avatar
31
#Artysta
31


   
Sro Sty 10, 2018 10:42 pm
       
El pierwszy raz poważnie się speszył ale i bardzo uśmiechnął po słowach Raven, zastanawiał się co w takiej sytuacji powinien odpowiedzieć, bardzo nie chciał wyjść na jakiegoś narcyza.
- Waa, dziękuję to strasznie miłe, dziękuję. Rzeczywiście wyraz na jego twarzy się zmienił, tak jak poprzednio nie było po nim widać, że jest mu źle, czy smutno tylko po prostu sobie żył, zachowywał się normalnie to teraz widać było na jego buźce banana oraz kapkę szczęścia. Po tej sytuacji szybko spróbował przywrócić się do normalnego stanu, do stanu w którym kontroluje swoje emocje, trzyma je na wodzy tak żeby nie wybuchały za bardzo na ludzi wokół niego.
- Hm, może masz rację i wiesz co? Masz świętą rację, zgadzam się z tym, sam miałem masę znajomych jak chodziłem do "kółka" teatralnego którzy dzisiaj już dawno zapomnieli o swojej dziecięcej pasji. Chociaż niektórzy, może nie tak uporczywie ale z jednak jakoś tam próbują się rozwijać. Poza tym oryginalne zdrobnienie, wcześniej nie zdarzyło mi się tego usłyszeć, brawa i oklaski! Po w miarę poważnej wypowiedzi, poważnym tonie przyszedł czas na odbicie śmieszkowatej pałeczki, po odpowiedzi na zdrobnienie lekko w żarcie zaklaskał i szerzej uśmiechnął.
Nagle jego mina nieco zrzedła, widać było, że to nie był temat który jakoś specjalnie był mu bliski.
- Nie, nie miałem, nawet gdybym chciał w tym momencie jak i wcześniej nie miałbym takiej możliwości.
Wypowiedział to nieco smutniejszym tonem chociaż nie tak bardzo, było to po prostu mniej pewnie wypowiedziane, dlatego można było wyczuć różnicę.
- A Ty, próbowałaś coś kiedyś odgrywać? Zadał pytanie bardziej ze swojej dziedziny żeby wyciągnąć się z małego dołka w który wpadł.
Powrót do góry
 
Go down
Raven Castlecrow

avatar
178
#Dusza Towarzystwa
178


   
Sro Sty 10, 2018 11:04 pm
       
Odwzajemniła jego szczery uśmiech, ciesząc się, że sprawiła mu tym jakąś pomniejszą radość. Sądząc po jego reakcji, chyba nie każdy prawił mu takie słowa. A szkoda. I jeszcze ten jego bananek, który ukazał prawdziwą moc jego uśmiechu, woah. Przez ułamek sekundy Raven skupiła tylko i wyłącznie na tym aspekcie, po czym ponownie wróciła do całości.
- A więc od dzisiaj jesteś Lulu. Pasuje mi do ciebie, takie pocieszne. - stwierdziła z uśmiechem. Jego klaskanie skwitowała nieco głębszym ukłonem, aczkolwiek uważała, aby nie skończyć z twarzą spłaszczoną o blat. Lubiła zaskarbiać sobie ludzi, w których widziała jakieś głębsze wartości, toteż Elijah mógł być kolejnym dopisanym do jej listy dobrych znajomości. A przynajmniej takie żywiła z nim nadzieje.
Jego słowa nieco zmieniły ton całej sytuacji. Nagle jakaś dziwna aura powagi spłynęła na nich obu, a sama Raven domyśliła się, czemu nie pozwolił sobie na taką możliwość. A przynajmniej domyślała.
- Kilka razy na szkolnej scenie. Pamiętam mój debiut jako Matka Boska w szkolnych jasełkach, do czasu, dopóki przypadkiem nie upuściłam dzieciątka. Wtedy była to dla mnie porażka, teraz chętnie chciałabym zobaczyć to na kamerze.- krótko streściła swoją wspaniałą przygodę z występami. Publiczne prawienie monologów i odgrywanie dramatycznych scen nie należało do jej atutów - bała się większej publiczności. Nie liczyła się ona dla niej jedynie podczas zawodów, gdzie liczyła się tylko ona i jej wierzchowiec.
- Em, a może chciałbyś kiedyś spróbować jazdy? Albo w ogóle zapoznać się z jednym koniełkiem bliżej? - zaoferowała, chcąc może jakoś zapełnić jego luki z przeszłości. A przynajmniej miała przy tym szczere intencje. O ile oczywiście on sam wyrażał na to chęci.
Powrót do góry
 
Go down
Elijah Southgate

avatar
31
#Artysta
31


   
Sro Sty 10, 2018 11:32 pm
       
Przed jakąkolwiek słowną reakcją chłopak dopił swoją herbatę pijąc ją duszkiem oraz dojadł ostatni kawałek jego smakołyku.
- W porządku, chociaż jeżeli mogę Cię prosić mów też czasem w inny sposób, pełnym imieniem albo innym zdrobnieniem, tak żeby w naszą znajomość nie wdarła się monotonia. Po tych słowach postanowił się nieco poprawić, otrzepał swoją koszulkę z reszty okruszków które podczas jedzenia spadły na niego, sprzątną też po sobie swoje zamówienie i odłożył je na bok.
- Moment w którym na poważnym występie upuszczasz cenny "rekwizyt" musi być warty zobaczenia, sam chciałbym to zobaczyć - najlepiej na żywo. Zaśmiał się Elijah po tych słowach widać było, że wrócił mu już humor, że nie przejmuje się już zbytnio tym co wcześniej lekko go ukłuło.
- Wiesz co, nie chcę się narzucać i być nachalny, więc.. No wiesz, przepraszam, głupek ze mnie.
Widać było w nim ponowne zakłopotanie, nie lubił zbytnio się narzucać, czuł się wtedy gorszy czuł, że jest kulą u nogi która jedynie przeszkadza, chociaż w rzeczywistości tak zazwyczaj nie było. Jednak z drugiej strony coś ciągnęło go do tego, może nie tyle co jazda czy też kontakt z konikami, chyba najważniejszym aspektem który go przyciągał była Raven.
Chciał ją bliżej poznać a wiedział, że jeżeli chce tego dokonać musi się przełamać, musi poznać teren na którym dziewczyna czuje się najlepiej, więc do swojej poprzedniej wypowiedzi szybko postanowił dodać kilka słów.
- Wiesz co, może jednak skorzystam z propozycji, najwyżej będę później tego żałował ale proszę Cię, coś masz w sobie co nie pozwala mi nie spróbować.
Ukłonił się po tym wszystkim, wyciągną portfel i zawołał Panią kelnerkę.
- Poproszę rachunek. Oznajmił stanowczo a kelnerka bez słowa wyliczyła ile jest winien zapłacić młodzieniec.
Wyciągnął banknot, podał go kelnerce i podziękował na znak, że reszty nie musi mu wypłacać.
Jak wiadomo, El nie jest zbyt majętnym chłopakiem jednak wie, że gdyby on pracował w takim miejscu chciałby otrzymywać co jakiś czas napiwki, więc sam gdy bywa w takich miejscach i korzysta z usług to zawsze dzieli się z tymi ludźmi, chociaż za jeden mały uśmiech który wraca do niego za tak niewielki gest.
Po całej sytuacji powrócił ze swoim skupieniem na Raven.
- Dla mnie to by było na tyle, jestem napełniony aż za bardzo a to była tylko herbata, szklanka wody i ciasteczko, masakra. Chyba będę musiał się przejść żeby wyrzucić to z siebie! Zaśmiał się lekko po czym oparł się swoimi łokciami o stolik.
Powrót do góry
 
Go down
Raven Castlecrow

avatar
178
#Dusza Towarzystwa
178


   
Sro Sty 10, 2018 11:51 pm
       
- Nie ma sprawy, są różne sytuacje. Akurat o takt nie masz się u mnie co martwić. A monotonia to pojęcie tym bardziej mi obce. - oświadczyła z pewnością w głosie, która przerodziła się w uśmiech. Dużo się dzisiaj do siebie krzywili, nie ma co.
- Może jeszcze kiedyś przyjdzie mi zagrać Matkę Boską, to cię zaproszę i przypadkiem ponownie sceniczny ideał sięgnie bruku. - parsknęła, biorąc ostatni już łyk herbaty. Po ciasteczkach również nie zostało ani śladu, co nieco zasmuciło dziewczynę. Aczkolwiek, wizja pysznego ciasta czekającego na nią w domowej lodówce nieco ją pocieszała. A nawet bardzo.
W sumie to rozumiała jego zakłopotania, jednakże w żaden sposób go za to nie winiła. To prędzej ona powinna stulić dziób i z ewentualną pomocą przyjść w potrzebie. Problem jednak leżał w tym, że Rai taka nie była i nie zamierzała. Kiedy widziała tylko możliwość natychmiastowego uszczęśliwienia lub chociażby podjęcia tegoż próby, nie wahała się. Szczególnie, że miała ku temu predyspozycje. Chociaż po chwilowej ciszy nieco zaskoczyła go jego zmiana zdania, ale również i ucieszyła. Chciała pokazać mu swój świat i to, co daje jej prawdziwe szczęście. Nie każdy mógł dostąpić tego zaszczytu. Ale w tym przypadku pojawił się wyjątek. Trochę onieśmielił ją swoimi słowami, aczkolwiek nie dała mu tego po sobie poznać.
- Nie będziesz miał czego. Ewentualnie drobnych zakwasów na następny dzień. Chyba, że odpowiednio się porozciągasz przed jazdą. Poza tym to sama przyjemność, no i teraz niektóre z nich to takie chodzące kulki do miętoszenia. Pogłaszczesz raz i zapragniesz na zawsze. - mówiła, sama na chwilę uciekając myślami do Altaira i jego mięciusiej sierści. Uwielbiała się do niego tulić, a i on na to nie narzekał. No chyba, że na pastwisku, wtedy to przecież mamke przetrzymywała go, podczas gdy mógłby się bawić z innymi kompanami. Dzieci.
Sama również zamówiła rachunek, aby kelnerka nie musiała biegać po kilkanaście razy. Z błyszczącego, czarnego portfela wyciągnęła kartę, z której po jednym magicznym dźwięku zniknęło trochę środków.
- Serio? To dla mnie taka przystawka, a nawet nie. Mam bardzo pojemny żołądek, czasem nawet stwierdzam, że bez dna. - zaśmiała się do niego, nieco przekręcając głowę w bok.
Powrót do góry
 
Go down
Elijah Southgate

avatar
31
#Artysta
31


   
Czw Sty 11, 2018 12:16 am
       
"Czas na odważny krok", "Czas coś zagrać" - takie myśli przechodziły mu przez głowę, chciał zrobić coś nieco szalonego, może bardziej odważnego, sam nie wiedział jak dokładnie to opisać, po prostu wiedział, że chce coś zrobić i to wszystko co teraz go interesowało. Powolutku zaczął podnosić się ze swojego miejsca, zgrabnym ruchem zarzucił na siebie kurtkę, poprawił swoje włosy i po tym wszystkim rzucił swój wzrok wyciągając przy tym swoją dłoń w stronę dziewczyny.
- Wspomniałem coś o przejściu się, prawda? Może chciałabyś wyskoczyć ze mną na jakiś spacer? Przychodząc tutaj widziałem niedaleko stąd jakiś park, może to byłoby odpowiednie miejsce? Oczywiście, nie zmuszam to tylko taka drobna propozycja. No i wiesz, będziesz mogła mi coś więcej poopowiadać o swojej pasji, przygotować mnie jakoś.
Po tych słowach uśmiechną się czekając dalej na reakcję Raven, z drugiej strony chociaż nie było tego po nim widać był zamyślony. Martwił się, że dziewczyna może się speszyć, zrezygnować, nie zgodzić się. Wszystko postawił na jedną kartę.
Chciał żeby ta znajomość się rozwinęła, pomimo tego, że znają się dopiero kilka dłuższych chwil.
Powrót do góry
 
Go down
Raven Castlecrow

avatar
178
#Dusza Towarzystwa
178


   
Czw Sty 11, 2018 6:31 pm
       
Widok zbierającego się do wyjścia do chłopaka nie zrobił na niej większego wrażenia, aczkolwiek coś tknęło ją w środku, że po tak miłej rozmowie zostawi ją sam. Nie potrafiła wyjaśnić, czemu jego zniknięcie miałoby źle wpłynąć na jej samopoczucie. Gest poprawiania włosów znała na pamięć - dzisiaj chyba każdy facet już rodził się z takim odruchem, chyba że był łysy.
Wtedy to zauważyła, że chłopak z miłymi słowami wyciągnął do niej rękę. Nieco ją to zaskoczyło, ale w żadnym razie nie speszyło. Najpierw spojrzała na jego delikatną dłoń wiszącą w powietrzu, potem przenosząc ciężar spojrzenia na uśmiechniętą buzinke.
- Grzechem byłoby odmówić. - w momencie jej ręka spoczęła na jego, po czym wstała ze swojego miejsca, kierując się po kurtkę. Granatowa puchówka szybko okryła jej ramiona, a więc nie pozostawało im nic innego jak opuścić przyjemne lokum. Za oknem centrum powoli pochłaniało się w ciemności nadchodzącej nocy, aczkolwiek słońce jeszcze dzielnie walczyło gdzieś tam na linii horyzontu.
- A więc prowadź. - odwróciła się w jego stronę, tak że przestrzeń miedzy nimi dość znacząco się zmniejszyła. Jej twarz przyozdobił szeroki uśmiech, po czym oboje wybyli z herbaciarni, składając losy nadchodzącego wieczoru w ramionach spontaniczności.

zt Lulu i Rai
Powrót do góry
 
Go down
Sponsored content

#


   
       
Powrót do góry
 
Go down
 
Herbaciarnia White Monkey
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
     Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach
Skocz do: