IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Planetarium

Zobacz poprzedni temat
 
Zobacz następny temat
 
Go down
 
Idź do strony : 1, 2  Next
Attila

avatar
#Mieszkaniec Riverdale City
Adwokat Diabła
61


   
Wto Lis 15, 2016 7:06 pm
       
Niedawno otwarty,  nowoczesny budynek z miedzianą elewacją. Zbudowany na planie heksagonu,  przypomina organiczną formę starannie zeszlifowanej skały. Jedynie ogromna kopuła,  która wystaje ponad całą konstrukcję może świadczyć o tym, co dokładnie znajduje się w środku.

__________


- A tu proszę – pojawiam się ja. – Dokończył po krótkiej chwili zastanowienia. - I wywracam panu pewną część życia do góry nogami. Powie pan szczerze, czy jest pan zły po dzisiejszym spotkaniu?
Dla Attili pytanie miało charakter czysto informacyjny. Ponieważ, nie ukrywając, niezależnie od odpowiedzi i tak zechciałby w tej sprawie porozmawiać z Francisem. Prędzej czy później musiałby się z nim zobaczyć.
Mężczyzna ani nie zapowiedział, ani też nie dał profesorowi nawet jednej sugestii apropo miejsca, do którego aktualnie zmierzali. Szedł w milczeniu, jakby znajomą i wyuczoną drogą, mijając kolejne budynki oraz przejścia dla pieszych. Był to całkiem orzeźwiający spacer po natłoku emocji i mało komfortowych tematach sprzed parunastu chwil.
Kopuła wyłoniła się zza półtransparentnych przeszkleń kilku niewysokich budynków biurowych. Również wtedy Attila nie powiedział nawet słowa – zakładając, że Francis jakkolwiek zechce za nim iść.
Pięć niewysokich stopni dzieliło ich od głównego wejścia i to tam Węgier spojrzał na zegarek, by znacząco pokręcić głową.
- Pięć minut. Powinniśmy zdążyć. Wyświetlają o pełnych godzinach. – I nic więcej, do momentu, gdy wszedł do środka i stłoczył się przy kasie, aby ze swojej kieszeni kupić dwa bilety na seans o zodiakalnych gwiazdozbiorach oraz wybranych księżycach kilku planet Układu Słonecznego.
Chcąc nie chcąc, Francisowi wpadł do rąk bilet z ładnym, całkiem designerskim, geometrycznym nadrukiem.
Powrót do góry
 
Go down
Pan Francis

avatar
#Nowy w mieście
206


   
Wto Lis 15, 2016 9:43 pm
       
Ono jeszcze nie dobiegło końca. Wiele może się zmienić – zauważył, unikając odpowiedzi, a przynajmniej odkładając ją na później. Nie chwal dnia przed zachodem słońca, co? Tak naprawdę miał już w miarę ugruntowane zdanie, które teraz pozostało mu tylko potwierdzić albo obalić i szukać od nowa.
Szedł posłusznie i nie pytał, dokąd nieznajomy go prowadzić. Kojarzył tę okolicę, wiedział o planetarium, ale nie sądził, że właśnie tam zmierzają. Kawiarnia? Rozumiał. Bar? Rozumiał. Ale planetarium? Mimo to nie protestował i nie pytał. Towarzyszył mężczyźnie w kolejce i gdy nadszedł czas, czekał na znak, by mógł za siebie zapłacić. Nie? Oho... o co mu chodzi, do jasnej cholery? Jaki związek ma planetarium z Christopherem? Oczywiście: jaki oprócz tego, że obydwie sytuacje testowały zachowanie Francisa.
Obejrzał bilet, a potem zabębnił w niego palcami, rozglądając się, w którą stronę powinni iść. Tam? Tak.
Więc... jaki jest pana znak zodiaku? – Właśnie zdał sobie sprawę, że chyba powinien czuć się odrobinę niezręcznie i nie na miejscu – planetarium kojarzyło się ze szkolnymi wycieczkami, a nie spotkaniem dwóch obcych mężczyzn, których drogi krzyżują się przez śmierć ich wspólnego znajomego, mimo to był zbyt zaciekawiony i zdziwiony, by się wycofać czy wykpić pomysł. Pozwalał rzeczom się dziać i obserwował.
Powrót do góry
 
Go down
Attila

avatar
#Mieszkaniec Riverdale City
Adwokat Diabła
61


   
Wto Lis 15, 2016 10:15 pm
       
- To prawda.
Przyznał mu rację lekkim kiwnięciem głowy.
Attila dość pospiesznym krokiem - zważając na niewielką ilość czasu - skierował się w stronę wejścia do sali. Okazawszy bilet osobie stojącej przy drzwiach, pozwolił sobie przekroczyć próg i wybrać miejsce. Mieli szczęście, że nie natknęli się na żadną, szkolną wycieczkę, a jedynie na pojedynczych fascynatów astronomii oraz jedną parę nastolatków. Mężczyzna zdecydował się na jakiś środkowy rząd i kierując się po łuku, starał się, aby była to stosunkowo ustronna strefa.
Wszak mieli porozmawiać.
Decyzja Węgra w wyborze lokum mogła wydawać się dziwna, zwłaszcza, że sam wybierający ani niczego nie wyjaśnił, ani też robić tego w przyszłości nie zamierzał. Miał jednak na uwadze emocje, które towarzyszyły Francisowi. Z jakiegoś powodu uznał, że łatwiej będzie mówić i wyciszać się, patrząc na rozgwieżdżone niebo.
- Skorpion. - Odparł po dłuższej chwili. - A pański?
Usiadł w fotelu. Seans miał zacząć się za niecałe pół minuty.
- Lubi pan kosmos?
Zapytał w porę. Okrutnik.
Powrót do góry
 
Go down
Pan Francis

avatar
#Nowy w mieście
206


   
Wto Lis 15, 2016 11:47 pm
       
Pierwszym, na co zwrócił uwagę po wejściu do sali, był zapach. Dziwna mieszanka sztucznej woni przypominającej woń farby, drewno, metal i kurz. Frank uznał, że to przez nowy sprzęt i meble, i że mu się to nie podoba, ale w ramach nawiązywania poprawnych relacji nie będzie narzekać. Poza tym było tu cieplej niż na zewnątrz.
Padalec – odpowiedział poważnie. Usiadł po lewej stronie nieznajomego i wykorzystał ostatnie chwile światła na obserwowanie pozostałych ludzi w sali. – Znajoma od lat mi powtarza Francis, ty padalcze. Coś musi w tym być, myślę, że ma rację. – Uśmiechnął się pod nosem i kątem oka zerknął na towarzysza. Porzucił ten temat i zajął się nowym, myśląc nad odpowiedzią. – Właściwie to tak... Chociaż tu na dole dzieje się tyle rzeczy, że rzadko kiedy mam czas patrzeć w niebo. – Och, oczywiście. Nocami zajmuje się przygotowaniami nowych szablonów, malowaniem, sprawdzaniem wypracowań na ostatnią chwilę albo, w ostateczności, snem. – Ale z chęcią dowiem się czegoś nowego. Myśli pan, że istnieje coś takiego, jak niepotrzebna wiedza? – Z każą chwilą mówił coraz ciszej, a przez to niżej, nie chcąc przeszkadzać innym entuzjastom oglądania kropek na suficie.
Powrót do góry
 
Go down
Attila

avatar
#Mieszkaniec Riverdale City
Adwokat Diabła
61


   
Sro Lis 16, 2016 8:30 am
       
Wzorem z kina - światła powoli poczęły się przyciemniać, aż wreszcie całkowicie zgasły. Attila wygodniej wbił plecy w oparcie fotela.
Zapach niespecjalnie go drażnił. Owszem - zauważył go zaraz po przekroczeniu progu - aczkolwiek jak szybko wyczuł, tak szybko zdążył go zignorować.
Pierwsze słowa narracji wydobyły się z głośników, a na panoramicznym wnętrzu kopuły pojawiły się aktualnie omawiane ciała niebieskie. Wreszcie dało się zobaczyć niezwykle realistyczne nagranie całego, nocnego nieba, które widziane było z szerokości geograficznej środkowej części Kanady.
- Padalec. - Powtórzył znacznie ciszej, tak, by Francis nadal mógł go usłyszeć, ale  jednocześnie nie przeszkadzając innym widzom podczas seansu. Głos Attili - cóż - gdyby uważnie się przysłuchać, zabarwiony został tym specyficznym, chłodnym, ledwie wyczuwalnym rodzajem rozbawienia. - Jeśli zobaczy pan swój gwiazdozbiór, koniecznie proszę mi go pokazać.
Ma moment umilkł, przykuty widokiem przelatującej komety.
- Myślę, że jest coś takiego, aczkolwiek tu warto byłoby sprecyzować, o jakiej wiedzy konkretnie mówimy. - Zaczął. - Każda wiedza książkowa to niemalże skarb i jej nigdy nie jest w nadmiarze. Ale pewnych rzeczy o ludziach - lepiej by było dla naszego komfortu psychicznego i spokoju - gdybyśmy o tym nie wiedzieli. Wiedza niepotrzebna. Do szczęścia. A pan co o tym sądzi?
Zaraz potem dodał.
- Ponadto... chciał mi pan - wtedy, tam, pod budynkiem pańskiego biura - o czymś mi powiedzieć?
Powrót do góry
 
Go down
Pan Francis

avatar
#Nowy w mieście
206


   
Sro Lis 16, 2016 1:48 pm
       
Sam usiadł wygodniej i rozpiął marynarkę. Gwiazdozbiór padalca... cóż, nie sądził, by takie coś zostało wymyślone, chociaż, jak dla niego, ktoś tworzący konstelacje i nazwy dla nich, stał za długo z podniesioną głową i doznał mocnego niedotlenienia.
Zgadzam się. – Lekko skinął głową. Mógłby rozwinąć temat wiedzy o ludziach i przykrych rzeczy z naukowego punktu widzenia, ale uznał, że nie po to tu są. – Taką wiedzą niechcianą dla pana jestem ja? – Zaczynał żałować, że przy słabym oświetleniu nie może wystarczająco dobrze obserwować swojego rozmówcy, bo oczywiście to na nim, a nie na trwającej prezentacji się skupiał.
Taak... Chciałem powiedzieć, że nie dał mi szansy powstrzymania się przed tym, co chciał zrobić. Nie czekał. Że nie ja mu to zrobiłem, ale... – Zawsze jest jakieś ale, nie może być prosto, nie? Francis, z wyjątkiem tego, co opowiedział policji, co napisał w liście i tego, co opowiedział Monice, swojej przyjaciółce, nigdy nie próbował dłużej i dokładniej rozmawiać o wypadku, a i wymienione próby były dawno temu. Czuł się dziwnie, bo w myślach słowa brzmiały inaczej, niż gdy już je wypowiedział. – ...ale wiem, że miałem w tym jakiś udział. Wiem, że to bezsensowne gdybanie, ale chcę powiedzieć, że zadaję sobie sprawę, że może mógłbym uratować sytuację, gdybym nie zachował się... poprawnie. Gdybym wszedł z nim w taką relację, jakiej chciał.
Powrót do góry
 
Go down
Attila

avatar
#Mieszkaniec Riverdale City
Adwokat Diabła
61


   
Sro Lis 16, 2016 5:48 pm
       
- Nie. Odnosząc się do tego, co powiedziałem przed momentem - gdybym stwierdził, że spotkanie z panem sprowadziłoby na mnie kłopoty, prawdopodobnie właśnie wracałby pan do domu, nie wiedząc nawet o moim istnieniu.
Attila cierpliwie słuchał.
Choć zdawało się, że spoglądając w wirtualne niebo jest bardziej zaaferowany seansem, to w rzeczywistości bacznie słuchał wypowiedzi Francisa. Co raz - niepozornie i cicho - mruknął potakująco na znak, że wciąż skupia na rozmówcy należytą uwagę. Nie wtrącał się, pozwalając mówić. Kilka kwestii znacznie go zainteresowało, ale taktownie poczekał do końca wywodu. Dopiero potem pociągnął za słowa:
- Poprawnie? - Powtórzył. - Co pan konkretnie ma na myśli? Może pan to rozw- - Zawiesił się. - Może mi pan o tym opowiedzieć?
W tym przypadku nie chciał zabrzmieć zbyt formalnie - zwłaszcza, że jego rozmówca zdecydował się niejako opisywać swoje uczucia. Attili czasami wyczuwalnie brakowało miękkości przy postępowaniu z drugim człowiekiem. Był trochę nieporadny, znacznie lepiej odnajdując się na biznesowym gruncie.
Konspiracyjny półgłos.
Powrót do góry
 
Go down
Pan Francis

avatar
#Nowy w mieście
206


   
Sro Lis 16, 2016 6:29 pm
       
Francis zmarszczył brwi i chwilę patrzył na nieznajomego, już zupełnie rezygnując z udawania, że ogląda i przysłuchuje się prezentacji.
Poprawnie – przytaknął. Co w tym było niezrozumiałego? Mężczyzna nie pamiętał, a może tak naprawdę nie znał szczegółów sprawy, wcale nie będąc krewnym Christophera? Albo sprawdzał, jak Lavrentskyi zareaguje, jak opisze to, co miał na myśli?
Francis spojrzał w bok, szukając odpowiednich słów.
Czyli nie wchodząc w relacje bliższe niż koleżeńskie z osobą młodszą, z którą pracuję, a którą wcześniej uczyłem. Może udałoby mi się powstrzymać go przed tym, gdybym tamtego wieczora złamał jakieś zasady.
Powrót do góry
 
Go down
Attila

avatar
#Mieszkaniec Riverdale City
Adwokat Diabła
61


   
Sro Lis 16, 2016 7:04 pm
       
- Rozumiem.
Tymczasem Attila nadal spokojnie obserwował kolejno wyświetlane gwiazdy. Pomimo, że poczuł na sobie wzrok towarzysza, sam postanowił na niego nie odpowiadać.
- Wie pan co?
Zapytał po - notabene - całkiem długiej chwili zastanowienia. Przez jakąś minutę milczał, pozwalając, by ciszę między nimi przecinał statyczny głos narratora seansu.
- Cóż... - Powiedział tonem cichym i bardzo wyważonym. - Nie chcę oceniać i nie chcę decydować, co byłoby właściwym zachowaniem. Nie siedziałem ani w głowie Christophera, ani też w pańskiej - więc, na dobrą sprawę, nie mam pełnego pojęcia o emocjach wam towarzyszącym. Zatem nie jestem zobligowany do sądzenia pana w tej materii - co pan tamtego wieczora powinien, a czego nie. Chcę tylko wierzyć - że to, o czym pan mi teraz opowiada, to prawda. Jeśli wcześniej przeczuwał pan podobne pytania, to się pan nie pomylił. - Przerwał, by znów zebrać myśli.
- Stawiając się jednak w pańskiej sytuacji... Zmuszanie się do uczuć to pewien, emocjonalny rodzaj śmierci. I nigdy nie nakazałbym panu tego robić. Rozumiem, że czuje się pan odpowiedzialny, ale wchodzenie w tego typu, dość nieetyczny związek i łamanie zasad swojego sumienia również nie jest dobrym wyjściem.
Kolejna pauza.
- Być może najlepszym byłoby chwycenie go za rękę i zakneblowanie siłą. Jednakże czasu nie cofniemy. Mam nadzieję, że nie zrozumiał mnie pan źle.
Powrót do góry
 
Go down
Pan Francis

avatar
#Nowy w mieście
206


   
Sro Lis 16, 2016 8:12 pm
       
Sądził, że ta cisza zapowiada koniec rozmowy, a przynajmniej tej jej części, dlatego, gdy nieznajomy znów się odezwał, i to jeszcze używając tych słów, Francis wyczuł kłopoty. 'Wie pan co' bynajmniej nie brzmiało jak zapowiedź czegoś miłego. Ale, o dziwo, nie było tak źle.
Tu nawet nie chodziło o moje uczucia. On był pijany i pod wpływem narkotyków. Dopiero później to się potwierdziło, on zaprzeczał, ale i tak mogłem mu przytaknąć i zrobić co chciał. Na chwilę. Przeczekać. Próbowałem wyjść z nim z biura i zawieźć do domu, ale... – Pokręcił głową. Nie zdążył nic zrobić, nie zdążył zareagować. Nie wiedział jak, co zrobić.
Francis jeszcze raz w myślach prześledził to, co usłyszał i nagle znów spojrzał na towarzysza.
Zrozumiałem dobrze, tak myślę. Na pewno jest pan o wiele subtelniejszy od policji, która mnie przesłuchiwała, za co dziękuję. I właściwie, proszę mi przypomnieć: pańska godność...? – ostatnie słowa zabrzmiały jak nawiązanie do całej wypowiedzi, chociaż pozornie nie było między nimi związku.
Powrót do góry
 
Go down
Attila

avatar
#Mieszkaniec Riverdale City
Adwokat Diabła
61


   
Sro Lis 16, 2016 8:42 pm
       
- Wierzę panu. Czy kłębią się w panu jakieś stłumione, nigdzie niewyrażone uczucia związane z tamtą sytuacją?
Wreszcie - po raz pierwszy od dłuższego czasu - mężczyzna spojrzał na swojego towarzysza. Gdyby porównywać - wbił weń wciąż przeszywający, ale znacznie łagodniejszy wzrok.
- Ale stało się, co się stało. Rozumiem. Liczę, że jest pan szczery - więc nie będę pana o nic obwiniać.
Po chwili jednak dodał.
- I pan też tego nie robi. Cóż - nie jestem policją, zatem nie musimy bawić się w urzędowy ton. Cieszę się, że porozmawialiśmy o tym. Mam też nadzieję, że nie będzie pan wspominał tego spotkania aż tak negatywnie, jak można by było?
Znów zerknął na komputerowo wygenerowane gwiazdy. Tym razem był to relaksacyjny, pozbawiony narracji moment podróży przez nocne niebo.
- Nie przedstawiałem się panu jeszcze. Attila Feher. - Powiedział z mocnym, węgierskim akcentem. - I nadal nie zobaczyłem gwiazdozbioru padalca.
Powrót do góry
 
Go down
Pan Francis

avatar
#Nowy w mieście
206


   
Sro Lis 16, 2016 9:20 pm
       
Tak – odpowiedział po chwili zastanowienia. – Ale proszę nawet nie próbować o nie pytać – dodał szybko i w taki sposób, że od razu było wiadomo, że nie ustąpi. O tym nie będzie opowiadał.
Przemilczał to wspomnienie o nieobwinianiu się. Uznał to za miłe, ale niestety mało pomocne. Wyleczył się z życia z ciągle otwartą raną w sercu, ale sądził, że już do końca będzie musiał radzić sobie z bolesną świadomością z bycia jedną z przyczyn samobójstwa własnego ucznia.
Też mam taką nadzieję. – Brzmiał lakonicznie, ale przekaz był jasny. Stąpali po kruchym lodzie, a on nie ufał swojemu towarzyszowi na tyle, by móc go zapewnić, że jest i będzie dobrze.
Attila Feher... kogoś z tak oryginalnym imieniem nie sposób zapomnieć. Francis nawet uśmiechnął się blado, jakby w ramach mniej formalnego 'miło mi pana poznać'.
Proszę spojrzeć... – Odrobinę zsunął się niżej na fotelu i lekko nachylił w stronę Attili, by widzieć gwiazdy ze zbliżonej perspektywy. – Widzi pan, przy tej konstelacji? Ta duża gwiazda, potem tamte trzy w linii prostej... jedna w lewo, ta i ta... – otwartą dłonią (nigdy palcem!) pokazywał po kolei punkty, które rzeczywiście mniej więcej układały się w kształt węża, czy raczej niepełnosprawnej ewolucyjnie jaszczurki. – Ta tutaj na koniec i voila, padalec. – Wyprostował się i wymruczał jeszcze ciszej, złośliwie wobec samego siebie. – Taki ze mnie Tales, doprawdy...
Powrót do góry
 
Go down
Attila

avatar
#Mieszkaniec Riverdale City
Adwokat Diabła
61


   
Sro Lis 16, 2016 9:56 pm
       
- Więc nie będę.
Attila nie będzie dociekał.
Nie liczył też na spoufalenie w pewnych aspektach. Czy zaufanie. Jakby nie patrzeć - są dla siebie kompletnie obcymi ludźmi, których drogi przypadkiem skrzyżowała sprawa śmierci kuzyna jednego z nich.
Los musiał mieć wyjątkowo specyficzne poczucie humoru, skoro przez tę jedną, krótką chwilę Węgier naprawdę czuł się jak te paręnaście lat temu na szkolnej wycieczce. Może nie jeździli do planetarium, ale klimat wywołał zgoła podobne odczucia.
- Mhm? - Obserwował miejsca, które wskazał mu profesor. - Widzę. Ale wie pan co?
Zamyślił się na chwilę.
- Skoro może pan - panie Talesie - wybrać sobie gwiazdy, to nie lepiej zgarnąć dla siebie całego nieba?
Zerknął nań przelotnie.
- I nawet wskazuje pan - kulturalnie - całą dłonią. Bardzo profesjonalnie.
Powrót do góry
 
Go down
Pan Francis

avatar
#Nowy w mieście
206


   
Sro Lis 16, 2016 10:25 pm
       
Oho, znowu to 'wie pan co'. Francis chyba zaczynał się przyzwyczajać i nie reagował na te słowa jak na zapowiedź nadchodzącej bomby.
Nie, skąd...! – zabrzmiał, jakby usłyszał jakąś głupotę. – Tyle zachodu, tyle problemów, niewdzięczności i sprzątania. Sama Droga Mleczna to wielka powódź, a im głębiej w las, tym więcej drzew. Jeśli pan chce... – zamilkł na moment, bo pokaz gwiazd został zakończony, projekcja zgaszona, a obserwujący pozostawieni w zupełnej ciemności. Dopiero po upływie paru sekund ktoś z obsługi zapalił słabe, nieoślepiające światło. – ...może pan sobie je przywłaszczyć. – Wstał, odruchowo poprawiając koszulę i marynarkę. – Byłbym wspaniałą pogodynką, prawda? – Francis żartował, ale w rzeczywistości przepełniało go zmęczenie. Powierzchownie okazywany dobry humor był wytworem inteligencji, nie wesołości i służył głównie do dżentelmeńskiego podtrzymania płynności rozmowy. Nauczyciel dałby się zabić za gorącą kąpiel, spokojną klasyczną muzykę, whisky i papierosa, a to wszystko najlepiej naraz.
Więc to już koniec? – Rozejrzał się, czy inni też wstali.
Powrót do góry
 
Go down
Attila

avatar
#Mieszkaniec Riverdale City
Adwokat Diabła
61


   
Sro Lis 16, 2016 10:42 pm
       
Znów przyjrzał się nieboskłonowi.
- Nie pomyślał pan, że można je włożyć do słoiczków, zapasteryzować, a potem poukładać na półkach w piwnicy? Byłyby to świetne zapasy na gorszy dzień. Lub - spoglądając na zaś - mieć pewność, że nikt ich panu nie zabierze. - Odparł. - Albo jest pan niezwykle skromnym i praktycznym człowiekiem, albo nie potrafi pan chwytać okazji.
Seans dobiegł końca. Węgier powoli, odruchowo poprawiając poły garnituru, dźwignął się na nogach do pozycji stojącej. W duchu szczerze docenił fotele, które były zaskakująco wygodne.
- Tak. Świetnie by się pan sprawdził na tle meteorologicznej mapy Kanady. - Przyznał. - I może zaryzykowałbym stwierdzenie, że minął się pan z powołaniem, ale... Ale zważając na fakt pańskich umiejętności przemawiania do grupy ludzi, niech pan robi to, co dotychczas.
Również się rozejrzał.
- Najwyraźniej. I - cóż - nie zdążyłem zebrać ich wszystkich. - Przyznał.
Powrót do góry
 
Go down
Sponsored content

#


   
       
Powrót do góry
 
Go down
 
Planetarium
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
     Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach
Skocz do: