IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Plaża

Zobacz poprzedni temat
 
Zobacz następny temat
 
Go down
 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
Niklas Eschenbach

avatar
44
#Student Biochemii
Barman
44


   
Sob Wrz 29, 2018 10:49 pm
       
Niklas fanem filmowym nie był, toteż jego wiedza na ten temat mieściła się w drastycznie małym zakresie, ale gdy podajesz jakiegoś drinka setny raz i ktoś zaczyna nawijać ci o powiązaniu z tym filmem, to ciężko nie zyskać kilku istotnych informacji. Albo po prostu to on miał szczęście poznać jakiegoś szalonego fana starych produkcji, a teraz jego umysł zwyczajnie otworzył odpowiednią szufladkę na dźwięk nazwy drinka. Czasami wydawało się, jakby zbyt mocno reagował na bodźce zewnątrz, momentalnie będąc zasypywany masą informacji przez jego mózg, choć kuriozalnie jego mina z reguły nie zdradzała huraganu, który dział się wewnątrz.
- Zdecydowanie. O ile ktoś w ogóle wybiera tego drinka – odparł, nie dodając jednak już nic więcej. I tak jego klient uzyskał alkohol, więc teraz zginie gdzieś w tłumie, przesuwając kolejkę dalej i zajmując się własnym towarzystwem. Przynajmniej w standardowej wersji. Może wśród młodego towarzystwa znajdowały się jakieś wyjątki? Choć i tak było dosyć wesoło, a wszystko to przez te hawajskie klimaty, które sprawiały, że część osób z radością w głosie prosiło o polecenie czegoś egzotycznego. Tak by idealnie podkreślić zakończenie lata.
Zamówienia zdawały się dopływać zewsząd, niemniej spośród nich Niklas doskonale słyszał rockowe brzmienia zespołu na scenie. Chyba wyglądało na zmianę repertuaru. Szkoda, że na razie nie dla barmanów. Ludzie wszędzie się kręcili, niektórzy rozpychali, inni przy ladzie sączyli własne drinki. Do wszechobecnego hałasu zdążył się przyzwyczaić, taka specyfika pracy. W dodatku na jego własne życzenie. Gdy ponownie podniósł wzrok wyżej, z zaskoczeniem zauważył grupę, którą dane mu było widzieć już nie pierwszy raz, co wyraziło się jednak jedynie w dłuższym utkwieniu na nich własnego spojrzenia. Nie uśmiechnął się szerzej, jego oczy nie rozświetliły wesołym blaskiem, jedynie przekrzywił lekko głowę na bok, a dłońmi wsparł się o ladę, jakby chciał tam oprzeć ciężar górnej części ciała. Czekał na kolejne zamówienie, teraz akurat z ich strony.
Powrót do góry
 
Go down
Alan Hayden Paige

avatar
3600
#Młodzież
Barman / Mechanik
3600


   
Nie Wrz 30, 2018 8:39 pm
       
MERCURY | SMUGGLER | LEILANI (której na razie nie zauważył w tym starciu tytanów, ale to nadrobimy, więc spokojnie)

Na całe szczęście wcześniejsza sytuacja była jedynym przypadkiem, w którym został zaczepiony przez obcą osobę. Najwidoczniej cała jego sława i rozpoznawalność miały swoje granice, chociaż można było się domyślić, że był to stan, który można było określić słowami „na razie”. Dopóki jednak mógł cieszyć się spokojem, zamierzał korzystać z tego przywileju, dzięki czemu w pełni skupił się na stoiskach z jedzeniem. Każde z nich oferowało tyle smakołyków, że ciężko było zdecydować, czy miało się ochotę na coś słodkiego, słonego czy raczej pikantnego.
A może wszystko naraz?
Paige wysunął z kieszeni portfel, chcąc sprawdzić jak prezentował się stan jego pieniędzy w odniesieniu do cen, gdy kierował się do stoiska z hawajskimi deserami, które nawinęły się jako pierwsze. W niecałe dwie minuty skończył z reklamówką, do której upchnięto mniejsze papierowe torby, w które zapakowano niewielkie pączki, kilka sztuk chichi dango (trudno było odmówić sobie czegoś o tak uroczej nazwie) i kilka maślanych mochi. Na kolejnym stoisku udało mu się dorwać li hing z ananasa i mango. Kilka z nich zdążył pochłonąć, zanim znalazł się w punkcie kulminacyjnym całego żywieniowego programu. Poke z ośmiornicy, które sprzedawczyni podała mu w papierowej misce zasłużyło na miano jego kolacji, choć nie odmówił sobie zakupienia dodatkowej porcji, którą planował zostawić na później.
Ewentualnie wręczyć ją Blackowi, który dzięki niemu nie musiał przeciskać się przez zainteresowane jedzeniem tłumy, a ich – jak dało się zauważyć – nie brakowało. Czarnowłosy zapewne nie zdawał sobie sprawy z tego całego poświęcenia, gdy zupełnie nieświadomie ubliżał priorytetom jasnowłosego, który kilkadziesiąt sekund później zdołał wyłapać go wzrokiem w towarzystwie marudnego Ruska – przynajmniej tak zapamiętał Travitzę.
A-haaa. Czemu zaczepiasz innych blondynów, zamiast mnie szukać? ― rzucił, trącając łokciem czarnowłosego. Gdyby nie rozbawiony ton, może nawet cała ta scena zazdrości miałaby jakiś większy sens, jednak trudno było obawiać się o zagrożenie ze strony naczelnego homofoba, którego mimo wszystko powitał skinieniem głowy, zanim wpakował sobie do ust kawałek pokrojonej ośmiornicy.



I DON'T CHASE AFTER ANYONE. IF YOU WANNA WALK OUT OF MY LIFE,
I WILL OPEN THE DOOR FOR YOU.
Powrót do góry
 
Go down
Mercury Kyan Black

avatar
6217
#Student Bezpieczeństwa Międzynarodowego
Szkolna Gwiazda / Cullinan
6217


   
Pon Paź 01, 2018 9:43 am
       
Wyprostował się nieznacznie (nie żeby wcześniej jakoś szczególnie się garbił) słysząc aż nazbyt znajomy głos tuż za swoimi plecami. Momentalnie obrócił głowę w tamtym kierunku, gdy jego twarz rozjaśnił szczery uśmiech. Zdążył już niejako zwątpić, że chłopak faktycznie postanowił zwlec się z łóżka i tu przyjść. Doskonale wiedział, że zwykle to on ciągał go na podobne festiwale. Acz od kiedy ich główną rozrywką na podobnych wydarzeniach było testowanie kuchni całego świata, Hayden zdawał się korzystać z nich dużo, dużo chętniej.
Wypraszam sobie, to oni zaczepiają mnie. Aż szkoda zostać i nie porozmawiać z fanami — bezczelne spojrzenie które rzucił Travitzie poprzedziło moment, gdy zrobił krok w kierunku Paige'a, mierząc go wzrokiem od góry do dołu. Palce jego dłoni drgnęły nieznacznie, gdy zdał sobie sprawę z tego, że wszelkie powitania zwyczajnie nie miały tu szans. Pocałować się nie da, bo jak zwykle musiał coś jeść. Przytulić też nie, bo obładował się jak wielbłąd. W końcu założył ręce na biodrach rzucając mu wyjątkowo niezadowolone spojrzenie z takiego, a nie innego obrotu sprawy.
Mam nadzieję, że chociaż przyniosłeś coś dla mnie — powiedział postukując czubkiem buta w ziemię. Mimo to zaraz przysunął się bliżej niego, by wychylić się do niego i szepnąć mu do ucha:
Ta dziewczyna twierdzi, że to twoja kuzynka. Mam wezwać ochronę? — w końcu dużo natrętnych dziwaków z chorobami psychicznymi chodziło po tym świecie. Lepiej być dla takich uprzejmym i wezwać odpowiednie służby zanim zrobi się niebezpiecznie.
Niby taka drobna i niepozorna, a zaraz dojdzie do tego że jej przykrywka padnie i rzuci się na nich z nożem. Zerknął na nią kontrolnie kątem oka. Im niższe, tym bliżej piekła. Zdecydowanie nie można im ufać.


Powrót do góry
 
Go down
Alan Hayden Paige

avatar
3600
#Młodzież
Barman / Mechanik
3600


   
Pon Paź 01, 2018 11:03 am
       
Zdążyłem się już przekonać, że niektórzy z nich są dziwni ― stwierdził, kompletnie nie przejmując się tym, że obok stali inni ludzie. Zresztą całkiem łatwo mógł domyślić się, że Travitza nijak miał się do fana kogoś, kto tak otwarcie obnosił się ze swoją skrzywioną orientacją. ― Kilkanaście minut temu zostałem napadnięty przez jakąś laskę, która chciała, żebym załatwił jej zdjęcie z tobą i Sheridan. Powiedziała mi, że ja też mogę zrobić sobie z nią zdjęcie, bo dzięki jej followersom stanę się sławny ― dopiero kiedy sam przedstawił tę historię, zachowanie dziewczyny wydało mu się na tyle niedorzeczne, że jego usta rozciągnęły się w kpiącym uśmiechu. Pewnie była to jedna z nielicznych i aż tak zdesperowanych osób, ale strach było pomyśleć, do czego jeszcze były zdolne posunąć się fanki.
Paige był na tyle zaabsorbowany wyrzucaniem z siebie słów, że nie zauważył, że nieświadomie uruchomił sobie tryb antydotykowy.
A zasłużyłeś? ― Obrzucił go wyzywającym spojrzeniem, jednak zaraz po tym uniósł rękę z siatką. ― Jest tam dodatkowa porcja ośmiornicy i- ― już miał dorzucić, że gdzieś w środku niej pewnie zaplątał się jakiś widelec, gdy konspiracyjny szept odwrócił jego uwagę. Zanim zdecydował się spojrzeć w stronę dziewczyny, na jego twarzy już pojawiło się zrezygnowanie, jakby z góry założył, że nieznajoma z jego wcześniejszej opowieści postanowiła opracować ryzykowny plan B.
Myślisz, że to już ten etap, gdy jedna trzecia Riverdale okazuje się być moją rodziną? ― wymruczał pod nosem, opuszczając sceptyczne spojrzenie ciemnych oczu na dziewczynę. Zresztą kto nie byłby sceptyczny po tym, co go spotkało? ― Hmm ― wydał z siebie kolejny pomruk, uważnie przyglądając się twarzy ciemnowłosej. Niby z początku chciał udzielić przeczącej odpowiedzi i z góry skazać ją na potyczkę z ochroniarzem, ale aktualnie sam nie był pewien. ― Niby wygląda znajomo ― rzucił już nieco głośniej, przechylając głowę na bok. Może istniała szansa, że dzięki temu szatynka miała nieco odświeżyć mu pamięć.
W końcu Alan nigdy nie był szczególnie rodzinną osobą.



I DON'T CHASE AFTER ANYONE. IF YOU WANNA WALK OUT OF MY LIFE,
I WILL OPEN THE DOOR FOR YOU.
Powrót do góry
 
Go down
Pavel 'Smuggler' Travitza

avatar
929
#Indywidualista
929


   
Pon Paź 01, 2018 12:05 pm
       
Travitza nie miał nawet czasu odpowiadać na zaczepki, bo jakoś tak zapączkowała w jego umyśle ta wizja, kiedy grają na gitarach i już chuj z tym, bo faktycznie mogliby to zrobić, ale te majtki i staniki gorąco rozbudzały jego wyobraźnię. Mógłby rozbudować własny harem i nawet te laski nie miałby jak narzekać na to, że jest totalnym chujem, bo zasłaniałby się plakietką gwiazdy muzycznej. A za kilkanaście lat, po spektakularnej śmierci spowodowanej udławieniem się ośmiornicą, nakręciliby o nim film biograficzny, ujawniając jego skandaliczny charakter i liczne wybryki.
Zaraz, jaką kurwa ośmiornicą?
Wtedy dopiero się zorientował, że wylądowali już w innym miejscu, a jakby tego było mało, spotkali chłopaka Blacka. Travitza momentalnie skrzywił się, jakby właśnie zobaczył kopulujące ze sobą płody i skierował spojrzenie na scenę, skąd dobiegały bliższe jego sercu dźwięki. Nawet niezły był ten zespół, chyba się nawet później nim zainteresuje.
Wtedy też coś zaświtało w jego głowie. O czymś rozmawiali, coś mówili takiego ważnego jakby...
Nagle skierował spojrzenie na Leilani, a jego twarz wykrzywił szeroki, lecz niestety paskudny uśmiech.
- Naprawdę jesteś kuzynką Paige'ów? - spytał niczym dziecko, które znalazło prezent pod choinką. On miał jakieś szczęście do tej rodziny.
Powrót do góry
 
Go down
Leilani Ruth Cigfran

avatar
66
#Uczennica Riverdale High School
Kujonka / Uczennica Stypendialna
66


   
Pon Paź 01, 2018 10:11 pm
       
Ah tak, Alan. Czasami Leilani w ogóle zapominała o istnieniu tego krewniaka, zupełnie jakby całe pokrewieństwo z Paige'ami ograniczało się tylko do Sheridan. Nic dziwnego, w końcu to o niej ostatnio najwięcej słyszano i to w pozytywnym kontekście ― w końcu to wschodząca gwiazda Riverdale! A Alan...? Cóż, jeśli już o nim wspominano przy niedzielnym obiedzie, to tylko po to, by ojciec brunetki narzekał na jego orientację, ograniczając się do "w głowach się gówniarzom poprzewracało". Nastolatka nie chciała nawet wiedzieć jak zareagowałby pan Cigfran gdyby się dowiedział, że jego mała córeczka czuje pociąg również do kobiet...
Nie dziwię mu się. Alan nigdy nie był jakoś specjalnie rodzinny, a przez to, że jestem najmłodsza, jakoś nie udało nam się znaleźć wspólnego języka... ― wyjaśniła wzruszając ramionami. Właściwie, to Leilani przez cały czas miała wrażenie, że jest tylko piątym kołem u wozu, kiedy Gwen, nieżyjąca już starsza siostra dziewczyny, musiała się nią zajmować podczas zabaw z kuzynostwem. W końcu różnica sześciu lat robiła swoje... ― Zresztą, nie ma też o czym mówić...
Jej policzki oblał słodki rumieniec, a ona na moment wbiła wzrok w piasek pod ich stopami, zupełnie jakby stypendium w Riverdale High nie było niczym godnego podziwu. No bo w sumie... z punktu widzenia kuzyna, który praktycznie nie utrzymuje z nią kontaktu, to nie było coś czym trzeba chwalić się światu. Nawet ojciec Leilani tego nie robił, więc dlaczego miałby to robić Alan, który nawet jej nie pamiętał?
O wilku mowa.
Zaraz, czy Mercury naprawdę zapytał Paige'a o to, czy jest spokrewniony z Leią? No nieźle. Chociaż przysłuchując się jego wcześniejszej rozmowie z Blackiem wcale się nie dziwiła, że ten wolał dmuchać na zimne. Też byłaby sceptycznie nastawiona do każdego dalszego znajomego, czy krewnego, gdyby jakaś psychiczna trzpiotka zawracała jej głowę.
Ekhem ― odkaszlnęła mrużąc niebieskie oczy ― Przez to, że jedenaście lat temu zamknąłeś mnie w piwnicy, dziś mam klaustrofobię. Ale spoko, nie mam żalu. Sama bym się tam zamknęła.
Czy to mu odświeżyło nieco pamięć? Taki mały brzdąc, lat pięć, znaleziony dwie godziny później zaryczany i zasmarkany? Powinno, w końcu niełatwo zapomnieć zamieszanie, jakie wówczas powstało. Cała rodzina postawiona na nogi, przeszukiwania okolicy, nawet pomysł zaangażowania w to policji... Tylko dlatego, że Alan zamknął wkurzającego dzieciaka, by nie przeszkadzał "starszemu" kuzynostwu w zabawie.
Mmm... Wreszcie zaczęli grać coś fajniejszego ― wymruczała zerkając w stronę sceny ― I mean... Nie mam nic do jazzu, ale wolę raczej... cięższe brzmienia.
I to wcale nie była próba przypodobania się Rosjaninowi, na którego zresztą nawet w tamtym momencie nie zwracała uwagi; zupełnie jakby zapomniała o jego istnieniu, tak jak kuzyn o niej. Leilani pomimo swojego niepozornego wyglądu naprawdę słuchała metalu.
Oho. Uśmiech Travitzy nie wróżył nic dobrego. Co prawda nie znała go, ale kiedy po ich krótkich spotkaniach przepełnionych jednym wielkim "spierdalaj gówniaro" nagle zaczyna się uśmiechać, to znaczy, że czegoś od niej chce. A najgorsze, że to całkowicie ją rozbrajało, pomimo ostrzeżeń kuzynki. Wychodzi na to, że niskie dziewczynki z piekła ciągnie do niegrzecznych chłopców.
Jak widzisz, Travitza ― odpowiedziała rzucając mu spojrzenie mówiące "I CO TERAZ DUPKU?", choć w rzeczywistości jej maleńkie kokoro chciało wyskoczyć z piersi, że Smuggler-senpai zwrócił na nią uwagę.
Powrót do góry
 
Go down
Jaime Alcides Chavarría

avatar
90
#Młodzież
Student weterynarii
90


   
Wto Paź 02, 2018 11:48 pm
       
Mark rzeczywiście wydawał się nieco zaskoczony tym nagłym rozśmieszonym skowytem, ale wbrew pozorom przynajmniej w końcu przestał się boczyć. Zamiast tego nawet postanowił przełknąć swoją zranioną męską dumę i nieznacznie się uśmiechnął. Jaime natomiast jak stał tak stał, posyłając mu jedynie nieznaczny bezczelny uśmieszek.
Faktycznie mogłaby to zrobić.
Powiedział śmiertelnie poważnym tonem na wspomnienie o Jessice. W końcu jego dziewczyna należała do gatunku dzikich kocic znaczących swój teren na wszelkie sposoby. Cóż, przynajmniej nie była przy tym aż tak paranoiczna i skupiała się faktycznie tylko na zagrożeniach które wykazywały większe zainteresowanie osobą Jaime.
Ale z drugiej strony może to i lepiej. Słyszałem jak gadali na skypie, jaki był z niego chlejus w liceum.
Szaaa, Mark. Pieprzony zdrajco — kopnął go z kostkę ściągając nieznacznie brwi w wyraźnym niezadowoleniu. Zaraz jego twarz wyraźnie się rozjaśniła, gdy padły słowa o jedzeniu — Co? Chcę.
I momentanie ruszył za Sheridan niczym wierny piesek, by zasiąść obok niej. Przez żołądek do serca to jednak faktycznie największa życiowa mądrość jaką ktoś kiedyś sprzedał.
Mają może coś... bez kokosa? — zapytał nieśmiało Mark, słysząc zamówienie Sheridan. Chyba nieszczególnie za nim przepadał, a naprawdę nie chciał zrobić swojej idolce przykrości.
Powrót do góry
 
Go down
Selim Luke Skywalker

avatar
204
#Postać Specjalna
Wychowawca Spinel
204


   
Sro Paź 03, 2018 12:40 am
       
Parsknął śmiechem na biczujący ogon Terry. Naprawdę była po prostu zbyt uroczym psem.
Skoro ma naocznych świadków to pozostaje mi jedynie uwierzyć. Cholera Chester, gratulacje. Poważnie, jestem szczerze dumny. Skop im tyłki i pokaż co to znaczy być zajebistym uczniem spod ręki Selima Skywalkera — w jego głosie było kilka przeróżnych sygnałów. Bez wątpienia częściowo sobie żartował, ale naprawdę była w tym jakaś szczera dumna z osiągnięć swojego byłego ucznia. Jakby nie patrzeć, spędzał z tymi dzieciakami kilka lat i w pewien sposób się do nich przywiązywał. Patrzenie jak układają sobie życie miało niesamowity wpływ na niego samego, którego nie potrafił nawet do końca nazwać słowami.
Natomiast na kolejną odmowę ze strony mechanika mógł jedynie ciężko westchnąć.
Cholera, przejrzany. Rujnujesz mi reputację przed moim byłym uczniem — upomniał mężczyznę, zapominając o wpleceniu we własny ton jakiejkolwiek urazy. Zaraz po tym spojrzał na Chestera z miną "Zapomnij, że to słyszałeś" ciągnąc ten niesamowicie głupi żart. Podniósł dłonie do góry w obronnym geście.
Spokojnie, młodszych nie dotykam.
Cholerny kłamca. W rzeczywistości nie miał z nimi żadnego problemu tak długo jak nie byli po prostu jego uczniami. Co nie zmieniało faktu, że wszelkich zajętych omijał szerokim łukiem. Stawiał w życiu na dobrą zabawę, a nie rozbijanie innym związków i szerzenie nieszczęścia.
Ja to bym jeszcze coś zjadł, więc chyba powoli się oddeleguję.
Toż ten człowiek był wiecznie głodny! Chodzący przewód pokarmowy.



so you hate me yet you watch me everyday?

Bitch, you are a fan.

Powrót do góry
 
Go down
Sheridan Kenneth Paige

avatar
1367
#Gwiazda Showbiznesu
Wokalistka Estradowa
1367


   
Sro Paź 03, 2018 9:44 am
       
- Nie dziwię się jej, jest czego bronić - chwila na ogarnięcie tego co właśnie powiedziała i... - Znaczy, eee. Dziwnie to zabrzmiało, ale wiesz o co mi chodzi. Weterynarz, dobre dochody. Nie żebyś twarz miał fajną czy coś, pfffffff.
Ale dojebała.
Chlejus? Parsknęła, zerkając z ukosa na Meksykanina. No jakby nie patrzeć, to wyglądał na kogoś, kto nie pogardziłby imprezą. A jak nie gardzisz imprezą, to często nie gardzisz też alkoholem. Ale no ten, nie jej sprawa, co nie? Po prostu zbyła to chichotem.
- Bez kokosa? - rzuciła przez ramię, gdy już odbierała kubeczek. Plastikowy, bo w zasadzie to nigdy nie wiedziała, kiedy będzie musiała się zebrać. A zapowiadało się na to, że nastąpi to bardzo szybko. - Jasne, że mają. Truskawki, banany, ananas, wszystko. Kalei robi cuda z tym blenderem - oznajmiła, wskazując na młodego chłopaczka odpowiedzialnego za napoje. Biedak należał do tych raczej nieśmiałych bułek, więc z automatu schował się pod grzywką z głupawym uśmiechem. Za to Sheridanowy telefon rozbrzmiał alarmem w tej samej chwili, w której TWOJASTARABAND (XD) zaczynali grać swój pierwszy utwór.
- Pracapraca. Złapię was po koncercie. Obiecałam jeszcze podpisać parę zdjęć, trzeba się rozgrzać, cały ten syf - wytrajkotała z prędkością karabinu maszynowego, podniosłszy się z miejsca. Jeszcze ostatni raz otoczyła młodzian ramionami. - Kalei, nie kasuj ich za nic, to moje małe VIPy. Do później, żuczki. Obym was widziała pod sceną, bo nie upiekę z wami pianek.
I zniknęła z kubkiem w łapie.

Nieszczęsny ostatni support trochę się potknął, kiedy głos wokalisty nagle zaczął charczeć jak zaczadzony dziad. Pewnie dlatego biedaki zeszły ze sceny nieco wcześniej, a młode Pejdże wskoczyły na ich miejsce.
- Riverdaaaaaaaaaaaaaaaale City! - machanie na papieża razy raz. - Przede wszystkim przepraszamy za niedogodności, biedny Rob chyba zdarł sobie głos, więc wszystko przesunie nam się o tych dziesięć minut w tył. Ale! Bez zbędnego przeciągania, zapraszam wszystkich do dalszej zabawy!
Łeło, piosenki, łeło, koncerty, łeło, Szeridany śpiewają, łeło, ludzie żulują, łeło. Nie umiem pisać.
Powrót do góry
 
Go down
Kakuei Fuse

avatar
577
#
Szarak
577


   
Czw Paź 04, 2018 7:30 pm
       
Jak najbardziej chciał zignorować to wydarzenie, a nie nie iść i jakoś przygotować się do zbliżającego się coraz większymi krokami nowego roku szklonego, który będzie jego ostatnim rokiem w Riverdale High School.Natomiast zaszyć się w swoim akademickim pokoju i coś przeglądać na swoim telefonie przyszedł nad plażę. Tak. A konkretnie w to miejsce, gdzie trwał pożegnalny koncert lata z udziałem Paige. Nie ma co jak pchać się do miejsca pełnego tłumu. Ale za to można posłuchać sobie na żywo piosenek zespołów muzycznych , które zostały na ten event zaproszone. Gdy przeszedł przez bramkę został przywitany po przez założenia na szyję przez dziewczynę kolorowego naszyjnika z sztucznych kwiatów. Lekko do niej się uśmiechnął i poszedł dalej. Niestety dla takiej osoby jak on, czyli chudej i mizernej tłum był czymś w rodzaju zagrożenia. Od razu przemknął bokiem omijając tłumy ludzi, aby nie zostać staranowany przez kogoś przypadkowego. Najwidoczniej w świecie wszyscy doskonale się bawili oraz każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Spojrzał w kierunku budek z jedzeniem. Zapachy, które wydobywały się z tych małych stoisk dawały człowiekowi sygnał, że pora coś zjeść ale niestety musiał powstrzymać się od jakiś wyimaginowanych porcji, bo jego żołądek by tego nie wytrzymał. Przy stoiku z alkoholami, a nawet mini barek zauważył przy ladzie jedno wolne miejsce. Związku z tym przyspieszył kroku i zasiadł na wybranym przez siebie miejscu, aby następnie coś zamówić. Jakoś nie był bardzo wylewny, aby zawołać, do któregoś z barmanów i złożyć zamówienie, po prostu poczeka na swoją kolei. Specjalnie nigdzie mu się nie spieszyło, więc mógł trochę czasu tutaj spędzi. Może spotka kogoś znajomego.
Powrót do góry
 
Go down
Ray Minyard

avatar
35
#Student Endowment Lands Univ.
Bramkarz Riverdale Crows
35


   
Pią Paź 05, 2018 12:43 am
       
KAKUEI | NIKLAS

Boże co za rzępolenie — Nyles zdecydowanie nie wyglądał na zbyt zadowolonego z muzyki, którą grali ludzie na scenie. Jedynie Jessie był nieznacznie zainteresowany całym koncertem i nawet wzruszył ramionami słysząc jego komentarz.
Nadal brzmi lepiej niż ty pod prysznicem.
Nie będę słuchał opinii kogoś, komu słoń nadepnął na ucho!
Nawet Vance obrócił się w stronę Hendersona z wyraźnym zwątpieniem, gdy usłyszał wypowiadane przez niego słowa. Mierzył go przez chwilę wzrokiem, nim wrócił uwagą do Raya. Nie żeby oznaczało to koniec tematu.
On tak poważnie?
Minyard nawet nie spojrzał w jego kierunku, wyraźnie nie uznając poruszonego tematu za godnego jego uwagi w jakimkolwiek stopniu. Zamiast tego wymijał coraz to kolejnych gości z niezmienną beznamiętną miną. Nawet gdy jedna z pijanych dziewczyn krzyknęła głośno wpadając na jakiegoś mężczyznę i oboje polecieli na ziemię tuż pod jego stopami oblewając się piwem. Zagorzałe przeprosiny błyskawicznie ucichły, gdy jakby nigdy nic przeszedł po piszczelu poszkodowanego, nawet nie obniżając wzroku.
Kurwa, pojebało cię!?
Trójka idących za nim chłopaków rzuciła mu szybkie spojrzenie, zaraz przechodząc ponad nimi, by dołączyć do Minyarda. Nawet jeśli Nyles, nie mógł sobie darować komentarza na odchodne.
Może czas porzucić piwsko na kanapie i ruszyć na siłownię, skoro nie potrafisz nawet podtrzymać upadającej dziewczyny, frajerze.
Środkowy palec z jego strony błyskawicznie wystrzelił w górę, choć nie czekał na odpowiedź, zaraz wracając do przekomarzania się z Jessiem. Nawet jeśli zaczepiony przez nich mężczyzna o niczym nie marzył tak bardzo jak dopadnięciu ich, leżąca na nim chichocząco-przepraszająca dziewczyna skutecznie uniemożliwiała mu próbę zgrywania kozaka, gdy był sam na cztery inne osoby.
W końcu stanęli przy jednym z barów, a prowadzona od dłuższego czasu dysputa nadal trwała w najlepsze.
Powiedz mi to w twarz. Powiedz, że nie lubisz mojego wykonania Céline Dion.
Jessie spojrzał mu głęboko w oczy. Ani kącik jego ust, ani żaden mięsień na jego twarzy początkowo nie drgnęły, gdy wpatrywał się w niego z pełną powagą zabarwioną nieznacznym znużeniem.
Stary. Jesteś najgorszą Céline Dion jaką słyszałem w życiu. Już sąsiad napierdalający wiertarką o czwartej nad ranem ma lepsze poczucie rytmu niż ty.
Henderson momentalnie otworzył usta, zaraz je jednak zamykając. Powtórzył czynność trzy razy, nim w końcu założył ręce na klatce piersiowej wyraźnie obrażony.
Ach tak? Świetnie. Wiesz co, dobra. Śpij sobie dziś sam. Przy świadkach oficjalnie stwierdzam, że śpię dziś w pokoju z Rayem.
Ciemnowłosy Minyard zerknął na niego kątem oka w ciężki do zinterpretowania sposób. Nyles zauważył jego wzrok dopiero po dłuższej chwili i powoli rozprostował ręce, wsuwając je w pozornie niedbałym geście do kieszeni.
... dobra, prześpię się na kanapie.
Tylko nie oglądaj tych swoich gejowskich romansideł do rana, bo znowu zapłaczesz poduszkę.
Aaa, jak ja was czasem nienawidzę! Przypomnijcie mi, czemu się z wami trzymam?
Przypomnij mi, czemu my trzymamy się z tobą?
Nie wierzę, że to mówię, ale podbijam wypowiedź Vance'a.
Przez chwilę cała trójka zamilkła mierząc się spojrzeniami.
Dobra to było zaskakujące.
... co nie? Aż kompletnie zapomniałem, że miałem być zły, bo ktoś tu obraża mój talent wokalny.
Hej, czy to przypadkiem nie Niklas? — Jessie kompletnie zignorował Hendersona, wychylając się nieznacznie w bok. Choć stojący przed nimi białowłosy chłopak (Kakuei) nieco zasłaniał mu widok, był pewien że to właśnie jego postać mignęła mu przed oczami. Zaraz po tym mimowolnie wrócił do stojącej przed nimi osoby, zawieszając wzrok na odrostach, nim stracił zainteresowanie ponownie patrząc na Nylesa. Ten zdążył już jednak przepaść całkowicie.
NIKLAS! HEJ, NIKLAS! — zamachał energicznie ręką, przez przypadek z rozmachu uderzając Kakueia w głowę. Momentalnie zrobił wybitnie przerażoną minę, łapiąc chłopaka za ramiona.
Święta mateczko w niebiosach, nic ci nie jest chłopcze? Nie przetrąciłem ci karku? Nie masz wstrząsu mózgu? Czaszka w całości?
Jessie schował twarz w dłoniach z westchnięciem wyraźnie tracąc wiarę, podczas gdy jedna z brwi Vance'a zaczynała niebezpiecznie drgać. Jedynie Ray stał oparty o ladę baru plecami i wypuszczał dym papierosowy z ust, strzepując jednocześnie popiół na piasek.
Powrót do góry
 
Go down
Kakuei Fuse

avatar
577
#
Szarak
577


   
Pią Paź 05, 2018 7:35 pm
       
Podczas czekania w kolejce zaczął przyglądać się łańcuchowi sztucznych kwiatów na swojej szyi oraz skubać niektóre płatki krótkimi paznokciami. Ignorował otaczający go świat, skupiając się na tej konkretnej rzeczy, aby nie patrzeć innym ludziom w oczy, bo jeszcze dostanie od kogoś łomot i z tego zrobi się niepotrzebna awantura. Właściwie to, Fuse nie był dobry w tych sprawach i najprawdopodobniej speszyłby się i odszedłby gdzieś na bok ignorując awanturnika. W tym był najlepszy. Już chciał wrócić myślami do rzeczywistości, ale wywołany bólu z tyłu głowy przywrócił go do trzeźwego myślenia najszybciej jak to się dało. Na początku czuł jakby ktoś przywalił mu z liścia, ale po chwili poczuł osłupiający ból. Miał wrażenie, że coś ciężkiego przy dzwoniło mu w głowę. Odruchowo zmarszczył brwi i nie wiadomo jakim cudem stracił trochę równowagę. Widział swoimi oczami wyobraźni jak upada na piasek i skulił się z bólu, obejmując rękoma tył głowy, ale poczuł czyiś dotyk z tyłu, a następnie przytłumiony głos, który za każdym słowem stawał się wyraźniejszy.
Cicho jęknął - Ugh… Kark mam cały, czaszkę również, wstrząśnienia mózgu chyba też nie mam, ale strasznie mnie boli... Jakbym dostał czymś ciężkim w głowę...- o dziwo odpowiedział na tą lawinę pytań płynnie, bez żadnego zająknięcia, co mu się czasem zdarzało. Może to spowodowała szybka reakcja i przebieg wydarzeń, który nie był przyjemny dla białowłosego.
Powrót do góry
 
Go down
Niklas Eschenbach

avatar
44
#Student Biochemii
Barman
44


   
Pią Paź 05, 2018 9:56 pm
       
Wykrzyknięte wesoło i głośno przywitanie nie sprawiło, że od razu podniósł wzrok. Prawdopodobnie znajomość głosu nie wymusiła na jego mózgu gwałtownej potrzeby sprawdzenia, skąd pochodzi źródło nawoływania, poza tym dostrzegł ich już wcześniej. Dopiero niezbyt głośny dźwięk uderzenia, a następne paniczne słowa Nylesa przywołały jego uwagę. Nie zajęło mu długo zorientowanie się w sytuacji. Objął wzrokiem białowłosego chłopaka, z jego perspektywy znajdującego się prawie centralnie przed tamtą czwórką, by następnie unieść brodę lekko wyżej w geście zainteresowania. Gdy oni przybywają pod bar, zawsze się coś dzieje. Cholerni książęta chaosu. Dokładnie w tym momencie, w którym te myśli wyklarowały się w jego głowie, Niklas odezwał się opanowanym głosem.
- Wszelkie formy przemocy możecie zostawić na później, a teraz… teraz możecie się napić. – Jego twarz nadal zdawała się być poważna, niemniej oczy spoglądały żywo w ich stronę. Zupełnie jakby nadmierne okazywanie emocji nie były w jego mniemaniu na miejscu, co po części pokrywało się z prawdą. Nie chodziło o wycofanie, bardziej coś na zasadzie oszczędzania energii i wszelkich zupełnie niepotrzebnych starć z ludźmi. Im więcej mówisz, tym większa szansa, że ktoś pewnie sprawy zinterpretuje sobie na swój własny sposób. To z kolei oznaczało problemy i niepotrzebną gadaninę.
Mózg automatycznie dał mu zarys sytuacji przed nim. Najpierw białowłosy widocznie zaskoczony uderzeniem, który nadal jeszcze nic nie zamówił i na razie siedział w ciszy przed barem. Nie kojarzył go zupełnie, widniał jako obcy. Dalej Nyles, który w swojej żywiołowości i umiłowaniem do głupich poczyniań zupełnie nie odstawał od normy, która wykreowała się u Niklasa za poprzednim razem. Jessie jak zwykle najbardziej reagował na odpały Nylesa, wzdychając cicho, a pozostała dwójka? Vance zazwyczaj nie odzywający się całkowicie niepotrzebnie i Ray, do którego obojętności Niklas przywykł na tyle, że wcale nie wywoływało w nim to poczucia niepokoju. Iskierkę ciekawości tak, lecz nie na tyle dużej, by jakkolwiek się zaangażował. W tej grze Eschenbach widniał na wysokiej pozycji, choć ciężko było to dostrzec od razu, zbyt dobrze krył to, co chciał.
Powrót do góry
 
Go down
Jaime Alcides Chavarría

avatar
90
#Młodzież
Student weterynarii
90


   
Nie Paź 07, 2018 7:05 pm
       
Gdy tylko dostali takie, a nie inne przyzwolenie, postanowili nieco popłynąć. Tak jak Jaime skupił się na popijaniu przeróżnego rodzaju koktajli, tak Mark sięgnął po kilka drinków, mimo wszystko próbując zapłacić za pierwszymi dwoma razami. Ostatecznie zrezygnował, akceptując fakt że Sheridan wyświadczyła nie lada przysługę dla ich portfela. Rozmowa między nimi robiła się nieco głośniejsza, gdy procenty wyraźnie zaczęły uderzać chłopakowi do głowy. Do tego stopnia, że w pewnym momencie zaczął nieustannie opowiadać o tym, jak to dzisiejszy wieczór był spełnieniem jego marzeń. Przeżywał każdy aspekt wyglądu młodej Paige'ówny, jak i charakteru, który "był jeszcze wspanialszy niż myślał po wszystkich tych wywiadach i innych". Nic dziwnego, że teraz gdy jego idolka była na wyciągnięcie ręki zaczął zadawać miliony pytań.
Myślisz, że mnie polubiła?
Wzruszył ramionami w odpowiedzi nieszczególnie przejęty, przeglądając smsy od Jess, jednocześnie na nie odpisując.
A myślisz, że kogoś ma? Pewnie tak... jak ktoś tak wspaniały mógłby nikogo nie mieć. Rany życie to jednak ssie. Gdybym był jakimś super przystojnym gwiazdorem, może miałbym jakiekolwiek szanse, a tak?
Kto ci broni spróbować?
Uhh nawet nie mam do niej kontaktu.
Przewrócił oczami, nawet nie podnosząc na niego wzroku. Mark wszedł w standardowy pijański tryb pitolenia o niczym, a gdy już zaczął ciężko było go powstrzymać.
Nie wiem stary, może jeszcze ją spotkasz. Chodź, wracamy do domu.
Coo, już? Ale koncert nadal trwa.
... przecież masz jej płytę i w ogóle.
Rany Jaime ty niczego nie rozumiesz, to totalnie nie to samo! — Mark wyglądał na szczerze oburzonego oszczerstwami padającymi ze strony meksykanina. Ten wstał jednak od stolika po dopiciu koktajlu i wsunął telefon do tylnej kieszeni spodni.
Ja się zbieram. Dasz radę wrócić inaczej?
Jasne, od czego jest komunikacja i taksówki.
W razie czego dzwoń, wyjadę po ciebie.
Jasne, do zobaczenia.
Po tych słowach chłopak odwrócił się i zniknął w tłumie. Swoją drogą, ciekawe czy jego siostry gdzieś tutaj były?

zt.
Powrót do góry
 
Go down
Ray Minyard

avatar
35
#Student Endowment Lands Univ.
Bramkarz Riverdale Crows
35


   
Sro Paź 10, 2018 2:21 pm
       
KAKUEI | NIKLAS

Nosz kurwaaa — i taki chuj. Liczył na jakieś roześmiane 'spoko, żyję, nic mi nie jest!', szybkie odwrócenie się w drugą stronę, zakończenie problemu. Pewnie Jessie pośmiałby się z niego jeszcze kilka minut, ale ostatecznie miałby święty spokój i wszyscy by o tym zapomnieli. Tymczasem chłopak stwierdził, że strasznie go boli. Co jeśli jednak miał to wstrząśnienie mózgu? W końcu powiedział chyba.
Ciężkim to na pewno. Moja ręka jak całe moje ciało to same mięśnie, skarbie. Zaproponowałbym ci sprawdzenie tego po godzinach, ale niestety mam już chłopaka — klepnął go mocno w plecy z taką siłą, że nic dziwnego gdyby Kakuei miał zwyczajne problemy z zachowaniem równowagi. I weź tu człowieku z nim żyj.
Spieprzaj stąd Nyles — Jessie złapał chłopaka za fraki, momentalnie odciągając go w tył i stanął przed białowłosym, oglądając go uważnie od stóp do głów. Nawet jeśli był niższy od niego, miał w sobie coś co sprawiało że ciężko było spojrzeć na niego jak na stuprocentowego gówniarza.
Gdzie cię boli? Wybacz temu debilowi, nie patrzy jak macha rękami, a rzecz jasna nie darowałby sobie opowiadania historii bez odpowiedniej gestykulacji — w przeciwieństwie do niego, blondyn cały czas trzymał ręce przy sobie, czekając na ewentualne przyzwolenie do sprawdzenia jego stanu. W końcu nie będzie macał obcego kolesia wbrew jego woli. Podniósł w międzyczasie rękę witając się z Niklasem.
Odrzucony Henderson padł momentalnie na bar, rzucając barmanowi zrozpaczone spojrzenie.
Myślisz, że przeze mnie umrze?
Zaraz ty umrzesz jak się nie zamkniesz — spokojny Vance nieustannie pocierał skronie, aż w końcu chyba osiągnął jako taki efekt niwelując napięcie, bo opuścił dłonie wzdłuż ciała zajmując miejsce obok Nylesa.
Bierzesz coś dzieciaku? — zapytał poszkodowanego białowłosego, zerkając kątem oka na rosnącą kolejkę. Na takich imprezach nie było czasu na dramaty i użalanie się nad sobą.
Co masz dziś do zaoferowania? Coś co zabije to narastające poczucie straty. Czy czegoś tam — z racji, że Jessie przejął kontrolę nad sytuacją, Henderson wyraźnie się wyluzował. Zdecydowanie to blondyn był tu odpowiednią osobą na odpowiednim stanowisku.
Ray jak palił, tak palił, choć na skutek takiego, a nie innego rozwiązania sytuacji, przeniósł spojrzenie podkrążonych oczu na Kakueia będącego sprawcą całego wydarzenia. Nawet jeśli większość powiedziałaby, że był nim Nyles, zdaniem Minyarda to nie osoba z jego ekipy właśnie zwracała na siebie uwagę własną nieporadnością. Nie żeby jakoś szczególnie go to interesowało. Miał gdzieś czy chłopak jakby nigdy nic odejdzie, padnie na ziemię płacząc czy wykrwawi się na ladzie. Jedyną rzeczą która go obchodziła, był Jessie na którym nieustannie skupiał wzrok.
To jak, zamawiasz coś? Na nasz koszt.
A raczej Nylesa. W końcu to on tutaj płacił.
Powrót do góry
 
Go down
Sponsored content

#


   
       
Powrót do góry
 
Go down
 
Plaża
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
     Strona 9 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
 Similar topics
-
» Budka na plaży.
» Dzika plaża
» Dzika plaża.
» Plaża
» Plaża niestrzeożona

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach
Skocz do: