IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Korytarz na parterze [SW]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Pavel "Smuggler" Travitza
Indywidualista

avatar

Liczba postów : 851
Godność : Pavel Travitza
Zgoda na Ingerencję MG : Tak.

PisanieTemat: Re: Korytarz na parterze [SW]   Pon Mar 21, 2016 2:35 am

Cóż. Dziwna ta reakcja. Nie, żeby Travitza był najbardziej rodzinnym typem w tej szkole, ale jednak rozumiał te zależności pomiędzy dziećmi i ich rodzicielami. Nawet jeśli niekoniecznie pochwalało się ich styl bycia, to jednak człowiek bronił, bo to ojciec, czy tam matka. Tymczasem dziewczyna nie wyglądała na szczególnie przejętą tym, że jej rodzice stanowili wręcz podręcznikowy przykład osób, które nie powinny mieć ze sobą dzieci.
- Wiesz, nawet mi cię trochę szkoda - stwierdził, uważnie przyglądając się dziewczynie. Ale nie mówił tego z jakimś żalem, czy współczuciem. Tak jak to on, po prostu stwierdzał fakt. - Wydajesz się całkiem rozumną dziewczyną. Trochę upierdliwą i przemądrzałą, ale to już chyba taka cecha płci. Mówią, że rodziny się nie wybiera, ale ja bym na twoim miejscu jak najszybciej spierdolił z tego grajdołka i odciął się od niego. Merc to samolubny gnój, skurwiel i parszywy kłamca. Łatwo to zobaczyć, jeśli nie pozwolisz, aby uroczy uśmiech przesłonił ci widok na resztę twarzy. Ty masz cechy, które mogą ci pozwolić osiągnąć coś więcej. No wiesz, w takim ludzkim wymiarze. Jedyne co osiągniesz, trzymając się swojego braciszka, to jakaś spierdolona spirala fałszu.
Po co jej to wszystko mówił? Cóż, uznajmy to za darmową dobrą radę, w gratisie, za miły gest z jej strony. Poza tym każda okazja do tego, aby obrazić Mercury'ego wydawał się zbyt kusząca, aby ją sobie odpuścić. Inna sprawa, że jak już zostało zauważone, Rosjanin raczej nie rzuca słów na wiatr, dlatego też mówił wszystko to, co faktycznie myślał. Jednocześnie nie interesowało go to w najmniejszym stopniu, dlatego mógł swobodnie przebywać w jego towarzystwie, co zakrawało wręcz na hipokryzje, skoro uważał Blacka za takiego złodupca z krwi i kości. Cóż, ta kwestia już wymykała się pewnym racjonalnym wyjaśnieniom i nawet sam Travitza nie umiał do końca tego wytłumaczyć. Tak już było i tyle.
- Jeszcze byś się kurwa zdziwiła jaki bystry potrafię być. - Burknął, przyglądając się, jak prefektka wypisuje swoje dane. W tym czasie on zdążył przysunąć dłoń do twarzy i westchnąć głośno. - Ja pierdole. Słuchaj, ja wiem, że zapewne jako prefekt czujesz się mądrzejsza od tego szkolnego motłochu, ale nie traktuj mnie kurwa, jak jakiegoś niedorozwiniętego bachora. Nie zacznę nagle chować się za kwiatkami i podpytywać go o to, co jadł na obiad. Robię to, ponieważ wierzę w racjonalne podejście do życia, w którym ludzie potrafią się dogadać. Ale to nie znaczy, że zacznie mnie nagle obchodzić, dlaczego chcesz kontrolować życie Merca. - Niecierpliwym ruchem odebrał od niej kartkę z informacjami.
Skończmy już tę farsę.

- Amaya, co? - Zagadnął, przyglądając się karteczce. - Dziwne imię. Jak na mój gust, za dużo w nim samogłosek. May wystarczy, nie? - Właściwie to pytanie było retoryczne, bo i tak będzie ją w ten sposób nazywał.
Karteczka znalazła się w kieszeni jego spodni.
Powrót do góry Go down
Amaya
Sportowiec
Prefekt

avatar

Liczba postów : 42
Godność : Amaya

PisanieTemat: Re: Korytarz na parterze [SW]   Wto Mar 29, 2016 8:43 pm

Amaya miała ten dar, że potrafiła racjonalnie podejść do sprawy. W końcu ludzie nie szeptali o jej rodzicach z byle powodu, ona wiedziała o tym najlepiej, więc z jakiej racji miałaby ich bronić nie mając żadnych argumentów? Fakty świadczyły same za siebie. Ona jednak nie miała z tym większego problemu. Akceptowała rzeczywistość, nie mając żalu do nieodpowiedzialnych rodziców oraz do tych co wprost zwracali na to uwagę. Dlatego też skonsternowała się, gdy zwrócił uwagę, że jest mu jej szkoda.
- Czemu? - Zatrzepotała rzęsami. Było to dla niej trochę nie zrozumiałe. Przecież niczego złego nie doświadczała, prowadziła normalne życie, nigdy niczego jej nie brakow-...a, dobra, niby Merc miał być tym powodem? Na jej twarzy pojawił się gniewny cień wymieszany z jawnym niezadowoleniem. O ile czepianie się rodziców było uzasadnione o tyle krytyka jej przyrodniego brata...Był dla niej ważny, wiele wniósł do jej życia. Nie mogła zignorować więc oszczerstw Smuga. - Rozumne dziewczynki mają to do siebie, że nie potrzebują potoku złotych rad od pierwszego lepszego zjeba, który to losowo nawiną się pod rękę. - Wycedziła agresywnie, a przekleństwa wytoczyły się z niej jakby były codziennością, dając do zrozumienia, że gówno ją interesuje zdanie Smuglera. - Masz go obserwować, nie się na jego temat wypowiadać, rozumiesz czy może nie umiesz w angielski? - Upewniała się w nieco złośliwy sposób, lecz nie potrafiła jakoś inaczej. Gość ją wkurwił.
- To nie kwestia stanowiska czy arogancji tylko samoświadomości, a mija postawa wobec ciebie jest adekwatna do wrażenia jakie wywołujesz - chujowa. - Wyartykułowała chłodno, przekazując kartkę Rosjaninowi. Brew jej drgnęła. - Starczy, bądź w kontakcie. - rzuciła na odchodne.

z/t
Powrót do góry Go down
Pavel "Smuggler" Travitza
Indywidualista

avatar

Liczba postów : 851
Godność : Pavel Travitza
Zgoda na Ingerencję MG : Tak.

PisanieTemat: Re: Korytarz na parterze [SW]   Sob Kwi 02, 2016 9:17 pm

Oh, czyżby nadepnął jej na odcisk? Zabawne, bo nawet nie próbował tego w tej chwili robić. Ciekawe, że tak lekko podchodziła do kwestii swoich rodziców, jakby pogodzona z faktem, że nie stanowią przykładu kochającej się rodziny, ale już wad swojego braciszka nie chciała dostrzec. Ba, broniła go niemal niczym lwica.
Pavel nie potrafił ukryć rozbawienia, widząc jej agresywną reakcję. Agresywną słownie oczywiście, na całe szczęście nie atakowała go w żaden inny sposób. Pokręcił tylko lekko głową.

- Może pospieszyłem się z tą rozumną dziewczyną - odpowiedział, uśmiechając się kpiąco. - Ya ne govoryu po-angliyski - [i]dodał, słysząc jej jakże złośliwy komentarz. Szczerze mówiąc spodziewał się trochę więcej po osobie, która chciała budzić jakiś autorytet, niż żenujących tekstów na poziomie dziecka z podstawówki. Jak jednak widać, krew Blacków była w niej silna. Wygląda na to, że pewnych kwestii nie da się wykorzenić.
- Jak będę chciał, to nawet napiszę o nim pierdoloną książkę. A twoja postawa jest adekwatna do poziomu, jaki chcesz sobą prezentować - wyjaśnił mniej lub bardziej grzecznie.
Nie mógł powstrzymać drobnego uśmiechu tryumfu, gdy dziewczyna odchodziła. Oh, nie powinien cieszyć się z takich rzeczy. Zły człowiek z niego.

- Tępa suka - podsumował wszystko to już sam do siebie, po czym również opuścił korytarz.

//zt
Powrót do góry Go down
Keir Aurelien Breaker
Czarny Rynek
Postrach Ulic / Typowy Seba

avatar

Liczba postów : 91
Godność : Keir Aurelien Breaker

PisanieTemat: Re: Korytarz na parterze [SW]   Sob Cze 25, 2016 7:40 pm

Człap, człap, człap.
Powolne, leniwe, choć dość głośne kroki i znudzone mamrotanie zawierające od czasu do czasu piękną wiązankę, z pewnością wyróżniały się na tle pięknie ułożonych uczniów o wspaniałym, bogatym języku i nienagannej postawie.
Tyle, że Keir miał w dupie ich nienaganną postawę. Tak samo jak miał w dupie czy pan prefekt zamierza za nim człapać czy też nie. Powtarzał sobie piękną formułkę z przewinieniami w głowie, zamieniając na jakieś prawilne rapsy. Może powinien je w sumie zarapować dyrektorowi? Z drugiej strony zdążył już ogarnąć, że ziomek raczej nie będzie zachwycony jego twórczością. Taki chuj. I weź tu żyj z bogatymi lizodupcami.
- Babunia się wkurwi, ja jebię. I chuj. - wymamrotał w końcu sam do siebie, zdecydowanie nie chcąc od nikogo najmniejszego komentarza. Jak kto niezwiązany z rodziną wypowiadał się o jego babuni to w mordę i tyle. Nieważne kim był, kurwa.
Teraz gdy był już coraz bliżej gabinetu, zaczął się poważnie zastanawiać, jak ostatnim razem zjawił się w gabinecie. Wlazł jak do siebie, grzecznie zapukał? Nigdy tego nie ogarniał. Mógłby co prawda wjechać z buta, ale z tego co kojarzył gdzieś kątem swojego mózgu, powinien najpierw zapukać. Ja pierdolę, tyle komplikacji, że aż odechciewało mu się myśleć. Przez to wszystko aż zapomniał o swoim poprzednim wkurwieniu i wyglądało na to, że zaczął się nieznacznie uspokajać. Zatrzymał się w miejscu i rozejrzał szukając prefekta.
- Wiesz co, chuj. Nie lubię tego starucha, zawsze ględzi od rzeczy, takie pierdolenie nad uchem. Zresztą babunia to się spłacze. Ze mnie kurwa jest taki kawał kretyna i idioty, ale nie lubię jak jest smutna, ja pierdole. E tego. Mówisz, że możesz rozdawać kary? To dojeb karą. Spuszczam z tonu, jak powietrze z opon, dobra stary? Wszystko mi jedno co i na ile. Problemów może i ze mną sporo, ale od zadań to się nie migam. Słabizna ostra. - westchnął ciężko, masując sobie nasadę nosa. I co Keir? Nakurwiło się, a teraz się próbuje odkręcić? Może gdybyś się nauczył myśleć, a potem pierdolić to byłoby ci łatwiej w życiu.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Korytarz na parterze [SW]   Sro Lip 06, 2016 2:40 pm

Ingerencja Prefekta

No i poszedł. Chcąc nie chcąc musiał to zrobić. Jak wcześniej wspomniano - nie miał pewności, że na pewno uda się pod gabinet dyrektora, a nawet jeśli, wątpił, że przyzna się do zbrodni jaką popełnił. I choć maniery mężczyzny nie obowiązywały, nie znaczy, że powinien się sadzać do każdego bogatszego dzieciaka, tylko dlatego, że spełnia swoją funkcję w szkole. Cóż za idiotyzm.
Nie zwracał większej uwagi na słowa chłopaka. Dogonił go spokojnym krokiem, a kiedy szedł z nim na równi i słyszał jego wszystkie mamroty pod nosem, z politowaniem pokręcił na to głową, wbrew pozorom nie mogąc się już doczekać finału tego całego zamieszania. W ten w jednej chwili w chłopaka coś uderzyło. Sumienie? Skąd - ktoś taki na pewno go nie ma. Raczej chodziło o coś innego. Może nie był aż takim bucem i uświadomił sobie, że jeśli przekroczy próg gabinetu dyrektora, będzie mieć naprawdę kiepsko?
- Nie obchodzi mnie, kogo lubisz, a kogo nie. Ja nie lubię zajmować się takimi problemami jak Ty, i co? Muszę to robić. Uczciwie sobie zapracowałeś na to, aby wylądować na dywaniku u dyrektora. Mam Ci ubliżać? Niby z jakiej racji? Za sranie wyżej niż się ma dupę i bycie jebanym złamasem? - spytał, unosząc sugestywnie brew.
Owszem, przy odrobiny chęci i dobroci księcia, mógłby pójść na taryfę ulgową i zarzucić mu jakąś karę. Pytanie tylko po co? Jeśli będzie mieć gwarancję tego, że wyniesie z ów pracy jakąś lekcje, mógłby zmienić nastawienie. Gwarancji natomiast nie miał żadnej, szczególnie po tym co słyszał jakieś parę chwil temu. Nie było to ani przyjemne, ani tym bardziej miłe. Zdecydowanie jego książęca duma została urażona, choć nie dawał tego po sobie poznać.
Powrót do góry Go down
 
Korytarz na parterze [SW]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Tajemniczy korytarz
» Korytarz w lochach
» Korytarz na II piętrze
» Korytarz
» Korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Tereny Riverdale :: 
Gmach szkoły
-
Skocz do: