IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 EGZAMIN POPRAWKOWY (23.08~30.08)

Zobacz poprzedni temat
 
Zobacz następny temat
 
Go down
 
Idź do strony : 1, 2  Next
Selim Skywalker

avatar
#
Postać Specjalna
Wychowawca Spinel
140


   
Wto Sie 23, 2016 5:32 am
     
Podejrzewał, że padnie na niego.
Gdy tylko założyciel ogłosił termin poprawek, podejrzewał że wybiorą albo jego, albo Strikera. Westchnął cicho pod nosem postukując o biurko teczką z papierami egzaminacyjnymi. Zerknął kątem oka na listę uczniów. Nie była nazbyt długa. Można się tego było spodziewać po tak renomowanej szkole jak Riverdale. Ci, którzy wykazywali jakiekolwiek chęci poprawy dostawali szansę, innym przekreślano podobną opcję, pozostawiając powtórzenie roku. Odłożył teczkę na blat, pocierając kark dłonią. Miał nadzieję, że nikt się nie spóźni. Nie miał ochoty wywalać kogoś od razu z sali, zanim jeszcze popisałby się swoją wiedzą. Mimo, że nie przychodząc na czas wykazywali się kompletnym braku szacunku dla Skywalkera. Miał jeszcze pięć minut, wykorzystał je więc na poukładanie tabliczek z imionami na ławkach w prostym, równoległym do jego biurka rzędzie.

Maxwell Crawford, 2-B
Nathanael Fürksver, 2-B
Lou Crozé, 3-A
Bjarne Langdalen, 3-B
Nivan Trists, 4-B


Ostatnia z tabliczek stuknęła o blat, gdy cofnął się pod tablicę, zakładając ręce na klatce piersiowej. Zerknął na zegarek. Dwie minuty do wyznaczonego czasu na wejście do sali. Teraz pozostawało tylko czekać, aż się pojawią.






Kiedyś będzie tu jakiś tekst. A przynajmniej tak mi się wydaje, bo leniwa ze mnie dupa.
No ale przynajmniej jestem przystojny, nie można mieć wszystkiego.
Powrót do góry
 
Go down
Bjarne

avatar
#Mieszkaniec Vancouver
Mieszkaniec
238


   
Wto Sie 23, 2016 10:30 pm
     

Bjarne nie mógł uwierzyć, że musi iść na poprawkę. Był naprawdę zdolnym uczniem, który pod wpływem nadmiaru obowiązków zaniedbał najważniejszy. Nie był typowym głupim dresem czy bojownikiem, który nie przykładał wagi do nauki. Ba, uważał że jest ona niesamowicie ważna, jednak nieco pogubił się w tym wszystkim i dlatego też teraz stał przed szkołą w białej koszuli z długim rękawem, mimo lata, i palił na szybko papierosa. Denerwował się umiarkowanie. Był pewien swojej wiedzy, a ta zawsze szybko przyswajała się. Nigdy nie ślęczał nad książkami, większość informacji zapamiętywał z lekcji, resztę odczytywał przelotem tuż przed sprawdzianami. Zerknął na wyświetlacz komórki sprawdzając godzinę. Lipnie byłoby się spóźnić na jedyna szanse zdania do następnej klasy. Ruszył w kierunku budynku, zmierzając w stronę sali egzaminacyjnej. Wszedł do klasy zauważając chyba podirytowanego Skywalkera, któremu się nie dziwił. Komu się chciało siedzieć w szkole podczas wakacji, kiedy mogło się spędzać wolny czas nad morzem czy w innym lepszym miejscu, niż grube ściany murowanego budynku, potocznie nazywanego przez uczniów budą.
- Dobry - przywitał się, siląc się na zachowanie wszelkich grzecznościowych zwyczajów. Zaraz rozejrzał się po sali szukając tabliczki ze swoim nazwiskiem. Kiedy ją już odnalazł, siadł czekając na resztę. Obracał w palcach długopis, zerkając tęsknym wzrokiem za okno. Chciał to mieć już za sobą. Po prostu odbębnić i spieprzać do roboty.
Powrót do góry
 
Go down
Nathanael Fürksver

avatar
#Szkolny Dręczyciel
85


   
Sro Sie 24, 2016 10:46 pm
     
Nawet jakby chciał olać temat, to przez dwa upierdliwe powody nie mógł tego zrobić. Nie wytrzymałby tego zgrzytania zębów matki nawet chwili dłużej, ani terrorystycznej szydery od młodszego brata. Ta pierwsza zresztą brzmi jak żrąca rdza, o ile w ogóle można sobie wyobrazić taki dźwięk. Oczywiście, pod warunkiem, że jest mocno wkurwiona. Nie trzeba się domyślać, że zachwycona to raczej nie była nowinami o poprawce Nathanaela. Podrapał się po głowie, myśląc nad ewentualnymi czynnikami "trzecimi". Może trafił na pmsa? To by wiele tłumaczyło. A może chodzi o to, że to nie Hudson's Bay i nie prześlizgnie się tak łatwo? Z tego akurat zdawał sobie sprawę. Dlatego siedział tu teraz pod salą, czekając na swoje "5 minut", które zadecyduje, czy się dzisiaj napierdoli jak szpadel. Właściwie bez różnicy. Jak nie zda to plan się nie zmieni.

[//dalsza część postu będzie. Teraz nie mam możliwości, w piątek najwcześniej]
Powrót do góry
 
Go down
Selim Skywalker

avatar
#
Postać Specjalna
Wychowawca Spinel
140


   
Pią Sie 26, 2016 1:56 am
     
Ogłoszenie
Jako, że Nivan napisał do mnie z prośbą o przedłużenie terminu do dziś (26.08) do wieczora, jeśli ktoś spóźniony chce jeszcze wejść, ma taką szansę. Po tym czasie, ci którzy się nie pojawią, oblewają rok bez żadnej możliwości poprawy.






Kiedyś będzie tu jakiś tekst. A przynajmniej tak mi się wydaje, bo leniwa ze mnie dupa.
No ale przynajmniej jestem przystojny, nie można mieć wszystkiego.
Powrót do góry
 
Go down
Lou

avatar
#Mieszkaniec Vancouver
Mieszkaniec
148


   
Pią Sie 26, 2016 3:04 am
     
Stało się. Nie wnikajmy jak ani dlaczego. Nie szukajmy usprawiedliwień i wymówek. Nie próbujmy nikogo obwiniać. Zaakceptujmy fakty.
Oblała.
I musi napisać poprawkę. Jeśli tego nie zrobi, to kolejny rok spędzi w klasie trzeciej. Z krzyżem porażki i zażenowania na plecach, który z każdym kolejnym dniem, aż do ukończenia szkoły, będzie jej ciążył i ciążył, co jakiś czas przybierając na wadze, by ciążyć jeszcze mocniej. A tego nie chce.

Wsunęła się do klasy z uniesioną głową i wzrokiem utkwionym w podłogę. Poprawka u własnego wychowawcy. Stężenie zmieszania w jej krwi było prawie tak wysokie, jak stężenie strachu.
- Dzień dobry. - powiedziała, nie zapominając o lekkim uśmiechu (wyjątkowo smutnym, próbowała zgrywać ofiarę).
Zajęła miejsce. Środkowa ławka. Idealnie, środkowe ławki są najmniej interesujące. Ryzyko złapania kontaktu wzrokowego jest niemalże zerowe. W końcu nauczyciel skupia się na doglądaniu próbującego ściągać końca i rozpraszaniu swoim zaabsorbowanym wzrokiem początku.
Zerknęła na zegarek na nadgarstku. Mon dieu, aide moi. W tejże chwili stała się najbardziej religijną osobą w Kanadzie.
Powrót do góry
 
Go down
Nivan

avatar
#Nowy w mieście
197


   
Pią Sie 26, 2016 9:20 pm
     
Szedł przed siebie,  wzrok skupiając na wyświetlaczu swojej komórki, co kilka kroków niemalże  plując  przekleństwami. Nie zdał. A teraz, zamiast siedzieć w domu i najzwyczajniej w świecie zbijać bąki, musiał zapieprzać do klasy na egzamin poprawkowy. I zapieprzał, niemalże na jednej nóżce. Co jak co, ale nie mógł sobie pozwolić choćby na minutę spóźnienia. Docierając pod budynek, schował telefon do kieszeni swych dżinsowych spodni, w których tak na marginesie było mu cholernie gorąco, obdarzając go iście wściekłym spojrzeniem. Ponownie mamrocząc pod nosem ciche przekleństwa, wszedł do środka, by następnie skierować się pod odpowiednią salę. Przeklinając porządnie jeszcze przed wejściem, złapał za klamkę, a otworzywszy drzwi, wszedł do środka, kiwając profesorowi głową. Nie zrobił tego z dobrego wychowania, a raczej z chęci podlizania się. Omiótł wzrokiem całą salę, a dostrzegłszy tabliczkę ze swoim imieniem i nazwiskiem, ruszył w jej kierunku. I zrobił to w miarę szybko. Po prostu chciał mieć to już za sobą. Usiadłszy na krześle, z grobową miną przeniósł wzrok na nauczyciela. Wyciągając z kieszeni długopis, za którym swoją drogą przekopał i wywrócił do góry nogami niemalże całe mieszkanie,  czekał na dalszy rozwój akcji. O ile można to tak w ogóle nazwać.
Powrót do góry
 
Go down
Selim Skywalker

avatar
#
Postać Specjalna
Wychowawca Spinel
140


   
Sob Sie 27, 2016 10:15 am
     
Odetchnął z ulgą.
Nie na głos. Jego twarz pozostawała całkowicie niewzruszona, gdy jeden uczeń po drugim wchodził do klasy, by zająć odpowiednie miejsce. Mimo to wewnętrznie, ulżyło mu że nie będzie musiał skreślić 3/4 uczniów z listy, zaprzepaszczając ich szanse na przejście do następnej klasy bez powtarzania roku. Rozsądek mówił mu, że każdy z nich zapracował sobie na to przegapiając zbyt wiele zajęć. Ta druga część podpowiadała, że to nie pierwszy raz gdy jest świadkiem czegoś podobnego i najważniejszym było, by wynieśli wnioski ze swojego postępowania, dając sobie drugą szansę.
Skinął każdemu głową na powitanie, zerkając jeszcze na zegarek. Czas minął. Przeszedł przez klasę zamykając drzwi i wrócił na swoje miejsce otwierając teczkę.
- Macie godzinę na napisanie pierwszej części z przedmiotów humanistycznych. Po tym nastąpi dziesięciominutowa przerwa. Kolejna godzina zostanie wam na egzamin z przedmiotów ścisłych. Musicie uzyskać co najmniej 50% na każdym z testów, by zdać. Jeśli macie jakieś pytania, zadajcie je teraz. Podczas egzaminu nie możecie rozmawiać, korzystać z urządzeń elektronicznych za wyjątkiem kalkulatorów, które mam dla was przygotowane, konsultować się w żaden sposób, ani opuszczać sali. Z wyjściem do toalety musicie poczekać do przerwy. - przeszedł wzdłuż rzędu kładąc przed każdym arkusz egzaminacyjny. Dał im jeszcze chwilę, nim w końcu wrócił na swoje miejsce i spojrzał na zegar wiszący na ścianie.
- Każdy plik ma 7 stron. Pamiętajcie by się podpisać. Imię, nazwisko, klasa. Czas start. - klasnął w dłonie, odwracając się w stronę tablicy, by i na niej napisać do której dokładnie mają czas. Następnie spojrzał na listę i wykreślił z niej Maxwella Crawforda.

//

Termin: 28 sierpnia, g. 23:59.

Egzamin:
 






Kiedyś będzie tu jakiś tekst. A przynajmniej tak mi się wydaje, bo leniwa ze mnie dupa.
No ale przynajmniej jestem przystojny, nie można mieć wszystkiego.
Powrót do góry
 
Go down
Bjarne

avatar
#Mieszkaniec Vancouver
Mieszkaniec
238


   
Sob Sie 27, 2016 4:44 pm
     
Cała elita zebrała się w sali egzaminacyjnej, mając nietęgie miny skazańców. Bjarne niechętnie złapał za długopis, zerkając przez chwilę na tablicę i sprawdzając jak mocno musi się spieszyć. Czasu było niewiele, zważając na wiedzówkę, cholerny wiersz i wypracowanie. Wypuścił głośno powietrze z ust, zastanawiając się od czego zacząć. W końcu jednak wypadło na pierwsze zadanie z prawej strony, a skoro miał wypełnić wszystko, to obojętnym było czy zrobi to od końca czy od początku, jak się należy. Czytał treści pytań z wiedzy ogólnej i szczerze mówiąc, spodziewał się gorszych rzeczy. Większość była z lekcji, na które pośrednio uczęszczał, a niektóre pamiętał z książek, jakie zdążył przejrzeć przed egzaminem. Tak, uczył się. Nie chciał oblać roku. Szkoła stanowiła dla niego elementarne wybicie się z nizin, w jakich przez własne długi utknął. Musiał uporać się z problemami i na nowo stać się nastolatkiem, który mając swe aspiracje pnie się ku górze. Myśląc o tym zacięcie rozwiązywał zadania i jedynie przy niektórych musząc się naprawdę dłuższą chwilę zastanowić. Stanowiły one bowiem tę część, do której kompletnie się nie przykładał. I przy tych paru pojawiał się cholerny problem, co zrobić. Pytanie jakże egzystencjalne, które pchnęło go do strzelania i zgadywania. Oczywiście, licząc na łud szczęścia. Chociaż podejrzewał, że na większość z pytań odpowiedział prawidłowo. Przydały się pokserowane notatki, których zdążył się ogarnąć. Pierwsza część mu poszła całkiem szybko, zatrzymał się na wypracowaniu, czytając dokładnie temat i chwilę dając sobie czasu na zastanowienie. Nie mógł pisać głupot. Klucz był tak konstruowany, że zmuszał ucznia do trafności w oczekiwania egzaminatorów albo dostawało się pulę zero punktów, a tym samym wynik testu równał się z kupą. Bjarne nie miał wielkich trudności z napisaniem wypracowania, pisał to co uważał, o czym mówiono na zajęciach i zwracał uwagę na szczegóły, o których nauczyciel zawsze marudził. W końcu porwał go wir twórczy, dzięki któremu naskrobał sporą ilość wypracowania. Spojrzał na zegarek, sprawdzając ile mu zostało czasu. Spokojnie, miał jeszcze czas, dlatego też przedzierał się dzielnie przez kolejne linijki własnych wypocin, brnąc ku końcowi.



///soreh, za takie bezsensowne rzygi pisałem z tel. : |
Powrót do góry
 
Go down
Nathanael Fürksver

avatar
#Szkolny Dręczyciel
85


   
Nie Sie 28, 2016 2:41 pm
     
Rozsiadł się wygodnie, bo grunt to być zrelaksowanym, nie stresować się i inne tego typu pierdy. Obracał długopis w ręku jednocześnie obserwując nauczyciela, co raz przenosił wzrok na te srogo wyglądające pliki kartek. Pochrzaniło ich, ale to nie ważne, opierdoli to szybciej niż śniadanie i setkę, którą obalił po drodze dla lepszego myślenia. Dopadłszy do arkusza egzaminacyjnego, nawet się pod nosem uśmiechnął. Nath nie jest raczej przykładnym uczniem, ale z angielskim problemu nie ma (dzięki Ci lordzie za Gry, Cs'a i inne), a historię lubi sam z siebie/->KP/, nie stanowi ona dla niego większego problemu. Może suche daty nie są zbyt interesujące, ale z jego niemalże niezawodną pamięcią przyswoił sobie je z łatwością, dla spokoju odświeżył wiedzę do egzaminu kilka dni temu, chociaż nie było to konieczne. Mówi się, że historia w większości to miejsca i daty, ale Nel podchodzi do niej z większą pasją. Jest to chyba jeden z niewielu przedmiotów, żeby nie powiedzieć że jedyny, który go ciekawi i na każdy temat/pytanie jest w stanie dać satysfakcjonującą, wyczerpującą odpowiedź. Potwierdzało to jego skrzętne skrobanie długopisem na kartce papieru. Dość szybko sobie poradził z tą częścią.
- No i zajebiście. - Wyrwało mu się na głos, zupełnie nie przejmując się innymi w klasie i przeszedł do kolejnych stron, gdzie już nie było tak ciekawie. Wiersz, wypracowanie... Pacał końcówką długopisu w jednym i tym samym punkcie, czytając powoli i dokładnie polecenie, wiersz. Nawet cholerne dwa razy, z tego co mówią psorzy to pomaga, chociaż dla Nela to było bez sensu, ale nie miał wyjścia, musiał to przecież dobrze napisać więc się zastosował. Tragedii nie było, Liam czyta czasem gorsze gówna. Napisał interpretację, starał się nie przesadzać i nie nad interpretować, bo to w ogóle spartoliłoby sprawę. Przeczytał to, co powstało. Skreślił coś dwa razy, dostawił przecinki i... w sumie to by było na tyle. - pomyślał, drapiąc się po głowie. Nie miał na to już pomysłów, więc przeszedł dalej. Została mu najgorsza część. Powoli wyszeptał pod nosem temat, w myślach przeczytał go jeszcze cholerne dwa razy. Wystarczy zamienić się teraz w młodszego brata. Trochę mądrej paplaniny, trochę lania wody i odniesień do filmów, książek, może nawet historii... Przyjmując tę strategię, rozpoczął pisanie.
Powrót do góry
 
Go down
Lou

avatar
#Mieszkaniec Vancouver
Mieszkaniec
148


   
Nie Sie 28, 2016 11:21 pm
     
Serce zaczęło bić jej jak szalone, kiedy nauczyciel położył na jej ławce arkusze poprawkowe. Uczyła się, powtarzała definicje jak mantrę, na małych fiszkach zapisywała zagadnienia, które zapamiętywała z większym trudem i przyklejała je w różnych zakamarkach domu, by móc wkuwać nawet wyjadając płatki śniadaniowe czy siedząc na sedesie, naprawdę!
Historia, pasja Lou, poszła jej, mówiąc nieskromnie, bardzo dobrze. Nie była pewna tylko jednej czy dwóch odpowiedzi, więc strzelała, licząc, że szczęście się do niej uśmiechnie. Z angielskim nie miała problemów, choć nie pokwapiła się o przeczytanie kilku z wymaganych lektur, więc jej wiedza opierała się na szczegółowych streszczeniach i notatkach, które robiła na lekcji. Czas na interpretację wiersza. Oh, jak ona tego nie lubiła. Jeśli działała schematycznie, tak, jak wymagano tego na lekcjach, często "zajmowała" się wierszem zbyt ogólnie. Dając się ponieść emocjom i nadinterpretując niektóre z metafor czy porównań, narażała się na odejście od tematu. Jakoś udało jej się znaleźć złoty środek, jednak nie powstrzymała się przed dodaniem na końcu własnego komentarza, który nie wpływał jednak znacząco na całą interpretację. Była tak poddenerwowana, że przez cały czas pisania tupała prawą nogą, prawdopodobnie irytując tym resztę zdających. Wciągnęła haust powietrza i uspokoiwszy się zaczęła pisać. Wolałaby zrobić to po francusku. Po angielsku pisała gorzej, litery były mniej zgrabne, wydłużone, aczkolwiek nie utrudniało to odczytania tekstu. Problemem było jednak wolniejsze tempo, dlatego musiała pominąć niektóre szczegóły, o których chciała napisać. Nie ujęło to jednak zawartości wypracowania. Mówiąc językiem nauczycielskim - wyczerpała temat. Była całkiem zadowolona, mimo że ostatnie słowo dopisała po czasie.
Powrót do góry
 
Go down
Nivan

avatar
#Nowy w mieście
197


   
Pon Sie 29, 2016 12:06 pm
     
Odprowadził nauczyciela wzrokiem, kiedy ten po wręczeniu mu karty egzaminacyjnej - wrócił pod tablicę. Wziął głęboki wdech w płuca, a zerkając ukradkiem na zegarek zabrał się za rozwiązywanie. Już pierwsza część sprawiła mu niemałe problemy. Nie był geniuszem z historii, a daty bitw lub koronacji sprawiały mu chyba największe problemy. Jakby na to nie spojrzeć nigdy nie miał jakiegoś większego szczęścia do liczb. Zagryzł dolną wargę, marszcząc przy okazji brwi, kiedy starał się przypomnieć sobie przynajmniej te najważniejsze. Przez dłuższą chwilę wpatrywał się tępym wzrokiem w kartkę, z lekkiego poddenerwowania bawiąc się trzymanym w dłoni długopisem. Nie pomyślał o tym, by zabrać się za kolejne zadania, a tamte jak na razie zostawić w spokoju. W końcu, jeśli starczyłoby mu czasu, zawsze mógł do nich wrócić, prawda? Przeklął cicho, już z samego początku wpisując odpowiedzi na chybił trafił. W tamtej chwili był na siebie wściekły, że wcześniej nie przyłożył się do nauki. Teraz nie siedziałby tutaj i nie martwił się że obleje rok. Przebrnąwszy jakoś przez część historyczną, już o wiele spokojniejszy, zabrał się za język polski. Ze spokojem zaznaczył wszystkie odpowiedzi, później zabierając się wypracowanie. Zastanowiwszy się nad tematem, zaczął pisać. Całkowicie go to pochłonęło, przez co nie kontrolował, jak stoi z czasem. Ostatnią linijkę dopisał kilkanaście sekund przed zakończeniem wyznaczonej godziny. Odetchnął z ulgą, odsuwając od siebie nieco kartkę, tym samym dając znak nauczycielowi, że zakończył prace.
Powrót do góry
 
Go down
Selim Skywalker

avatar
#
Postać Specjalna
Wychowawca Spinel
140


   
Sro Sie 31, 2016 2:33 am
     
OGŁOSZENIE DUSZPASTERSKIE
Padł mi laptop, więc mam spore problemy z napisaniem posta. Postaram się dorwać komputer zastępczy i wrzucić go dziś do godziny 13:00, ale przedłużę wam termin na odpisanie, jako że to wyłącznie moja wina, więc się nie stresujcie. *kaszl* Pamiętam o was.






Kiedyś będzie tu jakiś tekst. A przynajmniej tak mi się wydaje, bo leniwa ze mnie dupa.
No ale przynajmniej jestem przystojny, nie można mieć wszystkiego.
Powrót do góry
 
Go down
Selim Skywalker

avatar
#
Postać Specjalna
Wychowawca Spinel
140


   
Sro Sie 31, 2016 11:46 am
     
Po rozdaniu kartek zerknął na wszystkich uczniów z niejakim zainteresowaniem. Wyglądało na to, że wszystkie testy miały odpowiednią ilość stron. Przynajmniej tyle dobrze, bez zbędnego zamieszania.
Siedział cicho za biurkiem, przeglądając ze znudzeniem w strony w swoim telefonie. Kolejny nowy nawał informacji. Porwanie w Stanach Zjednoczonych, zabójstwo w Korei Północnej, próby lotnicze w Japonii... oderwał się od serii wiadomości, zamiast tego przechodząc na dział z pogodą. Może powinien skorzystać z ostatnich dni i udać się na jakąś wycieczkę.
Od czasu do czasu podnosił głowę, by spojrzeć na uczniów, mimo to każdy wyglądał na skupionego na swojej kartce. Biorąc pod uwagę fakt, że długopisy nieustannie pisały po papierze, wyglądało na to że faktycznie wszyscy podeszli do poprawki na poważnie. Głupotą byłoby w końcu zmarnować szansę, jaką dawało innym Riverdale. W końcu spojrzał na zegar wiszący na ścianie.
- Pięć minut do końca. Pamiętajcie, żeby się podpisać. - przypomniał raz jeszcze, odliczając w milczeniu czas do końca. Dopiero po jego upływie, dał sygnał wstając z miejsca i przeszedł się po wszystkich ławkach, zbierając od nich karty.
- Dziesięć minut przerwy. Możecie skoczyć do toalety, tylko się nie spóźnijcie. - przypomniał, chowając wszystko do koperty. Zamiast tego wyciągnął drugą z nich z częścią przedmiotów ścisłych, od razu rozkładając testy na biurku. Jeśli ktoś z nich nie wyszedł z sali, upomniał by nie otwierać karty, dopóki nie da na to przyzwolenia. Zaraz obok kart wylądowały kalkulatory, które wyciągnął z metalowego pudełka i tablice matematyczne.
Poczekał aż wszyscy zbiorą się w sali, spojrzał raz jeszcze na czas i powtórzył wcześniejszą formułkę.
- Tym razem test ma sześć stron plus jedną na kartę odpowiedzi. Cztery strony testowe i dwie z zadaniami otwartymi. Przypomnę wam pięć minut przed końcem o przeniesieniu odpowiedzi na kartę. Pamiętajcie, że bez tego nie zaliczycie egzaminu. Powodzenia. - usiadł z powrotem na miejsce, patrząc na nich w milczeniu, by ocenić początkowe reakcje.

// Termin: 1 września, g. 23:59.

Egzamin:
 






Kiedyś będzie tu jakiś tekst. A przynajmniej tak mi się wydaje, bo leniwa ze mnie dupa.
No ale przynajmniej jestem przystojny, nie można mieć wszystkiego.
Powrót do góry
 
Go down
Bjarne

avatar
#Mieszkaniec Vancouver
Mieszkaniec
238


   
Sro Sie 31, 2016 10:11 pm
     
W końcu skończył pisać. Odłożył na bok długopis i czekał aż nauczyciel ogłosi chwilę przerwy. Nadgarstek mu niesamowicie zdrętwiał i bolał, paląc żywym ogniem piekielnym. Dawno nie musiał tyle lać wody, aby przemknąć do następnej klasy.
No, w końcu. Przerwa. Dziesięć minut, ale to zawsze coś. Wyszedł z sali egzaminacyjnej, nie bardzo mając ochotę na rozmowy z innymi lamusami, którzy obudzili się w ostatniej chwili własnej egzystencji. Wyszedł przed budynek, chwilę walcząc z pojawiającym się nałogiem, który w końcu wygrał mini bitwę. Odpalił papierosa, wypalając go w pośpiechu, bo praktycznie przerwa minęła mu w mgnieniu oka.
Zasiadł na swoim miejscu o wyznaczonym czasie, czekając na resztę. Cholera, znowu był pierwszy. Jak jakiś kujon, oczekiwał testu matematycznego, który prawdę powiedziawszy nie był mu w smak. Nie miał nic do matematyki czy nawet fizyki, jednak chemia, odkąd tylko pamiętał była jego najgorszą zmorą. Kiedy nauczyciel rozdał im wszystkie niezbędne rzeczy, a następnie karty z zadaniami, westchnął ciężko. Trzeba było się skupić, ostatnia prosta. A potem może mieć wszystko w dupie.
Mając arkusz przed nosem, przyjrzał się pierwszym zadaniom. Okej, nie były złe. Spoglądał dalej, gdzie zauważył jakieś chemiczne pytania i aż pobladł. Zajebiście. No dobra, nie było tragedii, przecież nawet, jak polegnie na tej durnej chemii, to reszta chociaż trochę podciągnie jego głupotę. Pocieszające myśli okazały się mocno budujące, dlatego też kiedy ogłoszono rozpoczęcie, zabrał się do pisania. Kilka pierwszych zadań zamkniętych nie sprawiło mu problemu. Mknął przez odpowiedzi, od razu nanosząc je na kartę. Nie chciał tracić czasu na bawienie się z tym. Był pewnym, a poprawianie już na nic mu się nie zda. Jego matka zawsze mu powtarzała, że najlepsza jest pierwsza myśl i tego się trzymał do samego końca. Matematyka i inne dziedziny nauki poszły mu naprawdę bardzo sprawnie, jedynie przy chemicznych gapił się tępo w tekst i strzelał na chybił trafił, w co mu się bardziej podobało. Potem przyszła kolej na zadania otwarte. Czytał, myślał i w końcu zaczął coś kreślić w kratkach, używając kalkulatora i wpisując jakieś wyniki. Intuicja podpowiadała mu, że idzie mu nawet dobrze, jednak wszystko okaże się po sprawdzeniu przez sprawne oko pedagoga. Chciał mieć ten egzamin za sobą, dlatego też sprężył się, licząc kilka ostatnich zadań, kończąc przed wyznaczonym czasem.
Powrót do góry
 
Go down
Lou

avatar
#Mieszkaniec Vancouver
Mieszkaniec
148


   
Czw Wrz 01, 2016 12:38 pm
     
Wyszła na przerwę, jednak nijak potrafiła się rozluźnić. Była napięta jak struna, blada jak ściana, a dłonie trzęsły się jej jak staruszce. Poszła do toalety, spinkami unieruchomiła kosmyki, które wcześniej skutecznie rozpraszały ją w trakcie pisania. Najgorsze dopiero przed nią.
Wróciła do sali, zasiadła na swoim miejscu i na znak dany przez nauczyciela otworzyła kartę ze swoim arkuszem. Test poszedł jej nieźle, nie zawahała się na ani jednym pytaniu matematycznym, dobrze poradziła sobie z biologią, nieco gorzej z fizyką i chemią. Szybko przeniosła odpowiedzi na odpowiednią kartę. Zabrała się za pierwsze zadania otwarte. Skrupulatnie wciskała guziki kalkulatora, dwa razy sprawdzając wyniki, by mieć stuprocentową pewność. Dokładnie rozpisywała i podpisywała każde zadanie, nie zapominając o odpowiedziach. Pomagała sobie rysunkami. Szło jej dobrze, dopóki nie trafiła na pierwsze zadanie otwarte z chemii. Cholera. Jak ona jej nienawidzi. Ściągnęła brwi, kiedy po trzykrotnym przeczytaniu polecenia nadal nie bardzo rozumiała jego sens. Wzięła głęboki oddech, wypisała wszystkie dane i szukane, postępując według wpajanych od lat reguł. Zaokrąglała wyniki, przekształcała wzory i podpisywała każdy swój ruch, chcąc sprawić wrażenie, że jej działania były logiczne i przemyślane. Nie była pewna wyników, być może wykonała zadanie zupełnie inną metodą. Przygryzła wargę, zabierając się za następne zadanie. Pracowała podobnie, będąc absolutnie pewną tylko jednego polecenia. Znowu skończyła równo z czasem. Rozprostowała plecy z policzkami rozgrzanymi do czerwoności.
Powrót do góry
 
Go down
Sponsored content

#


   
     
Powrót do góry
 
Go down
 
EGZAMIN POPRAWKOWY (23.08~30.08)
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
     Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Egzamin na maga S+, Dołączenie do 10 najsilniejszych magów
» I EGZAMIN NA MAGA S

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach
Skocz do: