IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Cineplex Cinema [SW]

Zobacz poprzedni temat
 
Zobacz następny temat
 
Go down
 
Idź do strony : Previous  1, 2
[MG] Koss

avatar
485
#Postać Specjalna
Prezenter telewizyjny / Zwiadowca
485


   
Pon Kwi 16, 2018 8:25 pm
       
MG


Kiedy Blythe postanowił wytłumaczyć pracowniczce kina podstawowe zagadnienia związane z defibrylatorem, w jej spojrzeniu mógł ujrzeć jedynie pustkę, która po chwili zamieniała się w szalejącą panikę. Żywioł, który nakazał jej szarpać się jak opętanej, na szczęście jej siła fizyczna nie mogła równać się z warunkami rosłego Fina.
- Wyleją mnie z pracyyyyyyyyyy - zawyła w rozpaczy dziewczyna i zrezygnowana padła w ramiona Hamalainena, zaczynając łkać. Plastry wleciały jej z rąk.
- Jezu Chryste, co tu się dzieje... Olivia! - to znów ten gość, który jako jedyny panował nad tym co się tu dzieje. Podszedł do Blythe'a i swojej podwładnej. - Przepraszam, może pan ją puścić. Olivia, słuchasz mnie? Weź sobie dzisiaj wolne, co? Odpocznij, wyśpij się. Właściwie, to weź sobie wolne do końca tygodnia.
Dziewczyna wierzgnęła i tym razem wpadła w objęcia szefa, łkając dziko.
- Proszę mnie nie zwalniaaaaaaaaaaaać. Muszę opłacić studiaaaaaaaaaaaaaa - wyła opętańczo, znów przyciągając zaciekawione spojrzenia. Speszony szef chwycił ją za ramiona i potrząsnął.
- Opanuj się dziewczyno, nikt cię nie zwalnia! No już, cicho, przestań. Idź do pokoju służbowego i się opanuj, a potem leć do domu. Masz wolne do końca tygodnia.
- I n... nie zwolni mnie pan? - spytała nieufnie Olivia, ocierając rękawem gluty ściekające jej z nosa. Mężczyzna wyraźnie nie był zadowolony z takiego bezczeszczenia firmowego sprzętu.
- Zwolnię, jak się zaraz nie ruszysz. No, wynocha!
Dziewczyna przerażona widmem utraty pracy szybko się pozbierała i uciekła do pokoju pracowniczego. Wszystkiemu przyglądali się klienci kina, inni pracownicy oraz... ratownicy, którzy w międzyczasie dotarli do budynku. Wreszcie jeden szturchnął drugiego, drugi trzeciego, a trzeci Kamirę, chcą zwrócić na siebie uwagę. Tak się toczy domino życia.
- To pani dzwoniła? Jest pani bliską osobą tego chłopaka? Czy nastąpiło jakieś fizyczne zagrożenie, uraz kręgosłupa? Ma pani jakiś jego dowód tożsamości? Telefon komórkowy? - zarzucił ją lawiną pytań, jednocześnie świdrując stalowym spojrzeniem, tak jakby za każdą błędną odpowiedź miał wymierzyć karę.
W tym czasie jego dwa koledzy rozkładali specjalne nosze, na których mieli przewieźć poszkodowanego, po czym klęknęli przy Timothym i zaczęli sprawdzać, czy mogą go bezpiecznie podnieść.
Jeden z nich zauważył defibrylator rozłożony koło Blythe'a.
- Używaliście defibrylatora? - spytał Fina z niepokojem. - Sprawdź czy oddycha - polecił swojemu koledze.

Powrót do góry
 
Go down
Kamira Evergreen

avatar
192
#Młodzież
Studentka
192


   
Pon Kwi 16, 2018 9:14 pm
       
Kiedy Fin powstrzymywał pracowniczkę Kamira miała możliwość odetchnięcia z ulgą, przynajmniej na chwilę, chociaż wciąż nieufnie zerkała na dziewczynę. I gdzieś tam przez chwilę w jej głowie nawet zaświtał pomysł, żeby posłuchać się Blytha i zająć się Timothym, już nawet odwracała do niego głowę. Jednak wtedy Olivia rzuciła się ze szlochem na koszykarza, a Kamira momentalnie zastygła, marszcząc tylko lekko brwi i obserwując ją uważnie. Czy to jest jej jakaś tajna technika podrywu na zasmarkaną koszulę i to w dodatku nie własną? Potem dziewczyna z jeszcze większym szlochem, wpadła w objęcia swojego przełożonego i Kamira poważenie zaczęła uważać, że chyba praca w kinie musi być strasznie stresująca, albo dziewczyna miała bardzo trudne życie za sobą... Może jedno i drugie. W każdym razie czarnowłosa chciałaby mieć w tym momencie jakąś zabawną uwagę co do tej sytuacji, ale Olivia bardziej wzbudziła w niej współczucie niż zazdrość czy rozbawienie. W każdym razie to cenna lekcja, jak nie wyrywać chłopaków, bo przynajmniej pracownik kina wyglądał bardziej na zmieszanego niż zauroczonego nieporadnością. Chociaż martwiła się, że Blythe będzie skłonny zaraz opłacić dziewczynie studia.
Szturchnięcie nastąpiło tak niespodziewanie, że wzdrygnęła się i lekko odsunęła, z wzrokiem urażonego psa kiedy każesz mu się przesunąć. Potem o serii pytań i stalowym wzroku, Kamira tylko przekręciła głowę, bo nie spodziewała się kary, a raczej tego, że ratownicy, będą trochę.... żywsi na tym polu walki? Oni za to wyglądali jakby przyjechali na herbatę i przy okazji pytają o numer telefonu. Chyba za dużo seriali się naoglądała w życiu.
- Tak, nie, nie wiem, chyba mógł się uderzyć o podłogę jak upadał. Nie było mnie tu wtedy. Mam jakiś dowód tożsamości i mam jakiś telefon komórkowy..... Ooooo Pan pyta o jego! Nie, nie ma. Pewnie ma w kieszeni? - Zasugerowała, ale lekko podniosła się z klęczek, robiąc miejsce dla ratowników. - Ja go dopiero dziś poznałam, kolega tutaj podobnie. - Wskazała podbródkiem na Blytha.
Powrót do góry
 
Go down
Blythe Aiden Hamalainen

avatar
191
#Młodzież
Student wychowania fizycznego
191


   
Sro Kwi 18, 2018 12:32 am
       
Całe szczęście dziewczyna mimo wszystko postanowiła jednak odpuścić. Fin odetchnął z ulgą, gdy plastry wypadły jej z rąk pozostawiając tym samym nieprzytomnego chłopaka w spokoju. Tylko kilka kroków dzieliło ich od istnej katastrofy.
No już, w porę się opanowałaś to duży plus — powiedział wyraźnie starając się pocieszyć dziewczynę, choć ten nagły atak z jej strony bez wątpienia nie był czymś czego się spodziewał. Poklepał ją sztywną dłonią po głowie - bardzo, ale to bardzo ostrożnie. Zupełnie jakby właśnie głaskał bombę podłożoną przez terrorystów, a nie żywą istotę. Kto wie, co jeśli naciśnie mocniej i zrobi Allah Akbar? Wtedy defibrylator będzie ich najmniejszym zmartwieniem.
Wypuścił dziewczynę gdy tylko zjawił się jej szef. Słysząc jej słowa wyraźnie zmarkotniał. Już miał zaproponować, że rzeczywiście opłaci jej studia, gdy Olivia wybiegła i na dobre zniknęła mu z oczu.
Jeśli mogę jakoś pom-
Ponowna próba propozycji, że jednak jej te studia opłaci zniknęła bez słowa, gdy na miejscu znaleźli się ratownicy. Pozwolił by zadali wszystkie pytania. Jednocześnie stał jednak blisko Kamiry starając się wszystko (w miarę możliwości) kontrolować.
"Używaliście defibrylatora?"
Nie, nie używaliśmy. Pracowniczka wyraźnie spanikowała, ale na szczeście udało nam się ją powstrzymać zanim doszło do tragedii — poinformował mężczyznę, obracając głowę w stronę Timothy'ego, zupełnie jakby sam chciał się upewnić czy chłopak nadal oddycha. Biorąc pod uwagę całą akcję, która działa się wokół jego osoby, nie zdziwiłby się gdyby padł w międzyczasie na zawał.
Nie żeby mu tego życzył.
Przesunął się w stronę Kamiry, by podobnie jak ona nie wchodzić nikomu w drogę i położył rękę na jej ramieniu, przyglądając jej się badawczo.
Wszystko w porządku? — cała akcja była po prostu chora. Musiał przyznać, że czarnowłosa znosiła ją nadzwyczaj dobrze. Większość wolałaby zapewne uniknąć kłopotu, skoro chłopak nawet nie był jej nijak bliski. A jednak Evergreen nadal stała w miejscu i udzielała dzielnie wszystkich odpowiedzi. Nawet jeśli nie do końca wiedział jak się do tego zabrać, poklepał ją delikatnie po plecach wyraźnie chcąc dodać otuchy. Będzie musiał wziąć u swojej rodziny jakieś dodatkowe lekcje z pocieszania ludzi.
Powrót do góry
 
Go down
[MG] Koss

avatar
485
#Postać Specjalna
Prezenter telewizyjny / Zwiadowca
485


   
Sro Maj 23, 2018 1:31 pm
       
MG


Ratownik słuchał uważnie, starając się jakoś to wszystko ułożyć sobie w głowie. W tym czasie jego koledzy dokładnie sprawdzili, w jakim stanie jest niedoszły rycerz, który do domu zdecydowanie wróci na tarczy. Ale przynajmniej żywy.
- Mark, sprawdź jego kieszenie. Poszukaj telefonu i portfela. Jak znajdziesz do zadzwoń, pewnie ma zapisane "mama" albo "tata". I powoli możecie go zbierać, chyba po prostu zemdlał - padło polecenie od tego, który rozmawiał z Kamirą. Następnie zwrócił się w jej kierunku, a jego twarz wreszcie stała się jakaś taka bardziej ludzka. Ba, nawet się lekko uśmiechnął. - Dobra robota. Wygląda na to, że wzorcowo pani zareagowała, a pani... eee, kolega może zawdzięczać temu życie.
Kiwnął lekko głową i odwrócił się w kierunku noszy, na których już znajdował się Timothy. Wyglądał bardzo spokojnie. Aż za bardzo. Ale cały czas oddychał, więc chyba z tego wyjdzie.
Tymczasem drugi z ratowników znalazł telefon Timmy'ego i już wykręcał numer.
- Halo? Pani Stevenson? Z tej strony Marcus O'Brien, ratownik medyczny. Zostaliśmy wezwani do pani syna, który zemdlał w kinie... halo? Pani Stevenson, proszę się natychmiast uspokoić. Potrzebujemy paru informacji. Pani Stevenson? Jasna cholera.
Wyglądało na to, że matka Timmy'ego nie była o wiele bardziej opanowana niż jej syn, to już jednak był problem ratowników, którzy oddalili się wraz z noszami w kierunku wyjścia z kina. Jeden z nich jeszcze raz się obejrzał, jakby lustrując całe zajście, a potem już zniknęli za drzwiami.
Ludzie jeszcze chwile stali i przyglądali się nie wiadomo czemu, a potem kino wróciło do stanu normalności. Klienci stali w kolejkach, pracownicy za kasami, a popcorn i cola był sprzedawane za chore ceny. Może to od tego zemdlał Timothy?
Ostatnią osobą, która podeszła do Kamiry i Blythe'a był kierownik, ten, który wszystko ogarniał.
- Hej, dzięki za pomoc. Dobrze, że były jeszcze dwie osoby, które nie spanikowały, bo szczerze mówiąc nie wiem, jakbym sam nad tym zapanował. I wybaczcie Olivii. Wiecie, niby przygotowujemy ich na takie sytuacje na szkoleniach, ale większość je omija... a zresztą, co ja wam będę truł - sięgnął do kieszeni i wyjął z niej mały kartonik. - Słuchajcie, wiem, że to niewiele po takiej akcji, ale chociaż tak mogę się odwdzięczyć. To jest moja wizytówka. Jak będziecie jeszcze chcieli wpaść do nas do kina, to zadzwońcie, macie dwa bilety i dwa zestawy za darmo.
Wręczył wizytówkę Blythe'owi, a potem odwrócił się i odszedł. Na kartoniku widniało:

Claude Giroux
Kierownik kina Cineplex Cinema

+1 604 896 267 558
Giroux11@gmail.com


I tak oto zakończyła się przygoda rycerza na białym koniu, niezdobytej do dziś księżniczki oraz... koszykarza. Ciąg dalszy (być może) nastąpi.
Powrót do góry
 
Go down
Sponsored content

#


   
       
Powrót do góry
 
Go down
 
Cineplex Cinema [SW]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
     Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach
Skocz do: