IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Biblioteka [SW]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Ezra
Kujon
Prefekt / Uczeń Stypendialny



Liczba postów : 10
Godność : Ezra Huang.

PisanieTemat: Re: Biblioteka [SW]   Pon Sty 09, 2017 8:17 pm

Ezra nie był przyzwyczajony do nudy. Nie była to dla niego okoliczność ani przyjemna, ani w jakimkolwiek stopniu komfortowa — kiedy więc w godzinach wczesnopopołudniowych poniedziałku zorientował się, że jest już na bieżąco ze wszystkimi prezentacjami, referatami i esejami, czuje się całkowicie gotowy na nadchodzące w tym tygodniu sprawdziany, a na jutuby filmiki nagrane ma na kolejne dwa tygodnie wprzód, ze wzruszeniem ramion wrzucił do swojej torby podręcznik przygotowujący do SAT-ów i udał się do szkolnej biblioteki, żeby się pouczyć. Pomijając zupełnie przedziwny tok myślowy, jaki musiał nastąpić w jego głowie („Jestem na bieżąco ze wszystkim? Mam wolne? Mogę robić to, co chcę? Pójdę się pouczyć.”) i godne pochwały zaangażowanie, być może potrzebował po prostu wyrwać się z akademika i powłóczyć po szkole, ot tak, rekreacyjnie.
Po niedługim spacerku udało mu się w końcu dotrzeć do celu podróży. Natychmiastowo zlokalizował on swój ulubiony stolik na piętrze, ustawiony taktycznie w jednym z rogów biblioteki. Ezra czuł się przy nim wyjątkowo komfortowo, zwykle bowiem nie był narażony na falę ciekawskich przechodniów. Co zrozumiałe, niewielu uczniów było zainteresowanych biomatematyką, na temat której książki zajmowały większość powierzchni regałów w okolicy. Nie żeby towarzystwo jakkolwiek mu przeszkadzało, wręcz przeciwnie — wiele dałby za możliwość wspólnej nauki z kimś, ale najzwyczajniej w świecie nie znał żadnych osób, które mogłyby być zainteresowane takim rodzajem spędzania czasu. Od innych uczniów stypendialnych bez żadnego konkretnego powodu trzymał się z daleka, a cała reszta jego znajomych (poniekąd słusznie) od główkowania razem nad problemami matematycznymi wolała wyjść na miasto i się zabawić. Chłopak nie miał im tego za złe.
Niespiesznie zajął miejsce przy sześcioosobowym stoliku, ściągając sobie z ramienia torbę. Wyciągnął z niej pstrokatą książkę z zadaniami i otworzył w losowym miejscu, szybko i sprawnie nawigując do kolejnej, niezaczętej jeszcze sekcji matematycznej. Wyciągnął telefon, ustawił sobie godzinny budzik i zabrał się za rozwiązywanie problemów, co jakiś czas stukając bezmyślnie ołówkiem w kartki, gdy treść zadania w obcym języku wydała mu się szczególnie problematyczna. Po niespełna dziesięciu minutach były one już dość znacząco podziubane, z mnogimi kropkami rozsianymi bez ładu i składu po papierze. Gdyby tylko nie musiał sobie każdego trudniejszego zadania tłumaczyć na chiński przed zabraniem się za rozwiązanie... może zamiast tracić czas na matematykę, która nie sprawiała mu problemów, powinien więcej uwagi poświęcić swojemu angielskiemu? Albo pójść do psychologa — w końcu nie było tak, że nie rozumiał, co czyta, po prostu nie ufał samemu sobie i był przekonany, że robi źle. No fajnie.
Super... — westchnął cicho, sprawdzając szybko, acz z zażenowaniem, znaczenie jakiegoś problematycznego słówka w zainstalowanym na telefonie słowniku.
Powrót do góry Go down
Natalie
Szarak



Liczba postów : 83
Godność : Natalie

PisanieTemat: Re: Biblioteka [SW]   Wto Sty 10, 2017 10:26 pm

Natalie wiedziała, że jej sytuacja z matematyką była słaba. Część zajęć opuszczała, a gdy już na nie przychodziła, to tylko siedziała zestresowana, błagając w duchu, aby dzwonek wreszcie zadzwonił. Profesor zdawał się być dla niej szorstki, co tylko ją zniechęcało. Bała się go. Musiała jednak utrzymać poziom, więc postanowiła, że przerobi materiał, który był na poprzednich zajęciach, a może nawet pouczy się do przodu. Nie chciała jednak siedzieć w pokoju, który przypominał jej o ostatnich wydarzeniach. Ojciec, Jace. Ten drugi do niej się nie odzywał, co ją smuciło. Dlatego też potrzebowała pomieszczenia, które było wolne od trosk.
Wkroczyła do szkolnej biblioteki już ze swoimi książkami przyciśniętymi do klatki piersiowej. Spojrzała nieśmiało na bibliotekarkę, przywitała się z nią, a następnie ruszyła na górę, po drodze zabierając ze sobą kolejne książki, które mogły by jej się przydać do nauki. Poszła do jednego ze stolików, przy których już ktoś siedział. Nie chciała przeszkadzać chłopakowi, jednakże ciężar wszystkich podręczników oraz zbiorów zadań dawał się we znaki. Zaciskała jednak zęby, byleby nie pokazać, że coś jest nie tak.
Działała chyba ostatnio przeciwko sobie, gdyż ciągle zadawała się z chłopcami. Może w ten sposób chciała zwalczyć swój lęk.
P-przepraszam... Mogłabym się dosiąść?
Czuła jakby ramiona miały jej zaraz odpaść, jednakże nadal udawała, że wszystko jest w porządku. Nie chciała go martwić, chociaż wątpiła, że ktoś by zwrócił na to uwagę. Wolała jednak pokazywać, że jest dobrze.
Posłała chłopakowi nieśmiały uśmiech, wpatrując się w niego swymi jelenimi wręcz oczami. W końcu nie mogła wytrzymać i położyła wszystkie książki na stole, a potem usiadła, pozostawiając jednak Azjacie wystarczająco dużo wolnej przestrzeni. Skuliła się na krześle, ściągając plecak i sięgając po pierwszą księżkę oraz po swoje ulubione zeszyty. Wyciągnęła piórnik z plecaczka, aby następnie wziąć ołówek, długopis oraz znowu wzięła coś z plecaka. Tym razem to były kolorowe kartki samoprzylepne, którymi miała zamiar zaznaczyć to co było jej potrzebne na przyszłą lekcję oraz to, co zrobiła do przodu. Spojrzała ukradkiem na chłopaka, mając nadzieję, że nie ma jej za złe, że usiadła przy tym stoliku. Bądź co bądź na drugim końcu, lecz mogła tak czy tak mu przeszkadzać.
Wpatrywała się w zadania oraz w swój zeszyt ze wzorami, aby wszystko dobrze rozwiązać. Na razie szło jej gładko, lecz czuła, że niedługi zaczną się schody  na razie było słychać tylko przewracanie kartek. Czasami zatrzymywała się na chwilę, patrzyła w książkę i wzdychała ciężko, aby po chwili wpaść na rozwiązanie. Ze swoim zbiorem dała sobie spokój. Teraz zabrała się za biblioteczny i w pewnym momencie natrafiła na problem. Spojrzała z paniką na stronę, a potem na siedzącego przed nią Azjatę. Nie chciała mu przeszkadzać, jednakże chyba nie miała innego wyjścia.
Przepraszam, że przeszkadzam, ale mam pewien problem z zadaniem. Może ty będziesz wiedział, o co w nim chodzi? — Zakreśliła ołówkiem numer zadania i podsunęła mu książkę.
Błagała tylko w duchu, żeby się nie zdenerwował. Wiedziała, że już się pokazała jako niegrzeczna uczennica, dosiadając się do niego w ostatecznyn rozrachunku bez jego pozwolenia. Ale nie miała już siły. Oby jej nie skreślił na starcie. Nie mogła sobie pozwolić na negatywne myśli.
Uśmiechnęła się do niego przepraszająco oraz nieśmiało, odgarniając sobie włosy z twarzy. Widać było, że się stresowała. Nie oceniała ludzi po pozorach, lecz czuła, że może go zdenerwować. Dlatego też nie chciała być natarczywa.
Powrót do góry Go down
Ezra
Kujon
Prefekt / Uczeń Stypendialny



Liczba postów : 10
Godność : Ezra Huang.

PisanieTemat: Re: Biblioteka [SW]   Sob Sty 14, 2017 3:00 pm

Po jakimś czasie udało mu się rozkręcić i zadania szły mu coraz szybciej i szybciej — był całkowicie skupiony na podręczniku, którego prawie już dotykał swoim nosem, pisząc pieczołowicie szybkie obliczenia na kartce obok i pospiesznie, acz dokładnie zaznaczając odpowiednią odpowiedź na karcie. Zupełnie pochłonięty pracą, z początku nie zarejestrował, że ktoś do niego podszedł. Poderwał głowę dopiero wtedy, gdy usłyszał przyjemny dla ucha głos dziewczyny. Za to, co nastąpiło zaraz potem, miał karcić się w myślach przez kolejne kilka godzin — zadała mu ona proste pytanie, a on kompletnie się zawiesił, wpatrując się z dość niezręczną fascynacją w jej różowe włosy. Być może należało mu to wybaczyć, jako że darzył prawdziwą sympatią i podziwem wszystkich ludzi, którzy byli gotowi na tak radykalny krok w celu zmiany swojego wyglądu czy pokazania stylu, ale nie dało się jednak ukryć, że było to dość niegrzeczne. Jego ciemne oczy prześlizgnęły się z rozpuszczonych włosów Natalie na jej delikatną twarz, i dopiero wtedy, zwróciwszy uwagę na jej wyraz, pełny dyskomfortu ukrytego za uprzejmym uśmiechem, Ezra zdał sobie sprawę, że musi być jej bardzo niewygodnie.
T-Tak, oczywiście — powiedział szybko, bardzo zmieszany, mniej więcej w tym samym momencie, jak dziewczyna położyła książki na stole, nie mogąc dłużej wytrzymać. Pokręcił lekko głową, mamrocząc pod nosem ciche „praszam” i wracając wzrokiem do własnego arkusza, zbyt zawstydzony, by spojrzeć na nią po tym niezręcznym faux pas. To nie było szczególnie w jego stylu. Sam nie był pewien, czy zaskoczyło go bardziej to, że ktoś w ogóle odezwał się do niego z własnej woli (w końcu nie był nigdzie w pobliżu poziomu edżu większości uczniów Riverdale, co czyniło go dość nieatrakcyjnym kolegą), czy może to, że była to taka ładna osoba. Sama jednak wcale nie wydawała się bardziej pewna siebie od niego, wręcz przeciwnie — gdy posłał jej ukradkowe spojrzenie, na szczęście nie w tym samym momencie, co ona jemu, dzięki czemu nie musieli na siebie patrzeć, zauważył, że wpatruje się w swój zbiór zadań ze sporym zmartwieniem. Nie był pewny, czy była to jego wina, czy też czegokolwiek, czym się akurat zajmowała, ale poczuł w sobie silną nutę sympatii do siedzącej obok koleżanki. W pewnym sensie przypominała mu małego jelonka, co, dla chłopaka, skojarzeniem było bardzo pozytywnym.
Nie był w stanie się zrelaksować po zajściu sprzed kilku minut, bardzo zawstydzony samym sobą. Uderzał rytmicznie gumką ołówka o blat stołu, czytając po raz szósty tę samą treść zadania i nic z niej nie rozumiejąc, bo myślami wciąż był w tej niedalekiej przeszłości, kiedy to oczywiście musiał zrobić z siebie bałwana. Niedługo jednak czekał, gdy na horyzoncie pojawiła się szansa na odkupienie win.
Usłyszawszy ten sam, delikatny głos, co wcześniej, momentalnie zerknął na dziewczynę, zdobywając się na nieśmiały uśmiech.
Jasne. — Szybko przejął podsuniętą mu książkę i oszukał wzrokiem zaznaczone zadanie. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności, w zeszłym roku i on uczył się z tego konkretnego bibliotecznego zbioru zadań, a samo polecenie zapadło mu w pamięć jako faktycznie nieco trudniejsze od całej reszty w tym dziale. Zrozumiał, że dziewczyna musiała być rok od niego młodsza. Zupełnie nie zdziwiło go więc, że zdawała się taka spłoszona. On był identyczny w pierwszej klasie, w końcu pójście do nowej szkoły było nie lada wyzwaniem, a choć o tej konkretnej osobie nie wiedział prawie nic, to jednak mógł bezpiecznie zakładać, że nie żyje z rodzicami dwie ulice od Riverdale, biorąc pod uwagę procent uczniów, wliczając w to niego samego, którzy musieli rozstać się z domem rodzinnym, by mieć szansę na zdobywanie edukacji w tak prestiżowym miejscu.
Dowody matematyczne w książkach tej konkretnej autorki nierzadko opierały się na równie dobrej znajomości jednego, dwóch czy trzech wzorów z innych działów, co czyniło je bardzo problematycznymi. To zadanie było tym gorsze, że wymagało znajomości twierdzenia, które pojawiało się dopiero w dalszej części programu. Niedziwne więc było, że większość ludzi, którzy z matematyką mieli styczność jedynie na lekcjach i zdecydowanie jej nie rozszerzali, nie miała pojęcia, jak w ogóle się za nie zabrać.
Daj mi sekundkę — powiedział, rzucając w jej stronę uprzejmy uśmiech, i zabrał się za rozwiązywanie zadania. Było to niezbędne, jeśli miał jej cokolwiek wytłumaczyć. Bił się trochę z różnymi wzorami, sporo pokreślił po własnej kartce, ale ostatecznie udało mu się udowodnić wymyślone przez autorkę założenie. Przesunął się z krzesłem bliżej dziewczyny i podsunął zbiór zadań z powrotem w jej stronę.
Trzeba tutaj trochę pokombinować, bo autorka odniosła się do wzoru, który będzie dopiero w którymś kolejnym dziale... — pokręcił głową z przekąsem, notując na dole strony wspomniane przez siebie równanie.
Spróbuj zrobić z tego układ równań. — Uśmiechnął się do niej delikatnie, odkładając ołówek na stół, po czym zerknął na jej ręce, ciekawy, jak jej pójdzie, gotów podpowiedzieć, gdyby jeszcze potrzebowała pomocy.
Powrót do góry Go down
Natalie
Szarak



Liczba postów : 83
Godność : Natalie

PisanieTemat: Re: Biblioteka [SW]   Pią Sty 20, 2017 10:03 pm

Delikatny rumieniec wstąpił na twarz Natalie, gdy chłopak tak się w nią wpatrywał po jej pytaniu. Nie wiedziała co o tym myśleć. Czy mu chodziło coś złego po głowie? Czy po prostu był zafascynowany jej wyglądem? Nie wiedziała, a bała się zapytać, bo mimo jej miłego usposobienia mogłaby zabrzmieć jak typowy kibol. Chociaż trzeba przyznać, że ci są troskliwi, pytając czy inni mają problemy.
Słysząc jego prostą odpowiedź, zamrugała oczami i przyjrzała mu się zafascynowana. Zawsze podziwiała ludzi, którzy rozumieli matematykę lepiej od niej. Dla niej ten przedmiot wydawał się być czarną magią. Dlatego też obserwowała jego rękę, gdy siłował się z problematycznym dla niej zadaniem. Spojrzała w zbiór, a potem na wzór. Dlatego miała z tym problem... Autorka po prostu robiła sobie żarty z osób, które uczyły się matematyki. No ładnie.
Kiwnęła głową na jego polecenie, aby po chwili zacząć się męczyć z układem równań. Przyjrzała mu się, przeanalizowała i wykonała następny krok. Z wzorem, który podał chłopak wszystko wydawało się trochę prostsze. Powoli dochodziła do rozwiązania, ale nie wiedziała czy prawidłowego. Odłożyła ołówek równo i spojrzała na Ezrę.
Umm... Właściwie to mam na imię Natalie — przedstawiła się niepewnie, podsuwając mu swoje rozwiązanie. — Masz ciekawy akcent. Skąd pochodzisz, jeśli można wiedzieć?
Chyba gorsza od jej niepewności była jej ciekawość. I to w jaki sposób konstruowała zdania. W końcu mogła go w jakiś sposób urazić. Miała jednak nadzieję, że tak się nie stanie. Pomoc z matematyki zawsze się przyda, a nie chciała, aby chłopak zwiał, w momencie, gdy ona odważyła się jakkolwiek do niego odezwać. Zwykle jednak w przypadku osobników płci przeciwnej nie potrafiła zbyt wiele powiedzieć. Bardziej się przy nich kuliła. Teraz była jednak w kryzysowej sytuacji, a dodatkowo chciała sobie udowodnić, że nie każdy mężczyzna, starszy czy młodszy, myśli o niej w TEN sposób. Może nawet żaden. Co chyba też było dla niej mimo wszystko przerażające.
Powrót do góry Go down
Yosuke
Maskotka
Vice-Przewodniczący Quartz



Liczba postów : 15
Godność : Yosuke "Wilk" Watanabe

PisanieTemat: Re: Biblioteka [SW]   Sob Sty 28, 2017 8:59 pm

- Emm.. tak. Jasne. Zastanowisz się kiedy będziesz mógł i daj mi znać. Mam sporo czasu wolnego więc nie powinienem mieć problemu z większością terminów jakie będziesz mógł podać. - Powiedział delikatnie zmieszany. Właściwie było to porządku i brzmiało logicznie, więc nie miał nic przeciwko. Dlatego też poszukał wizytówki w porteflu w których miał ich pełno. Kiedyś już znalazł podał koledze z uśmiechem.
- Proszę. Skontaktuj się ze mną kiedy będziesz czegoś potrzebować lub będziesz miał jakąś sprawę do mnie. Nie krępuj się z niczym. - To był, a raczej będzie dopiero jeden z nielicznych kontaktów w jego telefonie. Trochę smutne, ale co poradzić.
- Tak, to dobre miejsca. Może nawet i lepsze niż szkolna biblioteka. Nie pomyślałem o tym. - Potarł dłonią szyję. Po chwili usłyszał prośbę o wyjście do kawiarni. Przez chwilę stał lekko zdziwiony. Dziwnie się nieco czuł kiedy ktoś zachowywał się w podobny do jego samego sposób. Kiedy jednak się ogarnął, podarował ciepły uśmiech i niezwłocznie odpowiedział chłopakowi.
- Pewnie, czemu nie? Podoba mi się pomysł. Dobry torcik zawsze w cenie. To co, ruszamy teraz? - Zapytał zbierając rzeczy w jedną kupkę. Zamierzał je wypożyczyć i spakować do swojego plecaka. Skoro nie teraz, to przeczyta je sobie w domu. A wyjście z kolegą z klasy brzmi przecież świetnie, prawda?
Powrót do góry Go down
 
Biblioteka [SW]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
 Similar topics
-
» Kawiarnio-biblioteka "Bookszpan"
» Biblioteka
» Biblioteka w zamku Bestii
» Wielka Biblioteka
» Biblioteka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Tereny Riverdale :: 
Gmach szkoły
-
Skocz do: