IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Biblioteka [SW]

Zobacz poprzedni temat
 
Zobacz następny temat
 
Go down
 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8
Chester Ó Heachthinghearn

avatar
551
#Student Fizyki
Plotkarz
551


   
Wto Cze 12, 2018 12:22 am
       
Czyli przejebongo. ─ podsumował oświecony lingwistycznie Chester, rozkładając się wygodniej na wózku. ─ Nie wiem, po co robić język, którego się nie da po ludzku używać. Jak byłem dzieckiem, to słabo pisałem i czytałem, rzuciłem te wszystkie ćwiczenia do śmietnika i opracowałem sobie własny język. Dwa tygodnie pieprzyłem po swojemu, ciotka i wujek sobie rwali włosy z głowy, że się popsułem czy coś. Zagięli mnie, jak się gdzieś wybierali po raz któryś i pytali, czy chcę, a jak ja mówiłem „kruci hegot”, to się droczyli, że ooo nie, chyba nie chce. I musiałem przestać stosować swój żargon, a szkoda, bo to może wyszłoby lepiej niż esperanto. ─ na koniec cmoknął ustami, jakby to była kropka nad „i”.
Taaaaak, Chess był dziwnym dzieckiem. Właściwie to to się nie zmieniło. Dalej jest specjalny i ma mentalnie około 13 lat, tak czy owak wczesne stadia rozwoju jakiegokolwiek rozsądku i kultury osobistej.
Powrót do góry
 
Go down
Kakuei Fuse-Liang

avatar
710
#
Szarak
710


   
Wto Cze 12, 2018 5:59 pm
       
Chyba dla ciebie... przeszło mu przez myśl, ale tego nie powiedział, żeby go nie urazić. Cóż na pewno zostałby wyrzucony z szkoły w Chinach na poziomie podstawówki. Gdyby tam mieszkał, ale jak na jego szczęście był mieszkańcem krajów Europejskich a nie Azjatyckich. Wysłuchał to co miał do powiedzenia i był lekko w szoku, aby wymyślać swój własny język. To było trochę dziwne, albo rodzice go niedopilnowani, żeby wyszedł na jakiś ludzi.
- Ach... Byłeś bardzo pomysłowym dzieckiem - podsumował z lekkim wymuszonym uśmiechem na twarzy, bo z tego co przytoczył z swojego wymyślonego języka to nic nie zrozumiał co miał na myśli.
Tylko teraz cieszyć się, że to u niego przeszło i może z nim normalnie porozmawiać.
Powrót do góry
 
Go down
Chester Ó Heachthinghearn

avatar
551
#Student Fizyki
Plotkarz
551


   
Sro Cze 13, 2018 3:06 pm
       
Zerknął na znajomego, ręcznie zakładając sobie nogę na nogę w związku z drętwotą odczuwalną w obu pośladkach. Cóż, nieuniknione, jak się siedzi na dupie przez ⅔ dnia.
Ale sztywny jesteś, Kaku. Masakrycznie. Jak mój były. ─ skwitował Chester, przed którym sztucznych uśmieszków nie idzie zakamuflować. To tak jakby chcieć Żyda oszukać na pieniądze. Tym samym, nie respektował tego zabiegu. ─ A ty nigdy nie robiłeś niczego szalonego za dzieciaka? No dawaj, na pewno coś takiego robiłeś. ─ zagaił, szturchając go w bok kościstym łokciem, posyłając mu zbójecki uśmieszek.
Chess nie miał wrogich zamiarów, toteż nie rozumiał, dlaczego chłopaczek się tak zamknął. Należało go otworzyć! Heachthinghearn już szykował opowieść o tym, jak wpadł na światłą ideę, żeby przejechać się na deskorolce z gipsem na ręce.
Powrót do góry
 
Go down
Kakuei Fuse-Liang

avatar
710
#
Szarak
710


   
Pią Cze 15, 2018 7:07 pm
       
Może ten wymuszony uśmiech na twarzy Kakueia, to był zły ruch, ale skąd miał to wiedzieć, że jego rozmówca porówna go do kogoś innego z jego poczuciem humoru. Właśnie poczucie humoru... Gdzieś to po drodze zgubił.
- Hah, cóż za zbieg okoliczności. Dawno nie słyszałem tego słowa - teraz uśmiechnął się przyjaźnie i teraz mógł jedno stwierdzić, że Chester inne orientacji niż hetero, ale to zachował dla siebie. Gdyż to był niebezpieczny temat, a teraz próbuje wyciągnąć coś z jego przeszłości. Interesujące.
- Hm, jakby tak się zastanowić to byłem nienagannym dzieckiem, ale przypomniałem sobie, że kiedyś założyłem ubrania mojego ojca i udawałem dorosłego, pana profesora- cicho się zaśmiał i zakrył dłonią usta, aby stłumić swój śmiech - Może to nie jest to, co w przypadku ciebie, ale cóż inne kultury ze sobą reprezentujemy.- być może jego towarzysz tego za bardzo nie zrozumie, ale cóż, później jeszcze sobie przypomniał co robił z swoimi kolegami w liceum, ale z tym były po odkryciu prawdy prze jego rodziców problemy. Można rzec, że grubsza sprawa.
Powrót do góry
 
Go down
Chester Ó Heachthinghearn

avatar
551
#Student Fizyki
Plotkarz
551


   
Sob Cze 16, 2018 6:11 pm
       
Nie liczył na jakąś petardę ze strony Fuse, który, nie oszukujmy się, był nieco mniej wyluzowany od Chestera, aczkolwiek to, że cokolwiek z siebie wydusił, wywołało u niego nieprzekłamany uśmiech. Czyżby jednak było w tym Chińczyku nieco charakterku, który Heachthinghearn usiłował wykrzesać?
A wiiiidzisz? To już coś. ─ przeciągnął, ze śmieszkiem dając uczniakowi kuksańca z pięści w ramię, ale oczywiście słabego; brunet na dzień dzisiejszy miał tyle siły, ile przeciętna pięciolatka. ─ A pieprzysz głupoty, Kaku. Kultury, kultury, kultury. ─ przedrzeźniał go przez moment. ─ Jesteśmy różni, ale proszę Cię, oboje jesteśmy homo sapiens. Każdy lubi świrować, zrobić komuś na złość, pośmiać się. Ty, a może wyjdziemy? Co mamy w budzie siedzieć po lekcjach? Mam ochotę namieszać. I zapalić przy okazji.
Miał nie palić, ale weźmie gumę do żucia i kto się połapie? Żodyn. Bluza mu nie zdąży zaśmierdzieć tytoniem, a może jego nowy ziomek też się poczęstuje szlugiem wiśniowym. Należy nauczyć tego chłopaczka, jak się dobrze bawić przy małych nakładach pieniężnych.
Powrót do góry
 
Go down
Kakuei Fuse-Liang

avatar
710
#
Szarak
710


   
Nie Cze 17, 2018 7:25 pm
       
To co miało miejsce w jego przeszłości pozwoliło mu się wyszaleć, kiedy przypomina sobie jak jego życie wyglądało w poprzednich latach edukacji to nie chciałby tego powtarzać jeszcze raz. każda godzina była ustalona przez jego rodziców, a w większości przez jego ojca, który zawsze powtarzał, że trzeba organizować mu każdą chwilę, żeby dużo się nauczył i w przyszłości był kimś. Właśnie tego "kogoś" nie było widać. Skoro olał rok i teraz powtarza tą samą klasę i jeszcze nie wiadomo, czy skończy i czy również zrobi z Chesterem ten projekt.
- Tak, ale to było wtedy, kiedy za dużo nie rozumiałem - odparł i lekko się uśmiechnął kiedy towarzysz go szturchnął pięścią. Związku z tym Chester mógł poczuć, że jego ręce są chude, być może jeszcze chudsze od niego.
Podniósł ręce z geście obronnym, kiedy rozmówca zaczął się z nim przedrzeźniać na temat kultury. Ale jak zignoruje się są kulturę to wydaje się nam, że każdy człowiek jest praktycznie taki sam, ale zawsze czymś się różni.
- Tak, możemy gdzieś wyjść. W sumie to trochę tutaj się zasiedzieliśmy - podrapał się z tyłu głowy zastanawiając się gdzie mogliby pójść. Nie miał żadnego pomysłu na to, więc będzie czekał na propozycję Chestera i być może jeszcze bardziej się zapoznają.
Powrót do góry
 
Go down
Chester Ó Heachthinghearn

avatar
551
#Student Fizyki
Plotkarz
551


   
Pon Cze 18, 2018 12:03 am
       
„Ja chyba od narodzin niewiele rozumiem. Może jakiś upośledzony jestem.” ─ może jesteś Chester, może nie. Tylko średnio się orientujesz, co ze sobą zrobić, ale nie jesteś jedyny. Gdzieś z tyłu pustego łba miał taki głosik, który mu szeptał do ucha, że na dwudzieste pierwsze urodziny należałoby się ogarnąć. Co włączało mu też czerwoną kontrolkę „weź mnie nie zawiedź”.
OK, Kaku, ale słuchaj. ─ mówiąc, wkładał do plecaka to, co wcześniej chaotycznie wyłożył na biblioteczny stolik. ─ Idziemy na świeże powietrze, ale rozkminiamy projekt. Nie chce mi się tego pisać w zeszycie, bo potem tego nie rozczytam, to tak. Sadzamy dupę na trawniku w cieniu i nakurwiamy na telefonie projekt, a ja to w domu wydrukuję i zębach dostarczę do nauczycielskiego. Jak to odbębnimy, to możemy się pobujać.
Założył ucho plecaka na rączkę wózka, wyginając się przy tym, po czym zaczął jechać w stronę wyjścia z biblioteki. W plenerze jakoś przystępniej pracowało mu się, nie lubił tworzyć w zamknięciu. Nawet jeżeli to żadna sztuka wyższa nie była, należało wykrzesać z siebie odrobinę zaangażowania. Raz na jakiś czas.
Dobra, postacie fantastyczne. Wymagany obraz mamy, „Nocną Mara” Fffff… geeez, mam to napisane, nie muszę tego umieć wymawiać.  Może „IT” Kinga… Nada się. A może polecimy bardziej klasycznie z Shakespeare’em? „Makbecie” były wiedźmy! Albo hm. O cholera, wiesz, że można najprościej? J. K. Rowling? Przecież Hari Pota ma tego więcej, niż nawet chcielibyśmy!
Czyli jednak z Heachthinghearnem praca mogła być owocna. Teraz tylko to zapisać. To wyjazd z biblioteki, szkraby zanim Was wyrzucą za darcie się!

zt. x2, bo mnie dorwie internetowa policja
Powrót do góry
 
Go down
Mercury Kyan Black

avatar
6408
#Student Bezpieczeństwa Międzynarodowego
Szkolna Gwiazda / Cullinan
6408


   
Sro Lip 04, 2018 4:33 pm
       
Po skończeniu wszystkiego potrzebnego, Mercury wstał z miejsca i zebrał swoje rzeczy. To by było na tyle, mieli wszystko czego potrzebowali. Rzucił krótkie, wyczekujące spojrzenie Saturnowi, który wyraźnie nie zamierzał się ociągać. Wstał momentalnie w ślad za bratem, zbierając wszystkie papiery. Rzucili coś krótko o tym, że odniosą wszystko do pokoju nauczycielskiego, pożegnali się zarówno z Cyrillem, jak i Shizuo, zaraz opuszczając bibliotekę. Byle już mieć to wszystko z głowy.

zt. x2

Sorry, nie chce mi się dłużej czekać.


Powrót do góry
 
Go down
Leilani Ruth Cigfran

avatar
238
#Uczennica Riverdale High School
Kujonka / Uczennica Stypendialna
238


   
Wto Paź 23, 2018 3:41 pm
       
IT'S PROJEKT TIME!
„Nowy rok szkolny, nowa ja” — w przypadku Leilani zdanie to brzmiało to aż nazbyt dosłownie, w końcu zaczynała pierwszy rok w prestiżowym Riverdale. Jednak jedna rzecz pozostała niezmienna; sposób w jaki podchodziła do ocen i zaliczeń. Młoda Cigfran (wciąż nie mogła się odzwyczaić od nazywania samą siebie „młodszą”, chociaż od śmierci siostry była jedyną przedstawicielką Cigfranów w Vancouver, oczywiście nie licząc rodziców) wyznawała zasadę, by zgłaszać się do zadań projektów na początku semestrów, gdy materiał jest jeszcze w miarę łatwy. Nie dość, że wyrabiała sobie tym dobrą opinię wśród nauczycieli, to jeszcze nie miała problemów i zbędnych stresów przy zaliczeniach.
Teoretycznie powinna robić projekt z kimś ze swojej, albo chociaż równoległej klasy. Tymczasem została przydzielona do starszaka, który… cóż, wyglądało na to, że chyba zawalił rok, dlatego ktoś wpadł na świetny pomysł, że Leilani, jak na prawdziwą kujonkę i do tego uczennicę stypendialną przystało, pomoże uporać się chłopakowi z projektem, przy okazji zaliczając własną część.
Trystian Stern, hę?
Rozejrzała się po licealnej bibliotece, ale jak na złość była w niej całkiem sama. No, prawie sama. Nie sądziła jednak, by któraś z dwóch chichoczących między regałami panien, była tym, kogo Leia szukała. Westchnęła ciężko i usiadła przy stoliku w czytelni, udając, że przegląda coś ciekawego w podręczniku do matematyki, ale jej chude palce wystukujące rytm na blacie sugerowały, że nastolatka jest bardzo zniecierpliwiona.

___________________
Oznaczam @Trystian :3
Powrót do góry
 
Go down
Trystian

avatar
168
#
Szarak
168


   
Nie Paź 28, 2018 3:52 pm
       
Trystian nie mógł w to uwierzyć ale… zaspał. Miał dzisiaj do zrobienia ważny projekt semestralny z młodszą od siebie osobą, z tego co słyszał obiecującą uczennicą a ten jakby nigdy nic po prostu będzie spóźniony. I to nie parę minut na parędziesiąt nawet! Od razu zerwał się z łóżka i na szybko ogarnął, tak by przynajmniej częściowo zrobić dobre ważenie. To, że od razu dostanie przypis spóźnialskiego i nieogarniętego nie było na tyle ważne. W biegu do szkoły chwycił za jakąś słodką bułkę i colę na podbicie poziomu cukru i szybkiego obudzenia się. Momentalnie wparował do szkoły i nie zwalniając kroku wręcz wbiegł do biblioteki. Adrenalina i poprzedni bieg poskutkowały tym, że ogarniając większą część pomieszczenia od razu mógł przeanalizować, którą z obecnych osób jest dziewczyna od projektu. Nie czekając ani chwili podszedł do niej i delikatnie się ukłonił od razu tworząc sobie wymówki w głowie.
- Trystian Stern. Bardzo przepraszam za moje spóźnienie. Długo musiałaś czekać?- Przedstawił się na szybko i jak to jego kultura wymagała od razu okazał skruchę za swój czyn. Co on w sobie ma, że ostatnio ciągle wszystkim podpada. Jak nie wylewa na nich kawy to spóźnia się na umówione spotkanie. Co będzie następne? Starał się niezauważalnie zagryźć wargę, by w jakiś sposób się ogarnąć na szybko i po głębszym wdechu usiadł naprzeciw dziewczyny, jednocześnie wyciągając notatki, które przygotował na wspólną naukę. Wraz z nimi z torby wyjął odpalonego już laptopa wraz z jakąś lekturą, którą mogliby się posiłkować i zapisanymi na dysku obrazami, które należały też do wyboru współpracowniczki. – Na te chwilę zebrałem wszelkie materiały, które mogłyby nam pasować, aczkolwiek wybór pozostawię Tobie. W pełni się dostosuję.- Dokończył wypowiedź i uśmiechnął się szczerze. Nie chciał po sobie poznać jak bardzo się tym wszystkim stresuje. Co sobie o nim pomyśli dziewczyna, czy dobrze przed nią wypadnie, czy jednak będzie miała opory i poprosi o zmienienie osoby z projektu? Przecież też i takie istniało prawdopodobieństwo. Zdawał sobie przecież sprawę z tego, że wiele osób wie o jego „kiblowaniu” w drugiej klasie. Co mogłoby być odbierane niezbyt pozytywnie. Wręcz z pewnością negatywnie. Ale jak miałby wszystkim wytłumaczyć czemu w taki sposób to zostało wszystko rozegrane? Czemu nie przeszedł. Można było się domyślić, a nawet było to widoczne gołym okiem, że w tym momencie, zaraz po przedstawieniu wszystkiego nad czym popracował, kompletnie się odłączył od rzeczywistości, wchodząc w swoje niezbyt pozytywne myśli. Kolejny kontakt, kolejne zażenowanie i miliony myśli zahaczających o jego życie i odczucia. Ale też nie wiedział za bardzo jak inaczej rozpocząć znajomość z Leilani. Jedynie zostawała nauka. W końcu tylko z tego względu się tu spotykają, prawda? Po czasie dopiero wyrwał się z zamyślenia i spojrzał delikatnie spode łba na dziewczynę, robiąc delikatny, zakłopotany uśmiech. Naprawdę nie chciał wyjść aż tak źle przed nią.
Powrót do góry
 
Go down
Leilani Ruth Cigfran

avatar
238
#Uczennica Riverdale High School
Kujonka / Uczennica Stypendialna
238


   
Pon Paź 29, 2018 10:22 pm
       
Z każdą minutą coraz bardziej zaczynała wątpić w to, że chłopak w ogóle się pojawi. Kiedy jej wątpliwość sięgała już apogeum i powoli podnosiła się z krzesła, by po prostu wyjść z biblioteki, do pomieszczenia wpadł spóźniony Trystian. Jeśli liczył na opieprz za spóźnienie, albo wręcz przeciwnie, na ciepłe powitanie, to był w błędzie. Owszem, kąciki jej ust powędrowały ku górze, ale przez zmęczone oczy, które patrzyły na niego obojętnie, wyraźnie dało się odczuć towarzyszącą temu sztuczność. Czy ta dziewczyna w ogóle spała poprzedniej nocy? Czy w ogóle coś dzisiaj zjadła? Blada, z podkrążonymi oczami — czy tak właśnie wygląda uczeń stypendialny w Riverdale?
Leilani Cigfran — odpowiedziała zachrypniętym głosem czując, jak robi jej się zimno. A może to zmęczenie brało nad nią górę — Wystarczająco długo, by urządzić sobie kącik do spania w dziale z historią najnowszą. I tak nikt tam nie zagląda.
Wymamrotała przecierając oczy. Ktoś tu chyba ostro zabalował poprzedniej nocy... nad zadaniami ze znienawidzonej matematyki. Westchnęła przyglądając się chłopakowi. Z jakiegoś powodu odniosła wrażenie, że ma do czynienia z typem, który niczego nie ogarnia i próbuje użyć swojego uroku osobistego, by owinąć sobie Leilani wokół palca i zwalić na nią całą robotę. Poczuła, jak ogarnia ją coraz większe zrezygnowanie.
Westchnęła rozmasowując obolałe skronie.
Kawa. Czy byłbyś tak miły i przyniósł mi kawę? — odezwała się po chwili milczenia — Ja w tym czasie przejrzę Twoje notatki.
Niezależnie od tego co postanowił zrobić Trystian, Leilani i tak po chwili miała paść twarzą na stolik. Ciekawe jak zareaguje chłopak, gdy zorientuje się, że chyba kujonka mu się popsuła i coś nie kontaktuje? Cóż, szykował się naprawdę ciekawy projekt.
Powrót do góry
 
Go down
Trystian

avatar
168
#
Szarak
168


   
Sob Lis 03, 2018 10:39 pm
       
Trystian od pierwszego wypowiedzianego słowa partnerki od razu zdjął z siebie czarną bluzę, jaką zarzucił na siebie szybko wychodząc z mieszkania, po czym delikatnie powiesił ją na ramionach dziewczyny. Zachrypnięty głos wskazywał właśnie na to, że zaczyna być chora. A tak przynajmniej przeanalizował to blondyn. Momentalnie zaczął stukać w telefonie po czym uśmiechnął się do młodszej.
- Kawa za moment powinna być. A Ty zacznij o siebie bardziej dbać.- Wyjął z torby wodę i paczkę leków po czym podał koleżance – Proszę. Niby nic szczególnego, bo same na wzmocnienie i odporność. O tej porze roku trzeba na siebie bardziej uważać. Chyba nie chciałabyś opuścić zajęć?- Na koniec swojej wypowiedzi lekko się uśmiechnął i zaczął się kierować w stronę wyjścia, jedynie machając do niej. Jakby nigdy nic. Możliwe, że przez niektórych mogłoby to być odebrane jako niezbyt sympatyczne, jednak Trissowi chodziło tylko o to, żeby wyjść przed szkołę po swoje zamówienie. Przez moment Leila została sama, gdzie mogłaby rozpocząć swoją drzemkę, jeśli tylko chciała. Dosłownie moment. Bo już po paru minutach mogłaby znowu dostrzec sylwetkę chłopaka, który trzymał w rękach dwie kawy i papierową torebkę. Ponownie usiadł naprzeciw niej i z szerokim uśmiechem, podając jej kawę zaczął mówić:
- Proszę. Mam nadzieję, że postawi Cię jakoś na nogi. Może niezbyt ładnie tak jeść w bibliotece… ale przyznaję, że sam jestem bez śniadania a suchy croissant z marcepanem nie powinien być jakimś wielkim problemem.- I skierował pakunek w stronę dziewczyny, chcąc się podzielić różnościami w nim. Tak jak wspomniał znajdował się tam francuski rogalik z nadzieniem, aczkolwiek można było również znaleźć drożdżówkę, czy inne proste bułki z mniejszą lub większą zawartością przeróżnych mazideł. Skąd on to wytrzasnął? Najprawdopodobniej zlecił zakup komuś, znacznie wcześniej, że wszystko rozegrał tak szybko. Tak. Zdecydowanie od samego początku myślał o kawie i czymś porządniejszym do zjedzenia. Niby już chwycił w swoim biegu małe co nieco, aczkolwiek dla niego było wciąż mało. Chociaż nie wydawał się jeść góry jedzenia. – Jakieś jeszcze żądania, księżniczko?- Wypowiedział tylko i cicho się zaśmiał jakby do samego siebie. Zaczął już lekkie przekomarzanki z nie do końca znaną dla siebie osobą. No cóż… szybko idzie. Miał tylko nadzieję, że nie obrazi się za ten tekst. Będzie co ma być. Przez cały ten czas uroczo się uśmiechał, zdecydowanie chcąc ją kupić na schludny i miły wygląd. Od słodyczy można by było się porzygać. No ale co poradzić, taki już miał swój styl bycia. Może dziewczyna twierdziła, że temu zależy na łatwiej ocenie, aczkolwiek byłoby to skrajnie przeciwne wrażenie, ponieważ Trystian jak najbardziej chciał być partnerem projektu a nie doczepić się do jakiegoś gotowca. A w życiu. Nigdy nie miał problemów z ocenami. Może i należały do jednych z bardziej przeciętnych, ale wciąż na poziomie elity z klasy A. Czekał na reakcję dziewczyny i może już mimo wszystko zdążyła coś przejrzeć z jego pracy? Był lekko zniecierpliwiony jej zdaniem. Widać było, że się starał. Nawet po samym piśmie, które było niezaprzeczalnie starannie napisane. Owe notatki nie należały do zrobionych na pięć minut, na kolanie jak najszybciej, tylko przemyślane i niejednokrotnie przepisywane. Może trochę głupota, ale blondyn chciał od początku zrobić dobre wrażenie i po prostu… może się z kimś zaznajomić, zaprzyjaźnić? Niby tylko głupi projekt, który trzeba zrobić. Ale wciąż…
Powrót do góry
 
Go down
Leilani Ruth Cigfran

avatar
238
#Uczennica Riverdale High School
Kujonka / Uczennica Stypendialna
238


   
Nie Lis 04, 2018 4:12 pm
       
Gdy tylko poczuła ciepłą bluzę chłopaka na swoich ramionach, jej policzki oblał rumieniec, o ile można tak nazwać to delikatnie zaróżowienie jej skóry, dzięki któremu nie wyglądała już tak anemicznie jak przed chwilą, chociaż okazem zdrowia też nie można było jej nazwać.
Dzi-Dziękuję — wymamrotała wbijając wzrok w podsunięte jej lekarstwa. Nie nawykła do okazywania jej życzliwości przez obcych ludzi (no, nawet na członków rodziny czasem nie mogła liczyć w tej kwestii), dlatego nie bardzo wiedziała jak się zachować — To chyba przez to, że dziś rano wyszłam z mokrymi włosami.
Bo w przeciwieństwie do Trystiana, ktoś tu się nie chciał spóźnić na wspólne robienie projektu. No ale nie zamierzała mówić tego na głos i tym samym prowokować niepotrzebnych spięć, bo przecież coś chłopakowi mogło wypaść. Przymrużone oczy oraz powietrze nabrane w policzki powinny mówić za siebie co o tym myślała. Powinni dostać swoje numery telefonów.
Oczywiście, że nie chcę opuszczać zajęć — powiedziała wpychając do ust garść tabletek, zupełnie jakby te były cukierkami, po czym popiła je wyciągniętą z plecaka wodą — To mogłoby zaważyć na mojej średniej.
W końcu kujonka, co nie. Średnia minimum 5.0 musi być. Do tego trzeba od czasu do czasu pokazać się na jakimś konkursie, a najlepiej to zdobyć w nim co najmniej wyróżnienie. Zachowanie nienaganne, frekwencja 100%, życia towarzyskiego brak. Tylko po to, by za kilka(naście) lat ocknąć się z tytułem doktora i bez nikogo bliskiego. Ah, te pesymistyczne wizje. Może rzeczywiście powinna spotkać się z jakimś psychologiem? Takie ponure patrzenie na świat mogło być początkiem jakiejś depresji.
Tak więc Trystian na chwilę wyszedł, a Leilani padła twarzą na stół. Jednak jej drzemka nie trwała długo, niestety. A mogła sobie zrobić ten kącik do spania w dziale z historią...
Dziękuję — z wdzięcznością przyjęła od chłopaka kubek kawy którym grzała sobie sobie dłonie. Upiła łyk ciemnego napoju i wzięła się za notatki blondyna. Na propozycję zjedzenia czegoś pokręciła tylko przecząco głową. O wiele lepiej myślało się jej na pusty żołądek. Czytając na przemian zerkała to na kartki, to na niego, a na jej twarzy pojawiało się coraz większe zdumienie. W końcu nie wytrzymała i zapytała:
Naprawdę chciało Ci się to wszystko pisać? Nie mogłeś użyć tego? — skinęła głową na laptopa i westchnęła. Odłożyła na stół kawę oraz notatki i przeciągnęła się. No dobra, trzeba zabierać się do pracy. Leki i kawa powoli już zaczynały działać… albo jej się wydawało. W każdym razie nie wyglądała już tak źle.
Są dobre. Może nawet wykorzystamy niektóre fragmenty. Pod warunkiem, że pisałeś je sam, a nie przepisywałeś z internetu — uśmiechnęła się. Kto nigdy niczego nie przepisywał niech pierwszy rzuci kamieniem — Niewątpliwie postacie fantastyczne przedstawiano najczęściej jako zło, z którymi bohaterzy musieli się zmienić. Od Sfinksa w “Edypie” po wampiry w powieściach Kinga. Chyba taką tezę wysuniemy w wypracowaniu, nie? W ogóle, myślałeś już nad tym jaki obraz by wykorzystać? Moim zdaniem powinniśmy szukać wśród europejskich malarzy epoki romantyzmu. Oh, wiem! Może coś od Francisca Goi?
Powrót do góry
 
Go down
Trystian

avatar
168
#
Szarak
168


   
Nie Lis 04, 2018 9:42 pm
       
Na słowa dziewczyny lekko się zaczerwienił. Dziwnie się poczuł. Niby taki młody i obeznany z elektroniką a wszystko przepisywał ręcznie. Cichy wydech i zaczął się po prostu tłumaczyć, jednocześnie odpowiadając na kolejne słowa.
- Po prostu brałem źródła ze stron internetowych i książek. A komputery mają taką przydatną opcję kopiuj, wklej, którą bardzo ciężko ominąć. To jest mój sposób na dobieranie własnych słów i konkretne układanie zdań z wiedzy, którą przyswoiłem. Tak po prostu nic nie kusi i mimo, że obchodzę wszystko na około, to właśnie nie idę na skróty. A też nie chciałem Ci dać niestarannych notatek, byś musiała się domyślać co jest tam nabazgrane. Byłoby to skrajnie nieprofesjonalne.- Uśmiechnął się po swoim wytłumaczeniu i dalej słuchał młodszej koleżanki ze szkoły. Tak analizował jej wszystkie słowa, aż w pewnym momencie wtrącił
- Nie do końca się z Tobą zgodzę. Postacie fantastyczne nie zawsze ukazują się pod złą postacią. W końcu zaliczają się do nich także anioły, które znowu są jako wyobrażenie religijne, zaliczające się do definicji fantastyki w kulturze. Ponadto wielokrotnie w literaturze można było spotkać się z dobrymi duchami.-- w tym momencie zerknął na kalendarz. Och! – Nawet Opowieść wigilijna! Duchy wciąż były jako postacie fantastyczne, ale czy należały do tych złych? Zgodzę się, że może większość, ale to też dość odważne stwierdzenie.- wypowiedział się tak jak umiał i jak to było w jego zwyczaju po prostu dalej myślał nad tematem. Zawsze potrafił zamiast tez stawiać odwrotne hipotezy, zaprzeczające danemu myśleniu. A skoro on to potrafił, to co dopiero nauczyciel. Chciał by praca była dopięta na ostatni guzik i nie pozostawiała żadnych nieścisłości. Tak by, wyczerpać w pełni temat i nikt nie mógł się do niej przyczepić, czy zaprzeczyć jakiemukolwiek stwierdzeniu w niej. Też zaczął znacznie intensywniej myśleć, przypominając sobie cały poprzedni wieczór spędzony nad notatkami, by zabłysnąć przed uczennicą stypendialną. Musiał w końcu pokazać swój poziom wiedzy. To całe psychiczne myślenie lekko go wykańczało i czuł narastającą presję. W końcu mimo wiecznie dobrych ocen wciąż nie uważał się za kogoś nadzwyczajnego w nauce. Tym bardziej nie w dziedzinie w której ta dwójka obecnie się porusza. Musiał nadrobić swoją dociekliwością. Od razu odpalił telefon, by przejrzeć dodatkowe materiały odnośnie obrazu. Och! Tak jak myślał! Szybko odpalił dysk i folder na komputerze od razu otwierając wcześniej pobrany obraz „Sabat czarownic”. Czemu by nie pójść przy obrazie w skrajną klasykę i oczywistość? W pracy zawsze można przecież napomnieć, że jest to rozpatrywanie konkretnego przypadku.
- Klasyk? Czarownice? 1797–1798, wydaje się naprawdę bardzo ładnym rokiem. XVIII wiek. Jakoś wtedy Francisco aż zbytnio interesował się wszelkimi sabatami, wiedźmami, czarnoksiężnikami i innymi. Mam w sumie jeszcze parę jego zdjęć pobranych, jak chcesz przejrzeć. Podpisane są tytułem i rokiem. Reszta powinna być skopiowana w notatniku z biografii. Nie wszystko dałem rady własnoręcznie napisać…- Przyznał po czym lekko się speszył, kierując głowę w dół jakby poczuł się, że zawiódł. – Na jego przykładzie też można by było się odwołać do filmu. Coś słyszałem o nim. Duchy Goi? Czy jakoś tak?- Szybko zaczął swoje dodatkowe szukanie na telefonie, by nadążać z informacjami od Leilani. Oj teraz to się nieźle spiął, by nadgonić myśli dziewczyny i godnie reprezentować… w sumie to samego siebie. Tak działała na niego praca z uczniem stypendialnym i nic nie dało się na to poradzić. Może gdzieś skrycie czuł się gorszy, ale nie chciał tego po sobie poznać, więc zażarcie walczył? Bardzo możliwe. I w taki sposób właśnie mijały kolejne chwile a Trystian starał się być o krok przed, by dziewczyna miała wszystko podawane wręcz na tacy. Wiedział jednak, że długo tak nie wytrzyma i w pewnym momencie wyłoży się na czymś głupim, zostając ostro skrytykowanym. A może już coś takiego zrobił ze stresu? Upił łyka kawy i czekał na reakcję. Chyba zdecydowanie przesadził z zaangażowaniem. Dopiero teraz zaczął widzieć jak dziwnie się zachowuje, nienaturalnie. Jak robot. Ugh… ale… to nie jest źle? Prawda?
Powrót do góry
 
Go down
Leilani Ruth Cigfran

avatar
238
#Uczennica Riverdale High School
Kujonka / Uczennica Stypendialna
238


   
Pią Lis 23, 2018 9:20 am
       
On naprawdę wolał pisać wszystko ręcznie? Ale tak naprawdę naprawdę? Uniosła do góry brew zaskoczona jego słowami, po czym posłała mu ciepły uśmiech.
Podobasz mi się — powiedziała upijając łyk kawy, po czym zarumieniła się zdając sobie sprawę ze znaczenia właśnie wypowiedzianych słów — To znaczy... Ch-chodziło mi o to, że nie idziesz na łatwiznę. Ale wiesz, że w kopiowaniu nie ma nic złego. O ile dbasz o przypisy.
Puściła mu oczko ponownie pochylając się nad jego notatkami. Huh, a więc najprostsza teoria niewymagająca zgłębienia się w temat mu nie pasowała? Chyba niesłusznie oskarżyła Trystiana o próbę zwalenia całego projektu na nią, widać było, że chłopak starannie się przygotował.
Idąc tym tropem, możemy też sięgnąć do Tolkiena! A przynajmniej wypadałoby chociaż dać o nim wzmiankę, bo jego świat, choć moim zdaniem genialny, niewiele różni się od naszego. Krasnoludy, elfy, hobbici... Wszystkie te rasy nie różnią się od ludzi. Nie mówię tu o charakterystycznych cechach ich wyglądu, czy na przykład długowieczności, ale o tym, że czują, myślą i popełniają błędy jak każdy człowiek. Tymczasem w większości powieści postacie fantastyczne są przedstawiane albo jako zło, bezwzględne w swoich ambicjach, albo też Mary Sue, piękne i dobre, no a Tolkien... Oh, przepraszam — zachichotała — Jestem wielką fanką jego uniwersum i mogłabym rozmawiać o nim godzinami, a mamy projekt do zrobienia!
To miał być definitywny koniec rozmowy o autorze LoTR'a, bo inaczej zacznie się spuszczać nad tym, że pisarz i jego żona mają na swoich nagrobkach wyryte "Beren i Luthien" i tak dalej. Nie, nie, nie. Dajmy już biednemu Tolkienowi spokój, bo naprawdę, nie zrobią tego projektu.
Właśnie myślałam o "Sabacie Czarownic"! — klasnęła w dłonie uradowana, że tak dobrze się dogadują — W tym obrazie można się doszukać próby zrzucenia na siły nieczyste winy za ludzkie popędy płciowe. Same sabaty wywodzą się z obrzędów ku czci bogini Diany, a kozioł ma feston z liści dębu. Te z kolei są nawiązaniem do greckiego Dionizosa, boga rozpusty. No i miotły... Wiesz, do czego nawiązują miotły? Wcale nie chodzi tu o latanie na nich.
Nerwowy chichot, czerwone policzki i już wiadomo o co chodzi. Ale chyba tego nie będą pisać w wypracowaniu, nie? Na pytanie o filmie pokręciła przecząco głową. Niestety, nie znała go. Trudno! Leilani to mól książkowy, na pewno znajdzie więcej nawiązań w literaturze.
A może Harry Potter? — zapytała niczym ksiądz Natanek z ambony. Nie, to porównanie nie miało być śmieszne; Leilani po prostu wypowiedziała to takim samym tonem jak tamten klecha, lel.
Powrót do góry
 
Go down
Sponsored content

#


   
       
Powrót do góry
 
Go down
 
Biblioteka [SW]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
     Strona 8 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8
 Similar topics
-
» Kawiarnio-biblioteka "Bookszpan"

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach
Skocz do: