IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Plac zabaw

Zobacz poprzedni temat
 
Zobacz następny temat
 
Go down
 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
Violet

avatar
#Kujonka
Prefekt
518


   
Pią Lip 15, 2016 10:54 am
       
Mało kto miał do niej takie luźne podejście. Znalazłoby się może kilka tych szalenie pozytywnych istotek, które z niewiadomych powodów nadal się z nią zadawały, choć jako królowa chłodu studziła wszystkie ich zapędy i próby wciągnięcia jej w jakąś świetną zabawę.
Ciekawe, jak teraz zareagują na tę zmianę. Jak wszyscy zareagują. Nagle panienka doskonała przestała gadać ciągle o odpowiedzialności, obowiązkach i przepisach, a zamiast tego zaczęła śmiać się, wygłupiać i żartować. Choć może nie przesadzajmy. Nie stała się nagle ekstrawertykiem skupiającym na siebie uwagę otoczenia. Nadal siedziała zwykle spokojnie, gdzieś na uboczu, a jedynie jej ułożenie ciała i lekki zarys uśmiechu zdradzały, że coś się w niej zmieniło. Plus ciuchy. Powoli odstawiała te wszystkie zapięte na ostatni guzik koszule i proste, czarne spodnie oraz tak oficjalnie przedstawiające się jazzówki. Zamiast tego zaczęła codziennie katować te same trampki ze startym już znakiem firmy i swoje koszule nosiła raczej jako okrycie wierzchnie, nigdy ich nie dopinając. Dla uważnego oka to już była jakaś odmiana, ale kto by się jej tam przyglądał.
Jej uwagę zwróciło to, że tak nagle ucichł i spoważniał. Aż jej samej uśmiech zszedł z twarzy, mieszając się z pojawiającym się zaskoczeniem. Przecież nic wcześniej nie zapowiadało, że spoważnieje, więc dlaczego tak się stało? W jej świecie wszystko było ciągiem akcji i reakcji, więc takie wyskoki dziwiły ją bardziej, niż przeciętnego człowieka.
Zanim jednak zdążyła go o to zapytać albo chociaż przemyśleć, chłopak już znajdował się tuż przed nią, ograniczając jej pole do manewrów w kwestii ruszenia się.
Można było założyć, że nie da razy wydostać się bez dotykania go? Chyba nie docenialiście odruchów osoby jej pokroju. Nagle wizja uderzenia potylicą o ubity piach nie wydawała się aż taka straszna, jeśli dawała szansę szybkiego odsunięcie się, a może nawet zaserwowania kopniaka osobie, która ośmieliła się tak bardzo naruszyć jej przestrzeń osobistą.
Czy to zrobiła? O dziwo nie. Choć ciało automatycznie szarpnęło się do tyłu, byle się odsunąć, zablokowała ten ruch rękami, którymi przytrzymywała się łańcuchów.
Mimo pozornego poradzenia sobie z tym szokiem, nadal czuła jak wali jej serce, mięśnie się napinają, a w ciele uwalnia się adrenalina, jak w tych wszystkich sytuacjach zagrożenia, kiedy organizm jak najszybciej przestawia się na tryb walki o przetrwanie. Objawy i sytuacja na pewno do takiej właśnie reakcji pasowały.
Wpatrywała się tak w niego ze zdziwieniem, przez kilka sekund, a później parsknęła śmiechem. Miał szczęście, że wrócił do poprzedniego tonu, bo gdyby skończył na tym, to najpewniej mimo starań wybrała by jednak opcję zwiększenia dystansu za wszelką cenę, bo czułaby się zbyt dziwnie, gdyby dłużej się tak zachowywał.
- Tak. Mam zdecydowanie za mało zmarszczek, by dogonić inne babcie pod względem wizualnym - zbyła jego stwierdzenia.
Jego obecność tak blisko była dla niej strasznie dziwna i jej ciało naprawdę chciało się odsunąć, jak miało to zawsze miejsce, ale dzisiaj postanowiła sobie, że się tak łatwo nie da. To ona tutaj decyduje, a nie głupie odruchy, więc nie pozwoli sobie znów zachowywać się jak szczute kijem zwierzę i za wszelką cenę szukać możliwości na izolowanie się od innych osób.
Powrót do góry
 
Go down
Remi

avatar
#
Szarak
460


   
Pią Lip 15, 2016 4:05 pm
       
Trudno mu było utrzymać powagę, kiedy jej zwykle migdałowe oczy rozszerzyły się do wielkości spodeczków pod filiżanki, a ciało widocznie szarpnęło się, jakby zaraz miała odskoczyć od niego, przenikając każdą przeszkodę, aż znalazłaby się 'bezpiecznie' na piachu. Dopiął jednak swego, bo jej urocze zaskoczenie warte było zachodu i niewygodnej pozycji, w której sam czuł jakby po byle popchnięciu miał zaliczyć glebę.
Odsunął się zadowolony z jej odpowiedzi i wyjął kolejnego szluga, tym razem z innej kieszeni niż poprzedniego. Wyciągnął jedną rękę po zapalniczkę, drugą lokując fajka w ustach i rozsiadł się z powrotem na huśtawce.
W porównaniu do ostatniego tygodnia, to był całkiem dobry dzień. Aż chciałoby się by trwał w nieskończoność... Chociaż Francuz nie był nawykły do takiego siedzenia bez celu i samej gadki. Chyba tylko z Natalie aż tyle rozmawiał, ale nawet to go momentami nudziło. Miał chyba jakieś ADHD, nawet jak nie ćpał. Albo za bardzo bał się, że jak go rozleniwi to zaśnie czy zemdleje, bo i takie sytuacje się zdarzały. Potrzebował mocnego kopa by utrzymać się na nogach, a adrenalina nic nie kosztowała, więc warto było czasem się narazić by móc za darmo poczuć się żywym. Chociaż teraz, z tą nogą, to nie bardzo miał jak uciekać, gdyby wpadł w tarapaty.
Cholerny Szczur...
Westchnął, pocieszając się jedynie myślą, że mimo wszystko znalazł kolejnego dostawcę. Ba, Matt nie traktował go jak zwykłego klienta, którego można wykorzystać i oferował o wiele lepsze deal'e! Nawet dał rudzielcowi do myślenia czy aby nie lepiej będzie przerzucić się na coś intensywniejszego. Taki niby starszy brat... Fajnie było mieć kogoś jego pokroju wśród znajomych.
Powrót do góry
 
Go down
Violet

avatar
#Kujonka
Prefekt
518


   
Pią Lip 15, 2016 4:20 pm
       
Jej ciało powoli się rozluźniło, gdy chłopak zwiększył dzielący ich dystans i wrócił normalnie na swoje miejsce. Westchnęła ciężko i niechętnie ponownie wyjęła z torebki zapalniczkę.
- Zdecydowanie za dużo palisz - stwierdziła z rezygnacją przekazując mu przedmiot.
Odepchnęła się lekko nogami i zaczęła powoli kołysać. Nie była to forma zabawy, a raczej sposób na oderwanie myśli lub bezwiedne działanie, podobne do wystukiwania rytmu czy poruszania ustami podczas słuchania ulubionego kawałka.
Nie chciała mu nie wiadomo ile truć, że powinien odstawić fajki, przestać ćpać, zmienić towarzystwo, ubierać się w cywilizowany sposób... Ile by to teraz dało? Zbyłby ją albo się wkurzył i tyle byłoby go widać. Znali się jakoś lepiej może kilka dni, więc próby naprostowania go na siłę nie miały najmniejszego sensu, bo co go tak naprawdę obchodziło zdanie pani prefekt? To było oczywiste, jakie przyjmuje stanowisko w tej sprawie, bo przecież sama pilnowała przestrzegania regulaminu. Ba, nawet mu to już otwarcie powiedziała i więcej w tej chwili zrobić nie mogła.
Jego życie, jego sprawa. Przynajmniej dopóki są tylko luźnymi kumplami.
Do placu zabaw zbliżała się właśnie jakaś grupa nastolatków. Co prawda nie było ich widać, ale dźwięk nie takich znowu cichych rozmów niósł się między budynkami.
Natalie nawet nie drgnęła. Nadal wpatrywała się w ziemię, bezwiednie huśtając na huśtawce.
Ciekawe, jakie problemy mogłabym mieć jako prefekt przez to, że przebywam w towarzystwie palącego ucznia i nic z tym nie robię. Na terenie szkoły miałabym przerąbane, ale ciekawe, co poza jej murami i to w czasie wakacji.
O dziwo, jakoś mało się tym teraz przejmowała. Nadal lubiła ten tytuł i zawsze starała się godnie reprezentować szkołę, ale wizja jednej rozmowy, gdzie dyrekcja się czegoś czepia jakoś jej nie przerażała. Jedna nieprzyjemna rozmowa bez większych konsekwencji? A cóż to było. Dopóki nie miało zostać nigdzie udokumentowane i bruździć jej w życiu, to mogła to spokojnie znieść.
Powrót do góry
 
Go down
Remi

avatar
#
Szarak
460


   
Pią Lip 15, 2016 4:47 pm
       
- Hmm? - zerknął na nią, odbierając zapalniczkę i podpalając szluga. Jeśli dla niej te kilka fajek dziennie to za wiele, to wolał nie wnikać co by zrobiła jakby zobaczyła ile potrafił jarać jak mieszkał z ojcem. Aż go ciarki przeszły na samo wspomnienie tego człowieka... Ale wtedy nie dało się inaczej; jakoś trzeba było zwalczyć stres. Nawet, jeśli trzeba było się dla tego o wiele za bardzo narażać.
Zaciągnął się i odsunął papieros od twarzy, przyglądając mu się z uwagą.
- Przeszkadza ci to maleństwo? - zapytał ze zdziwieniem, jakby nie zdążyła mu tego dostatecznie jasno nakreślić przy ostatnich paru spotkaniach.
- Muszę czymś nakarmić raka. - uśmiechnął się cwanie i zerknął na nią, oczekując politowania.
- Chcesz by umarł z głodu? Jak możesz, Vivi... Myślałem, że lubisz zwierzęta...
Miała rację - nie zamierzał pozwalać jej sobie jojczyć nad głową. Nie był jednak gotów z tak marnego powodu ruszać dupy i z wielkim fochem odchodzić, skoro i tak nic lepszego nie miał dziś w planach. Zresztą, on chyba wcale nie brał tego jej gadania na poważnie. W końcu tylko raz na jakiś czas rzuciła uwagą, której potem sama negowała, dając mu zapalniczkę czy paczkę brata. Takim podejściem utwierdzała go tylko w przekonaniu, że zwraca mu uwagę dla samej zasady, której jednak niekoniecznie trzeba przestrzegać. A skoro nie trzeba, to nie zamierzał. It's as easy as that.
Powrót do góry
 
Go down
Violet

avatar
#Kujonka
Prefekt
518


   
Pią Lip 15, 2016 5:13 pm
       
Ciężko było stwierdzić, jakie emocje wywołały u niej jego słowa.
Irytacja? Nie, raczej coś słabszego.
Rodzaj smutku? Nie, to też nie, a przynajmniej nie w czystej postaci.
Poczucie bezsilności? Nie czuła się aż taka znowu bezradna.
Można było powiedzieć, że wszystkie je po części pomieszane ze zobojętnieniem.
- Tak, przeszkadza mi - stwierdziła wyjątkowo stanowczo jak na lekki rodzaj rozmowy, jaką jeszcze przed chwilą toczyli.
- Palenie papierosów wyniszcza organizm, odbiera apetyt i czyści portfel. Jest to iluzja luksusu, która w wielu krajach atakuje osoby o niższym statusie społecznym, pozwalając im początkowo czuć się bogatszymi, ale w efekcie tylko pogarszając ich sytuację. - Przerwała by wziąć oddech przed kontynuacją.
- Fajki wywołują niewydolność płuc, chorobę wieńcową, raka płuc, przełyku, warg, języka, trzustki, nerek... i wiele innych. Ponadto, jeśli nie zabije cię żadne z poprzednio wymienionych, to spokojnie. I tak pewnie skrócisz sobie życie o jakieś 20 lat. - Uparcie wpatrywała się w jakiś punkt na chodniku znajdującym się kilka metrów przed nią i z każdą chwilą, mówiła szybciej i wydawała się bardziej wkurzona.
W końcu odwróciła twarz w jego stronę, by wbić w niego te swoje ametystowe oczy.
- Nie, cholernie nie podoba mi się, że palisz. Patrzenie jak się trujesz bynajmniej nie jest dla mnie przyjemne - warknęła na zakończenie swojego wywodu.
Jeszcze przed chwilą starała się nie truć mu nad głową o szkodliwości jego nałogów i nie pozwalać sobie na więcej, niż względem niego mogła? No cóż, hamulce jej jednak puściły, a ostatnio mniej pilnowana, niewyparzona buzia wygarnęła mu, co chciała wygarnąć, ale wcześniej się powstrzymywała. Mógł się na nią wkurzyć za ten pokaz? Trudno, miała na to wyjebane. Nie chciało jej się dłużej udawać, że tak łatwo jest jej znosić, że się krzywdzi i nie zamierza tego zmieniać.
A niech się wkurwia. Mam dość gryzienia się w język, gdy mam rację, ale moje słowa mogą kogoś urazić.
Powrót do góry
 
Go down
Remi

avatar
#
Szarak
460


   
Pią Lip 15, 2016 5:29 pm
       
Dobra, teraz to on miał oczy jak spodki... chociaż tylko przez krótki moment, bo im dłużej słuchał Darkówny, tym bardziej i jemu udzielała się jej irytacja. Cóż, emocje bywają zaraźliwe, nie tylko te pozytywne.
- Przepraszam cię za bycie "osobą o niższym statusie społecznym", która chciała "poczuć się bogatsza". - zerwał się z huśtawki i prawie zawył. Skoro zwykłe podnoszenie się sprawiało mu ból, to taki nagły ruch musiał być sto razy gorszy. Jednak nie to było teraz dla niego istotne. Zraniona duma bolała bardziej niż jakieś głupie zadrapanie, któremu chyba właśnie poszły szwy.
- Myślisz, że zależy mi na tych dwudziestu latach więcej? A zresztą...
Nie był jej już nic winny, a najmniej tłumaczenia się. Wystarczająco, jego zdaniem, wyrównali rachunki ten tydzień temu, w jej domu. Także zamiast strzępić sobie język, zacisnął zęby i starając się nie kuleć, opuścił plac zabaw jak najspieszniejszym krokiem. Jakoś zupełnie odechciało mu się tu przebywać. Zwłaszcza, że i on słyszał nadciągające gimbusy, a na takich nigdy nie miał cierpliwości.


Ostatnio zmieniony przez Remi dnia Pią Lip 15, 2016 6:20 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
 
Go down
Violet

avatar
#Kujonka
Prefekt
518


   
Pią Lip 15, 2016 5:48 pm
       
- Nie mówiłam kurwa o tobie. - Oczywiście, że musiał uczepić się najmniej ważnej części jej wypowiedzi.
Tak czepiał się bogatszych, a sam miał jakiegoś świra na punkcie swojego statusu społecznego. Jakby każde wspomnienie o tym odbierał jako atak na jego osobę.
Zacisnęła ręce mocniej na sznurach, gdy zawył z bólu.
Z jego nogą jest aż tak źle?
Może i była wściekła, ale ta myśl i tak przebiła się przez wszystkie inne.
- Po prostu nie chcę żeby ci... - Słowa ugrzęzły jej w gardle, gdy ciało postanowiło rozładować złość w inny sposób.
Kurna, proszę nie...
Zacisnęła zęby, tak mocno, że aż szczęka zaczęła jej drżeć, ale na niewiele się to zdało. Nie zdołała nawet wytrzymać, aż zupełnie sobie poszedł.
Już chwilę później było słychać głośny łyk powietrza typowy dla ryczących dziewczyn, a ona zgięła się w pół i zacisnęła boleśnie ręce na włosach, wściekła sama na siebie, za taką reakcję. Przynajmniej nie musiała się martwić zakrywaniem twarzy, włosy świetnie zrobiły to za nią, ukrywając nie tylko jej moknące oczy, ale i również sporą część spodni, ponieważ ich większość poleciała prosto w kierunku ziemi.
Nie nie było już słychać od niej chlipania i nic tego typu. Nienawidziła, gdy jej ciało tak reagowało i zawsze robiła wszystko, by nadal trzymać jakoś gardę. Dlatego teraz zaciskała zęby na dolnej wardze i skupiała się na bólu jaki to wywoływało oraz drżących rękach.
Na nic nie zwracała już uwagi. Chciała tylko tak siedzieć, aż całkowicie się uspokoi i nie będzie już zwracała na siebie niczyjej uwagi. Ostatnim, czego jej było trzeba, było zainteresowanie innych ludzi. Już bardziej miałaby ochotę im przywalić, niż oglądać te zatroskane miny i się tłumaczyć.
Powrót do góry
 
Go down
Remi

avatar
#
Szarak
460


   
Pią Lip 15, 2016 6:19 pm
       
Stanął jak wryty, nie zdążywszy odejść nawet paru metrów. Wydawało mu się, prawda? Że ona... czy płakała...? Nie, bez jaj, to nie ten typ dziewczyny! Zresztą, przecież to ona mu tu dojebała, nie on jej! Nigdy nie zamierzał doprowadzać jej do łez, nawet nie chciał wierzyć, że byłby w stanie, ale i tak z trwogą odwrócił się w jej stronę i aż słabo mu się zrobiło, gdy zobaczył ją w takim stanie. Chociaż nie wydawała żadnych dźwięków, wystarczyło jej urwane zdanie i to dziwnie zasysane do płuc powietrze, które poprzedziły kulenie się na huśtawce.
- Daj spokój... - jęknął pokonanym tonem i zawrócił do niej, zupełnie zapominając o przesiąkających świeżą krwią spodniach.
- Zobacz. Widzisz? - wyjął dopiero zaczętego fajka z ust i rzucił za siebie, trafiając gdzieś na piach w okolicy pobliskiej piaskownicy.
- Już, nie palę. Tylko nie rycz, no... - wysunął ku niej ręce i spróbował odgarnąć włosy. Nie dość, ze szorowały po brudnej ziemi, to jeszcze nie pozwalały mu ocenić sytuacji, a musiał sprawdzić czy ona w ogóle zwracała uwagę na to co się wokół niej działo.
Matka by go zabiła, ciotka zresztą też. Obie od przeprowadzki wpajały mu same feministyczne gadki i na każdym kroku powtarzały, że trzeba szanować kobiety. Ale to nie z ich powodu tak się przejął, chociaż mamusia to od zawsze w mniejszym lub większym stopniu uczyła go dobrze traktować koleżanki i nawet ćpunki na głodzie by nie uderzył.
Kiedy ktoś kogo uważamy za twardego zaczyna nagle okazywać swoje słabości, wtedy człowiek ma wrażenie, że już gorzej być nie może. A gdy na tej osobie nam dodatkowo zależy... Wtedy każda jej łza jest jak sztylet prosto w serce.
- Vivi...?
Ogarnęło go uczucie zupełnej bezradności. Co on miał teraz niby zrobić...?
Powrót do góry
 
Go down
Violet

avatar
#Kujonka
Prefekt
518


   
Pią Lip 15, 2016 6:41 pm
       
Nie była nawet pewna, czy usłyszała jego zatrzymywanie się. Z resztą, nie robiła tego po to, by go zatrzymać albo cokolwiek na nim wymusić, więc co ją obchodziło, co zrobi?
O ile wcześniej mogła być na niego nawet wkurzona, to nic w porównaniu do tego, jak bardzo była teraz na siebie wściekła. Takie akcje w miejscach publicznych darowała sobie przecież w podstawówce, a i w samotności inaczej radziła sobie z problemami. Co się tym razem stało?
Okres mi się zbliża czy co? Hormony mogłyby to tłumaczyć.
Warknęła do siebie w myślach, powoli izolując swój umysł od otaczającego ją świata. Tak było znacznie łatwiej ochłonąć. W ciemnej pustce, gdzie nawet jej umysł potrafił zacząć się wyłączać. W takim stanie jakoś łatwiej było zapomnieć o problemach, jakie ją do tego doprowadziły,  no i na pewno było to znacznie zdrowsze rozwiązanie niż uciekanie do alkoholu i innych używek.
Gdzieś tam w tle usłyszała jak coś do niej mówi i się zbliża, ale w jej zachowaniu nic to nie zmieniło. Siedziała tak, jak wcześniej, bojąc się, że jeden niewłaściwy ruch i jeszcze pogorszy całą tę sytuację.
Gorszej szopki mi nie potrzeba.
Kolejne wściekłe warknięcie na siebie w myślach może i niewiele dało, ale zawsze było lepsze niż biadolenie nad... właściwie czym? Nie dość, że twarz zaczęła jej tak strasznie przeciekać, to jeszcze nie mogła się doszukać żadnego racjonalnego powodu takiej reakcji.
Tym razem nawet nie zareagowała na jego dotyk. W tym momencie mogła nawet po części przypominać szmacianą lalkę. Była zbyt skupiona na powstrzymywaniu się przed pogorszeniem swojego stanu, żeby jeszcze kontrolować przy tym mięśnie.
Próby odsłonięcia jej twarzy niewiele dawały. Skoro te czarne kudły nie chciały słuchać nawet Natalie, to co dopiero osoby, która dotykała ich po raz pierwszy. Aż można było zrozumieć, dlaczego mimo swojego perfekcjonizmu, ta burza nigdy nie wyglądała na jakąś dobrze ułożoną. Nie dało się z nimi zrobić NIC. Nawet (jakimś cudem) wyprostowane, już po godzinie wracały do poprzedniego stanu. Z jednej strony, nie mogła narzekać na to, że są za rzadkie i klapnięte czy coś, ale z drugiej... no właśnie.
- Ja... wcale... nie... ryczę - wycedziła przez zaciśnięte zęby, choć było jasne, że nikogo tym wkurzonym i mimo starań, drżącym głosem nie nabierze.
Powrót do góry
 
Go down
Remi

avatar
#
Szarak
460


   
Pią Lip 15, 2016 7:35 pm
       
On jej tu zaraz kurwa zemdleje, a ta i tak wmawiała mu, że wcale, zupełnie nie rozpacza nad nie wiadomo czym, tylko tak rekreacyjnie bawi się jego emocjami.
Usiadł na ziemi przed nią i podciągnął do siebie jedną nogę, układając brodę na kolanie. Przecież nie mógł jej tak teraz zostawić, ale ponieważ nie miał żadnego pomysłu jak niby uspokaja się ludzi w takim stanie, a zwłaszcza laski, to wybrał przeczekanie najgorszego w milczeniu.
I po chuj ja wyrzucałem tego fajka? Ja pierdole...
A to był ostatni... Ostatni! Tylko tyle mu dali ci tak zwani "przyjaciele".
Już więcej dała mi laska z którą gadam dopiero od tych wakacji.
Właśnie - przecież ledwo ją znał. Czemu zawracał sobie głowę jej schizami? Miał własne problemy, w tym jeden dosyć naglący, ale zamiast wrócić się do domu i chociaż spróbować o siebie zadbać podkradając kilka bandaży i wodę utlenioną z apteczki, to on wolał siedzieć w piachu przy kimś kto "wcale nie ryczał", a nawet jeśli to robił to sam był sobie w pizdu winien.
Powiedziała, że nie mówiła o mnie. Tylko w takim razie czemu wyje?
Przetarł twarz dłońmi, na chwilę pozostawiając ją zasłoniętą za nimi, rozważając swoje opcje. Mógł tak siedzieć do usranej śmierci i czekać aż jej przejdzie. Mógł to olać, a potem czuć się jak łajdak i jej unikać, wiedząc, że nie ma już co liczyć na jej ewentualną pomoc. Mógł też podpalić jej włosy darowaną zapalniczką i zobaczyć czy to ją trochę oprzytomnieje, ale nie był aż takim psycholem by brać ten pomysł pod jakąkolwiek głębszą uwagę.
- Nie płacz Ewka, bo tu miejsca brak... - zamruczał pod nosem i tknięty jakimś głupim impulsem dokończył już śpiewnym tonem;
- ...na twe babskie łzy.
Sięgnął po jakiś patyk i zaczął mazać nim wzorki w piasku, a swoim cichym, rzadko używanym w tym celu głosem postanowił kontynuować jedną z tych niewielu piosenek, które znał w całości na pamięć.
- Po ulicy Miłość hula wiatr wśród rozbitych szyb. Patrz... Poeci śliczni prawdy sens roztrwonili w grach. W pół litrówkach pustych S.O.S. wysyłają w świat...
Powrót do góry
 
Go down
Violet

avatar
#Kujonka
Prefekt
518


   
Pią Lip 15, 2016 7:53 pm
       
Nie może tego tak zwyczajnie olać? Mógł się nie zatrzymywać. Byłoby łatwiej. Nie. To ja mogłam wytrzymać choć chwilę dłużej i nic po sobie nie pokazywać.
Nadal narzekała na siebie w myślach, jakby to miało jej coś zdać. Może i nie miała już potrzeby pogarszać tego stanu całkowitym wybuchem, ale nadal nie była w stanie wyprostować się i udawać, że to nie miało miejsca. Z resztą, teraz miała inne zmartwienie na głowie. Musiała wymyślić, jak zachować tu te resztki honoru jakie jej pozostały.
Francuz miął pod jednym względem rację. Natalie nie była dziewczyną, które ot tak zaczynały ryczeć przy publiczności z byle powodu. Jej zdaniem to było żałosne, a już na pewno w jej przypadku. Zawsze starała się być silna, tak samo jak dbała o każdy szczegół swojego życia. Dyscyplina przede wszystkim i takie tam.
Może dlatego tak teraz wypaliła. Spuszczone ze smyczy emocje wymknęły jej się spod kontroli i nie zdążyła nad nimi wystarczająco szybko zapanować.
A mogłam niczego nie zmieniać. Za murem było łatwiej.
Przestała gryźć dolną wargę, która była już lekko zapuchnięta przez zęby. Na szczęście, dziewczyna nie przegryzła jej przez przypadek do krwi. Chociaż tyle dobrego.
- Po co tu w ogóle siedzisz? Dam sobie radę - wymamrotała już trochę spokojniej i bez przerw między słowami, a później przetarła oczy palcami.
Co go to w ogóle obchodziło? Poszedłby i miał spokój, a tak? Przecież i tak sama wzięłaby się za chwilę w garść i nie potrzebowała w tym niczyjej pomocy. Nigdy nie potrzebowała pomocy. Ze wszystkim mogła sobie przecież poradzić sama, prawda?
No chyba nie.
Powrót do góry
 
Go down
Remi

avatar
#
Szarak
460


   
Pią Lip 15, 2016 8:24 pm
       
Remi nie był dobry w poważnych rozmowach i był to fakt niepodważalny. Niestety, w pocieszaniu też nie czuł się mistrzem, ale pamiętał jeszcze jak kiedyś potrafił uspokoić kogoś samym śpiewaniem i mazaniem po kartce. Nie wystarczyło usiąść obok kogoś, kto przeżywał właśnie załamanie i zacząć rysować, bo jak ta osoba miała to zauważyć, jeśli była zbyt pochłonięta kuleniem się i ocieraniem łez? Trzeba było zwrócić jej uwagę, a śpiewanie w wykonaniu osoby, która nigdy nie pozwala sobie na to publicznie, działało w dziewięciu przypadkach na dziesięć. Zawsze był margines błędu, ale ludzie byli zbyt nieprzewidywalnymi stworzeniami by z góry zakładać sukces, nie ważne co próbowało się osiągnąć.
Odezwała się, a po głosie dało się odczuć, że najgorsze już minęło. Skoro już i tak śpiewał, a ona zadała mu pytanie, to zmienił melodię i nie zaprzestając pracy nad czymś co z jej odwróconej perspektywy w najlepszym wypadku przypominało potwora z bagien, zanucił;
- Nie mogę ci wiele dać. Nie mogę ci wiele dać, bo sam niewiele mam. - uniósł na chwilę głowę, zerkając na nią, nawet jeśli ona dalej chowała się za włosami.
- Nie mogę dać wiele ci. Nie mogę dać wiele ci. Przykro mi...
Uśmiechnął się lekko pod nosem, ale nie było w tym nawet udawanej radości. Nie oczekując ani braw, ani jakiejkolwiek reakcji z jej strony, opadł na plecy i westchnął.
- Nadgryziony wdzięk, pustej szklanki brzdęk, niespełniony sen itp. Podzielony świat, myśli warte krat, zaleczony lęk - weź co chcesz.
Powrót do góry
 
Go down
Violet

avatar
#Kujonka
Prefekt
518


   
Pią Lip 15, 2016 8:47 pm
       
Nawet nie pamiętała, kiedy ostatnio ktoś próbował ją pocieszać. Pewnie dlatego, że udawało jej się z zawczasu upewnić, że nikogo w pobliżu nie będzie. Z resztą, nie uważała, żeby dało jej się w takiej sytuacji jakkolwiek pomóc. Podobno siedzenie przy kimś, kto miał doła pomagało, ale na sobie nigdy nie próbowała. Choć możliwe, że dzisiaj nawet działało.
Pocieszający był też fakt, że jednak mu przeszło i nie idzie gdzieś wściekły z powodu swoich domysłów na temat sensu jej wypowiedzi. Zawsze coś, chociaż zdecydowanie wolałaby, żeby obyło się tutaj bez takiej żenady.
Po kilku minutach od wybuchu, podniosła wreszcie głowę, odgarniając niedbale stertę włosów, z których nawet nie wytrzepała piasku. Utkwiła swoje zmęczone oczy w towarzyszącym jej śpiewaku. Dlaczego to robił? Nie wiedziała. Widocznie uznał, że to jakiś sposób na poprawienie jej humoru.
To nawet miłe.
Przynajmniej pomagało skupiając na sobie uwagę, zamiast na problemie.
Patrzyła tak na niego przez chwilę, a później uniosła się nieznacznie by zjechać z ławki i również klapnąć na ziemi. W ten sposób całkiem się już wyprostowała, a później odgarnęła, ciągle zakrywające twarz, kudły. Wyglądały teraz jeszcze gorzej niż zwykle, ale olewała to. Tak samo jak piach, który się w nich znajdował oraz ten, który właśnie atakował jej ubranie. Kiedyś koszmar, dzisiaj... eh.
Jej wzrok przeniósł się na krwawiącą nogę. Faktycznie było widać, że coś przed chwilą uszkodził, bo zaczęła na nowo krwawić.
Będzie trzeba z tym coś zrobić.
Co mogła zrobić dziewczyna, która dopiero co się ogarnęła emocjonalnie? Jeśli była Darkówną? Olać swój stan; olać to, co ją do niego doprowadziło; a za to skupić się na widocznym problemie, któremu trzeba było w fizyczny sposób zaradzić... Ta logika bywała zaskakująca, ale ona nigdy nie rozumiała, dlaczego ludziom tak trudno jest ją pojąć.
Powrót do góry
 
Go down
Remi

avatar
#
Szarak
460


   
Pią Lip 15, 2016 9:02 pm
       
Słyszał jak zeszła z huśtawki. Czy zamierzała sobie pójść bez słowa? Nawet jeśli, nie miałby ani powodu, ani siły by ją zatrzymywać. Dalej nie ogarniał o co poszło, ale już jebały go jej słowa. W końcu powiedziała, że nie miała go na myśli, a sądząc po wybuchu to i tak miała gorsze problemy na głowie, niż mu dojebywać na każdym kroku. Tak, zdawał sobie sprawę ze swojego uczulenia na niektóre tematy, ale nikt nie był ideałem! A on miał wręcz bliżej do antonimu tego słowa.
Coraz bardziej senny, wpatrywał się w bezchmurne niebo. Nienawidził takiego stanu, gdy już nawet oddychać mu się nie chciało, a podniesienie ręki, nie wspominając o reszcie ciała, wymagało nadludzkiego wręcz skupienia.
Kawyyy... Fajek, amfy, molly, czegokolwiek...
Raczej 'kogokolwiek', a najlepiej lekarza. Jakby wcześniej nie stracił dostatecznie dużo krwi, to teraz już go nawet nie bolało, co inteligentnie uznał za dobry znak. Z drugiej strony, trudno mu się dziwić, bo marzył o jakimkolwiek znieczuleniu już parę dni, a nie mógł nawet poprosić matki o przeciwbólowe. I tak zaczęła nosić je ze sobą odkąd kiedyś przehandlował te na receptę za kilka dolców. Jeszcze by zaczęła zadawać pytania by wiedzieć czy faktycznie były mu potrzebne, a potem domyśliła się czegoś i zabrała do szpitala... To on już wolał od trzech dni nie pokazywać się jej na oczy i tylko zostawiać karteczki z napisem "wychodzę" na lodówce, tak dla jej (i przede wszystkim swojego) świętego spokoju. Bo trzeba przyznać, że pani Thibault, chociaż zapewne kochała dziecko jak na matkę przystało, niespecjalnie przejmowała się losem syna. Dopóki bywał codziennie w domu i miał wakacje, to niech robi co chce. I tak musiał się jeszcze meldować kurator, więc w razie kłopotów ktoś by ją zawiadomił. Naiwna...
Powrót do góry
 
Go down
Violet

avatar
#Kujonka
Prefekt
518


   
Pią Lip 15, 2016 9:21 pm
       
Trwali tak przez dłuższy czas w milczeniu zanim Violet do reszty pozbierała myśli i wróciła do tego, typowego dla siebie, racjonalnego myślenia.
- Będzie trzeba zająć się tą twoją nogą - rzuciła, przekręcając się, jeszcze trochę leniwie, na kolana.
- Nie wiem, co z nią dokładnie zrobiłeś, ale nie wygląda to dobrze. - Nie zamierzała poruszać tematu tego, jak się dorobił takiej rany, ale udawanie w tej chwili, że jej nie ma było bez sensu.
Kiedy jeszcze była dobrze opatrzona i jakoś się goiła, nie było co o niej wspominać. Teraz jednak wyraźnie mu się pogorszyło. Do tego te spodnie... Skoro nie były to dzisiejsze obrażenia, to przecież miał okazję się w coś przebrać, bo Natalie szczerze wątpiła, że facet posiadał tylko jeden komplet ubrań.
Chwyciła za pasek torebki i ciągnąc ją za sobą, ruszyła na klęczkach w jego stronę, by przysiąść na piętach tuż koło niego.
Znów się zamyśliła, patrząc na rozcięcie i plamy na spodniach.
Raczej mu nie pomogę zmienić bandaży przez to umiejscowienie, ale coś się wymyśli, bo do lekarza się gość pewnie nie da zaprowadzić.
Westchnęła ciężko, nie mogąc wpaść na żaden sensowny pomysł.
- Mogę dać ci coś do odkażania i opatrunki, ale sama nie zmienię ci bandaży, bo musiałabym ci już do reszty pociąć te spodnie. - Bo chyba żadne z nas nie zamierza cię ich pozbawiać.
Przetarła zmęczoną twarz, starając się do reszty otrzeźwić.
Teoretycznie, mogłabym ci też znaleźć przeciwbólowe, ale jakoś wizja ciebie i jakichkolwiek pigułek kiepsko mi się kojarzy.
Powrót do góry
 
Go down
Sponsored content

#


   
       
Powrót do góry
 
Go down
 
Plac zabaw
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
     Strona 2 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Plac zabaw
» Opustoszały plac zabaw
» Czerwony pokój zabaw
» Plac przed Akademikiem

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach
Skocz do: