IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Parking Riverdale

Zobacz poprzedni temat
 
Zobacz następny temat
 
Go down
 
Idź do strony : Previous  1, 2
Yunlei Chen

avatar
338
#Uczeń Riverdale High School
Imprezowiczka
338


   
Czw Wrz 08, 2016 2:00 am
       
Prawdopodobnie nawet nie wyobrażał sobie jak wielką miał rację. Niejednokrotnie Yorutaka musiała znosić podchodzących do niej Kanadyjczyków, którzy pytali o zagubionych rodziców, odprowadzenie ją pod dom, bądź... jej podstawówkę, bo pewnie szukają jej nauczyciele. Przy podobnych wspomnieniach każdy czułby się zażenowany, zwłaszcza gdy powtarzały się one regularnie. A wbrew pozorom, jak wydawało się wielu "przyzwyczajenie" nie wchodziło tutaj w grę.
Zamieniła się w słuch, gdy uzyskała odpowiedź na swoje pytanie. Dopiero, gdy skończył swoją wypowiedź pokiwała głową pokazując, że rozumie ze wszystkich sił próbując powstrzymać cisnący jej się na usta uśmiech. Tak dobrze było spotkać w końcu kogoś, kto szanował swoją tradycję i przypominał jej o domu. Pewnie dlatego, gdy tylko usłyszała jak nazwał ją senpai, nie dała dłużej rady i zaśmiała się cicho. Nawet przysłaniające usta palce nie były w stanie ukryć szczęśliwego wyrazu jej twarzy.
- Przepraszam, tak dawno tego nie słyszałam, Kurogane-san. - tym razem sama wypowiedziała jego imię, tym samym całkowicie utrwalając je sobie w pamięci. W końcu był to najlepszy sposób, by nie pomylić się w przyszłości. Jeszcze przez chwilę powtarzała sobie w głowie "Kurogane Ryu", nim Noah wyraźnie zniecierpliwiony szczeknął, wcinając się w ich rozmowę.
- No tak, zapomniałam. To jest Noah. Noah, łapa. - husky posłusznie wyciągnął łapę przed siebie, czekając aż chłopak za nią chwyci. Choć jak widać sztuczka wymagała jeszcze nieco treningu, bo zaraz zaczął nią machać z niejakim zniecierpliwieniem, ponownie szczekając.
- W takich momentach nie jestem pewna czy powinnam go chwalić, czy poprawić. W końcu robi to całkiem dobrze. - zmieszanie na jej twarzy idealnie zgrało się z poruszającymi na głowie uszami, które na jego pytanie wyprostowały się na czubku jej głowy. Neko!
Kompletnie nie spodziewała się podobnego zwrotu, choć o dziwo zamiast złością, zareagowała śmiechem.
- To prezent. Moja mama projektowała podobne rzeczy, oczywiście wszystkie testując na mnie. Ten dostałam na czternaste urodziny. To taka pamiątka po niej. Choć od czasu do czasu muszę wymieniać w nich części na nowsze, by zachowały sprawność. Też byś takie chciał? Chociaż bardziej pasowałby ci pie... nie, wilk. Wilk byłby idealny. I mogłabym poznać twój humor po machającym ogonie. Takie rzeczy też robiła. - choć akurat ich Yoru nie nosiła, ograniczając się do uszu. Co nie zmieniało faktu, że miała w domu puchaty wilczy ogon, który czasem przyczepiała do torby. Uwielbiała jego miękkość.
- Więc... Kurogane-san, zmierzasz do głównego budynku? Szukasz akademika? Zatrzymuję cię, a pewnie chciałbyś się rozpakować. - spojrzała znacząco na jego walizkę.
Powrót do góry
 
Go down
Ryu Kurogane

avatar
523
#
Szarak
523


   
Czw Wrz 08, 2016 2:33 am
       
Uśmiech innych, który nie miał negatywnego znaczenia, zawsze wywoływał na ustach Ryu podobny. Według niego ten właśnie gest był jednym z ważniejszych w człowieku, na równi ze śmiechem. Zniecierpliwione machanie łapą, która psina wykonywała spowodowała, że lekko się zaśmiał. Darując tortury Noah'owi przywitał się z huskim uściśnięciem... łapek?
- Jak masz pomysł jak spowodować by był spokojniejszy, to możesz spróbować go poprawić... - oznajmił swoje myśli Yoru -...ale, wątpię żeby ci się udało. - dodał patrząc na energiczną psinę.
Wracając wzrokiem na swoją rozmówczynie, zauważył ruch uszek na jej głowie, co tylko zwiększyło jego zaciekawienie nimi. Kiedy wypowiedział słowo Neko wyprostowały się jak na baczność, po czym Ryu usłyszał jej śmiech. Przez jej wypowiedź, chłopak utrzymywał uśmiech, ale jego myśli były dalekie od szczęśliwych. Zauważył, że dziewczyna zwracała się do swojej mamy w czasie przeszłym. Wyglądała, że pogodziła się z sytuacja, chociaż mogła to być tylko przykrywka. Sprawiło to postanowieniu u Kurogane, żeby na tą chwilę temat zostawić. W końcu w jakimś stopniu chłopak domyślał się co czuje. Jego ojciec, nie zależnie od tego jak okrutnie to brzmi, też był przeszłością.
Na wspomnienie o wilku, jego udawany uśmiech, stał się prawdziwy i towarzyszyło mu szerokie otworzenie oczu z niedowierzania. Neko-sensei momentalnie trafiła w dziesiątkę, jakie zwierzę Ryu kochał najbardziej. Po usłyszeniu jej propozycji, szesnastolatek nie mogąc dłużej się powstrzymać wybuchł śmiechem.
- Szczerze mówiąc, chciałbym, ale nie zamierzam tego od ciebie żądać. - powiedział i równocześnie próbował złapać oddech, żeby uspokoić swoje szybko bijące, z braku tlenu, serce.
- Tak właściwie to szukam akademika. Byłem na tyle głupi, żeby nie spojrzeć na mapę okolicy... odpowiedział z ostatnią częścią wypowiedzi trochę ciszej jakby się obrażał na siebie
Kiedy tylko usłyszał o tym, że Yoru go zatrzymuje, machnął tylko ręką.
- Nonsens. Nie bardzo mi się śpieszy, a do rozpakowania nie mam wiele. Więc ostrzegam nawet nie myśl o obwinianiu siebie. - wypowiedział końcówkę przyjmując na chwilę poważna twarz, tylko po to by po chwili powrócił do głupawego uśmiechu.


Ostatnio zmieniony przez Ryu dnia Czw Wrz 08, 2016 6:37 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
 
Go down
Yunlei Chen

avatar
338
#Uczeń Riverdale High School
Imprezowiczka
338


   
Czw Wrz 08, 2016 3:27 am
       
Gdyby o tym pomyśleć, Yorutaka nie uśmiechała się w towarzystwie innych zbyt często. Z reguły wolała żyć bardziej na uboczu, ignorując większość otaczających ją osób, zachowywać bardziej neutralny wyraz twarzy i milczenie. Co (ku jej nieszczęściu) wcale nie kończyło się ignorancją z ich strony. Sama czasem zastanawiała się jakim cudem uzyskała status maskotki, do której inni rzucali wyjątkowo przyjazne słowa, próbując traktować jak wcześniej wspomnianego pluszaka. Zaraz w odpowiedzi przychodził jej zdradziecki umysł podsuwając "wzrost, głos, kocie uszy".
Mimo to nie do końca potrafiła póki co zrozumieć skąd brała się różnica w niektórych przypadkach, przy których potrafiła się swobodnie uśmiechać... i które póki co mogła policzyć na palcach jednej ręki.
- Też tak sądzę. Mimo wszystko warto było zapytać kogoś innego o radę. - rzuciła z nieznacznym zrezygnowaniem. Widząc jego zaskoczenie, gdy wspomniała o zwierzęciu utrzymała poprzedni uśmiech. Nawet kolorem tęczówek świetnie upodabniał się do wilków. Ponadto mimo, że psy były jednymi z jej ulubionych zwierząt, ich dzikie odpowiedniki zdecydowanie miały w sobie coś, co przyciągało jeszcze mocniej. Choć zaskoczyło ją, gdy przyznał się, że chciałby coś w podobnym guście.
- Eh, naprawdę? - podekscytowanie wyrwało się z jej ust tak nagle i niespodziewanie, że momentalnie się zarumieniła, ponownie zażenowana własną reakcją. Większość na podobne słowa zwykła ją wyśmiewać, uznając podobny dodatek za... nieodpowiedni? Miło było spotkać kogoś, kto doceniał podobną pracę.
- Kiedy już nauczę się lepiej programować i namówię ojca, by pozwolił mi wypuścić kolejną kolekcję, dam ci znać. Więc musisz się utrzymać w Riverdale, okej? To może potrwać. - przybrała super poważny wyraz twarzy, który wskazywał na to, że faktycznie była zdolna do czegoś podobnego. W końcu uwielbiała się bawić w tym zakresie praktycznie od małego. Jej jedynym problemem było obecnie programowanie, którego nadal się uczyła. Może powinna poznać kogoś, kto by jej z nim pomógł? W końcu Riverdale miało wielu utalentowanych uczniów, a danie ogłoszenia nie powinno zabrać zbyt wiele czasu.
- Riverdale jest duże, to cały kampus. Mamy nawet własne boiska i parki, z mapą też idzie się zgubić. Niestety nie mieszkam w akademiku, ale wiem jak tam dojść, mogę cię zaprowadzić. I tak chciałam sprawdzić kiedy mamy rozpoczęcie roku. - zerknęła na Noaha. Tak, pies może i nieco przeszkadzał w podobnej czynności, ale wierzyła, że jednak jeśli odpowiednio go przywiąże przy wejściu, da sobie spokój z ucieczkami.
- Tak bardzo było widać? - zaśmiała się w odpowiedzi na jego uśmiech. Faktycznie miała wyrzuty sumienia, ulżyło jej więc gdy usłyszała, że nie powinna się tym przejmować. - W takim razie nie będę się obwiniać, a ty skorzystasz z mojej oferty i mianujesz mnie swoim tymczasowym przewodnikiem. Może być?
Powrót do góry
 
Go down
Ryu Kurogane

avatar
523
#
Szarak
523


   
Czw Wrz 08, 2016 7:21 am
       
Niedowierzanie na twarzy Yoru było widoczne gołym okiem. Nie zdziwiło to bardzo chłopaka. W końcu kto normalny, przyznaje się niedawno poznanej osobie, że podobałyby się mu wilcze uszy i ogon. Nie jest to coś... często spotykanego. Dla wielu osób, którego tego nie rozumieją lub nie są do tego przyzwyczajeni musi to być moment, kiedy ich mózg zatrzymuje na chwilę prace i powstaje pytanie "Cooo?". A może to była oznaka jak mało zdanie innych wpływa na osobę? Nie rozmyślając zbytnio nad odpowiedzią, szczera natura Ryu postanowiła być ... szczera.
- Nie przejmuj się. Pewnie niewiele osób ma podobne zdanie do mojego, więc niedowierzanie jest naturalne. - odpowiedział z szerokim uśmiechem na reakcję dziewczyny
Z kompletnie nieznanego dla Kurogane powodu, na powagę na twarzy dziewczyny, jeszcze raz chciał wybuchnąć śmiechem. Sytuacje kiedy tak naprawdę mówiło się o błahostkach typu 'wilczy set dla dopiero poznanej osoby' nie pokazując ani krzty humoru, rozbawiały go. Udało mu się jednak wytrzymać ten atak.
-Nigdzie się nie wybieram, senpai. - odpowiedział ze szczerym uśmiechem - W końcu dopiero co się tu dostałem, ne? - zapytał z lekką ironią w głosie, lekko unosząc walizkę do góry
Ryu nie wydawało się by był zdolny pomóc Yoru. Może nie był słaby z informatyki, ale nie był też geniuszem w tym zakresie. Z kolei praca przy wykonaniu takich przedmiotów musiała być ogromna, więc wiedza prawdopodobnie adekwatna do trudności tego zadania. Wywnioskował, że niestety nie będzie mógł pomóc swojej senpai z tym projektem, bynajmniej póki co.
- Tylko się nie przemęczaj przy tym projekcie. Nie chciałbym, żeby coś ci się stało. - dodał równie poważnie co Yutaka-senpai.
Oferta, która otrzymał ucieszyła go. Chłopak zawsze wolał spędzanie czasu z innymi od samotnych wędrówek, mimo rzadkości takich sytuacji w jego przypadku. Ja to kiedyś gdzieś usłyszał 'ludzie mogą lubić samotność, ale nikt nie jest w stanie jej znieść'.
- Powiedzmy, że mam doświadczenie z wyrzutami sumienia. - odpowiedział z uśmiechem
'Szantaż' jakim został obarczony wywołał u niego śmiech, ale przynajmniej tym razem nie napad.
- Jak rozkażesz, milady. - oznajmił z chęcią zaśmiania się słyszalną w jego głosie, po czym komicznie się ukłonił, jego wersja odpowiedzi "Może być."
Powrót do góry
 
Go down
Yunlei Chen

avatar
338
#Uczeń Riverdale High School
Imprezowiczka
338


   
Czw Wrz 08, 2016 4:29 pm
       
Rzeczywiście, mało. Mimo to może nie do końca powinna sobie pozwolić na takie czytanie z niej jak z otwartej księgi. W końcu jej reakcja nawet jeśli została uznana za naturalną, nadal mogła zostać odebrana z urazą.
- Niewiele, ale to miła odmiana. - odpowiedziała ostrożnym uśmiechem, w końcu się całkowicie rozluźniając, gdy upewniła się że nie ma nic przeciwko. Yorutaka przez większość czasu zachowywała powagę - choć miała dziwne wrażenie, że gdyby próbowała to teraz powiedzieć Kurogane, raczej by jej nie uwierzył - dlatego gwałtowna zmiana mimiki przychodziła jej z nazbyt dużą łatwością. Z drugiej strony, może była to poniekąd zasługa jej rodziny? W końcu nie raz i nie dwa odwalali takie rzeczy, że po wywołaniu u nich drobnego uśmiechu, zaraz musiała za nimi ganiać wymachując kijem.
Kijem?
Nikt nic nie mówił o kiju.
- Tak, oczywiście. Utrzymaj to, Kurogane-san, liczę na ciebie. - tym razem mimo rzekomo poważnych słów i kiwania głową, nie powstrzymywała lekkiego uśmiechu, który jej towarzyszył. W zasadzie gdyby potrzebował pomocy, zawsze mogłaby mu użyczyć notatek z poprzedniego roku. Nie było co jednak wychodzić z podobnymi propozycjami, gdy nie znała nawet jego stopnia nauki. Potem trafi na szczyty list, a jej będzie głupio, że w ogóle się wychylała.
- Mam aż nazbyt dobrego opiekuna. Prędzej uziemi mnie w domu na trzy dni, niż pozwoli żebym wyszła z domu z cieniami pod oczami po nieprzespanej nowy. - przewróciła oczami z rozbawionym uśmiechem, przytykając palec do nasady nosa. Niestety jak bardzo chciałaby żartować... mówiła prawdę. Jej ojciec charakteryzował się bardzo dużą nadopiekuńczością. Przez którą nadal mieszkała w domu. Nie chciała nawet myśleć jak zareagowałby na wieść, że jego córce zamarzyło się mieszkanie w akademiku.
Jedna z wypowiedzianych przez niego fraz na temat wyrzutów sumienia zaciekawiła ją, choć zdecydowanie nie stanowiła jednej z tych, które powinna drążyć.
Zaśmiała się w odpowiedzi na 'milady' i obróciła w odpowiednią stronę, wołając Noah, by podniósł zad z ziemi. Pies zamiótł ziemię ogonem od razu do niej podbiegając. Ledwo udało jej się uniknąć nokautujących łap.
- No bardzo śmieszne. - mruknęła do psa, klepiąc go w łeb. Jego szczeknięcie nie miało w sobie wyrzutów sumienia. Nic nowego.

zt. x2
> następny temat
Powrót do góry
 
Go down
Sponsored content

#


   
       
Powrót do góry
 
Go down
 
Parking Riverdale
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
     Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach
Skocz do: