IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

 :: 

Offtop

 :: 

Mieszkania

Share | 
 

 Skromne progi Brendy

Zobacz poprzedni temat
 
Zobacz następny temat
 
Go down
 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
Brenda Fitchner ♥

avatar
960
#Studentka Lotnictwa i Kosmonautyki
Uwodzicielka
960


   
Wto Gru 19, 2017 11:17 pm
       
Wbrew wszelkim pozorom bardzo cieszyła się z tego, jaką relację tworzy z Alanem. Dla tych, którzy nie wierzą w przyjaźń damsko-męską, oni są idealnym przykładem, że jednak się da. No, prawie. Wprawdzie na początku chodziło głównie o łóżko, potem jakiś prowizoryczny związek, ale nawet wtedy chyba oboje dobrze wiedzieli, że będzie im najlepiej, jeśli zatrzymają się na zwykłym kumplowaniu. Lubiła go niańczyć na swój sposób, mimo że chłopak czasem potrafił do granic przetestować jej cierpliwość. Jednakże nigdy na to otwarcie nie narzekała lub nie zniechęcała się do jego osoby. Zaakceptowała stan rzeczy właśnie takim, jaki był i nie oczekiwała, że ktokolwiek się dla niej zmieni.
- Pułapka? - powtórzyła z niedowierzaniem w głosie i wymalowanym rozbawieniem na twarzy. - Po prostu nie chciałam się narzucać. - oznajmiła odrobinę poważniej, bo taka też była prawda. - Ale skoro mówisz, że szkoda.. - westchnęła, odwracając wzrok na kilka sekund, po czym zwyczajnie wzruszyła ramionami. - ..to zawsze sam możesz wziąć tego całusa. - dokończyła, zanim jeszcze zaczęła dokopywać się do dna pudełka, którego widok ani trochę jej nie pocieszał. Takie dobrocie, a jak szybko się skończyły..
- Chyba muszę przebywać z Tobą więcej czasu. Może wtedy mnie też coś równie interesującego spotka. - rzuciła po drodze do kuchni, oglądając się przez ramię za blondynem. - Wiesz, coś takiego trudno czymś przebić. Staram się unikać takich sytuacji ze względu na reputację, o ile jeszcze jakąś mam w tej szkole. Żenujące incydenty sporadycznie zdarzały mi się głównie po alkoholu i głównie obie strony wolały o tym całkowicie zapomnieć. To nie tak, że jestem jakaś mega święta, ale sam rozumiesz. Nie zawsze mogę sobie na wszystko pozwolić. - wyznała, choć nie była do końca pewna, czy przypadkiem nie wylała z siebie zbyt wielu przemyśleń. Skoro już temat zszedł na te bardziej poważne tematy mimowolnie pozwalała sobie na mówienie dokładnie tego, co myśli i nad czym długo się kiedyś zastanawiała.
- Hm, zobaczę co znajdę. - mruknęła, choć słowa te skierowała bardziej do siebie, niż do Haydena. Otworzyła lodówkę i wyciągnęła z niej ostatnią butelkę piwa, którą postawiła na razie na blacie. Przygotowała sobie herbatę z rumem i wróciła na kanapę, podając swojemu towarzyszowi zimny napój.
- Może być? - usadowiła się wygodnie i objęła palcami kubek, opierając go częściowo o własne nogi, skutecznie się przy tym grzejąc.
Przez chwilę zapadła w głębokie zamyślenie, które całkowicie zmyło z niej wcześniejsze rozbawienie i ogólny dobry humor. Przyglądała się chłopakowi przez chwilę, odruchowo przygryzając dolną wargę, jakby szykowała się do bardzo trudnej rozmowy, co niekoniecznie pokrywało się z prawdą.
- Cieszę się, że na Ciebie dzisiaj wpadłam, Alan. Nawet, jeśli wyglądasz jak siedem nieszczęść. - odezwała się w końcu i zakończyła to ciepłym uśmiechem, który jednak szybko ukryła za kubkiem. Gorący napój z paroma procentami już po pierwszym łyku pozwolił dziewczynie odprężyć się po całym tym dniu. Powoli zaczynała wątpić czy aby przypadkiem nie za wiele wlała sobie tego alkoholowego dodatku.
Powrót do góry
 
Go down
Alan Hayden Paige

avatar
3601
#Młodzież
Barman / Mechanik
3601


   
Wto Cze 05, 2018 4:51 pm
       
„Po prostu nie chciałam się narzucać.”
Blondyn przechylił głowę na bok. Nigdy wcześniej nawet przez myśl mu nie przeszło, że jasnowłosa mogłaby w czymkolwiek mu się narzucać. Nigdy wcześniej nie przywiązywała do tego takiej wagi, a przynajmniej nie przypominał sobie, by mieli względem siebie jakieś zahamowania. Gdyby jednak miał się nad tym zastanowić, minęło trochę czasu odkąd mieli okazję spędzić razem trochę czasu sam na sam. Zwykle przestrzeń pomiędzy nimi była znacznie mniejsza, jednak teraz – nawet mimo tego, że żadne z nich zapewne nie brzydziło się drugiego – można było wyczuć mentalną barierę, której nie próbowali przekraczać, nawet jeśli w rozmowie padały dwuznaczne żarty.
Ty i narzucanie? Nie zapominajmy, że to moja działka, chociaż to, że nie zamykasz drzwi na klucz, to już nie moja wina. Poczekaj, wymyślę zaraz jakąś wzniosłą przemowę o tym, jak to ty dokarmiałaś mnie, gdy wszyscy inni mieli gdzieś mój wymagający żołądek i o tym, że nigdy nie wyrzuciłaś mnie za próg swojego domu. ― Uniósł palec, jakby faktycznie chciał, żeby przez tę chwilę nic nie mówiła. Starał się przyjąć poważną minę, jednak w zmęczonych, ciemnych oczach mimo wszystko pojawiły się rozbawione iskry, które nieco go ożywiły.
Nie mówiąc już nic więcej, pochylił się w stronę dziewczyny, dosięgając ustami jej policzka i wydając z siebie cichy pomruk. Był to krótki i nic nie znaczący całus, który w tej sytuacji można było skojarzyć z podziękowaniem. W końcu i tak zgarnięcie go tu pobitego z ulicy wymagało dużych pokładów cierpliwości.
Gdy tylko odsunął się i na nowo powrócił do jedzenia, na jego twarzy dało się dostrzec jakiś blady przebłysk satysfakcji.
Polecam się. W sumie jak teraz o tym myślę, dawno nie byliśmy na żadnej imprezie. Rozumiem, że z twoimi nudnymi koleżankami nie ma aż takiej zabawy ― rzucił z przekąsem, zerkając z ukosa na dziewczynę. ― Wiesz, to raczej nie jest nic, co miało szansę wyjść na jaw, ale łapię. Chyba zaczynam przyzwyczajać się do tego, że niektórzy starają się nie przekraczać pewnych granic przez własną reputację. Black też tak ma. I z kim mam bawić się w nielegalne rzeczy? ― Cmoknął pod nosem z udawanym niezadowoleniem. Udawanym, bo istniało wiele innych rzeczy, które sprawiały mu równą frajdę i niekoniecznie wiązały się z łamaniem prawa.
Kiedy Fitchner wręczyła mu piwo, Alan najpierw obejrzał butelkę, jakby w momencie, w którym padło pytanie, zamierzał zabawić się w prawdziwego konesera alkoholi. Niewielka ilość procentów zapisanych na butelce nie zwiastowała szybkiego znieczulenia, ale ostatecznie wzruszył barkami i przekręcił kapsel. Czasy siłowania się z otwieraczem już dawno minęły, choć trzeba przyznać, że miało to swój swoisty urok. Paige niemalże od razu pociągnął solidny łyk z butelki, a kiedy odsunął gwint od ust, przejechał językiem po dolnej wardze, nie chcąc zmarnować nawet kropli dobrze znanego sobie napoju.
„Cieszę się, że na Ciebie dzisiaj wpadłam, Alan.”
Rozumiem, że wcześniej twój dzień był zwyczajnie chujowy? ― rzucił, skupiając na niej spojrzenie ciemnych tęczówek. Nawet jeśli wypowiedział to pół żartem, pół serio, w jego spojrzeniu kryło się coś badawczego i oceniającego. ― Opowiadaj. Masz mnie do dyspozycji na cały wieczór.
Zasalutował niedbale, błyskając zębami w krótkim, zawadiackim uśmiechu.



I DON'T CHASE AFTER ANYONE. IF YOU WANNA WALK OUT OF MY LIFE,
I WILL OPEN THE DOOR FOR YOU.
Powrót do góry
 
Go down
 
Skromne progi Brendy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
     Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5

 :: 

Offtop

 :: 

Mieszkania

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach
Skocz do: