IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pracownia artystyczna [Wszyscy]

Zobacz poprzedni temat
 
Zobacz następny temat
 
Go down
 
Idź do strony : 1, 2  Next
Catherine Fitzroy

avatar
#Mieszkańcy Vancouver
Architekt
232


   
Sro Maj 25, 2016 9:56 pm
     
Pracownia była salą dużą i właśnie taka miała być. Podzielona została na dwie części. W tej pierwszej bliżej wejścia znajdowały się ławki, biurko nauczycielki, tablica, a w tej drugiej, w której znajdowało się najwięcej okien i światło było najkorzystniejsze, znajdowały się sztalugi ustawione wokół dużego stołu roboczego. Ściany były surowym beton, szare i z pozoru ponure, jednak stanowiły idealne tło dla prac uczniów, które staranie były eksponowane i zmieniane, co jakiś czas, stanowiąc formę wystawy.
Wmaszerowała do klasy z dziennikiem pod pachą. Papierologia. Nie znosiła tego, ale taki był podobno wymóg. Drzwi pozostawiła otwarte w zapraszającym geście. W gruncie rzeczy nie gryzła, choć pewnie dla większości uczniów nie miało to znaczenia. Nauczyciel zawsze był złem koniecznym.
Rzuciła dziennik na biurko, przed którym to stanęła z rękami wspartymi na biodrze. Rozejrzała się dookoła, a potem podeszła do jednego z regałów, by wziąć z niego podręcznik. Usiadła z nim na krawędzi blatu, bujając jedną nogą, zaczęła przeglądać, co też ministerstwo edukacji przewidywało w ich programie nauczania.

[Czas na zebranie się do 27.05, ale na pewno uda się szybciej <3]
Powrót do góry
 
Go down
Frey Orion Clawerich

avatar
#Gwiazdy Showbiznesu
Model / Jonker
567


   
Sro Maj 25, 2016 10:36 pm
     
Socjalizowałby się zapewne z ludźmi, gdyby siedzenie pod ścianą klasy i śpiewanie "How you remind me" nie było ciekawsze. Są rzeczy ważne i ważniejsze, jak to mówią. Wystukiwał rytm melodii o kolano, raz czy dwa obdarzając przechodzącą grupkę dziewczyn powalającym uśmiechem, na który reagowały rumieńcami oraz chichotem. Oczywiście zaczęły też od razu szeptać i żywo między sobą gestykulować. Szkoda, że żadna nie odważyła się podejść.
Rozważania młodego Clawericha zostały przerwane przez dźwięk przeskakującego zamka od sali obok. Zwrócił ku niej twarz, lokalizując, o losie, wyższą od siebie postać nauczycielki. Naprawdę... Był chudy jak na modela, ale zdecydowanie miał też kompleks na punkcie wzrostu.
Podniósł się z podłogi, od razu otrzepując spodnie z zalegającego na nich od podłoża kurzu. Wszedł do klasy z szerokim uśmiechem, który został skierowany do nauczycielki.
- Dzień dobry profesorko Fitzroy, dobrze dziś pani wygląda. - Puściłby jej oczko, gdyby była młodsza, no ale cóż, nie wypadało. Krótkie rozeznanie po klasie i od razu podreptał do ostatnich ławek przy oknach. Koniec, zajęte, jego, nie dotykać. Torba z rzeczami wylądowała przy nodze ławki, zaś dotychczas przewieszony przez ramię fartuch legł na blacie. Nie paradował w nim cały czas, jeśli nie było takiej potrzeby.


Ostatnio zmieniony przez Frey dnia Czw Maj 26, 2016 8:12 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
 
Go down
Willy

avatar
#Maskotka
160


   
Sro Maj 25, 2016 11:25 pm
     
Zazwyczaj, kiedy uczniowie zmierzają na lekcje, wyglądają jakby ktoś wyssał z nich całą energię życiową. Willy'emu coś takiego raczej się nie zdarzało (chyba że chodziło o matematykę), ale dzisiaj był wyjątkowo szczęśliwy idąc do sali lekcyjnej. W końcu kto nie byłby zadowolony z zajęć ze sztuki? Zero matematycznych działań, sztywnych regułek czy stresujących odpowiedzi. Gdyby była taka możliwość chodziłby tylko na tego typu zajęcia.
Nic więc dziwnego, że, gdy tylko przekroczył próg pracowni artystycznej, posłał nauczycielce jeden ze swoich najpiękniejszych uśmiechów. Był nastawiony na naprawdę przyjemne spędzenie najbliższej godziny, a wszystko dzięki tej kobiecie.
- Dzieeń doobryy – przywitał się grzecznie i, widząc, że jest ona zajęta czytaniem, nie zagadywał jej dłużej.
Zamiast tego rozejrzał się po sali, szukając dla siebie najlepszego miejsca. Jego spojrzenie natychmiast zatrzymało się na jedynej osobie będącej w sali. Uśmiechnął się szeroko do Oriona i podszedł do niego zadowolony. Ta godzina będzie jeszcze lepsza niż się spodziewał!
- Jak zwykle pierwszy – powiedział, zamiast standardowego powitania.
Fartuch, który dotąd trzymał w dłoniach, położył delikatnie na plecaku, który chwilę wcześniej zrzucił z pleców. Jako, że zajęcia ze sztuki kojarzyły mu się z samymi przyjemnymi rzeczami, czuł, że musi dobrze dbać o ten kawałek materiału. Chciał go dzisiaj założyć na siebie już kilka razy, ale powstrzymywało go to, że wyglądałby komicznie przemierzając szkolne korytarze w takim stroju. Dlatego też już nie mógł się doczekać chwili, kiedy będzie mógł to nareszcie zrobić i zacząć wykonywać pracę, którą wyznaczy im dzisiaj profesor Fitzroy .
Powrót do góry
 
Go down
Beskha Roché

avatar
#Introwertyczka
44


   
Sro Maj 25, 2016 11:28 pm
     
Jako, że dziś wyjątkowo nie miałam nic do roboty i włóczyłam się tylko z kotem po mieście, zdecydowałam, że wypadałoby w końcu wpaść na lekcje. Od czasu do czasu byłam w stanie na nich zagościć, w końcu jakoś trzeba było zaliczyć ten cholerny semestr. Odstawiłam Leo do domu, w którym całe szczęście nie było matki, a potem poszłam prosto do szkoły, z plecakiem przerzuconym przez ramię. Skoro Bastka nie było w domu i z tego co się orientowałam, też dziś nie miał żadnych obowiązków poza szkołą, liczyłam, że się tu zjawi. Inaczej będę musiała męczyć się sama wśród tych wszystkich ludzi. Zajęcia artystyczne nie brzmiały tak źle, miałam tylko nadzieję, że pierwsza wgramolę się do sali i zajmę jak zwykle ostatnią ławkę pod oknem, żeby nie zwracać uwagi i nie musieć się do nikogo odzywać.
Niestety, zaraz po nauczycielce, do sali weszła szkolna gwiazda w postaci Frey'a, za którym piszczały te wszystkie irytujące dziewczyny i to właśnie on zajął ostatnią ławkę. Zmierzyłam go szybko wzrokiem spod przymrużonych powiek i usiadłam w ławce przed nim, opierając się o parapet. Wcześniej zwróciłam się jeszcze z szybkim "dzień dobry" w stronę pani Fitzroy. Plecak rzuciłam na siedzenie obok, coby nikomu czasem do głowy nie przyszło się przysiąść. Raczej mało prawdopodobne, ale jednak. Wysłałam krótkiego smsa do brata, po czym schowałam telefon do kieszeni.
Niech ta lekcja minie jak najszybciej, już od początku zaczynałam żałować, że w ogóle tu przyszłam. Czyli jak zawsze. Wyciągnęłam "zeszyt od wszystkiego" z plecaka i położyłam go przed sobą, że niby będę tutaj robić coś produktywnego. Coś, co z całą pewnością przyda mi się w życiu. No ale lepiej to niż przedmioty ścisłe.
Powrót do góry
 
Go down
Jack

avatar
#
Szarak
256


   
Czw Maj 26, 2016 1:39 pm
     
Był to jeden z tych nielicznych dni, gdzie Jack’owi zupełnie nic się nie chciało. Leżał sobie spokojnie na łóżku, jednocześnie przeglądając internety w telefonie, szukając kolejnych (nie)śmiesznych memów do kolekcji. Jego sielankę przerwała jednak jego ciotka, która niczym terroryści podczas ataku na WTC wbiła, mu do pokoju krzycząc, jak to bardzo zaniedbuje szkołę i ma to gdzieś. Nie przestawała jęczeć, z każdą sekundą coraz bardziej zaczynała denerwować chłopaka. W końcu dla świętego spokoju założył spodnie, koszulkę i skarpetki. Do plecaka spakował kilka zeszytów i parę książek, nie mając, zupełnego pojęcia co dzisiaj ma za lekcje. Przed wyjściem włożył buty i chwycił za deskorolkę. Kiedy wyszedł przed dom, rzucił deskę na chodnik i ruszył w stronę szkoły, która notabene była oddalona o około dwieście metrów. Dotarcie do szkoły nie zajęło mu zbyt dużo czasu, kiedy był już przed budynkiem, zatrzymał się i kopnął deskę w tył, żeby ta idealnie wleciała mu do prawej dłoni. Wolał nie jeździć po szkole, bo jeszcze pewnie jakiś nauczyciel czy jeden prefektów miałby do niego problem. W telefonie sprawdził, gdzie dokładnie ma lekcję i co najważniejsze jaką, bo gdyby się okazało, że pierwszą ma, matematykę to momentalnie zawróciłby, do chaty mówiąc przy tym ciotce, że odwołano lekcję. Na jego szczęście okazało się, że jako pierwsze w planie wpisane ma “Zajęcia Artystyczne”. Szybko mu się udało znaleźć klasę, gdzie już siedziała pani profesor i kilka innych osób. - Bonjour! - powiedział lekko przymulony w stronę nauczycielki. - Mam nadzieję, że deskorolka nie będzie zbytnio przeszkadzać. - dodał, po czym następnie udał się w stronę pierwszej lepszej ławki, która mieściła się pod oknem. Oparł o nią deskorolkę, zdjął plecak i usiadł. Podłączył słuchawki do telefonu, odpalił pierwszą lepszą playlistę i założył słuchawki. Rozłożył się wygodnie na krześle, położył ręce za głowę i z nudów zaczął patrzeć się na sufit. Miał nadzieję, że lekcja minie szybko.
Powrót do góry
 
Go down
Crimen

avatar
#Mieszkaniec Vancouver
Mieszkaniec
46


   
Czw Maj 26, 2016 11:26 pm
     
Przez całą drogę na zajęcia na próżno starała się odgonić pesymistyczne nastawienie do dzisiejszych zajęć. Z góry założyła, że na lekcji będzie praktyka. Nauczycielka każe im coś namalować/narysować - a na bank tak zrobi, oni prawie nigdy nie fatygują się, by wymyślić coś oryginalniejszego- więc będzie mogła wybrać: zostać, spalić się ze wstydu i stracić resztki pewności siebie, albo wstać i uciec, gdzie pieprz rośnie. Lepiej zawalić lekcję ucieczką, niż porównywaniem swoich marnych wypocin do dzieł kolejnych Picasso. Poczuła nieprzyjemny ucisk w żołądku na samą myśl. Przystanęła na chwile przed wejściem do sali. Może nie ma co przesadzać? Trafi się w końcu nauczyciel z powołaniem, który potrafi docenić piękno innych dziecin sztuki. Rzeźba, rzemiosło artystyczne, cokolwiek. Bardziej ucieszyłaby się z możliwości robienia na drutach, tu przynajmniej mogłaby się wykazać.
Dasz radę, Lil, nie tylko Ty nie umiesz rysować!, pocieszyła się w duchu, poprawiając torbę na ramieniu. Po raz ostatni sprawdziła, czy na pewno wszystko ze sobą zabrała. Wypchany po brzegi, zeszycik, starannie zwinięty fartuszek w woreczku, żeby się przypadkiem nie wybrudził oraz butelka z wodą gazowaną. Jakoś to przetrwa. Weszła do środka i rozglądnęła po pomieszczeniu. Już jest jakiś plus, na tłumy się nie zanosiło. Niezbyt głośno, nikt ze sobą nie rozmawiał, ale nie powinno jej to dziwić. Era ludzi mających wywalone na wszystko i na wszystkich. Gdyby tylko była odważniejsza... cóż nie była, więc zagadywać nikogo nie będzie. Posłała uśmiech w stronę nauczycielki.
-Dzień dobry.- przywitała się cichym, piskliwym głosem. Zawsze taki miała, kiedy przebywała w pobliżu kadry pedagogicznej, innych dorosłych, albo po prostu się stresowała. Zajęła miejsce w środkowym rzędzie, drugiej ławce od końca i spokojnie czeka, aż coś się ruszy, bawiąc się łańcuszkiem.
Powrót do góry
 
Go down
Bastien Roché

avatar
#Introwertyk
153


   
Pią Maj 27, 2016 10:57 pm
     
Prawdę mówiąc... Nie lubiłem zajęć artystycznych. Trudno je zresztą lubić gdy twoje umiejętności w tym zakresie znajdują się mniej więcej na poziomie dzieciaka z podstawówki (jeśli nie przedszkolaka). Historia sztuki też nie znajdowała się w kręgu mych zainteresowań, ale... Czego to się nie robi dla siostry? I choć zmierzałem szerokim korytarzem do wyjścia z budynku to wiadomość tekstowa jaką dostałem tuż przed drzwiami od Bex skutecznie mnie nawróciła. W teorii wcale iść tam nie chciałem, ale... Skoro i tak nie miałem nic innego do roboty to przynajmniej odhaczę obecność na zajęciach. I może zaplusuję jakoś u pani Fitzroy? Skoro talentem się popisać nie mogę to przynajmniej nadrobię udawanym zapałem, pokażę że mimo wszystko się staram... Zakładając, że starczy mi cierpliwości. Skręciłem w nieco węższy korytarz na lewo i podążyłem w stronę schodów gdzie niespiesznie zacząłem wspinać się w górę. W międzyczasie odpisałem krótko na smsa co by nie stresować niepotrzebnie siostry, schowałem telefon w kieszeni i wyruszyłem na poszukiwania odpowiedniej sali. Gdy tylko ją znalazłem chwyciłem bez namysłu za klamkę i otworzyłem drzwi wchodząc do środka. Wszyscy (bądź prawie wszyscy) uczniowie siedzieli już na swoich miejscach co pozwalało mi sądzić, że zwyczajnie zaliczyłem spóźnienie. Ot, lekka obsuwa... Kwadrans studencki. Chyba nikt mnie za fraki na korytarz nie wyrzuci? Stojąc w progu (jak gdyby chcąc mieć możliwość taktycznego odwrotu w razie gdybym jednak nie zastał w środku tego, dla kogo tu przyszedłem) odszukałem spojrzeniem siedzącą w ławce siostrę. Dopiero potem uczyniłem krok naprzód i zamknąłem za sobą drzwi podążając w jej kierunku. W drodze skinąłem lekko do pani profesor głową uznając widocznie, że nietaktem byłoby ją w tej sytuacji całkowicie zignorować... Zwłaszcza, że należała do tej grupy nauczycieli, do których mógłbym pokusić się o namiastkę uczniowskiej sympatii. Ot, złego słowa powiedzieć o niej nie mogłem.
- Dlaczego artystyczne? - jęknąłem tylko przystając przy ławce siostry. Plecak, który dotąd zwisał mi z ramienia 'rzuciłem' na blat. - Ty naprawdę mnie nienawidzisz. - dodałem ze zrezygnowaniem w głosie. Potem odsunąłem krzesło i zerknąwszy przelotnie na siedzącego w ławce dalej Freya - posadziłem wreszcie dupsko na siedzisku. Rękoma objąłem plecak częściowo też się w ten sposób na nim 'kładąc' i obróciłem głowę do boku spoglądając uważnie na siostrę.
Powrót do góry
 
Go down
Catherine Fitzroy

avatar
#Mieszkańcy Vancouver
Architekt
232


   
Sob Maj 28, 2016 10:58 pm
     
Stek bzdur. Zamknęła książkę z trzaskiem, a potem odłożyła ją na biurko, gdy do klasy zaczęli schodzić się pierwsi uczniowie.
- Dziękuję, Freju - uśmiechnęła się w kierunku chłopaka, który chwilę później wybrał sobie ostatnią ławkę. Dlaczego zawsze wybierali ostatnią? I dlaczego ją to dziwiło, skoro będąc w szkole, robiła dokładnie to samo?
- Nie, nie będzie przeszkadzać, Jack - machnęła zdawkowo ręką w kierunku wspomnianej deskorolki. Nawet się nie skrzywiła na widok wyjmowanych słuchawek. Domyślała się, że nie każdy jest tu z powodu chęci bycia, a przymusu zaliczenia semestru.
Odczekała, aż sala się wypełni, a dzwonek oznajmi koniec przerwy. Wtedy wstała z biurka, podeszła do drzwi, które zamknęła. Potrzebny był jeszcze szatański śmiech, ale zamiast tego pojawił się całkiem pogodny uśmiech osoby zupełnie niezrażonej postawą swoich uczniów. Klasnęła w dłonie, wracając do biurka, z którego wzięła kartkę i położyła ją przed Crimen.
- Dzień dobry, żabki, wpiszcie się na listę i zaczynamy. - Odczekała chwilę, aż lista pójdzie w ruch. Wtedy przysiadła na skraju wolnej ławki. - To, co mam Wam do zaproponowania na dziś, to praca grupowa. Wspólnie stworzymy jeden malunek. Motyw przewodni wybierzemy wspólnie. Do niczego nikogo nie zmuszam, więc jeśli ktoś nie chce, to nie musi w tym uczestniczyć. Może zostać w ławce i robić, co tam chce. Jednakże będę potrzebowała pracy zaliczeniowej, więc alternatywną jest praca z podręcznikiem. Wyrobicie się z referatem, to macie czas wolny. Wybór należy do Was. Pytania, żale? - spojrzała na wszystkich, a także na każdego z osobna. Zastukała palcami o kolano, spoglądając w kierunku stołu na tyle sali.
- A więc motyw.. Czym chcielibyście się zająć?

[Przepraszam Was za tą obsuwę czasową! Na odpis znów dwa dni, więc czekam na Wasze odpowiedzi do 30.05. Nie ma kolejki, nie ma ilości postów. Możecie mi tu nawet zrobić porządną dyskusję! Możecie nawet nie zgodzić się z moim pomysłem i zaproponować coś od siebie. Nie pogryzę xD]
Powrót do góry
 
Go down
Frey Orion Clawerich

avatar
#Gwiazdy Showbiznesu
Model / Jonker
567


   
Sob Maj 28, 2016 11:51 pm
     
Dopóki siedział sam w klasie, poświęcił uwagę całemu pomieszczeniu. Całkiem ciekawe miejsce, jak się okazało. Z czasem kolejni uczniowie zaczęli przychodzić. Poświęcił uwagę Dolanowi, który postanowił ładnie się z nim przywitać.
- Ktoś musi zrobić innym na złość i zająć ostatnią ławkę. - Mrugnął porozumiewawczo do Willa, witając się następnie krótkim skinięciem głowy z Beskhą i Bastienem. Sala w końcu się zapełniła, dzwonek rozbrzmiał a profesorka Fitzroy wstała, zamykając klasę. Oho, zaraz ich wymorduje. Wysłuchał jej wywodu, wspierając łokieć na blacie ławki a podbródek na zgiętym nadgarstku. "Żabki"... Brr, straszne określenie.
Referat brzmiał okropnie. Liczył na jakieś latające wiadra farby, rzucnie się tubkami albo pędzlami... Cokolwiek, ale nie referat.
- Motyw? Może muzyka? - Rzucił pierwsze co mu na myśl przyszło, bo te pomysły ponoć były najlepsze. Propozycję skierował naturalnie do wszystkich, bo nie miał zamiaru sam decydować.
Powrót do góry
 
Go down
Crimen

avatar
#Mieszkaniec Vancouver
Mieszkaniec
46


   
Nie Maj 29, 2016 1:39 am
     
Odniosła wrażenie, że reszta się zna.. Dobrze, lekcja nie będzie nudna. Szybko się rozruszają i będzie zabawnie. Zdążyła pobieżnie przyglądnąć się pozostałym zebranym uczniom, nim usłyszała ostatni dzwonek. Wyprostowała się, usiadła wygodniej na krześle i zerknęła w stronę nauczycielki. W następnej chwili jej wzrok spoczął na liście obecności. Formalności nawet w sztuce? Hehe, jak uroczo. Z piórnika, który od kilku minut czekał cierpliwie na brzegu ławki wyjęła długopis z ciemnofioletowym atramentem. Uśmiechnęła się na wspomnienie jednej z nauczycielek, które uznały, że jej "małe literki kiedyś zepsują jej wzrok". Wpisała swoje imię oraz nazwisko, starając się, by literki były wystarczająco duże i w miarę ładne. Potem podrzuciła kartkę do przedostatniej ławki przy oknie, bo tam było jej najłatwiej.
Sama skupiła się na tym, co mówiła pani profesor. Jednak padło na malowanie, niby to przewidziała, a i tak trochę się zawiodła. Alternatywa też niezbyt jej podeszła. Nigdy nie lubiła zbędnego lania wody, referat odpadał. Zachichotała pod nosem na pomysł kolegi.
-Tak, narysujmy kolorowy wiatr z Pocahontas.- odpowiedziała. Potem uznała, że zabrzmiało trochę ironicznie, choć nie powinno. Lubiła bajki Disneya.- Ja bym chyba wolała naturę... to jest zawsze ładne. - dodała po chwili.
Zamilkła na chwilę. Przypomniały jej się nowe pisaki, których jeszcze właściwie nie miała okazji wypróbować. W domu użyła zaledwie trzech kolorów do jakiejś durnej kolorwanki.
-Będziemy używać tylko farb, czy możliwe będzie eksperymentowanie?- zwróciła się do p. Fitzroy.
Powrót do góry
 
Go down
Willy

avatar
#Maskotka
160


   
Nie Maj 29, 2016 3:50 am
     
Willy przyglądał się wchodzącym do sali ludziom, uśmiechając się do nich. Nie ważne, czy ich znał, czy może nie miał jeszcze nigdy przyjemności z nimi rozmawiać. Podobno uśmiech był zaraźliwy, więc nigdy nie żałował go nikomu.
Kiedy zadzwonił dzwonek jasnowłosy naprawdę się ucieszył. W innych okolicznościach pewnie nie byłby tak zadowolony z szybkiego rozpoczęcia lekcji, ale teraz był zbyt ciekawy tego, co go przez tą godzinę miało czekać. Czuł się jak małe dziecko, czekające na chwilę otwarcie Bożonarodzeniowych prezentów.
Wysłuchał uważnie słów nauczycielki. Referat zabrzmiał w jego uszach nieco strasznie. Kiedy miało się do wyboru malowanie lub siedzenie przy książkach, oczywiste było, co brzmi lepiej. Poza tym... Właśnie po to Willy tutaj przyszedł. Żeby móc świetnie się bawić, a nie męczyć się z jakimś referatem.
Od razu jednak spodobało mu się to, że nauczycielka pozwoliła im wybrać motyw pracy. Kobieta zyskała tym w oczach jasnowłosego. Zawsze lubił, gdy ktoś liczył się ze zdaniem innych. W końcu mogła sama wybrać im jakiś temat i nawet nie zainteresować się tym, że nikomu się on nie spodoba.
Słysząc pomysły Crimen energicznie pokiwał głową. Oba były dla niego świetne i nie miał nic przeciwko, by to właśnie któryś z nich został wybrany. Malowanie krajobrazu było idealne na pracę w zespole, bo każdy mógł się zająć jakimś wybranym elementem. Jeśli natomiast chodziło o kolorowy wiatr z Pocahontas... Willy po prostu lubił bajki.
- Albo uczucia! - pochwalił się swoim pomysłem. - Moglibyśmy wybrać jakieś konkretne i spróbować je zobrazować.
Powrót do góry
 
Go down
Jack

avatar
#
Szarak
256


   
Nie Maj 29, 2016 3:21 pm
     
Nie był jakoś szczególnie dobrze obdarzony artystycznie, jeśli chodzi o malarstwo czy rysunek. Gdyby jednak by się wyspał, byłby pewnie bardziej skłony do pracy, a tak to chciał jedynie by się, jak najszybciej skończyła. Kiedy zadzwonił dzwonek, ściągnął prawą słuchawkę, aby mógł lepiej słyszeć panią profesor i pokazać jakiekolwiek złudzenie tego, że przynajmniej próbuje uważać na lekcji. Wysłuchał co pani Fitzroy ma do powiedzenia, był zbyt mocno przymulony, aby napisać referat, a praca w grupie nie wydawała się taka głupia. Gdyby kazała pracować samemu, wtedy byłby problem i to duży problem. A tak to może się minimalnie napracować, a potem całą lekcję się opierdalać. Taka kolej rzeczy wydawała się dla niego idealna. Motyw pracy powinien być prosty, żeby jak najszybciej uwinąć się z pracą. Pomysł Freya był spoko, jako iż Jack był muzykiem, to bardzo mu pasował. Pierwsza myśl Lilianne mu nie odpowiadała, nie dlatego że nie lubił filmów Disneya, a dlatego że byłoby to raczej trudne do zobrazowania, przynajmniej tak mu się wydawało. Natomiast ten drugi pomysł bardziej mu się podobał, no bo hej, natura, nie ma nic bardziej banalnego od tego. Kiedy odezwał się ten koleś z wiecznym bananem na twarzy, na jego słowa Jack jedynie pokręcił głową. Byłoby z tym zbyt dużo pierdolenia — pomyślał sobie chłopak. Ale tak swoją drogą, co jest nie tak z tym gościem? Czemu on wygląda jakby, zamiast zjeść śniadanie, to wciągał koks? Jack sam był śmieszkiem, ale no kurna. Nie chodził ciągle z uśmiechem na twarzy i nie zachowywał się jakby miał cholerne ADHD. Podrapał się po policzku i odwrócił się w stronę nauczycielki. - A może by tak zamówić pizzę? Lepiej by się wtedy pracowało, a ja akurat nie zdążyłem zjeść śniadania. - Powiedział to w stronę pani profesor, zabrzmiało to trochę ironicznie, a lekki uśmieszek na jego twarzy bardziej to podkreślił. - Moim zdaniem, pomysł… tego no… - Chwilowo się zawiesił. Czasem zdarza mu się zapomnieć kilku imion czy nazwisk, lepszą pamięć ma do twarzy. - Friya? Feya… Freya tak? - Pstryknął palcami na chłopaka. - Także no, ten pomysł wydaję mi się spoko. -
Powrót do góry
 
Go down
Beskha Roché

avatar
#Introwertyczka
44


   
Pon Maj 30, 2016 1:03 am
     
Napotykając wzrokiem uśmiechającego się do wszystkich Willy'ego, w pierwszej chwili miałam ochotę jak zwykle zignorować osobę, która próbowała nawiązać jakąkolwiek interakcję, chłopak jednak w tej swojej promienności wydawał się być tak szczery i skutecznie przykuwał uwagę, że osiągnął zamierzony efekt i na moment na moją ponurą twarz wpełzł znikomy uśmiech skierowany w jego stronę. Chwilę potem, gdy go już minęłam, naturalnie się zmył.
Siedziałam w ławce i gapiłam się w okno, nieszczególnie kwapiąc by poznać resztę klasy, jak zwykle zresztą. Odwróciłam się od niego dopiero, gdy usłyszałam głos brata. W całym swoim zamyśleniu nawet nie zwróciłam uwagi, że odpisał na mojego smsa. Całe szczęście, że zdecydował się jednak przyjść, mimo że zajęcia były właśnie artystyczne. O czym zresztą zaczął już jęczeć.
- Wtedy zmusiłabym Cię do siedzenia na chemii albo fizyce - odparłam. Ze szczęścia miałam aż ochotę przytulić brata. Poważnie, tak strasznie nie chciałam siedzieć tu "sama", otoczona nieznajomymi. Czułam się wówczas nieswojo, otoczona i miałam ochotę po prostu wyjść. Obecność brata bardzo mnie podnosiła na duchu, ostatecznie jednak potargałam tylko lekko jego rude włosy bladą dłonią. Później wpisałam się na listę, podaną przez Crimen. Wpisałam od razu Bastka, od nas zaś lista powędrowała w ręce chłopaków z ostatniej ławki pod oknem. - Ty odbębniłeś już obecności na wszystkich lekcjach? Ja jestem zagrożona, nie miałam więc wyjścia, muszę tu gnić - dodałam zaraz markotnym tonem. Zmarkotniałam jeszcze bardziej, gdy dotarła do mnie informacja o pracy grupowej. Za co?
Już miałam zapytać o jakąś alternatywę, gdy nauczycielka sama pośpieszyła z powiadomieniem nas o niej. Cholera, nie wiem, co gorsze. Trzeba było wybrać mniejsze zło i normalnie wybrałabym pewnie referat, ale dziś totalnie nie miałam głowy do pisania. Poza tym, rysowanie czy malowanie samo w sobie było w porządku.
- Muzyka brzmi ok - poparłam pomysł Freya. - Ale jakby się uprzeć, można to połączyć z naturą - jakiś minstrel brzdąkający sobie na lutni pod drzewem, czy coś. Ale to pewnie przekraczało umiejętności większości z nas. Znając życie i tak skończy się na rozlaniu farby po całej sali, w dodatku upierdzielimy przy tym samych siebie i tyle z tego będzie. Ciekawe tylko, co na to pani Fitzroy.
Powrót do góry
 
Go down
Bastien Roché

avatar
#Introwertyk
153


   
Pon Maj 30, 2016 12:24 pm
     
Punkt dla Bex. Chemia i fizyka były znacznie gorszą perspektywą. Do tej pory nie rozumiałem dlaczego właściwie są przedmiotami obowiązkowymi, mało kto wiąże przecież z nimi swoją przyszłość. Poczochrany po głowie przymknąłem lekko swe zielone oczy wykrzywiając twarz w bliżej nieokreślonym grymasie, który chwilę potem przerodził się w wesoły półuśmiech. Gdy tylko cofnęła swą dłoń niemal natychmiast skupiłem swe spojrzenie na zabierającej głos nauczycielce. Włosów nawet nie poprawiłem, jak je poczochrała tak sobie trwały w tym osobliwym, artystycznym nieładzie.
- Właściwie... Nie wiem. - zastanowiłem się chwilę wciąż przyglądając się krzątającej się po sali nauczycielce. - Powinienem pojawić się na jakiejś chemii, mam do napisania zaległą pracę klasową. Tak to raczej... Ten rok mam z głowy. - dopiero gdy do naszej ławki dotarła lista obecności odwróciłem głowę do boku przyglądając się gryzmolącej coś po kartce rudowłosej. O, jak miło. Mnie również wpisała. - W każdym razie na pewno nie mam zagrożenia z artystycznych. - tu popatrzyłem na nią znacząco jak gdyby usiłując jej uzmysłowić jak bardzo się dla niej w tej chwili poświęcam.
Wieść o zajęciach grupowych naturalnie i w moim przypadku nie spotkała się z entuzjazmem. Dlaczego mnie to spotyka? Tyle dobrego, że miałem obok Bex. Czy jeżeli będę pracował głównie z nią profesor Fitzroy zaliczy mi zadanie? Okraszony jasnymi piegami nos zmarszczył się delikatnie, a tułów podźwignął się nieco z ławki. Usiadłem prosto, plecami opadając na oparcie krzesła, rozejrzałem się wokół nasłuchując padających z ust uczniów propozycji.
- Popieram propozycję Freya, muzyka wydaje się być w porządku. - odezwałem się w głos. - Szkicowanie nut mieści się przynajmniej w zakresie moich umiejętności. - dodałem pod nosem na tyle cicho, że usłyszała mnie pewnie tylko Bex oraz ewentualnie ławka przed nami i za nami. Na więcej z mojej strony lepiej niech nie liczą. Poza tym... Lubiłem muzykę. Niewielu o tym wiedziało, ale naprawdę ją lubiłem.
Powrót do góry
 
Go down
Catherine Fitzroy

avatar
#Mieszkańcy Vancouver
Architekt
232


   
Sro Cze 01, 2016 2:17 am
     
Przysłuchiwała się propozycjom rzucanym przez klasę. Na jedne się krzywiła, ale nad innymi wyraźnie było widać, że się zastanawia i jej się podobały. Na dzisiejszych zajęciach wyjątkowo nie była zwolennikiem malowania natury. Dlaczego? Ponieważ niczego ciekawego nie przygotowała.
Popukała się palcem wskazującym w podbródek, ale tok jej myśli przerwało zadane przez Crimen i Jacka pytania.
- Głównie myślałam o farbach, ale.. Eksperymentowanie zawsze jest mile widziane. Technikę będziecie mogli wybrać sobie dowolną. - Potem jej wzrok przeniósł się na chłopaka. Pizza? Zdaje się, że wybiegając jak zwykle w pośpiechu z domu, sama również śniadania zjeść nie miała okazji.
- Dobra, zamawiaj. Ale jak nie przyjadą do końca zajęć, to zagarniam całą dla siebie. - Opcjonalnie mogła się podzielić po zajęciach. Sama miała dziś lekcje tylko z nimi, a potem wolne, więc spokojnie mogła pizzą się zająć.
- Podobają mi się Wasze pomysły. Muzyka - tak. Uczucia jak najbardziej. Połączmy to. Zinterpretujmy "Kolorowy wiatr" o którym wspomniała Lilianne. O ile dobrze pamiętam, jest tam sporo fajnych rzeczy do przedstawienia, jakiś świat, jakiś księżyc. I sporo emocji, które można by było przedstawić pod postacią kolorów. - Pokiwała głową bardzo rada z takiego pomysłu. Był ciekawy, pozostawiał wciąż sporo dla wyobraźni i każdy z nich mógł dodać coś od siebie, przez co na dużym formacie powinna wyjść interesująca forma.
- Nie martwcie się swoimi umiejętnościami, nawet jeśli są małe. Na tym ma polegać praca w grupie, macie sobie wspólnie pomagać. - wstała z ławki, na której przez cały czas się opierała. Spojrzała po swoich uczniach uśmiechając się do Willego, którego entuzjazm był zwyczajnie zaraźliwy.
- Jeśli nie macie żadnych pytań, to zapraszam do stołu w drugiej części sali. - Zatoczyła szeroki łuk jedną ręką, aby ostatecznie wskazać na wspomniany stół. Na którym już znajdowały się farbki, ale brakowało podkładu, więc wyjęła gruby brystol z jednej z szafek.

/Termin: 03.05//
Powrót do góry
 
Go down
Sponsored content

#


   
     
Powrót do góry
 
Go down
 
Pracownia artystyczna [Wszyscy]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
     Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Klasa Artystyczna
» I tak wszyscy spłoniecie
» Pracownia alchemika
» Jezioro
» Pracownia Nanaś~

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach
Skocz do: