IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Zajęcia na uczelni [wszyscy]

Zobacz poprzedni temat
 
Zobacz następny temat
 
Go down
 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
Bastien Roché

avatar
#Introwertyk
153


   
Nie Cze 12, 2016 12:44 am
     
Po prawdzie nie interesował mnie ani ten badziewny wykład, ani tym bardziej integracja z pozostałymi uczniami. Nie wdawałem się więc w żadne dyskusje, nikogo nie zaczepiałem, dbając jednocześnie o to by przypadkiem im samym nie przyszło do głowy zaczepiać mnie (innymi słowy - starałem się być tak odpychający jak tylko było to możliwe). Zająłem miejsce na jednym z krzeseł i odłożywszy kartkę i długopis na blacie stołu westchnąłem bezgłośnie pod nosem. Dopiero po chwili uniosłem spojrzenie znad białej, czystej kartki i popatrzyłem na wchodzącą do sali postać. Czy przeszkadzała mi nieoczekiwana zmiana wykładowcy? Nie. Ta dotycząca zmiany formy spotkania również mnie nie ruszyła. Nie wiedziałem nawet jaka była jego pierwotna forma więc co za różnica? Czułem się trochę jak gdybym siedział tu za karę, choć do wyjazdu zgłosiłem się przecież dobrowolnie. No, prawie. Musiałem wszak odbębnić zajęcia żeby Striker przymknął oko na moje nieobecności i przepchnął mnie jakoś do następnej klasy. Tak, na tym właśnie zamierzałem się skupić.
Trudno wprawdzie słuchało się tych dyrdymałów, ale mimo wzmożonej senności i ogólnego znudzenia jakoś dotrwałem do końca skrobiąc od czasu do czasu po kawałku papieru i robiąc notatki. Nie były zbyt obszerne, ani szczegółowe - zawierały ledwie szczątkowe informacje, dotyczące jednak najistotniejszych, poruszonych przez Whitakera kwestii... Znaczy z tego co udało mi się wyłapać w przerwach między kolejnymi rozkojarzeniami. Nieistotne było na ile Striker oceni moją pracę - grunt by w ogóle ją zaliczył. Gdy na sali zapanowała cisza odłożyłem długopis na ławce i odchyliłem ciało w tył prostując plecy. Przeciągnąłem się też dyskretnie i potarłem wierzchem dłoni swędzący nos. Koniec? Błagam, powiedzcie że to koniec. Tak, marzył mi się powrót do domu.

//Sorry za zwłokę!
Powrót do góry
 
Go down
Aiden

avatar
#Mieszkańcy Vancouver
Bezrobotny
130


   
Sro Cze 15, 2016 3:11 pm
     
Aiden powstrzymał potrzebę wywrócenia swymi ślepiami. Czuł się zażenowany całą sytuacją, lecz wiedząc, że i tak nie ma na nic większego wpływu zdał się na Rileya - i dobrze zrobił. Chester już po chwili znajdował się wewnątrz windy.. Matematyk tylko jeszcze zmrużył ślepia nie doświadczając taranującej siły wózka Chestera - podejrzana odmiana. Kto wie, może mały gnój specjalnie odstawiał taką szopkę? Teoretycznie wyglądał, jakby na prawdę odczuwał strach, lecz kto wie. Aiden był niewzruszony paniką małego psychola. Chciał już tylko dotrzeć do sali wykładowej. Bardzo nie lubił się spóźniać.
- No i przeżyliśmy... - coś podobnego… Dokończył w myślach w których już się topił od nadmiaru ironii, kompletnie nie rozumiejąc i nie próbując nawet zrozumieć tego, jak czuje się Chester - za to mu nie płacono. Dlatego, gdy winda się otworzyła dawał odpowiednio do zrozumienia chrząknięciami, jak i popędzającym rytmem wystukiwania laski, że są już spóźnieni. Szedł przodem prowadząc uczniów. To nie był jego pierwszy raz w tym budynku wiec wiedział którędy się kierować. Nie oglądał się za siebie. Zrobił to dopiero gdy uchylił drzwi, chcąc wpuścić uczniów z nim przebywających do środka. “Tylko dyskretnie” - mówiły jego ślepia, mając na myśli, że cicho i bez zbędnego rumoru.

W trakcie wykładu, dało się dostrzec to, jak ktoś otwiera drzwi. Był to nikt inny, jak kochany przez wszystkich matematyk. Wymienił on porozumiewawcze spojrzenie z wykładowcą, który kontynuował wykład jak gdyby nigdy nic, kiedy to Aiden próbował przemycić swoich uczniów i siebie do sali

Po tym jak Whitker skończył swój monolog nastąpiła krótka przerwa w czasie której można było coś zjeść czy coś. Widać było, że zaraz przed zaczęciem się kolejnej części do sali przybyła jakaś kolejna grupa wycieczkowa uczniów z innej szkoły. Była ich cała chmara - co najmniej 3 klasy po około 30 osób. Kilku uczniów Rivendale wyczuwając chwilę zamieszania skorzystało z sytuacji by sobie zrobić wolne od wykładu, który został w dalszej części poprowadzony, przez  dr Sowolley’a.

Czas na odpis do 20 czerwca do północy
szczegóły:
 
Powrót do góry
 
Go down
Eve

avatar
#Mieszkaniec Vancouver
Mieszkaniec
38


   
Pią Cze 17, 2016 1:41 pm
     
Co innego pozostało tak grzecznej uczennicy jak Eve zrobić? Nic, poza sporządzaniem notatek. Co prawda mało rozumiała z całego wykładu, ale czegóż miałaby się spodziewać? Nigdy nie była orłem w przedmiotach ścisłych.
Nie przeszkadzała, starając się słuchać z uwagą wypowiedzi profesora, jakby to on był jej nauczycielem fizyki. W rzeczywistości trochę się nudziła i usypiała, ale nie dawała tego po sobie znać. O wiele wolałaby teraz oglądać przedstawienie w teatrze lub słuchać arii operowych.
Notatki w zeszycie prowadziła starannie i unikała używania określeń, których znaczenia nie potrafiła poznać. W końcu, jeśli przypadkowo ich kochany przewodnik stwierdzi, że czas sprawdzać ich dzienniczki i zacznie ich pytać o genezę danych pojęć, to będzie dla niej dość ciężki orzech do zgryzienia.
Dla lepszej estetyki podkreślała słowa kluczowe zielonym cienkopisem - w ten sposób łatwiej jej również było odnaleźć podstawowe definicje. Nie zależało jej za bardzo na byciu jakimś Kopernikiem - bardziej liczyły się dla niej oceny z historii na przykład. Bo i po co znać wzory, a nie wiedzieć, kto odkrył Amerykę?
Później nastąpiła przerwa, dzięki której Eve mogła dać wytchnienie swoim nieco obolałym od pracy rękom. Marzył jej się teraz fortepian, na którym mogłaby zagrać w ramach odpoczynku. Jej długie, szczupłe palce nie nadawały się zbytnio do pisania - były palcami typowej pianistki. Były nadzwyczaj delikatne i niezdolne do zbyt wielkiego nacisku długopisu.
Skrycie wyobrażała sobie, że po wycieczce idą do księgarni pełnej książek... Ach, ileż ich tam było! Regały lśniły od nowych dzieł: fantastyka, literatura obca, dramaty... W najrozmaitszych oprawach: czerwonych, granatowych, złotych... Mhm! Eve sięga po najpiękniejszą z ksiąg i idzie do kasy. Już, już podaje sprzedawczyni wybrańca, którego pragnie zakupić, aż tu nagle...
Z rozmyślań wytrącił ją koniec przerwy. Wykład został wznowiony, a ona wróciła do prawdziwego świata. Westchnęła w myślach i znowu poczęła torturować swoje biedne ręce, robiąc kolejne notatki.
Powrót do góry
 
Go down
Laura

avatar
#Introwertyczka
42


   
Pon Cze 20, 2016 8:50 pm
     
Wybaczycie mi tak krótki post, ale nawet nie ma za bardzo o czym pisać, o czym chyba wszyscy zgromadzeni wiedzą. Lać wody nie planuję, także ten.
Laura dalej nudziła się na całego robiąc notatki na odwal się, kreśląc różne dzikie kształty na drugiej stronie kartki. Przemyciła jedną słuchawkę do ucha, więc nie było aż tak źle. Jak tylko ujrzała dużą grupę ludzi ostro się skrzywiła i przybyła nieco bliżej tej swojej, bo, o dziwo, nie wyszła. Czaicie to? Została. Udawała dalej przykładnego uczniaka, którym nigdy nie była. Kto by się tego spodziewał.
Powrót do góry
 
Go down
Chester Ó Heachthinghearn

avatar
#Plotkarz
307


   
Pon Cze 20, 2016 11:00 pm
     
Jęcząc coś skrajnie niezrozumiałego, dociskał sobie splątane we włosach palce do czaszki, chcąc się uchronić od wszelkich bodźców z zewnątrz, wmawiając sobie jednocześnie, że wcale nie jest w windzie. Jest.. w pociągu, o. I jedzie nad morze, żeby zrobić z kumplami gigantycznych rozmiarów ognisko na plaży w akompaniamencie wysokoprocentowych trunków. To byłoby taki ogień, że zgarnęłaby ich policja do aresztu, a plażę przez najbliższe godziny oblegałoby wozy staży pożarnej, gdyż zajęłyby się pobliskie drzewa. A po wszystkim mocno zjarany Chester chichrałby się do zgonującego Rila w radiowozie. O tak.
I snując tę optymistyczną wizję wakacji (gdyby jeszcze tym wózkiem mógł na piasek bezpiecznie wjechać), rozwarł lekko powieki, gdy żołądek przestał mu uciekać do gardła, to znaczy, że winda zatrzymała się. Ku jego uciesze, nie zginęli. Łypnął najpierw na farbowanego cwaniaka, potem na półsprawnego profesora.. No, rzeczywiście, wyglądali na mniej-więcej żywych. Choć z tej perspektywy Striker i jego kamienna, zażenowana mina wskazywała na to, że zaraz miał się przekręcić, ale w sumie to Heachthinghearn od dłuższego czasu mu utrudniał przeżycie swoimi driftami. Nie ma co, jednak lepiej (jeśli chodzi o pewne sfery) jeździć na wózku niż kuleć.
Odetchnął głęboko, wyjeżdżając z windy tak szybko, jak usłyszał stukanie laski o podłogę w windzie (która jeszcze przecież miała szansę się zawalić pod nimi, zatem trzeba było się spieszyć z wychodzeniem). Jechał żwawo za profesorem, nie odzywając się ani słowem w celu, między innymi, uspokojenia trzęsących się rąk. Wjechał na salę, nie mając w planach robienia niepotrzebnego rabanu, aczkolwiek nie za bardzo umiał się usadowić gdziekolwiek, więc po przejechaniu progu zatrzymał się nieopodal drzwi i tam już właściwie został. Gdziekolwiek nie poszedłby Riley, Chester średnio mógł się za nim udać, głównie ze względu na to, że po pierwsze, ograniczały go nieco schody, po drugie jakby chciał się wcisnąć w jakiś rząd krzeseł, nie zmieściłby się. Jego wózek zajmował więcej niż jedno miejsce, no i dodatkowo nie obróciłby się w przód, toteż próby byłyby daremne.
Wzdrygając się jeszcze z zająknięciami, oglądał swoje paznokcie, bawił się opcjami aparatu, generalnie usiłował spędzić ten czas w jakiś pożyteczny sposób, np. uspokoić się, odkrywając tajniki nowej zabawki. Niestety, na wykładzie się skupić mu było ciężko, gdyż nieco obezwładniała go wizja powrotu tym samym środkiem transportu. Aż czuł, że zaczął siwieć. No cóż, przynajmniej nie będzie musiał rozjaśniać włosów, gdyby tak było, a nie jedynie wydawało mu się, zawsze można było próbować odnaleźć plusy takiego obrotu spraw.
Po co komu matematyka? Sam zadawał sobie to pytanie. Nie szło mu z nią najgorzej, aczkolwiek królowej nauk nie składał żadnych pokłonów, ani nie uprawiał żadnego sportu z nią związanego. Na przykład fizyki. Jednakże był to często upierdliwy przedmiot i niejednokrotnie wielu uczniów się na nią skarżyło, więc Chess byłby za tym, żeby ją wycofać ze szkół, zanim i ona mu da w kość.
“Hm, chyba miałem notować.. Nie mam kartki.. Ale w ogóle co tu pisać, ej?”
Powrót do góry
 
Go down
Riley 'Woolfe' Winchester

avatar
#Prefekt Naczelny
Introwertyk
1129


   
Wto Cze 21, 2016 12:13 am
     
Całe szczęście, że faktycznie znalazł się w środku.
Riley starał się nigdy nie wątpić w swoich przyjaciół, wychodząc z założenia, że ludzie - tak jak zwierzęta - wyczuwają kiedy ktoś faktycznie w nich wierzy, a kiedy nie. Wielokrotnie widział wzrok innych, gdy próbowali mu raz po raz powtarzać, że wszystko będzie dobrze, zaraz odwracając się ze słowami "Biedne dziecko, tyle przeszedł, nie będzie miał w życiu lekko".
Nienawidził podobnych momentów. Szybko znalazł się w windzie, nie chcąc opóźniać dodatkowo spotkania i rzucił profesorowi przepraszający uśmiech, wiedząc że z pewnością nie było to dla niego zbyt przyjemnym wydarzeniem. Do sali dotarli całkiem szybko. Przemknął cicho przez drzwi i zajął najbliższe wolne miejsce, by nie robić zbędnego zamieszania - jednocześnie na tyle z brzegu, by móc wylądować obok Chestera. Całe szczęście. Momentalnie wyciągnął z torby notatnik i zaczął zapisywać wszystkie rzeczy, które wypowiadali wykładowcy. Wilk kręcił się z początku gdzieś dookoła, ostatecznie znikając, gdy skupienie Winchestera sięgnęło zenitu. Odpuszczał wyłącznie w podobnych chwilach, choć i tak od czasu do czasu dawał znać o swojej obecności cichym warknięciem czy nagłym komentarzem.
Dopiero po jakimś czasie, zerknął kątem oka na Chestera, który widocznie siedział i... nic nie robił, najprawdopodobniej nie wiedząc jak się za to zabrać. Westchnął cicho i wydarł ostrożnie kartkę z końca notesu, podając mu ją wraz z zapasowym długopisem.
- Chester. - cichy szept, miał zwrócić na siebie jego uwagę, choć zaraz po tym na wolnej kartce napisał krótką wiadomość, by uniknąć rozmowy i przeszkadzania innym.
Cytat :
Jeśli nie wiesz co pisać i nie chce ci się słuchać, po prostu przepisuj ode mnie własnymi słowami.
Postukał długopisem w kartkę dając mu chwilę na zapoznanie się z jej treścią, nim powrócił uwagą do profesora, spisując w międzyczasie to co mówił wcześniej. Przynajmniej na swoją pamięć i zrozumienie zdecydowanie nie mógł narzekać. Nie bez powodu przyjęli go do Riverdale ze względu na wyniki w nauce.
Chłopiec zbyt złoty, by ściągać, co?



Powrót do góry
 
Go down
Elisabeth A. Cartier

avatar
#Indywidualistka
Vargas
598


   
Wto Cze 21, 2016 12:41 am
     
Siedziała z brzegu, niedaleko wejścia, więc widziała moment, w którym drzwi się otworzyły i do środka wślizgnęła się zagubiona trójka. Nauczyciel nie wyglądał na jakoś specjalnie zadowolonego, a i mina Chestera do najradośniejszych nie należała. Spojrzała również i na Rileya, a potem oderwała od nich wzrok, by dokończyć swoje notatki. Wykład nie trwał jeszcze wyjątkowo długo, a po nim nastąpiła przerwa. Wykorzystała ją w jeden sposób. Wstała, rozciągnęła się, a potem usiadła z powrotem, nie mając najmniejszej ochoty nigdzie się ruszać. Nie była głodna, a w torbie miała butelkę wody, która w zupełności jej wystarczyła. Sprawdziła godzinę na zegarku, zgarnęła włosy na jedno ramię. Rozejrzała się dookoła, gdy do sali wpełzło jeszcze więcej osób.
- Wolne? - zapytała dwójka uczniaków, wskazując na krzesła obok niej. Już nawet zaczęli się rozbierać, spodziewając się pozytywnej odpowiedzi. Przeliczyli się.
- Nie - padła krótka i treściwa odpowiedź, a jej mina jednoznacznie potwierdzała, że miejsca te nie były przeznaczone dla nich. Zabrali więc swoje kurtki i odeszli, burcząc pod nosem. Sama Tośka zaś przymknęła oczy, łapiąc się dwoma palcami za grzbiet nosa. Nie dość, że matematyka, to jeszcze ludzie.
Kolejny wykład przyjęła jednocześnie z ulgą, jak i nienawiścią w oczach. Wzięła notatnik, który oparła na kolanie i kontynuowała notowanie, chociaż nie słuchała z uwagą padających słów. Nawet nie zapamiętała nazwiska doktor prowadzącej. Jednym uchem informacje wpadały, zostawały zapisane, bądź nie, a z drugim wypadały. Robiła to dość mechanicznie.
Powrót do góry
 
Go down
Aiden

avatar
#Mieszkańcy Vancouver
Bezrobotny
130


   
Pon Cze 27, 2016 2:14 pm
     
Wykłady, jak wykłady - jeżeli kogoś nie interesowały to nużyły, a jak interesowały to się siedziało i słuchało. Aiden uważnie siedział i co rusz swym sokolim wzrokiem spoglądał na uczniów chcąc kontrolować ich uwagę i pracę. Z pewną podejrzliwością to samo czynił w stosunku do "obcych" uczniów. Czy przypadkiem nie stanowią jakiegoś zagrożenia dla spokoju i harmonii. Na szczęście wszystko przebiegało bez większych komplikacji. Wykłady z matematyki się przewinęły. Zaczął się blok poświęcony fizyce. W czasie jego trwania zostały przeprowadzone standardowe eksperymenty, była pogadanka o roli fizyce i naturalnie śmieszki z matematyków na które Aiden zareagował pobłażliwym uśmieszkiem, traktując suchary prowadzącego niczym próby pyskowania ledwie umiejącego mówić dziecka. Godne pożałowania.

Po wykładach do sali wparowała zapowiadana już wcześniej pani z Biura Karier. Zaczęła opowiadać o możliwościach, jakie daje uczelnia, kierunki ścisłe, jak i o tym, jak to rynek pracy potrzebuje takich ludzi. Chwilę później rozdała wszytkom uczniom test predyspozycji zawodowych. Każdy miał długopis - bo przy okazji pani z Biura rozdawała gadżety in-sygnowane logiem uczelni. Standardowo w pakiecie, każdy uczeń dostał - długopis, ołówek, zakładkę z wzorami i przewieszkę do komórki z diodą. Wow, tak postępowo. Pani potem przestawiła klucz do testu i opowiedziała jak go czytać. Potem zrobiła pogadankę o tym, że jeżeli ktoś jest zainteresowany jakimiś informacjami to ze swojej strony jest w stanie udostępnić czat online dostępny na stronie uczelni, bo kontakty meilowe ą takie passe.

Po tych pogadankach nastąpił w końcu, zapewne wyczekiwany przez wielu, powrót do busa. Wycieczka bowiem dobiegła końca.

Wskazówki:
 

Zaliczenia: wszyscy uczestnicy zaliczają zajęcia, a więc zaliczają semestr, jeżeli nie mieli go zaliczonego. Gratuluję.

Punkty dla roczników: Każdy uczestnik dostaje po 1 punkcie dla swojego rocznika. Gratuluję.

Punktu umiejętności (PU): zostaną podliczone i ogłoszone wraz z zamknięciem tematu czyli 11lipca.
Powrót do góry
 
Go down
Eve

avatar
#Mieszkaniec Vancouver
Mieszkaniec
38


   
Pon Cze 27, 2016 4:59 pm
     
Reszta lekcji minęła jej dosyć... prosto. Bez większych ekscesów. Gdyby Eve była bardziej otwarta w okazywaniu swoich uczuć, z pewnością ziewnęłaby z nudów. Jednak uważając, że jest to nie na miejscu, nie robiła tego. Nie tak ją wychowano. Matka prawdopodobnie by ją wydziedziczyła, jeśli dowiedziałaby się, że robi COKOLWIEK wbrew matczynym zasadom.
Dziewczyna westchnęła w myślach.
Och, jakżeby chciała, by ta lekcja już dobiegła końca... Z niecierpliwością wpatrywała się w zegar, ledwo powstrzymując głowę o tępe uderzenie w blat. Nie sądziła, że wykłady mogą być AŻ TAK usypiające.
Wreszcie nadszedł kres jej katuszy. Niestety, na uczelni zatrzymała ich jeszcze trochę jedna... doradczyni zawodowa? Tak, tak by można ją nazwać. Przykazała im rozwiązać test.
Mentalnie Evelyn się czołgała i wołała o pomoc. A w rzeczywistości z marną miną udzielała pisemnych odpowiedzi.
Ekspert:
 
Kiedy dotarła do końca, zaczekała na innych uczniów.
Po wszystkim dotarli nareszcie do busa, co niektórzy powitali z niekrytymi westchnięciami ulgi.
Wygodnie ułożyła się na siedzeniu, darując sobie tym razem dumną postawę. To zdecydowanie nie był jej dzień.
Powrót do góry
 
Go down
Elisabeth A. Cartier

avatar
#Indywidualistka
Vargas
598


   
Nie Lip 10, 2016 10:45 pm
     
Rozejrzała się dookoła, wpatrując się w twarze osób znajdujących się dookoła niej. Choć doskonale wiedziała, jaka jest prawda, to jednak chciała się dodatkowo przekonać, że jest jedyną osobą na sali, która nie rozumie żartów o matematykach. Spojrzała nawet na pana Strikera, ale nawet na jego twarzy pojawiło się coś na kształt uśmiechu.
Poprawiła się na krześle, wzdychając w duchu, dlaczego ludzie nie potrafili żartować w sposób, który zrozumieją wszyscy.. Przymknęła na chwilę oczy, biorąc głębszy wdech. Potem rozchyliła powieki i już jedynie skupiała się na eksperymentach, które miały miejsce. To nawet było coś, co budziło zainteresowanie. Praktyczne ukazanie fizyki, która przestawała być na chwilę jedynie pojęciem abstrakcyjnym. Sama rola fizyki jej nie interesowała, ale interesowały ją pokazy. Szkoda, że sami nie mogli wziąć w nich udziału. Odłożyła notatnik na bok, aby pochylić się do przodu, z uwagą śledząc prowadzącego.
Gdy wykład się skończył, wyprostowała się na swoim miejscu, poruszając ramionami, które odrobinę jej zesztywniały. Kątem oka przyglądała się pani z biura karier. Cóż, raczej szanse, że zapisze się na tę uczelnię, były małe, ale test mogła dla formalności rozwiązać.
Krótkie skinięcie głowy miało zastąpić podziękowanie za kilka uczelnianych gadżetów. Zarówno ołówek, jak i długopis schowała do torby z całą resztą. Wolała posługiwać się wiecznym piórem.
Pochyliła się nad kartką papieru szybko i bez zbędnego rozwodzenia się nad pytaniami, zaznaczając odpowiedzi. Gdy skończyła, przyjrzała się wynikowi, a potem oddała test pani z biura.
Ekspert:
 

Rozejrzała się po auli, szukając wzrokiem swojej grupy. A gdy przyszło do opuszczenia sali, po prostu poszła za nimi, by przypadkowo nie zgubić się w labiryncie korytarzy. W busie zajęła to samo miejsce, co wcześniej.
E.T go home!
Powrót do góry
 
Go down
Chester Ó Heachthinghearn

avatar
#Plotkarz
307


   
Sro Lip 13, 2016 12:44 pm
     
…? ─ wydał z siebie jakiś dziwaczny dźwięk imitujący mruknięcie, gdy Riley go zawołał po cichaczu. Wytężył wzrok, wbijając go w kartkę, na której starszy coś skrobał długopisem. Nieco podjechał do niego i dopiero wtedy był w stanie rozszyfrować napis, który rozmazywał mu się lekko z takiej odległości. ─ Mhm.
Kiedy piegus podał mu jedną stronę ze swojego notesu i coś do pisania, ten na chwilę zawiesił się. No tak, niby bezmyślne przepisywanie było jakimś rozwiązaniem i nawet niezłą drogą na skróty, aczkolwiek Thatcher musiał słuchać i trochę się przy tym wysilać. Nieuczynny zazwyczaj Ches stwierdził, że po prostu napisze to, co zapamiętał i następne słowa wykładowcy. Żerowanie na dobrym bracie-samarytaninie nie jest takie dobre.
Prorok:
 
Rozwiązawszy test tych całych predyspozycji zawodowych, nie oczekiwał wiele. Matko, przecież Heachthinghearn się nie widział w pracy. Nieuk, złe zachowanie. Jakby on się na studia dostał, to już byłoby co świętować. Jeszcze rok temu mógłby robić coś związanego ze sportem, jakby nie było miał jakieś osiągnięcia i doświadczenie w graniu w baseball. No, ale teraz to on już raczej nigdy nie pogra, więc można było się łudzić jedynie.
Ches patrzył na wynik z uniesioną brwią, nie wiedząc, jak dokładnie ma zareagować na wynik. No tak, miał intuicję do ludzi, w tym się mógł zgodzić. Lecz czy on wnosił jakieś idee? Bystry? Czujny tak, bezpośredni tak, ale rozwiązywanie problemów? Nie on zwykle to robił. Ten ekstrawertyzm.. Może i tak, ale z myśleniem to niekiedy było u niego kiepsko!
I wracali. O nie, znowu winda..
Powrót do góry
 
Go down
Sponsored content

#


   
     
Powrót do góry
 
Go down
 
Zajęcia na uczelni [wszyscy]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
     Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Lista zajętych osób do avatarów
» Zajęte wizerunki
» I tak wszyscy spłoniecie
» Zajęte Wizerunki
» Rezerwacje i zajęte wizerunki

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach
Skocz do: