IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 I've been running through these promises to you that I made and I couldn't keep.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Cameleon
Służby Specjalne
Tajny Agent / Bibliotekarka

avatar

Liczba postów : 79
Godność : Ash Claudine Stone
Zgoda na Ingerencję MG : Tak.

PisanieTemat: I've been running through these promises to you that I made and I couldn't keep.   Czw Kwi 14, 2016 3:17 pm

Większość historii zaczyna się bardzo podobnie: szczęśliwa rodzina, kochający rodzice, pełen ciepła dom. Ale niektórzy nie mają niestety takiego farta i muszą borykać się z masą przeciwności losu, na które nawet nie mają wpływu. Niestety do tej drugiej grupy przypadło należeć Marié. Co prawda, na początku wszystko zapowiadało się całkiem normalnie..
Normalnie jak u osób, które mają problem z pieniędzmi i utrzymaniem siebie samych. Już nie wspominając o dziecku, będącym w tamtej chwili niczym innym, jak kolejnym utrapieniem. Każdy wiedział, że nie jest to najlepszy moment na powiększanie rodziny, jednak nikt nie mógł poradzić na przypadek, a raczej wpadkę - jakby to tak kolokwialnie nazwać. Z ciążą matka musiała się pogodzić i po tych kilku miesiącach urodzić. Próbowała na początku zapewnić swojej jedynej córce odpowiedni byt, przy okazji samej starając się odnaleźć w roli kochającej  matki, ale nic z tego nie wyszło. Niestety nie miała w sobie na tyle odwagi, aby wziąć na siebie tak wielką odpowiedzialność, jaką było cudze życie. Dlatego też postanowiła po trzech latach “udręki” porzucić małą brunetkę pod drzwiami sierocińca, licząc na to, że to właśnie tam będzie miała lepsze życie, niż pod jej opieką. Była wręcz tego pewna.
I właściwie to niewiele się myliła. Marié z każdym kolejnym miesiącem wyrastała na coraz bardziej urokliwą dziewczynkę, kradnącą serca każdemu dorosłemu. Przez to też zyskała ogromną sympatię opiekunek domu, jak i rodzin, które przychodziły w sprawie adopcji. Nie było jednak tak kolorowo, jak mogłoby się wydawać. Pomimo tego, że zawsze słyszała: “Jaka piękna i grzeczna dziewczynka”, to nikt nie zabrał jej ze sobą. Nie wiedziała w czym tkwi problem, nie miała pojęcia, co jest z nią nie tak. A to doprowadzało do tego, iż coraz bardziej usuwała się w cień i izolowała od reszty społeczeństwa.
Do szóstego roku życia uczyła się w sierocińcu i to na całkiem wysokim poziomie, jak na ten wiek, więc gdy w końcu poszła do szkoły umiała więcej niż przeciętny uczeń, na dodatek nie wyglądała ani trochę na osobę, która pochodziła z domu dziecka. Wywoływało to ogromną zazdrość u jej rówieśników, czego ona nie potrafiła pojąć. Przez całą szkołę podstawową wykształcił się u niej talent aktorski, który pokazywała i próbowała szkolić na każdym kroku. Uczęszczała do kółka teatralnego, brała udział w różnych przedstawieniach, a w wolnej chwili wykorzystywała swoje umiejętności na najbliższych. Przynosiło jej to wiele frajdy, pomimo świadomości, iż nie jest to odpowiednie zachowanie i tylko w ten sposób oszukuje innych. Ale dlaczego miałaby to zmienić, skoro nic dobrego od swoich znajomych nie dostawała?
Spory przełom nastąpił, kiedy dziewczyna weszła na kolejny szczebel nauki. Wtedy już całkowicie odcięła się od zdobywania przyjaciół, uważana za kogoś dwulicowego i niegodnego zaufania, chociaż inni sami nie byli lepsi. Tym razem granie zupełnie innej osoby nie wchodziło w grę. To było za mało. Często uważano ten wiek za najgorszy i tu nie było inaczej. Milfish spotkała się z prześladowaniem oraz gnębieniem, ale po roku coś w niej pękło i postanowiła to zmienić. Miała wtedy trzynaście lat, gdy swoje ciemne, długie po pas włosy postanowiła ściąć do ramion i to sama, po kryjomu, choć nikt później nie miał do niej o to pretensji. Ale na tym się nie skończyło. Dzięki stypendium za dobre wyniki w nauce mogła bez problemu podjąć się kursu krav magi.
Może się to wydawać trochę szokujące, bo taka drobna osóbka, a szybko nauczyła się bronić lepiej niż niejeden osiedlowy dres. Dzięki temu zyskała też dużo pewności siebie, zapragnęła robić w życiu coś, co nie pozwoli jej się nudzić i przyniesie dużo emocji. Nie wiedziała jednak w co ma celować. Zresztą.. Niewiele osób w tym wieku to wiedziało.
Dopiero przy wyborze szkoły średniej ją olśniło. Chciała wstąpić do służby, ale nie wiedziała tylko jakiej konkretnie. Wojsko, policja.. Jakoś to do niej nie przemawiało, no i kłóciło się z jej wewnętrznymi poglądami. Więc poszła w kierunku chyba najbardziej neutralnym, jaki tylko może być. Jedna z opiekunek sierocińca umożliwiła jej naukę w prywatnym liceum, gdzie dziewczyna nauczyła się nowego języka - niderlandzkiego. Dodatkowo nastolatka wciąż kontynuowała swój trening, może już nie tak intensywnie, ale chciała utrzymać dobrą formę własnego ciała i nie wyjść z wprawy. Z czasem doszły do tego również regularne wizyty na strzelnicy, gdzie obyła się chyba z każdą bronią palną, jaka była tam wtedy dostępna. Pozwalało jej to wyładować nadmiar negatywnych emocji związanych ze szkołą i jednocześnie dawało ukojenie. Jakby styczność z pistoletem stała się uzależnieniem. Przez te kilka lat w nowej szkole poznała parę osób, którym pozwoliła zbliżyć się do siebie bardziej. Głównie dzięki nim potrafiła ponownie komuś zaufać, choć i tak nie przychodziło jej to łatwo. W małym kręgu znajomych wytrwała do końca szkoły, nawet jeśli z ostatnim dniem nauki zerwała z nimi kontakt.
Nie zamierzała jednak dłużej pozostawać w Wielkiej Brytanii, szczególnie, że w końcu była wolna. Już nikt nie musiał się nią opiekować, ani jej pilnować. Całe życie przetrwała bez rodziny, więc nic też jej nie trzymało w miejscu. Od razu zdecydowała o wyjeździe do Kanady na studia. Poszła na stosunki międzynarodowe, licząc na to, że może jakoś ciekawie się to rozwinie, choć nie wiązała z tym dalekiej przyszłości. W tym okresie pojawiły się dopiero jej pierwsze miłostki, pierwsze pocałunki, randki, no.. ogólnie same pierwsze razy, na które wcześniej nie była gotowa. Myślała, że nowe życie właśnie tu się zacznie i tu też skończy, ale myliła się.
I to przez jeden głupi pomysł, jaki wpadł jej do głowy.
Od zawsze interesowała się różnymi służbami specjalnymi, tajnymi agentami i tak dalej, aż w końcu postanowiła, że sama spróbuje zaciągnąć się do podobnej organizacji. Udało jej się przez zwykły przypadek. Miało to miejsce akurat rok przed zakończeniem studiów, więc zezwolono jej na spokojne skończenie ich, gdzie w trakcie musiała przejść odpowiednie szkolenie, które zresztą pozostało tajemnicą dla reszty otoczenia. Wtedy też zrozumiała, że to jest właśnie to, co chce robić w życiu.
Chce ryzykować, chce narażać swoje życie w imię sprawiedliwości, chce podróżować i mieć kontakt z różnymi ludźmi.
Wraz ze skończeniem studiów, skończyło się również jej szkolenie, a potem została przeniesiona do Wielkiej Brytanii. I pomimo tego, że nie była na początku zadowolona z takiej decyzji, to szybko jej to przeszło wraz z pojawieniem się pierwszej misji. Co prawda ciężko było zostawić jej tak z dnia na dzień wszystko, co do tej pory miała w Kanadzie, jednak tego od niej wymagano, a ona mogła się tylko dostosować.
Lata mijały, a kobieta hartowała swój charakter o wielu odsłonach, zostając tajnym agentem z wyższym szczeblem, głównie przez doświadczenie. Aż w końcu trafiła na Riverdale - szkołę, która była dla niej niczym uporczywa drzazga w oku. Jej przekonania nie pozwoliły przejść obojętnie obok takiej placówki, a że akurat następna misja umożliwiała zbliżenie się do niej, postanowiła to od razu wykorzystać.
I tak o to pojawiło się podanie Ash Stone, która z wieloletnim doświadczeniem z książkami oraz dobrą ręką do młodzieży, zajęła miejsce szkolnej bibliotekarki.

Powrót do góry Go down
 
I've been running through these promises to you that I made and I couldn't keep.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: 
 :: 
Podania
 :: Historie
-
Skocz do: