IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sala muzyczna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Jude
Introwertyk



Liczba postów : 9
Godność : Justin Carter

PisanieTemat: Sala muzyczna   Sro Mar 23, 2016 3:43 pm

Duże pomieszczenie, do którego wstęp ma właściwie każdy. Nie znajdzie się tu typowych ławek z krzesłami ani szeregu tablic, od których czyszczenia można dostać pylicy - cała przestrzeń poświęcona jest na małą scenę oraz różnorodne instrumenty. Na samym środku stoi ogromny, czarny fortepian, gdzieś w kącie znajdują się zaś głośniki i sprzęt w postaci mikrofonów. Na jednej ze ścian wiszą gitary basowe, elektryczne, a także te zwykłe... Nie zabranie tu również perkusji, trąbek czy skrzypiec. Sala ta usytuowana jest w bardziej odludnej części szkoły, by zapewnić spokój w prowadzonych w pobliżu lekcjach.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala muzyczna   Sro Mar 23, 2016 7:07 pm

Wydawałoby się, że taki mol książkowy, jak Valentino, nie widzi świata poza nimi i każdą wolną chwilę mógłby spędzić, pochłaniając kolejne strony miłosnych rozterek i dylematów, w które popadali bohaterowie powieści. Jednakże chłopak miał jeszcze jedną słabość – muzykę. Nie byłby sobą, gdyby nie postanowił choć na chwilę poddać się uzależniającemu uniesieniu, wywołanego uroczymi dźwiękami fortepianu.
Wolna godzina lekcyjna aż sama się o to prosiła, aby spożytkować ją właśnie w ten sposób, skoro raczej nikt nie planował zawracać mu głowy jakimiś ważnymi sprawami. Na przykład taki Chester, który potrafił przyczepić się do niego na każdym kroku i zbyt szybko nie odpuścić. Ale teraz nie o nim.
Włoch wszedł do przestronnego pomieszczenia, a sam jego wystrój cieszył oko, ale to chyba była cecha szczególna tej szkoły, że wszystko musiało być na najwyższym poziomie, nawet głupia sala muzyczna, w której przecież i tak chodziło o oddaniu się wspaniałym melodiom, jakie potrafiły stworzyć ludzkie palce. Coś niesamowitego. Po przekroczeniu progu prawie od razu zamknął za sobą drzwi, nie potrzebując zbędnych gapiów w ukryciu, bo i takie cwaniaczki się znalazły, co chętnie obserwowały zza uchylonego drewna co się dzieje, a brunet czegoś takiego nie lubił. Co prawda w żaden większy sposób mu to nie przeszkadzało, ale wolał od razu wiedzieć, iż komuś jego gra się podoba, mimo że pewnie skomentowałby to jedynie cichym pomrukiem albo beznamiętnym przytaknięciem.
Bez najmniejszego zawahania usiadł przy największym instrumencie, podnosząc klapę i z początku jedynie ledwo co muskając białe klawisze, zanim znalazł dla siebie dogodną pozycję, w której mógłby spędzić najbliższe kilkanaście minut. Ot, zamierzał zagrać koncert sam dla siebie, skoro większa część szkoły i tak była zajęta nauką, a przynajmniej powinna.
Zmarszczył na chwilę czoło, zastanawiając się jaki właściwie utwór chce zacząć, aż w końcu zdecydował się na jedną z sonet Beethovena, która chodziła mu gdzieś tam w odmętach głowy, jednak i tak nie był w stanie jej zapomnieć. Po sali zaczęły rozchodzić się pierwsze dźwięki, aż wreszcie niby to pojedyncze odgłosy zaczęły układać się w całość. Nie musiał nawet patrzeć na swoje dłonie, żeby wiedzieć co dalej. Tak jakby muzyka płynęła właśnie spod jego palców, a sam fortepian był jedynie dodatkiem. Sam siebie wprowadzał w delikatny trans, który pozwalał skupić mu myśli w całość i uspokoić swoją chaotyczną podświadomość, którą praktycznie tylko w takich momentach mógł w pełni kontrolować.
Powrót do góry Go down
Jude
Introwertyk



Liczba postów : 9
Godność : Justin Carter

PisanieTemat: Re: Sala muzyczna   Czw Mar 24, 2016 9:04 pm

Właściwie Jude nie widział nic irytującego w sporadycznych zaczepkach nauczycieli, którzy szukali w uczniach szybszego sposobu załatwienia swoich drobnych zadań.
"Oho, Carter, dokąd się tak śpieszysz? Czy mógłbyś...?"
Jaaaasne. Nie ma problemu, profesorze.
Tyle że padanie taką ofiarą kilka razy pod rząd tego samego dnia, musiało już o czymś świadczyć. Czyżby zrównoważona i obowiązkowa postura chłopaka dawała o sobie znać? Może takie cechy były szybko wyłapywane przez czułe nosy szkolnego personelu?
W każdym razie, jakiekolwiek próby grzecznej odmowy pod pierwszym lepszym pretekstem nie przyniosły skutku, gdy nauczyciel muzyki wyparował nagle, znikając sprzed oczu Justina z wdzięcznym, ale i sprytnym uśmiechem. Najwyraźniej chłopak musiał po prostu pójść po te zostawione w sali muzycznej papiery i odnieść je grzecznie do sekretariatu. Mógł zignorować prośbę, ale z drugiej strony był świadomy skłonności mężczyzny do ucierania nosa tym, którzy nie wykazywali się wobec nieco lojalnością.
Tym oto sposobem, z wyraźną niechęcią w ruchach, skierował się do gmachu budynku, omijając dobrze znane mu ściany. Już kilka metrów przed drzwiami sali muzycznej był w stanie wyłapać dźwięki fortepianu. Zatrzymał się na moment, pozwalając sobie na wstępne rozeznanie w sytuacji. Z tego co wiedział, nie odbywały się tam aktualnie żadne zajęcia grupowe. Więc zapewne ma do czynienia z samotnym muzykiem.
Niewiele myśląc, otworzył cicho drzwi, rozglądając się po pomieszczeniu, a gdy jego wzrok natrafił na plecy delikwenta, przyjrzał mu się, postanawiając nie przerywać mu jednak gry. Bez słowa wszedł do środka, przesuwając beznamiętnym spojrzeniem po reszcie mebli, choć tych było tu mało. Właściwie tylko jedna szafa i biurko, w którym można było trzymać dokumenty.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala muzyczna   Wto Mar 29, 2016 8:54 pm

Mogłoby się wydawać, że nic nie wyciągnie Włocha z transu, w jaki wchodził, kiedy zaczynał grać, a jednak był bardzo podatny na wszystkie czynniki z zewnątrz, których on sam nie był winien. Stąd też od razu zwrócił uwagę na otwierające się drzwi, jednak z początku nawet nie spojrzał w tamtą stronę. Dopiero po chwili postanowił to zrobić, od razu skupiając swoje stanowcze spojrzenie na intruzie. Jakby automatycznie przestał grać sensowną melodię, naciskając losowe klawisze, które akurat nasunęły mu się pod palce, nim w końcu zdecydował się zabrać do siebie obie dłonie.
- Chłopak na posyłki, hm? – rzucił beznamiętnie, choć nie miał na celu urażenia osobnika, którego nawet ledwo kojarzył. Od razu domyślił się, że musi być z młodszego rocznika, bo tylko z nim miał problem, jeśli chodziło o zapamiętanie twarzy.
Valentino nie pozwolił zbyt długo ciszy wypełniać pomieszczenie, jakby dalszą grą chciał nawet uciszyć bruneta albo raczej nie pozwolić mu dojść do słowa, który raczył naruszyć jego spokój i to nie z własnej woli. A może z własnej? Tego nie wiedział. Kontynuował poprzednią sonatę, już bez zbędnego brzdękania, choć teraz nie wczuwał się aż tak mocno w grę. Zachowywał się przy tym trochę tak, jakby właśnie komuś pokazywał jak leci pewna melodia. Bo chwalić się swoimi umiejętnościami to on nie planował, ale każdy mógł to odebrać jak chciał.
Podniósł głowę jak i wzrok znad własnych dłoni, po czym skupił spojrzenie ciemnych tęczówek na okularniku, kończąc w końcu utwór, który i tak skrócił o połowę. Aby ułatwić sobie obserwację chłopaka, odwrócił się bardziej w jego stronę, jednak w tym wszystkim co robił nie był zbyt nachalny. Jakby to robił ze zwykłej ciekawości, a nie dlatego żeby narzucić mu się z własną osobą. Może i tak rzeczywiście było.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala muzyczna   Pon Maj 02, 2016 12:20 pm

/Jude nie ma koło miesiąca czasu na forum, więc przyjmuję, że Was tutaj nie ma, tak.

Czy nie ma nic lepszego niż zasłużony odpoczynek zaraz po zajęciach? Tak, Amir właśnie skończył zajęcia szkole, kiedy to całkiem przypadkowo znalazł się w sali muzycznej. Właśnie oczekiwał przyjazdu swojego szofera, który go odbierze ze szkoły i zawiezie do domu. Tam spokojnie przygotuje się na zajęcia dodatkowe, uprzednio poświęcając trochę czasu na zabawę ze swoimi zwierzakami. Koniec końców nimi trzeba się opiekować. Karmić, wychodzić na spacer, zabawiać. To wszystko się mnoży, kiedy ktoś ma zoo w domu. I takim przypadkiem jest nikt inny jak książę.
Wszedł do sali spokojnym krokiem, rozglądając się na boki. W ten sposób oceniał, czy w sali jest ktoś jeszcze poza nim. Na szczęście nikogo takiego nie było. Nieco pewniejszym krokiem podszedł do jednego z ulubionych instrumentów Amira. Było to nic innego jak potężny, czarny fortepian. Kiedy znalazł się przy nim, ledwo zauważalnie uśmiechnął się do siebie. Zdjął czarną torbę szkolą z ramienia, którą położył koło jednej nogi instrumentu, by niewiele później przy nim zasiąść. Tak, miał ochotę właśnie na nim zagrać. I tak musi czekać około 15 - 20 minut na to aż jego szofer przyjedzie pod placówkę. Co mu szkodzi przez ten czas pochłonąć się w muzyce? No nic.
Podniósł klapę, tym samym ujawniając białe i czarne klawisze instrumentu. Od razu wiedział, co miał ochotę zagrać. Nie musiał się nad tym zastanawiać tysiąc sekund, marszcząc przy tym brwi. Palce same popłynęły, stopy na pedałach również. Był to utwór G Minor Bach. Idealnie odzwierciedlał duszę Amira. Teraz tylko słuchał własnej gry, nie popełniając żadnego błędu w swojej grze. Wszystko było dopracowane, idealne. Płynne i przejrzyste, jakby na fortepianie grał profesjonalista, a nie dzieciak. No cóż, wiele lat gry robiło swoje. Dodatkowo kochał klasyczną, poważną muzykę. Po prostu otwierał swoją duszę na muzykę. Czy ją kochał? I to jeszcze jak.
Powrót do góry Go down
Takara |Jason| Fujishima
Plotkarz



Liczba postów : 27
Godność : Fujishima Takara

PisanieTemat: Re: Sala muzyczna   Pią Maj 06, 2016 8:20 pm

W głosie młodej dziewczyny dało się usłyszeć nie tyle nutkę niecierpliwości, ale i swego rodzaju uprzejmą przyganę, podobną do tych, które stosuje się wobec małych dzieci.
- Violetto, nie mamy czasu na odpoczynek. Jeśli się nie pospieszymy, będziemy w tyle z harmonogramem, bardzo cię proszę.
- Tak panienko, najmocniej przepraszam! - służąca ukłoniła się pospiesznie, zbierając pokrowiec z ziemi korytarza. Zaraz wzięła go pewniejszym ruchem, drepcząc za zmierzającą przed siebie dumnym krokiem Addilyn. Nie patrzyła zbytnio na mijających ją ludzi, jedynie poszczególnych - tych, których znała i wiedziała, że powinna ich zauważać - witała praktycznie niedostrzegalnym kiwnięciem głowy. Doskonale wiedzieli, że nie powinni się zatrzymywać na pogawędkę. W oczach dziewczyny widać było nieznaczne napięcie spowodowane opóźnieniem. Zaledwie dwie minuty, a tak wiele mogły zmienić w jej planie dnia.
W końcu kiedy dotarła pod salę, usłyszała płynne dźwięki fortepianu, na którym widocznie ktoś już grał. Z reguły ktoś normalny winien się zawahać, stwierdzając że być może pomieszczenie jest już zajęte przez kogoś innego. Z pewnością nie była to jednak Addilyn. Violetta otworzyła przed nią drzwi, by mogła przekroczyć próg. Nie odezwała się jednak, wpatrując w milczeniu na grającego na fortepianie chłopaka. Tę osobę kojarzyła aż nazbyt dobrze. Mimo to nie odezwała się ani słowem, machając delikatnie dłonią na służącą, która pospiesznie, choć niemalże bezdźwięcznie udała się w to samo miejsce co zawsze, wyciągając z pokrowca harfę. Był to instrument na tyle niestandardowy, by do utrzymania swoich umiejętności, Addilyn potrzebowała codziennych ćwiczeń. Na razie trzymała się jednak zasad uprzejmości, czekając aż książę skończy grać swój utwór, nie odzywając się nawet słowem. W końcu nie chciała mu przeszkodzić w połowie, choć i tak istniało prawdopodobieństwo, że zrobiła to samym swoim pojawieniem się.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala muzyczna   Pon Maj 23, 2016 2:27 pm

Pośpiech był niezdrowy i on to wiedział aż za dobrze. Dlatego nigdy nie dopuszczał do podobnych sytuacji, by musiał się gdzieś śpieszyć. Nie lubi tego. U niego wszystko musiało być idealne. Wiedział, kiedy mógł sobie pozwolić na chwilę swobody i łamanie reguł, a kiedy nie.
W tym wypadku pośpiech był zbędny. Musiał czekać, dlatego zajął się grą. Nie sądził jednak, że ktokolwiek będzie miał na tyle śmiałości, aby zepsuć mu tą samotną chwilę swoją obecnością. Nie musiała nic mówić. Jej osoba już spowodowała grymas na twarzy Amira, niemniej nie była wstanie go zobaczyć. Na spokojnie skończył grany utwór, nie mogąc się w niego wczuć jak na samym początku. Ale czy ktoś to zauważył? Otóż nie.
Kiedy skończył grać, wstał z miejsca siedzenia, zamykając za sobą klapę. Teraz już nie miał ochoty grać, choć przez dłuższy moment chciał zagrać jeszcze jeden utwór od Chopina. Kobieta skutecznie odebrała mu chęci do jakiejkolwiek gry. Widać nie miał szczególnej ochoty na obecność drugiego człowieka, ale starał się tego nie okazywać. W zasadzie niewiele dało się po nim widzieć oprócz oziębłej obojętności.
Przyłożył prawą dłoń do lewej piersi, delikatnie kłaniając się w stronę Panienki.  Nie uśmiechnął się natomiast, bo po prostu nie miał na to ochoty. Co z tego, że kultura nakazywała? Był wśród normalnych ludzi, dlatego bycie podobnym do nich to nic strasznego. Chociaż...?
- Witam panienkę - zwrócił się od niej dojść oficjalnie, tylko dlatego, że również miała tytuł księżnej. Co prawda daleko jej było do tronu w porównaniu do Amira, niemniej grzeczności zmuszała go do podporządkowania się pewnym regułom -  Co Cię tu sprowadza? - spytał już mniej oficjalnie, zabierając dłoń z piersi, zaś torbę, którą chwilę temu położył na ziemi, z powrotem założył na ramię. Patrzył się na nią uważnie, odchodząc od ukochanego instrumentu, oczekując odpowiedzi od księżnej. Wcale kątem oka nie widział jak jej służącą przygotowuje instrument do grania, wcale.
Nie czekał na jej odpowiedź. Nie chciał przeszkadzać dziewczynie w ćwiczeniach, dlatego zabrawszy swoją torbę, usunął się z sali, żegnając się z księżną i na świeżym powietrzu oczekiwał swojego szofera. Jak przyjechał, zawiózł go do domu.

z/t
Powrót do góry Go down
Takara |Jason| Fujishima
Plotkarz



Liczba postów : 27
Godność : Fujishima Takara

PisanieTemat: Re: Sala muzyczna   Pon Lip 25, 2016 4:53 pm

Dygnęła wdzięcznie, w odpowiedzi na jego przywitanie. Uprzejmy uśmiech wyrysował się na jej ustach, gdy w końcu rozchyliła je nieznacznie, by wypowiedzieć dwa proste słowa.
- Witaj książę. - choć niektórzy z klas B mogli wykazywać się ignorancją i nieznajomością księcia Amira, Addilyn nie miewała podobnych problemów. Nie znała go osobiście. Niemniej zdążyła już zapoznać się z jego formalną osobą, którą prezentował podczas bali. Zauważyła, że jej pojawienie się, faktycznie wiązało się z opuszczeniem przez niego sali. W końcu ćwiczenie w towarzystwie byłoby raczej uciążliwe, mimo to ledwo powstrzymywała się od karcącego spojrzenia skierowanego w stronę Violetty, która winna była zarezerwować dla niej wcześniej pustą salę.
- Każdy muzyk winien ćwiczyć swe palce, jeśli chce w pełni sprawnie posługiwać się instrumentami muzycznymi. - powiedziała łagodnie, dygając raz jeszcze, gdy opuścił pomieszczenie. Zwróciła się w stronę służki, zakładając ręce na biodrach.
- Violetto, ile razy mam powtarzać, że powinnaś uprzednio zarezerwować pomieszczenia?
- Wybacz mi, panienko.
- Postaraj się, by podobna sytuacja więcej się nie powtórzyła. Nie chcę, gdy książę Amir narzekał na brak wychowania ze strony rodziny Langley. Czy to jasne?
- Tak panienko.
- Doskonale. Możesz sobie zrobić przerwę. - odprawiła ją krótkim ruchem dłoni, samej zasiadając do harfy. Przez chwilę wpatrywała się ze skupieniem w nuty, nim w końcu jej długie, szczupłe palce zaczęły muskać delikatnie każdą ze strun, wypełniając pomieszczenie spokojną, piękną muzyką. Pełnia skupienia, ale też spokój, który ją ogarniał przy dźwiękach anielskiego instrumentu, pomagał jej się w pełni zrelaksować po ciężkim dniu. Widziała kątem oka jak Violetta opuszcza pomieszczenie, prawdopodobnie po to by udać się do kafeterii. Zwykle tak robiła, gdy Addilyn oddawała się swojemu treningowi.
Niesamowita krytyka jaką obdarzała samą siebie, zmuszała ją do powtarzania utworu od samego początku wielokrotnie, nim w końcu otrzymała zadowalający ją rezultat. Nie zerkała na wiszący na ścianie zegar. Nie musiała tego robić, doskonale wiedząc że moment w którym drzwi cichutko skrzypnęły, a jej służka ponownie zajęła miejsce u jej boku, był ten w którym czas dobiegł końca.
- Koniec lekcji, panienko.
- Doskonale. Przekaż proszę mojemu ojcu, że będę potrzebowała nauczyciela, który podszkoli moje umiejętności. - wstała z miejsca i poprawiła swoją suknię, czekając aż Violetta wszystko spakuje. Dopiero wtedy poczekała, aż służka otworzy jej drzwi i opuściła salę muzyczną, pytając o dalszy harmonogram.

zt.
Powrót do góry Go down
 
Sala muzyczna
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Sala Wejściowa
» Sala lustrzana
» Sala Przyszłości
» Kosmiczna sala
» Sala treningowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Tereny Riverdale :: 
Gmach szkoły
-
Skocz do: