IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

 :: 

Riverdale City

 :: 

Zachód

 :: 

Parki

Share | 
 

 Charleson Park [SW]

Zobacz poprzedni temat
 
Zobacz następny temat
 
Go down
 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
Kamira Evergreen

avatar
192
#Młodzież
Studentka
192


   
Pią Kwi 13, 2018 9:24 pm
       
Nagle Kamirą coś lekko szarpnęło i zaraz ktoś ją lekko ściskał za dłoń. Dziewczyna ściągnęła brwi nie rozumiejąc co tu się wyprawia i podążyła wzrokiem od cudzej dłoni do ramienia i aż do twarzy, po czym lekko przekręciła swoją głowę wciąż czekając na wyjaśnienie od nieznajomego. Lekko szarpnęła dłonią próbując ją odzyskać na własność, ale chłopak mówiąc coś strasznie szybko wlepił w nią błagalne spojrzenie i dziewczyna trochę zgłupiała. No dobra nie oszukujmy się, zgłupiała bardzo, bo chłopak nie dość, że był przystojny to jeszcze chamsko to bezczelnie wykorzystywał, a ona zupełnie nie umiała zachować się w takich sytuacjach i momentalnie czerwieniała na twarzy speszona.
Zamrugała kilkakrotnie i zamiast odpowiedzieć na jego słowa, tylko przytaknęła, a wtedy on się zaśmiał jak idiota, co sprawiło, że jej brwi powędrowały do góry. Czemu tak się śmieje, co jest z nim? Zgodziła się, bo coś zaczął syczeć o karetce, a tych ostatnio miała dość. Zaraz, zaraz... syczeć....
Kamirę nagle jednak jakby piorun trzasnął.
- HEJ TO TY NA MNIE NASYCZAŁEŚ W HALLOWEEN! - Trzeba wiedzieć, że dziewczyna kiedy się się emocjonowała, to traciła kontrolę nad tym jak głośna jest.
Powrót do góry
 
Go down
[MG] Koss

avatar
486
#Postać Specjalna
Prezenter telewizyjny / Zwiadowca
486


   
Pon Kwi 16, 2018 8:52 pm
       
Widząc wyraz niezrozumienia u swojej "ofiary", zaczął się zastanawiać, czy nie trafił przypadkiem na jakąś ćpunkę. A może miała autyzm? Zresztą, bez różnicy, niech tylko pozwoli mu się na chwilę zakamuflować i wszystko będzie w porządku.
Niestety, życie jak zwykle okazało się przewrotne. Dziewczyna go poznała i postanowiła obwieścić to światu w niezwykle głośny sposób. To nie tylko odstraszyło Kossa na tyle, że aż od niej odskoczył, ale również zwróciło uwagę trzech typków, którzy go ścigali. I chociaż rozumem nie grzeszyli, to szybko rozpoznali "tego kitajca".
- Tam jest!
No i cały plan w pizdu.
Koss rozejrzał się, analizując sytuację. Trzech na jednego, marne szanse. Kamira nie wyglądała na taką, co może ewentualnie pomóc. Tak samo kobieta z dzieckiem w wózku, która na widok tej sceny zaczęła się szybko oddalać. Pozostawała grupka dziadków, którzy tak się przejęli grą w karty, że nawet nie zwrócili uwagi na zamieszanie. Nie, oni też odpadają. Znikąd pomocy.
Japończyk westchnął i odchylił lekko głowę. Hikari do za to zabije.
Trzech gości podeszło już wystarczająco blisko, aby poczuć się pewnie, więc zaczęli się uśmiechać, prezentując karykaturalne wręcz braki w uzębieniu i uderzać pięściami w otwartą dłoń, co jasno sugerowało ich zamiary.
- No co jest kitajec? Po co ci się zachciało przylatywać do naszego miasta, co? Trzeba było...
Nagle przerwał, osłupiały, wpatrując się w lufę pistoletu wycelowaną w swoją stronę. Koss miał zacięty wyraz twarzy.
- No już, panowie, wypierdalać stąd - polecił im, a potem spojrzał na Kamirę. - Wyciągnij telefon. W razie czego dzwon na policję.
Koledzy jednak wyraźnie nie byli przekonani do swoich idei aż tak mocno.
- Nie no, na spokojnie. Nie szukamy problemów. Chodźcie chłopaki, idziemy.
I faktycznie sobie poszli. Koss odprowadzał ich spojrzeniem, a potem odetchnął głośno i schował broń. Dobrze, że dali się nabrać, bo nie była nawet odbezpieczona. Nie mógł sobie pozwolić na strzelaninę w parku.
Rozejrzał się wokół siebie. Zbyt wielu świadków.
Wyciągnął fałszywą odznakę, którą zaczął machać na prawo i lewo, aby wszyscy grzecznie pomyśleli, że jakimś cudem reprezentuje kanadyjską policję. Na szczęście nikomu nie chciało się zbyt wiele myśleć na ten temat i brali takie rzeczy na wiarę. Nie takie sytuacje widziało się w telewizji, co?
Wreszcie spojrzenie Kossa spoczęło na Kamirze.
- Dyskrecja to nie jest twoją mocna strona, co? - Zagadnął ironicznie, ale z lekkim wyrzutem, chowając odznakę.
Powrót do góry
 
Go down
Kamira Evergreen

avatar
192
#Młodzież
Studentka
192


   
Wto Cze 19, 2018 11:53 pm
       
Kiedy się tak na nią gapił, miała nieodparte wrażenie, że on ją uważał za debilkę, albo jakoś blisko tego określenia. Jednak chłopak chyba wystraszony jej rozemocjonowaniem, odskoczył, więc w pewien sposób pozbyła się problemu. Gorzej, że wtem postanowiły nadbiec 3 inne problemy i to w dodatku ani przystojne, ani inteligentne, ani... cokolwiek.
Ruchy Kamiry stały się ostrożniejsze i powolne, bo dziewczyna sama nie wiedziała jak zareagować na tę sytuację, mimo że rodowici Kanadyjczycy z dziada pradziada nie interesowali się chyba nią w ogóle, a raczej tym Azjatą.
Kitajec? Więc o to ta cała awantura. Dziewczyna lekko zmarszczyła brwi, jakby niezadowolona z czegoś. Patrząc na ich twarze, była zaskoczona i na swój sposób pod wrażeniem, że w ogóle znali takie słowo. Mimo wszystko dziewczyna chciała jakoś pomóc chłopakowi w tej sytuacji i pomimo strachu przed obleśnymi typami, sięgnęła po rękaw Kossa z zamiarem wymyślenia jakiegoś planu w trakcie. Tyle że wtedy jakby znikąd pojawił się w jego dłoni pistolet, na co dziewczyna zamarła, teraz już nie na żarty przestraszona. Dostała polecenie od niego i nawet sięgnęła po telefon, jednak wcale nie czuła się gotowa do pomocy, bo właściwie nie wiedziała komu miałaby pomagać. Dzwonić po karetkę, że obili Azjatę, czy dzwonić na policję, że w parku biega psychopata z pistoletem w ręku. Nie tylko na nią tak zadziałał pistolet, bo mężczyźni oddalili się równie szybko jak się pojawili tutaj, chyba nie zbyt chętni, by udowadniać swoje racje.
Kamirze wyrwało się westchnienie, trochę brzmiące jak ulga. Co tu się właściwie dzieje w tym parku? Ona tu przyszła właściwie bez celu, tak poszwendać się, a tu jakiś czeski film. Wtedy chłopak zaczął machać odznaką przed gapiami, w tym nią, wiec powiedzmy, że to ją trochę uspokoiło, teraz przynajmniej jej nie zastrzeli tutaj. Chociaż nie wyglądał dla niej na policjanta... przecież był na imprezie Halloweenowej, gdzie była głównie banda dzieciaków. Zorientowała się, że dalej trzyma go za rękaw więc szybko puściła i schowała ręce do kieszeni kurtki. Spojrzała na niego z wyrzutem, wciąż pewnie obrażona za to, że w tej całej akcji czuła się jak czubek, a jeszcze brak dyskrecji jej zarzuca.
- Twoją chyba też nie, skoro gania Cię po parku banda osiłków i musisz używać bezbronnych dziewczyn jako osłony. - Pffff.
Powrót do góry
 
Go down
[MG] Koss

avatar
486
#Postać Specjalna
Prezenter telewizyjny / Zwiadowca
486


   
Sro Sie 01, 2018 6:59 pm
       
Życie, życie jest nobelon, raz przyjazną, a raz wrogą. To mógłby zanucić w tej chwili Koss, gdyby tylko jakimś cudem znał tę melodię. Niestety w ostatnim czasie nie oglądał polskich tasiemców, więc pozostało mu tylko spojrzeć na rękaw namiętnie miętolony przez Kamirę, co miałoby mu w jakiś zagadkowy sposób pomóc. Kurde, może powinien mocniej zdać się na improwizację, a nie tylko machać bronią, jak za każdym razem, kiedy wpadał w tarapaty. Dobrze, że nikt tutaj nie wpadł na to, że policjant zachowałby się nieco inaczej w tej sytuacji.
Inaczej mogło być jednak z przedstawicielką płci pięknej, która właśnie wbijała w niego oburzone spojrzenie. Ona go znała i w sumie dosyć łatwo mogła dojść do tego, że wcale nie reprezentował on organów pilnujących przestrzegania prawa wśród obywateli. Ba, widziała go nawet na tej głupiej imprezie. Niby to niczego nie wykluczało, ale jeśli potrafi dodać dwa do dwóch...
- Widać, że nigdy nie byłaś ofiarą agresywnego rasizmu - odpowiedział, wzruszając ramionami. -  Ja na szczęście byłem, dlatego mam w zanadrzu fałszywą broń i odznakę - uśmiechnął się przy tym łobuzersko, jak dzieciak, który wywinął właśnie super kawał. Oby to łyknęła.
-  A tak w ogóle, to nie miałaś być osłoną, tylko kamuflażem. I gdybyś tylko się nie wydzierała jak prosiak w masarni, to mogłoby się udać. No, ale już po sprawie.
Odetchnął głęboko i poprawił koszulę, zastanawiając się, czy ktokolwiek jest w stanie łyknąć taki kit. Najlepszy sposób nie dać się ludziom namyśleć. Jeśli dostaną kilka sekund i zaczną dedukować, coś się może z tego wykluć.
Spojrzał na Kamirę, a w jego głowie już rodził się plan jak temu zapobiec.
Przybranie odpowiedniej postawy, skruszone spojrzenie, strapienie widoczne na twarzy.
- Rany, wybacz - zaczął odwracają się znów w jej stronę. - Trochę jestem poddenerwowany tym... zajściem i stąd te odpowiedzi. Przecież to nie twoja wina, a jeszcze prawie oberwałaś z mojego powodu - nutka żalu w głosie, dwie szczypty pokory - hej, znam fajną budkę niedaleko, sprzedają tam dobrą lemoniadę albo lody. Tak w ramach zadośćuczynienia, co ty na to? Ja stawiam oczywiście - dodajmy do tego firmowy uśmiech numer pięć i powinno być wszystko w porządku.
Powrót do góry
 
Go down
Anastasia Isaure Serpent

avatar
92
#Uczennica Riverdale High School
Szkolna Gwiazda
92


   
Sob Wrz 08, 2018 9:43 pm
       
Dzień trwał dalej, a ich walka z wiatrakami w postaci joggingu na zewnątrz nie wyglądała na wygraną. Właśnie minęli kilkuosobową grupkę, którą pouczyli, że nie powinno karmić się kaczek chlebem, jednak ich rada została całkowicie zignorowana.
- Skoro za pierwszym razem nie zareagowała na komentarz o chlebie, dlaczego mnie tam pociągnąłeś? – westchnęła Ana, zerkając na Dakotę z suchym wyrazem twarzy. – Widać, że nie chciała z nami rozmawiać. A przynajmniej miałam takie wrażenie.. – problem polega na tym, że Ana zawsze ma takie wrażenie, z kimkolwiek nie miałaby zacząć rozmowy. Biedna dziewczyna nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, jak bardzo się zawsze odizolowywała. Dakota był właściwie jedyną osobą, przy której chociaż trochę się otwierała. Ale i to przyszło z czasem.
Powrót do góry
 
Go down
Dakota Lowe

avatar
278
#Student Chemii
Introwertyk / Uczeń Stypendialny
278


   
Sob Wrz 08, 2018 10:17 pm
       
Jogging w gruncie nie był ulubionym zajęciem Dakoty of all time, aczkolwiek bieganie po terenach takich jak parki, które w Riverdale City były bardzo dobrze traktowane, remontowane i nasycone zielenią, nieco ubarwiało rutynę.
Widok oczywiście byłby dla niego przyjemniejszy, gdyby miał ze sobą swoje bajeranckie okulary, które naprawiały jego nienormalnie działające czopki w oczach.
Możliwe, że się wycofała, bo była wystraszona, że dwójka nieznajomych ją poucza o zwyczajach żywieniowych dzikich kaczek, Ana. ─ mówiąc, zwolnił bieg zdyszany, zaraz wracając do chodu. Trzęsły mu się kolana po takiej dawce ćwiczeń, a jutro, cholera, taekwondo. ─ Wlepią jej mandat najwyżej. O ile daje się za to mandaty, bo chyba teraz pojechałem za bardzo. Pouczenie chociaż.
Powrót do góry
 
Go down
Anastasia Isaure Serpent

avatar
92
#Uczennica Riverdale High School
Szkolna Gwiazda
92


   
Sob Wrz 08, 2018 10:25 pm
       
Sama Ana nie do końca dowierzała, gdy zaproponował jeszcze niedawno „Ej, Ana, chodź pobiegamy”. I na dodatek, że tak nalegał. A teraz biedny nie dawał rady. Gdy chłopak tylko zwolnił do chodu, ona całkiem przystanęła, odwracając się do niego przodem.
- Wszystko w porządku? Chcesz wody? – wiedziała, że jest średnio przyzwyczajony do ćwiczeń wytrzymałościowych, dlatego nie zamierzała go teraz poganiać. Ale można chociaż trochę go podenerwować, prawda? Ha-ha! – Co, nie dajesz rady z malutką dziewczynką? – zaśmiała się, wyciągając do niego butelkę z wodą. – Chodź, usiądziemy. – wskazała pobliską ławeczkę, na którą przyjemny cień rzucała wysoka wierzba. Pociągnęła go tam, wygodnie się usadawiając.
Powrót do góry
 
Go down
Dakota Lowe

avatar
278
#Student Chemii
Introwertyk / Uczeń Stypendialny
278


   
Sob Wrz 08, 2018 10:56 pm
       
Zgiął się lekko, opierając ciężar ciała na swoich udach i wziął ze trzy głębokie oddechy, zanim się wyprostował całkowicie.
Malutka dziewczynka ma mniejszy ciężar do niesienia. Kurczak z rana mi ciąży. ─ parsknął śmiechem, biorąc od niej butelkę wody i pijąc, dał się pociągnąć na ławkę, na której usiadły ich zacne tyłki. ─ I spaghetti z obiadu. I cheeseburger."I sałatka, którą Ci ukradłem".
Może nie wyglądał, ale wpierdalał dwa razy tyle, ile sam ważył. I gdzie to wszystko się podziewało? Ani wszerz, ani wzwyż, on chyba wysyła tę energię do kosmosu. Żeby NASA nie zleciło pokrojenia go na rzecz rozwoju nauki. Chociaż może oddałby swoje zwłoki na jakiś uniwersytet.
Powrót do góry
 
Go down
Anastasia Isaure Serpent

avatar
92
#Uczennica Riverdale High School
Szkolna Gwiazda
92


   
Sob Wrz 08, 2018 11:07 pm
       
Pokręciła głową:
- A, no tak. Wcale nie muszę też wkładać siły w to, żeby się unosić i w ogóle. – gdy już usiedli, oparła się o ławkę, nieco bardziej prostując.
- Trzeba było tyle nie jeść. – czasami naprawdę nie dowierzała, ile ten chłopak potrafi w siebie wcisnąć, a jednocześnie nadal być głodnym. Jakaś supermoc, naprawdę. – Tak przy okazji.. Zjadłeś tę moją sałatkę, co nie? – westchnęła, kierując na niego wzrok – Bo nie było jej w lodówce. - dobrze wiedziała, w jaki sposób sałatka zniknęła, gdy nie patrzyła, jednak chciała zobaczyć reakcję Dakoty.
A-a. Nie oddałaby jego zwłok obcym ludziom do krojenia :c
Powrót do góry
 
Go down
Dakota Lowe

avatar
278
#Student Chemii
Introwertyk / Uczeń Stypendialny
278


   
Sob Wrz 08, 2018 11:14 pm
       
Skarbie, większe, szersze ciała spotykają się z większym oporem powietrza, który hamuje ich ruch. Grawitacja w moim i w Twoim przypadku ma taką samą wartość, w przybliżeniu 10 metrów na sekundę kwadrat. ─ jest jebnięty, proszę nie zwracać uwagi.
I ten wywód kosztował go trochę, więc zaraz nawodnił się, wyciągając nogi przed ławką, a żeby jakaś babuszka się o nie potknęła. Nie no, nie, co najwyżej jakieś nieuważne dziecko.
Sałatka? Ah... ta sałatka... Tak stała samotna, to ją przytuliłem. ─ zaśmiał się, odgarniając sobie włosy w tył. Jego oddech już był w normie.


Ostatnio zmieniony przez Dakota Lowe dnia Sob Wrz 08, 2018 11:31 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
 
Go down
Anastasia Isaure Serpent

avatar
92
#Uczennica Riverdale High School
Szkolna Gwiazda
92


   
Sob Wrz 08, 2018 11:23 pm
       
„Клянусь Богом, jeżeli jeszcze raz kiedyś coś powie o grawitacji, to zrobię z niej na nim użytek” przeszło ukradkiem przez głowę Any, kiedy od niechcenia przy wywodzie Dakoty spojrzała w niebo, przewracając oczyma. Korzystając z chwili spokoju, rozpuściła swoje włosy, chowając gumkę do nich do kieszeni spodenek. Zdecydowanie bardziej wolała taką fryzurę. Mimo, że często była nieporęczna. O, czy usłyszała coś o sałatce? ..no, sprzedaj nam tę piękną historię, Dakota.
- Coś tak czułam. To teraz kupisz mi nową po drodze do domu.


Ostatnio zmieniony przez Anastasia Isaure Serpent dnia Nie Wrz 09, 2018 12:30 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
 
Go down
Dakota Lowe

avatar
278
#Student Chemii
Introwertyk / Uczeń Stypendialny
278


   
Sob Wrz 08, 2018 11:31 pm
       
Może być, kupię. ─ sponsorowanie czegoś Anie to uczucie porównywalne do tego, jak dziecko cały rok wstrzymywało się od przylepiania gum do włosów koleżanek i dostało w końcu Xboxa pod choinkę.
Oczywiście udawał, że mu nie zależało, ale w rzeczywistości nie gardził. To on tu jest mężczyzną, on powinien kupować jej pierścionki, zabierać na drogie wakacje w egzotyczne miejsca i upijać najdroższym alkoholem, jaki udało mu się dostać. Ale tego nie robił, bo był biedakiem. Niech tylko ta Serpent zobaczy, zbije fortunę na krzemie w chemii organicznej. W czasie tych wewnętrznych dywagacji przeczesał jej palcami włosy, układając na jej plecach pasmami.
Powrót do góry
 
Go down
Anastasia Isaure Serpent

avatar
92
#Uczennica Riverdale High School
Szkolna Gwiazda
92


   
Nie Wrz 09, 2018 12:38 am
       
Zerknęła na niego z delikatnym, ciepłym uśmiechem. O, kolejny aspekt, w którym Dakota jest jedyny - tylko jemu pozwalała dotykać swoich włosów nie licząc najbliższej rodziny oraz zaufanych fryzjerów, którzy zajmowali się nimi przed jakimikolwiek sesjami fotograficznymi. I szczerze mówiąc, lubiła, gdy to robił. Bo był przy tym bardzo delikatny i nie pamiętała sytuacji, gdy pociągnąłby ją za włosy boleśnie - chociażby i przez przypadek. A na pewno zapadłoby to jej w pamięć. Oparła się o niego lekko, odbierając na moment butelkę wody, z której pociągnęła mały łyk. Po chwili wyciągnęła świstek ze spodenek i wsadziła mu z wrednym uśmieszkiem banknot do kieszeni bluzy.
- Masz, kup sobie coś ładnego i mi sałatkę. - no jasne, że musiała mu dopiec. Nic nie poradzi, po prostu lubi się z nim droczyć, a ten niewinny zawód w jego oczach i reakcja na to wszystko jest warta gry o świeczkę. Spojrzała ciut w górę, w jego oczy.
Powrót do góry
 
Go down
Dakota Lowe

avatar
278
#Student Chemii
Introwertyk / Uczeń Stypendialny
278


   
Nie Wrz 09, 2018 9:33 am
       
Oddał jej butelkę bez zbędnych oporów, gdyż nie groziło to już śmiercią Lowe. Żarty. Nie umarłby od zwykłej aktywności fizycznej, nie by starym dziadem, żeby mu serce wysiadło. Zwyczajnie nie był typem długodystansowca.
...Ana, osłabiasz mnie. ─ aż zamknął oczy, łapiąc się wolną ręką za skroń, gdy ta włożyła mu zawiniątko do kieszeni. ─ Mam pieniądze ze stypendium.
Ona się nie nauczy, nie ma takiej możliwości; wpędzi go jeszcze w depresję ta sugar mommy. Łypnął na nią spod ręki masującej teraz czoło z ciężkim westchnięciem. Aż przed twarzą ujrzał wizję, jak za jakieś 10 lat on będzie zmywał gary w kuchni i niańczył dzieci, a Ana będzie wracała z pracy zmęczona i pójdzie się napić puszkę piwa przed telewizorem.
Uffff, dzięki Bogu ona nie pije piwa.
Powrót do góry
 
Go down
Anastasia Isaure Serpent

avatar
92
#Uczennica Riverdale High School
Szkolna Gwiazda
92


   
Nie Wrz 09, 2018 12:04 pm
       
Może i wiedziała, że biegi to nie konik Dakoty, ale przez bardzo króciutki moment nieco się przestraszyła, gdy tak dyszał. Ale teraz, gdy już siedzieli na ławce, a ona się o niego opierała, to uczucie z tyłu głowy znikło, kiedy jego oddech się uspokoił.
- No to je sobie miej, wpłać na lokatę, czy coś. Nie wiem. - no tak, Ana nie przywiązywała uwagi do pieniędzy, jakoś super jej na ich posiadaniu nie zależało, a skoro miała kogoś takiego, jak ten tutaj, to na pewno dużo bardziej skupiała się wydatkami na nim. Tylko dlaczego tak bardzo Dakocie przeszkadzało jej rozpieszczanie go? Niby rozumiała tę "urażoną dumę", jednak nie do końca ją to przekonywało.
- Nie marszcz się tak, zrobisz sobie zmarszczki. - pstryknęła go w czoło, prostując się i przestając na niego napierać swoim ciałem.
Powrót do góry
 
Go down
Sponsored content

#


   
       
Powrót do góry
 
Go down
 
Charleson Park [SW]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
     Strona 5 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
 Similar topics
-
» Park Promnitz
» Park Tiergarten
» Zrujnowany park
» St. James's Park

 :: 

Riverdale City

 :: 

Zachód

 :: 

Parki

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach
Skocz do: