IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pokój nauczycielski [SW]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Aiden
Mieszkańcy Vancouver
Bezrobotny

avatar

Liczba postów : 130
Godność : Aiden Striker

PisanieTemat: Re: Pokój nauczycielski [SW]   Sro Kwi 06, 2016 7:46 pm

- Traktuję wszystkich swoich uczniów tak samo. - zauważył zgodnie z prawdą. W końcu do każdego odnosił się z tym samym chłodnym dystansem, a nawet niewypowiedzianą w prost wyższością. Jasno określał swoje wymagania i w sposób surowy wymagał osiągania ich nie przyjmując do wiadomości jakichkolwiek wymówek motywowanych lenistwem czy też prywatnymi dramatami ucznia. - Tu obowiązują pewne zasady. Ja tylko uświadamiam ich o tym, że te istnieją i nie są kolorowe. Lepiej dla nich. Niech się uczą, że życie nie zawsze bierze pod uwagę ich słabości czy problemy. Potem będą mi wdzięczni. Szkoła to w końcu nie dom spotkań, a lekcje to nie kółko wzajemnej samopomocy. Jestem tu by uczyć, a nie poddawać analizie psychikę każdego szczyla z osobna. - Dodał, będąc pewnym swego. Naturalnie pobrzmiewała przez to wszystko pewna nuta hipokryzji, gdyż Aiden mimo iż jako służbista nie wykazywał się wyrozumiałością co do problemów swoich uczniów i ich samopoczucia, to sam często-gęsto pozwalał sobie na to by jego prywatne problemy miały wpływ na zajęcia. Jak miał gorszy humor to potrafił szukać dziury w całym, jak zaś lepszy - to również to robił by nieco połechtać swoje ego. Bo niestety, choć brzmiało to okropnie i żałośnie to właśnie lekcje były jedyną sytuacją w której posiadał kontrolę, władzę, posłuch. Całe czterdzieści pięć minut...świadomość, że przez ten czas idzie wszytko po twojej myśli, że każdą ewentualną przeszkodę mogłeś bez problemu wyeliminować była niczym narkotyk, którego w życiu Strikera wyjątkowo brakowało.
- Na chuj się pytasz skoro najwyraźniej doskonale się domyślasz? - Nie krył nawet oburzenia od momentu w którym zostali sam na sam w pokoju. - Polepszy ci się humor, jeśli ci przytaknę?  - Drgnęła mu brew w nerwowym tiku. Szkolna gwiazda i cieć w jednym pokoju rozmawiający o szkolnych wspominkach. Nie było to coś, czego Kanadyjczyk pragnął. Wręcz przeciwnie - Chcesz sobie połechtać ego czy też faktycznie jesteś ciekawy? - prychnął pogardliwie.
Powrót do góry Go down
Fabian Lerhmann
Mieszkaniec Vancouver
Mieszkaniec

avatar

Liczba postów : 127
Godność : Fabian Lerhmann.
Zgoda na Ingerencję MG : Nie.

PisanieTemat: Re: Pokój nauczycielski [SW]   Sro Kwi 06, 2016 8:20 pm

- Jasne. Co nie znaczy, że w dzień w dzień czują się jak gówno. Owszem, szkoła ma nauczyć ich wiedzy, ale nie tylko po to jest ta placówka. Mają się również nauczyć integracji, bo wierz mi, to jednak jest ważne w życiu. Nie każdy przepada za Twoim trybem życia, więc wybacz, ale Twoje argumenty brzmią mądrze, ale są inwalidą, zupełnie jak Ty - tutaj brodą wskazał na poszkodowaną nogę. Oboje mieli zupełnie inny pogląd na świat, co dało się wyraźnie zauważyć. On również nie szczędził w słowach. Wyjątkowo się zdenerwował. Nie przepadał za takimi sytuacjami, jednakże Aiden nie zostawiał mu wielkiego wyboru. Sam odzywał się do niego jakby ten był śmieciem - czasem musi odreagować to i ówdzie. I ten dzień właśnie nadszedł dzisiaj. Lerhmann również ma swoją dumę i będzie jej bronić jak lew. Poza tym, proszę. Nie każdy jest idealny, Striker. I sam nie jesteś ideałem piękna. Pierdolony hipokryta.
Zmarszczył nos w widocznym niezadowoleniu. Jego herbata powoli sięgała dna, nie zwracając na to, czy była ona gorąca czy nie. Nie miał problemu z piciem czy jedzeniem wrzących potraw, jakby zupełnie jego kupki smakowe były wypalone.
Uśmiechnął się do niego. Złośliwie, oczywiście. Uśmiech pełen sympatii teraz nie grał roli. Nie przy takiej napiętej atmosferze.
- Może? - napił się herbaty - Wiesz... Ja w dzień w dzień słucham Twoje kontrowersyjne docinki odnośnie moje osoby. Ty nie byłeś wstanie wytrzymać pięciu minut. Aż tak bardzo Cię one zabolały, Striker? - jeszcze mi powiedz, że zamienisz się w płaczącą pizdę, to ryknę ze śmiechu. Dodał w myślach, wlepiając przyszywające spojrzenie w stronę nauczyciela, odruchowo bujając się na krześle, na którym wygodnie się oparł.
Powrót do góry Go down
Aiden
Mieszkańcy Vancouver
Bezrobotny

avatar

Liczba postów : 130
Godność : Aiden Striker

PisanieTemat: Re: Pokój nauczycielski [SW]   Wto Kwi 12, 2016 4:37 am

- Jeżeli moje są inwalidami, to twoje przewracają się gdzie w grobie, Lerhmann. - Wyraźnie był niepocieszony porównaniem użytym przez biologa. Nie żeby uważał się za jakiegoś specjalnego z powodu kalectwa, jednak nigdy nie potrafił się w pełni zdystansować do takich docinek. Nie zawsze przecież chodził o lasce i mimo iż zachowywał się tak jakby się pogodził z obecnym stanem rzeczy to właściwie nigdy to nie nastąpiło. - Ta cała twoja integracja - Parsknął pogardliwie - Dorzuć gdzieś jeszcze hasła o przyjaźni i oddaniu, a będziesz brzmiał niczym lektor bajki dla dziesięciolatków, a życie to nie bajka. Uczysz ich jedynie naiwności. Tylko czekać i patrzeć, jak ich świat potem pochłonie. Chociaż może się mylę. W końcu większość tych bachorów śpi na kasie więc mają czym za tą naiwność płacić. - Miał swoje zdanie podparte życiowym doświadczeniem, zapewne tak samo jak biolog. Wątpliwe było to, że dojdą do porozumienia. Zresztą, to że najwyraźniej zmierzali do mniej lub bardziej zażartej konfrontacji nie było niczym niezwykłym. To działo się samo z siebie za każdym razem gdy się spotykali. Nieustannie. W końcu różniło ich wszytko, a jedynym wspólnym czynnikiem ich łączącym było miejsce pracy - nic poza tym.
-...Ty nie byłeś wstanie wytrzymać pięciu minut. Aż tak bardzo Cię one zabolały, Striker?
- Tsk - syknął uciekając wzrokiem w bok. Kawa nagle jakoś przestała mu za specjalnie smakować. To był ten moment w którym miał ochotę najzwyklej w świecie wyjść z pokoju. Fabian bowiem trafił w sedno sprawy. Łatwo mu przychodziło komentowanie innych, zwłaszcza zauważania w jego mniemaniu "błędów" u każdego prócz siebie. W naiwny sposób wybielał siebie, chowając woje niedoskonałości pod tymi należącymi do innych. Tchórz.
Odstawił kubek na blat z trzaskiem.
- Ktoś taki jak ty nie zrozumie. - Wycedził chłodno tym samym niemo przytakując na wszystkie zarzuty kierowane w jego stronę.
Powrót do góry Go down
Fabian Lerhmann
Mieszkaniec Vancouver
Mieszkaniec

avatar

Liczba postów : 127
Godność : Fabian Lerhmann.
Zgoda na Ingerencję MG : Nie.

PisanieTemat: Re: Pokój nauczycielski [SW]   Sro Kwi 13, 2016 7:25 pm

Złośliwy uśmiech trzymał się jego warg. Im dalej brnął w to nauczyciel, tym bardziej gubił się w tym co właśnie mówił. Rygorystyczne zasady nie zawsze się sprawdzają, a Aiden z doświadczenia powinien to doskonale wiedzieć. Taki pewny jest swoich słów.
- Skoro tak bardzo  jesteś pewien swojej tezy, to wspomnieniami wróć do czasów szkolnych. Jestem wręcz pewien, że nie przepadasz za tym okresem. Wiesz, że uczysz ich tego samego? Robisz ten sam błąd. Ale jasne, ja wiem, że Ty będziesz uważać, iż masz rację, a moje słowo jest gówno warte - w tym samym momencie weszła w biegu nauczycielka, aby coś wziąć. Fabian w jej stronę wzniósł toast z delikatnym uśmiechem. Odwzajemniła go, biorąc potrzebną jej rzecz, by równie szybko stąd wypaść. Widocznie mocno się śpieszyła. Odprowadził ją wzrokiem zaraz wracając spojrzeniem na Aidena. Wyraźnie zdenerwowanego i zniesmaczonego. Czyżby trafił w sedno? Może trochę przesadził? Ale, kurcze. Każdy kiedyś musi odreagować. Lepiej słowami niż pięściami. Co nie?
Nie ciągnął tego dalej. Byłoby bezsensownie, gdyby to zrobił. Rozmowa zaczęłaby przemieniać w kłótnie, a nie oto mu chodziło. Wtedy niewiele brakowało od tego, aby matematyk wyszedł stąd trzaskając drzwiami. Widać to było po jego twarzy. Musisz ochłonąć, Fabian.
Westchnął ciężko. Po wypiciu herbaty, umył kubek i wrócił na swoje miejsce, jednak nie siadał. Ból malował się na twarzy Aidena. Chyba faktycznie przesadził. Jasne, w częstych przypadkach to Aiden jest chujem. Fabian dzielenie brał jego oczernienia na klatę i przemieniał to w żart. Ale matematyk nie był Fabianem, tym bardziej, że wyraźnie dało się zauważyć szczerość w słowach biologa. Był złośliwy, ale nigdy do tego stopnia. Spierdoliłeś sprawę, Lerhamnn.
Zrozumiem aż za dobrze.
- Sorry stary, nie powinienem. Trochę ciężki mam tydzień i musiałem odreagować - bo taka prawda. Na sam koniec dzieciarnia mu uciekła z lekcji. Może gdyby był bardziej surowy, byłoby inaczej. Ale on nie potrafił być zły. Jasne, był wymagający jak każdy nauczyciel w tej szkole, może nawet i bardziej. Niemniej zupełnie inaczej podchodził do lekcji niż taki Aiden. Obraz zła i nędzy.
Powrót do góry Go down
Aiden
Mieszkańcy Vancouver
Bezrobotny

avatar

Liczba postów : 130
Godność : Aiden Striker

PisanieTemat: Re: Pokój nauczycielski [SW]   Nie Kwi 17, 2016 11:53 pm

Nie wspominał dobrze młodzieńczych lat. Jak każdy typowy klasowy kujon, który nie potrafił się dostosować do reszty. Ciężko nawiązywał znajomości, jeszcze większym wyzwaniem było ich utrzymanie. I chociaż Fabian zapewniał go, że jego "urzędniczość" nie wnosi niczego dobrego to Aiden uważał inaczej. Gdyby bowiem wszyscy byliby na równo traktowani pod dyktando pewnych zasad...pomysł rzucony przez kogoś nielubianego byłby przyjęty równie entuzjastycznie, jak gdyby został zaproponowany przez "klasową gwiazdę", prawda powiedziana przez kogokolwiek miałby taką samą wartość, nie byłoby faworyzowania, winnymi nazywano by słusznie tych, którzy nie przestrzegali prawa narzuconego przez oświatę bądź dyrekcję, a nie tych, którzy nie potrafili dostosować się po dyktando "fajnych i rządzących klasą" bożyszczy. Pobudki miał więc szlachetne. Dzięki swojemu postępowaniu chciał ułatwić życie takim, jak on sam. Cierpieli na tym ci bardziej konakowi, wygadani, lecz nie widział w tym nic złego. Nastawienie Fabiana było zaś zgoła inne, lecz to dlatego, że jego szkolny debiut wyglądał też inaczej, miał inny charakter, do każdego potrafił się dostosować, wyczytać te drobne zmiany na twarzy, przewidzieć czyjeś zachowanie i odpuścić. Nawet teraz Fabian go rozgryzł i nim doszło do bardziej ostrej wymiany słów, potrafił załagodzić sytuację. Nie pierwszy i nie ostatni raz. Aidenowi było by łatwiej się o tego ustosunkować, gdyby Fabian wybuchł, dalej dolewał oliwy do ognia, ciągnął temat, wywyższał się...Pozwalałoby to wówczas na sklasyfikowanie go pod pojęciem "tych wszystkich", a tak to...
- Tsk. - Fuknął rozdrażniony. Po co przepraszał jak nic złego nie zrobił? Aiden spuścił wzrok wbijając go w podłogę. Podrapał się w zakłopotaniu po karku. Źle się czuł z tym wszystkim. Ponownie zawiesił na nim ukradkowe spojrzenie, jednak nie był w stanie patrzeć przyjacielowi w oczy. Matematyk zdawał sobie sprawę z tego, że sam sprowokował całą tą nieprzyjemną sytuację. Może nie w pełni świadomie, lecz nie dało się zaprzeczyć, że nie był bez winy. Wiedział o tym. W przeciwieństwie jednak do Fabiana nie był w stanie się do tego przyznać. Zazdrościł. Może byłoby mu ze wszystkim łatwiej gdyby potrafił zaakceptować swoje porażki? -  Jesteś za dobry. Kiedyś ktoś to wykorzysta na twoją niekorzyść. Bądź ostrożny. - rzucił spokojnie, będąc zakłopotanym powstałą sytuacją. I może nie powiedział, że mu głupi z powodu tego, jak się potoczyła cała rozmowa, lecz dało się to zauważyć po zachowaniu matematyka, który chwilę potem uciekł, jak to miał w zwyczaju, gdy tylko zaczynało się robić dla niego mało komfortowo.

z/t
Powrót do góry Go down
Fabian Lerhmann
Mieszkaniec Vancouver
Mieszkaniec

avatar

Liczba postów : 127
Godność : Fabian Lerhmann.
Zgoda na Ingerencję MG : Nie.

PisanieTemat: Re: Pokój nauczycielski [SW]   Wto Kwi 26, 2016 3:40 pm

Tak jak myślał - Aiden ucieknie. To nie było w jego stylu ciągnąć to dalej, tym bardziej, kiedy Fabian przeprosił mężczyznę. Mógł mu dogryźć, mógł zrobić wiele innych brzydkich rzeczy, by zdenerwować Strikera, przy okazji również i siebie. Ale miało to jakoś sens? No nie. Dla Lerhmanna nie było. To nie ten typ człowieka, który będzie wcinać się w tego rodzaju rozmowy. Chociaż czasami każdy traci nad sobą kontrolę. Teraz udało mu się opanować, ale za jaką cenę. Czy miał mu to za złe? Skąd znowu. Wiedział, że właśnie tak, a nie inaczej zareaguje, więc nawet nie zamierzał go powstrzymywać. Tą walkę wygrał Fabian. Po usłyszeniu słów profesora, uśmiechnął się nijak do siebie. Potrząsnął głową w cichym prychnięciu, przejeżdżając dłońmi po twarzy.
- Być może, Aiden - mruknął do siebie, a resztę czasu spędził na myśleniu o wszystkim i o niczym. Nie miał nic szczególnego do roboty. Wraz z dzwonkiem, odłożył na miejsce dziennik klasy, która mu uciekła, zabierając inny. Wyszedł z pokoju, zamykając za sobą drzwi i spokojnym krokiem oraz z szerokim uśmiechem na twarzy, ruszył w stronę sali, w której nauczał lekcji. Czy miał humor? Nie. Ale nie zamierzał tego pokazywać. Niech myślą, że jest wszystko w porządku. Może ta dzieciarnia chociaż trochę poprawi mu humor lub bądź co bądź, jeszcze bardziej popsuje.

z/t
Powrót do góry Go down
Aiden
Mieszkańcy Vancouver
Bezrobotny

avatar

Liczba postów : 130
Godność : Aiden Striker

PisanieTemat: Re: Pokój nauczycielski [SW]   Wto Maj 31, 2016 10:48 pm

Od kilku dni był rozdrażniony, a wszytko przez ostatnie spotkanie koła pedagogicznego. Właściwie bardziej tego co nastąpiło po tym, jak takowe oficjalnie się zakończyło. Aiden już przeczuwał kłopoty, gdy go sam dyrektor prosił na słówko i właściwie dobrze przeczuwał. Dziad chciał bowiem, by od przyszłego roku Aiden podjął wychowawstwo nowej klasy. Cztery lata uwiązania do jakiej hałaśliwej hałastry...? HELL NO. Musiał działać szybko, jeśli chciał się przed tym wybronić. Przez ostatnie noce studiował więc wytrwale statuty i regulaminy placówki i odkrył, że jeżeli zostanie opiekunem koła zainteresowań to w pewnym sensie uchroni się przed wiszącą nad nim groźbą wychowawstwa. Teraz potrzebował tylko potencjalnych chętnych. Rozgłaszał więc od początku tygodnia po klasach nowinę o rzekomym klubie matematycznym, którego byłby opiekunem. Rekrutacja szła źle, lecz nie najgorzej. W tym momencie Aiden bowiem właśnie czekał na Chamforta i Dolana. Ten drugi co prawda, jeszcze nie był wiadomy co go czeka, lecz no...się dowie.
Aiden siedział przy stole i czekał układając papiery.
Powrót do góry Go down
Crimen
Mieszkaniec Vancouver
Mieszkaniec

avatar

Liczba postów : 46
Godność : Lilianne Duplessis.

PisanieTemat: Re: Pokój nauczycielski [SW]   Sro Cze 01, 2016 11:46 am

Trzy razy próbowała porozmawiać z nauczycielem po lekcji i cztery razy zakończyło się to fiaskiem. Jej siła przebicia mizerniała do zera, kiedy próbowała przedostać się przez uczniów mających nadzieję, że uda im się cokolwiek wskórać. Cichy głos zapewne nawet nie dotarł do uszu profesora. O szczegóły dotyczące kółka matematycznego postanowiła popytać w czasie wolnym. Obawiała się, że będzie to nudne przerabianie tych samych przykładów, co na lekcji, ale postanowiła zaryzykować. Jeśli zajęcia dodatkowe okażą się czymś ciekawszym, pozna matematykę z nieco innej strony, będzie to jej wygrana. Jeśli nie - zawsze może wykręcić się jakimiś zobowiązaniami w tych samych godzinach, co kółko. Skąd nauczyciel miałby wiedzieć, że zajęcia z jogi odbywają się w 3 miejscach, każdy innego dnia, na inną godzinę? Przecież nie sprawdzi tego dla małego szaraczka, spokojnie może zataić odrobinę prawdy.
Stanęła przed drzwiami pokoju nauczycielskiego, jak zwykle wystraszona. Niby nie było czym, poprawiać ocen nie idzie, a jednak. Sama myśl, że będzie prowadzić konwersację z belfrem - o zgrozo, wrednym belfrem! - sprawiła, że musiała rozmasować brzuszek. Lekcje z takimi to co innego. Tam najczęściej była niewidzialna, więc nigdy nie widziała powodu, żeby jakoś szczególnie przeżywać. Ok, nie ma co robić za wystraszona kotkę z paranoją. W ramach dodania sobie otuchy przypomniała sobie opowieści o nauczycielach-żyletkach z innych szkół. Podczas lekcji dyscyplina iście wojskowa, na wszelkiego rodzaju zajęciach dodatkowych śmiech i fun, a poza szkołą... małe piwko i kręgle z uczniami. Roześmiała się na myśl o profesorze Strikerze wymieniającymi dowcipy ze swoimi wychowankami.
Dobra, koniec żartów, Lil. Nie ma już wymówek, wchodzisz i gadasz!, nakazała sobie w duchu i jeszcze dla pewności zrobiła porządny wdech i wydech. Trzy razy spróbowała zapukać, ale cofnęła rękę. Za czwartym w końcu jej się udało. Wyszło nawet głośno, więc jeśli ktoś jest w środku, na pewno usłyszał. Małej Lilianne postało czekać, aż ktoś raczy otworzyć drzwi i zapytać, czego tu chce.
Powrót do góry Go down
Aiden
Mieszkańcy Vancouver
Bezrobotny

avatar

Liczba postów : 130
Godność : Aiden Striker

PisanieTemat: Re: Pokój nauczycielski [SW]   Sro Cze 01, 2016 8:12 pm

Siedział na krześle przy stole, kiedy zza drzwi znajdujących się raptem 2-3 metry od niego rozległo się pukanie.
- Proszę wejść. - Rzucił pół automatycznie, nie ponosząc nawet wzroku na drzwi. Wytrwale kończył doczytywać jakiś kwit dotyczący zbliżającej się wycieczki. Odłożył go na bok dopiero chwilę po tym, jak usłyszał dźwięk otwierających się drzwi.
- Gabinet pielęgniarki jest piętro wyżej...? - Rzucił niby to pytająco, niby to stwierdzająco nie wiedząc, czego uczennica od niego oczekiwała choć jej mizerny wygląd i nieco chorobliwa bladość dawała mu do myślenia, że może dokonała pomyłki. Uniósł jedną z brwi wyżej w wyrazie konsternacji i czekał.
Powrót do góry Go down
Crimen
Mieszkaniec Vancouver
Mieszkaniec

avatar

Liczba postów : 46
Godność : Lilianne Duplessis.

PisanieTemat: Re: Pokój nauczycielski [SW]   Sro Cze 01, 2016 9:08 pm

Po uzyskaniu zaproszenia, zacisnęła dłoń wokół klamki i pozwoliła, by drzwi się otworzyły. Wsunęła nieśmiało głowę, a potem resztę ciała do pomieszczenia.
-Dzień dobry, profesorze.- przywitała się z uprzejmym uśmiechem, naiwnie wierząc, że zatuszuje tym swój stres.
Po drugiej wypowiedzi nauczyciela zmarszczyła brwi. Gabinet? Dłuższa chwila minęła, zanim zrozumiała, o co mi chodziło. Ludzie często pytali ją, czy aby na pewno dobrze się czuje, ale nie pamiętała, by ktoś ostatnio wysyłał ją do pielęgniarki.
-Przepraszam, ale ja do pana, jeśli nie przeszkadzam.- zawahała się na moment, dostrzegając papiery na blacie. - Chciałam zapytać o klub matematyczny.
Ostatnie zdanie wręcz z siebie wyrzuciła, celnie przeczuwając, że jeśli zacznie się zastanawiać, znajdzie wymówkę i pójdzie. Do gabinetu pielęgniarki, ha ha ha.
Powrót do góry Go down
Aiden
Mieszkańcy Vancouver
Bezrobotny

avatar

Liczba postów : 130
Godność : Aiden Striker

PisanieTemat: Re: Pokój nauczycielski [SW]   Sro Cze 01, 2016 9:57 pm

Mrukną potakująco słysząc powitanie i potem stalczył dziewczę pytającym spojrzeniem dopóki ta nie wypluła powodu wizyty.
- Mhm. - Mruknął po raz drugi z pewnym zamyśleniem - Nie, nie przeszkadza. Niech więc wejdzie i się przedstawi i poda klasę, choć z tego co kojarzę...czyżby drugi rok? - Zagaił ostatecznie i odłożył trzymane papiery na blat, by zaraz gestem dłoni zachęcić dziewczę do tego by znalazło się wewnątrz pokoju. Niestety pamięć płatała mu czasem figle zwłaszcza gdy chodziło o uczniów, którzy potrafili w sposób naturalny być niezauważalnymi.
Sam Aiden pomimo markotnej miny wydawał się mieć dobry humor. Czyżby to przez tą wzmiankę o klubie? Prawdopodobnie. - Ma Pani jakieś konkretne pytania?
Powrót do góry Go down
Crimen
Mieszkaniec Vancouver
Mieszkaniec

avatar

Liczba postów : 46
Godność : Lilianne Duplessis.

PisanieTemat: Re: Pokój nauczycielski [SW]   Sro Cze 01, 2016 10:32 pm

Położyła drugą dłoń na drzwiach. Nie uśmiechało jej się wchodzić dalej, chyba nikt z uczniów nie czuł się "swoją" w pokoju nauczycielskim, Lil nie była tu żadnym wyjątkiem. Na korytarzu nie było jakoś wyjątkowo głośno, więc nie będzie miał problemów z usłyszeniem jej.
-Lilianne Duplessis, klasa druga A.
Zastanowiła się chwilę nad ewentualnymi pytaniami. Szczerze mówiąc zakładała, że każe jej przyjść w jakiś dzień na zbiorowe spotkanie, na którym wszystko zostanie omówione.
-Um. Raczej żadnych.. Może poza.. Czy ustalił już pan, w jakie dni będą się odbywały? - postukała chwilę paznokciem po drzwiach.- Iii czy trzeba być wyjątkowo uzdolnionym. No bo. Najgorsza nie jestem, ale najlepsza też nie.
Hm. I to by było na tyle, jeśli o wywiad chodzi.
Powrót do góry Go down
Willy
Maskotka

avatar

Liczba postów : 124
Godność : William Edward Dolan
Zgoda na Ingerencję MG : Tak.

PisanieTemat: Re: Pokój nauczycielski [SW]   Czw Cze 02, 2016 12:05 am

W życiu Willy’ego było naprawdę mało rzeczy, których nie lubił. Jeśli jednak już coś takiego się zdarzało, to starał się tego unikać, jak tylko mógł. Zazwyczaj sprawdzało się to rewelacyjnie, ale zawsze istniał jakiś wyjątek od reguły. Coś przed czym ucieczka była niemożliwa i trzeba było stanąć z tym oko w oko, choć całe ciało krzyczy, by zrobić coś zupełnie innego.
U jasnowłosego tym czymś okazała się być matematyka. Najchętniej nie uczyłby jej się wcale, ale szkoła nie pozostawiała mu wyboru. Nie widział sensu słuchania o logarytmach czy funkcji kwadratowej, więc ograniczał się do minimalnej wiedzy, która była mu potrzebna do przechodzenia z klasy do klasy. Jego świetna metoda jak dotąd była bezbłędna, ale ostatnio coś zaczęło się psuć… Mimo tego chłopiec wierzył, że szczęście się do niego uśmiechnie i sprawdziany z matematyki nagle zaczną być abc. To byłoby takie piękne! Dobrze, że za marzenia nie trzeba płacić…
Kiedy profesor Striker kazał mu po lekcjach przyjść do pokoju nauczycielskiego, Willy domyślał się, że to nie może być nic przyjemnego. Nie wiedział, co ma go tam spotkać, ale szczerze wątpił, by to miała być jakaś nagroda za wybitne matematyczne umiejętności. A skoro to nie był to, to nie chciał wiedzieć co. Dlatego starał się odwlec spotkanie, jak tylko mógł. Witał się z każdą znajomą osobą na korytarzu, wdawał się w krótkie rozmowy… Wiedział jednak, że nie może robić tak w nieskończoności. Skoro Striker kazał mu przyjść, to Willy musiał to zrobić. Nawet jeśli czekały go tam prawdziwe tortury!
Kiedy nareszcie stanął przed pokojem nauczycielskim, z zamiarem odważnego wejścia do środka (czyt. z miną zbitego szczeniaka, błagającego o litość), jego uwagę przykuła sylwetka stojąca w drzwiach. Przystanął na moment, myśląc, że może dziewczyna właśnie wychodzi, ale widząc, że nie rusza się ona nawet o milimetr, podszedł do niej cicho i zastukał palcem w jej ramie.
- Przepraszam – spróbował zwrócić jej uwagę na siebie, delikatnie się uśmiechając.
Stojąc tak blisko niej, miał okazję bliżej przyjrzeć się jej twarzy. Jakie było jego zdziwienie, kiedy okazało się, że on ją przecież zna!
- Crimen! – przywitał się z dziewczyną, a jego uśmiech automatycznie stał się weselszy.
Nawet jeśli za chwilę miała go czekać śmierć, to widok znajomej na moment poprawił mu humor.
Powrót do góry Go down
Aiden
Mieszkańcy Vancouver
Bezrobotny

avatar

Liczba postów : 130
Godność : Aiden Striker

PisanieTemat: Re: Pokój nauczycielski [SW]   Czw Cze 02, 2016 2:54 pm

No tak, faktycznie ktoś taki rzeczywiście przewijał mu się przez zajęcia. Słuchając dziewczyny dalej odwrócił się bardziej w jej kierunku, tak, że jak do tej pory siedział do niej bokiem, tak teraz czynił to będąc zwróconym na wprost jej. Złączył palce obu dłoni.
- Chętnie odpowiem na wszystkie pytania, nim jednak to zrobię proszę by mi pani odpowiedziała na jedno zasadnicze, bo nie daje mi ono pokoju - czy naprawdę uważa Pani, Pani Duplessis, że będę kontynuował rozmowę z Panią stojącą w drzwiach? Jesteśmy chyba ludźmi cywilizowanymi, prawda? - Uniósł znacząco jedną z brwi. W jego głosie nie dało się usłyszeć nic poza lekką dezaprobatą i suchego upomnienia. Prowadzenie rozmowy w ten sposób było niekulturalnym posunięciem w stosunku do niego, jak również uciążliwym dla ludzi chcących przemieszczać się między pokojem nauczycielskim, a korytarzem. Czy też na odwrót. Może nie w chwili obecnej bo już było dawno "po" godzinach szczytu, jednak pewna maniera winna obowiązywać nieustannie.
- Nie gryzę, proszę wejść i...och, Pan Dolan. - Belfer zauważył za Lilianną znajomą sylwetkę - Wybornie. - Striker uśmiechnął się drapieżnie. - Proszę wejść, czekałem na Pana i proszę zachęcić koleżankę. W końcu ten sam cel wam przyświeca. Chcecie się dowiedzieć czegoś o klubie matematycznym. - Nagle humor matematyka się poprawił. Zaakcentował odpowiednio kluczowe słowa obserwując uważnie olana, który jeżeli nie wiedział w jakim celu został tu zaproszony to teraz już powoli został postawiony przed faktem dokonanym. Jaki on był zły! Hah! Czekał aż owieczki wejdą do pokoju nauczycielskiego by móc z nimi porozmawiać o sprawach WAŻNYCH.
Powrót do góry Go down
Crimen
Mieszkaniec Vancouver
Mieszkaniec

avatar

Liczba postów : 46
Godność : Lilianne Duplessis.

PisanieTemat: Re: Pokój nauczycielski [SW]   Czw Cze 02, 2016 5:24 pm

Jeśli jawna nagana miała zachęcić ją do wejścia dalej, to raczej nie zadziałała. Przyszła, żeby porobić w szkole coś więcej, niż wymagane minimum, a w nagrodę dostała upomnienie. Mogła się spodziewać po zrzędliwym dziadku, ale jednak ją to ukuło. Stała w tym samym miejscu, z tą różnicą, że teraz próbowała ukryć lekkie... niezadowolenie. Spuściła wzrok i westchnęła cicho pod nosem. Było iść na jogę, a nie się w panią Aktywną bawić, przemknęło jej przez myśl.
-Fakt, przepraszam. Byłam pewna, że poda mi pan jakiś termin i odeśle.- odpowiedziała milutko, chcąc go trochę udobruchać. Zgodnie z prawdą, gdyby ktoś pytał.
Nie zdążyła zacząć modlić się o jakieś wybawienie, kiedy usłyszała zbliżające się kroki, a potem skierowane w jej kierunku słowa. Zrobiła obrót w jego stronę, a na jej twarzy od razu pojawił się szczery uśmiech. W oczach błysnęła ogromna wdzięczność wymieszana z radością, sama by tutaj nie przeżyła.
-Hej, Willy.- odpowiedziała, troszkę pewniej, niż nauczycielowi przed sekundą. Chciała zapytać o powód jego przybycia, ale profesor jakby przewidział i sam podał jej odpowiedź. Ucieszyła się. To oznaczało, że na kółku matematycznym będzie przynajmniej jedna osoba, którą zna. I to Willy, więc nie będzie się jakoś bardzo krępowała, żeby "zagadać".
Zrobiła dwa kroki w głąb pokoju, robiąc chłopakowi miejsce. Stała teraz W ŚRODKU, prawie że pod ścianą i czekała, aż jej kolega wejdzie dalej. Potem grzecznie za nim podąży.
Powrót do góry Go down
 
Pokój nauczycielski [SW]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Pokój nauczycielski
» Pokój nauczycielski
» Pokój nauczycielski
» Pokój Nauczycielski
» Pokój Snów

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Tereny Riverdale :: 
Gmach szkoły
-
Skocz do: