IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Uliczki między budynkami [SW]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Violet
Kujonka
Prefekt

avatar

Liczba postów : 518
Godność : Natalie Violette Dark
Zgoda na Ingerencję MG : Tak.

PisanieTemat: Re: Uliczki między budynkami [SW]   Sob Lip 09, 2016 4:40 am

W końcu udało jej się wyszarpnąć i odsunąć na kilka kroków. Popatrzyła na niego spod byka i odruchowo poprawiła ubrania. Nie wygładzała każdego zagięcia ani nie otrzepywała się ze wszystkich pyłków, ale poprawiła przekrzywioną kamizelkę, poprawiła pasek torby i odgarnęła włosy, które podczas prób wyswobodzenia się, zaatakowały jej twarz.
- Szarpałam się z tobą, PONIEWAŻ trafiłam na ciebie - burknęła z irytacją, nie tracąc tego swojego dzikiego i wściekłego spojrzenia.
Thibault jak zwykle wszystko wyolbrzymiał. Miał jak widać taką awersję do osób lepiej usytuowanych od niego, że nawet zachowanie Natalie wydawało mu się obnoszeniem z jej bogactwem. Właściwie, Darkówna wydawała się wypadać dość słabo w porównaniu do tych wszystkich div i księżniczek przechadzających się po szkole. Nie szpanowała metkami, ba, ona nie ubierała się nawet modnie. Ciuchów też jak widać nie miała od groma, bo nie przychodziła codziennie w czymś innym, a preferowała ułożone już niegdyś zestawy. O biżuterii nie było co wspominać. Srebro? Złoto? Platyna? Kamienie szlachetne? A na co to komu? Srebro w sumie owszem. Miała ze dwie pary kolczyków i jakiś naszyjnik na ważniejsze okazje, ale były to rzeczy o wartości może kilkunastu dolarów.
Jedynie jej telefon i kilka gadżetów musiały być z najwyższej półki. Nic od apple, czym można by szpanować, ale coś znacznie lepszego pod względem technicznym, bo o to naprawdę dbała, ale też nie zmieniała go co kilka miesięcy tylko dlatego, że pojawiło się na rynku coś odrobinę lepszego.
Poprawiła się jeszcze raz i wyprostowała.
- Nikogo tu nie ma, a ja za chwilę wracam do domu. Wierz mi, nic mi się nie stanie. Prezentacja zdecydowanie nie była mi potrzebna. - Ostatnie zdanie wręcz syknęła.
Jej gniew można było łatwo rozniecić, ale nie ugasić.
Powrót do góry Go down
Remi
Szarak

avatar

Liczba postów : 460
Godność : Remi Thibault
Zgoda na Ingerencję MG : Tak.

PisanieTemat: Re: Uliczki między budynkami [SW]   Sob Lip 09, 2016 5:02 am

Jasne, oczywiście. On tu chciał dobrze, wykazał się empatią, ale czy został doceniony? Skądże! Chciałoby się rzec "ten kto bez grzechu niech pierwszy rzuci kamień", ale patrząc po minie panienki Dark, to w tej chwili byłaby pewnie skłonna zatrudnić samą Matkę Boską, jak nie inną Teresę z Kalkuty.
- Słonko, wrzuć na luz. Przecież nic nikomu się nie stało, a ty ostrzysz zęby jakbym ci kota przejechał czy gorzej. - jęknął z wyrzutem, nie widząc w jej złym humorze ani krztyny swojej winy. No, bo co? On się tylko nudził, szukał rozrywki i ewentualnie był ciekaw jak łatwo dałoby się ją obrobić. Zresztą, sama się o to prosiła! Zawsze szpanowała nowym sprzętem prosto z fabryki tatusia. Do tego, jak się okazuje, nawet poza szkołą nie patrzyła gdzie lezie i trafiała w jego rewir, a z czegoś żyć musiał. Fajki tanie nie były...
Sms. Remi poczuł krótkie wibracje na udzie i już wiedział kto łaskawie postanowił mu odpisać.
Lepiej żeby jej tu nie było...
- Ale jakoś to będę musiał przeżyć, w końcu nie pierwszy i nie ostatni raz masz ciotę czy jak wy to tam zwiecie. - machnął na nią, jakby odpędzał muchę.
- No, to zmykaj. I uważaj na wielkie, złe wilki~! -ostatni, trochę nazbyt bezczelny uśmiech i odwrócił się, wyciągając telefon z kieszeni i upewniając się co do swoich podejrzeń. Szczur już tu szedł, a z tym gościem osoba pokroju panienki Dark nie powinna się nigdy spotkać.
Powrót do góry Go down
Violet
Kujonka
Prefekt

avatar

Liczba postów : 518
Godność : Natalie Violette Dark
Zgoda na Ingerencję MG : Tak.

PisanieTemat: Re: Uliczki między budynkami [SW]   Sob Lip 09, 2016 5:17 am

Powoli trochę się uspokajała, ale z jej oczu nadal biła nieufność i gotowość do natychmiastowej reakcji, gdyby znowu próbował jakichś sztuczek. Nie przepadała za kontaktem fizycznym, a co dopiero tak nagłym i z kimś, z kim zdecydowanie nie była na tyle blisko, by być w stanie puścić mu płazem takie zachowanie.
- Nie nazywaj mnie słonko, to po pierwsze. Po drugie, jakbyś nie zauważył, nie jestem typem luzaka a prędzej sztywniaka. - Zupełnie nie rozumiała osób tak lekko podchodzących do życia.
Owszem, ona też czasami miała ochotę zrobić coś szalonego i nie przejmować się jutrem, ale zaraz później się opanowywała, bo powstrzymywała ją myśl o konsekwencjach takiego zachowania. Nie, nie takie życie sobie wybrała.
Zmarszczyła brwi. Minusem używania ciągle poprawnego języka i trzymania się z dala od osób posługujących się slangami miało jeden minus, czasem nie rozumiało się, co ktoś powiedział.
- Co mam? - Pytanie wydobyło się z jej ust, zanim zdążyła je powstrzymać.
A mogła nic nie mówić i po prostu odejść. Nie, jej mózg musiał uczepić się takiej pierdoły.
- Nie jestem Czerwonym Kapturkiem - warknęła w odpowiedzi, ale posłusznie odwróciła się na pięcie i pomaszerowała w swoją stronę.
- Do widzenia, Thibault - rzuciła jeszcze na pożegnanie.
Jakież byłyby jej maniery, gdyby się nie pożegnała. Właściwie, powinna była się przecież przywitać, ale jakoś rozmowa sama się zaczęła i nie było kiedy wtrącić powitania.
Nie oglądając się za siebie, ale nadal uważając na możliwe sztuczki kolegi, ruszyła w swoją stronę i w końcu znalazła przystanek autobusowy, skąd zamierzała dostać się do domu. Na piechotę było to niestety trochę daleko.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Remi
Szarak

avatar

Liczba postów : 460
Godność : Remi Thibault
Zgoda na Ingerencję MG : Tak.

PisanieTemat: Re: Uliczki między budynkami [SW]   Sob Lip 09, 2016 5:46 am

Sztywna to byś była jakby cię tu Szczur przyłapał, moja droga.
Jej niewinność w zakresie znaczenia tak wulgarnych określeń do jakich przywykł Francuz była wręcz rozbrajająca, jednak nie była to pora na zachwyty, zwłaszcza nad wymuskaną panieneczką z (o wiele za) dobrego domu.
- Tak, tak.
Już go nie interesowała. Nie musiała - zaraz miał dostawę i mógł zabawić się w o wiele lepszy sposób, a takie pierdoły i docinki zostawić na szkolne korytarze, gdzie zresztą ich miejsce.
Po nazwisku to po pysku, suko.
Zerknął za nią, gdy znikała za rogiem. Zawsze grzeczna i poprawna pani Doskonała... Czy to serio tak dziwne, że go wkurzała? I że tak strasznie spodobało mu się, gdy miał ją w swoich rękach, a ona mogła co najwyżej bezskutecznie starać się wyrywać, wyraźnie tracąc cierpliwość i opanowanie? Miała w sobie więcej siły niż można by ją o to podejrzewać, ale gdyby się uparł... Nah, nie był takim typem, nie tak go matka wychowała. Chociaż z drugiej strony przecież też nie uczyła go by wciągać amfę. No cóż... nikt nie jest idealny?
Przywitał nadchodzącego znajomka i oboje odeszli w zaułek by pogadać. Niedługo potem Remi szybkim krokiem oddalił się w sobie tylko znanym kierunku. Z szerokim uśmiechem ruszył na podbój świata.

[zt]
Powrót do góry Go down
DA
Introwertyk
Uczeń Stypendialny

avatar

Liczba postów : 182
Godność : Dakota E. Lowe.
Zgoda na Ingerencję MG : Tak.

PisanieTemat: Re: Uliczki między budynkami [SW]   Wto Lip 26, 2016 1:40 pm

Godzina 23:00, piątek i skróty między budynkami to nieszczególnie pewne połączenie dla normalnego człowieka, aczkolwiek dla nieustraszonego Lowe’a przedarcie się przez wylęgarnie patologii było pestką. Toteż stanęli przeciwko sobie łysy, napompowany ćwierćmózg x3 i z metra cięty uczniak x1. To nie była ani czysta, ani równa walka. Co jak co, jednego gościa Dakota mógłby rozjebać, ale z trzema robił się już problem natury dresiarskiej. Dres bez stada jest jak ogołocony z ortalionu. Tak też nieswojo czuł się brunet, choć on na ten przykład nigdy nie działał w bandzie, a solo, jeśli już. I to było zaledwie raz, więc żadne to doświadczenie.
Liczba przekleństw na minutę, jakie wynajdywał jego umysł, była nie do zmierzenia przez człowieka. Te wiązanki były tak złożone, że mógłby tym przegrzać niejeden komputer, który zliczałby te bluzgi. Aczkolwiek mózg Dakoty sam doznał usterki, gdy, jakby tego nie ująć, dostał pięścią w oko. Choć wcześniej walczył, jak tylko mógł, używając przy tym nowo nabytych na taekwondo umiejętności, przez co wyeliminował jednego przeciwnika z gry, zapłacił za to uderzeniem o beton i kopniakiem (dosyć niefortunnym) w dłoń. Tym razem już siedział na mokrym betonie, zasłaniając sobie twarz kontuzjowaną ręką, aby drugą móc się podeprzeć. Jak można było wnioskować po jego kiwaniu się, jeszcze się nie otrząsnął, lecz jego chwilową niedyspozycję postanowił wykorzystać jeden z napastników, łapiąc go za koszulkę.
I co teraz?
Powrót do góry Go down
 
Uliczki między budynkami [SW]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Uliczki

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Vancouver :: 
Centrum
 :: Stara część miasta
-
Skocz do: