IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Knajpa "The Red Lion" [SW]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Fabian
Wychowawca Obsidian
Pasjonat



Liczba postów : 117
Godność : Fabian Lerhmann.

PisanieTemat: Re: Knajpa "The Red Lion" [SW]   Pią Lip 22, 2016 9:51 pm

Może przez wrodzoną cierpliwość, Fabian potrafił znaleźć wiele wspólnych, pozytywnych cech z Catherine, dzięki czemu tak gładko i przyjemnie prowadziło się im wszelakiego rodzaju rozmowy oraz dyskusje. Pamiętał, że on będąc nowym nauczycielem nie miał żadnego problemu, aby wkręcić się w grono pedagogiczne w tutejszej placówce. Potrafił się dogadać z kimś takim jak Striker, to chyba jasne, że umie nawiązać dobry kontakt z obcą osobą o najgorszym charakterze. Nic dziwnego, że również udało mu się nawiązać tak bardzo dobry z taką pozytywną i zakręconą osobą, jaką jest Cath. Wiele zabawnych plotek krążyło po szkole na ich temat, więc to było kwestią czasu, kiedy Fabian znajdzie krótką chwilę w swoim skromnym życiu i odwagę, aby zaprosić panią Fitzroy na obiad czy kolację. Gdyby nie problemy, zrobiłby to dużo wcześniej.
I jak zwykle czekał z cierpliwością. W odruchu zaczął spacerować w 50 metrowym odcinku, w tą i z powrotem, oczekując przybycia kobiety. Wyjątkowo ten czas nieprzyjemnie się mu dłużył, przez co miał wrażenie, że te 10 minut zamieniły się w chuj koszmarnie długie 10 minut. No ale mógł to przewidzieć. W końcu ta kobieta była, no kobietą. W dodatku mega zakręconą, więc czego innego powinien się spodziewać? No właśnie tego.
Ostatnia minuta była jak wyrok. Spóźni się bardziej czy jednak rzeczywiście zjawi się za te 10 minut? Los chciał, że spóźniła się jeszcze o jedną, mała minutkę, no ale dzisiejszy wygląd kobiety mógł przebaczyć wszystkie opóźnienia i spóźnienia. Wyglądała cudownie, a sama myśl, że miał z nią spędzić co najmniej 2h, wywoływał szeroki uśmiech na jego ustach. I właśnie z takim przywitał kobietę, ubrany w czarną, elegancką koszulę oraz w granatowe jeansy.
- Z parę minut, ale to nieważne - bo tak naprawdę nie przywiązywał do tego jakieś szczególnej wagi. Był wstanie czekać na kogoś nawet i godzinę. Bardziej był zaoferowany jej żwawym krokiem na takich butach. Zgrabne, długie, kobiece nogi odziane w szpilki od zawsze i na zawsze będą go fascynowały - Zapomniałaś zamknąć drzwi od samochodu - całe szczęście, że to zauważył. Pewnie gdyby nie Fabian, na samym początku pracy w placówce Riverdale byłoby kobiecie dosyć ciężko. Ale dobrze mieć takiego kolegę z pracy, nie?
Kiedy tylko kobieta zamknęła swój samochód, a ta ponownie stała bardziej w jego kierunku, Fabian podszedł do niej, dość uroczym gestem wręczając jej różę.
- Nie wiedziałem jakie kwiaty lubisz - bo nawet nie pamiętałem, czy kiedykolwiek mi o tym wspominałaś - ale pomyślałem, że róża będzie najodpowiedniejsza. Trafiłem chociaż trochę? - uniósł lekko brew w niepewności, a na swych ustach zagościł niemrawy uśmiech. Niemniej po paru sekundach jego mimika twarzy zmieniła się na tę normalniejszą.
Musi Ci się ona podobać!
Powrót do góry Go down
Catherine
Pasjonat



Liczba postów : 221
Godność : Catherine Amandine Fitzroy

PisanieTemat: Re: Knajpa "The Red Lion" [SW]   Sro Lip 27, 2016 10:15 pm

Szkoda, że nic nie wiedziała o tych krążących plotkach. Z chęcią by niektórych z nich posłuchała. Mogłyby okazać się niezwykle ciekawe, a może i kilka wątpliwości udałoby się jej rozwiać. W końcu czy jest coś lepszego niż informacje z pierwszej ręki? A że przy tym potrafiła być wyjątkowo niedomyślna, to wynikały z tego czasami śmieszne sytuacje podobne do tej. Zwłaszcza gdy żyło się podobnie jak Cath w swoim własnym świecie.
Lubiła Fabiana, a i owszem, nawet bardzo. Ceniła sobie czas, który razem spędzali w szkole, a że przy okazji pojawiło się, to "magnetyczne przyciąganie".. Nie narzekała. Nawet jeśli było tylko jednostronne, choć na takiej jej nie wyglądało. Dziś miała okazję przekonać się o tym, gdy zaproponował wspólne wyjście.
Odpowiedziała uśmiechem na jego uśmiech, a może to sam jego widok, ubranego w koszulę sprawił, że jej usta rozciągnęły się jeszcze bardziej. Cóż poradzić, że miała słabość do mężczyzn noszących właśnie koszule. Najlepiej, gdy były flanelowe i w kratę, choć w takich sama lubiła chodzić. Ale eleganckie i czarne, również jej się podobały. Należało jej to wybaczyć, każdy w końcu miał jakieś słabostki. Jedna z nich właśnie się u niej ujawniła. Wątpiła, by spotkanie miało się nie udać, ale gdyby jednak to będzie, chociaż miała interesujące widoki przez cały ten czas.
- Parę minut? To chyba jeszcze nie tak dużo. Do przeżycia.. - zastanawiała się na głos. Przyjrzała się Fabianowi dokładniej, mrużąc przy tym lekko oczy.
- Nie mówisz tego tylko po to, żebym nie czuła wyrzutów sumienia, prawda? - zapytała podejrzliwie, choć jednocześnie z rozbawieniem wymalowanym w oczach. Biolog miał już nie raz okazję przekonać się, że spóźniania u Catherine były na porządku dziennym. Prawdziwym świętem byłoby, gdyby pojawiła się o czasie.
- Zapo.. Co? - spojrzała na samochód, dopiero po chwili uświadamiając sobie, o czym była mowa. - A tak, dzięki - Wyjęła kluczyki, które zdążyła już wrzucić do torebki i wcisnęła pilota, który automatycznie pozamykał wszystkie zamki w drzwiczkach. Z jej roztrzepaniem, zakrawało na cud, że jeszcze nikt jej tego samochodu nie ukradł.
Zamrugała powiekami, przyglądając się róży, którą jej podał, a potem cała spąsowiała. Jej policzki nabrały równie intensywnej barwy, co sam wręczony kwiat. Złapała za łodyżkę, podsuwając jednocześnie kwiat pod nos, by go powąchać. Spojrzała spod rzęs na Fabiana.
- Uwielbiam kwiaty - mruknęła, odsuwając różę na bok. Pogładziła palcem krawędzie kilku delikatnych płatków.
- Jest piękna, dziękuję. Trafiłeś idealnie. - Tym miłym gestem, mężczyzna zasłużył sobie na uścisk. Co zresztą uczyniła, stając na palcach, obejmując go jednym ramieniem za szyję i przytulając przez chwilę. Potem się odsunęła, wciąż zauroczona otrzymanym prezentem.
Powrót do góry Go down
Fabian
Wychowawca Obsidian
Pasjonat



Liczba postów : 117
Godność : Fabian Lerhmann.

PisanieTemat: Re: Knajpa "The Red Lion" [SW]   Sro Sie 03, 2016 1:42 pm

Nie tylko ona czuła ten magnetyzm. Fabian również nie był bez winny i w mgnieniu oka zauroczył się w panience. Niestety, ale to było silniejsze od niego. Ten urok osobisty, którym obdarzała go każdego dnia, kiedy widzieli się w szkole... Po prostu nie dało się powiedzieć stanowcze 'nie'. Miał słabość do tego typu dziewczyn. W końcu każdy ma upragnione ideały, nie?
Koszule flanelowe? Całe szczęście, że Fabian jest ich zwolennikiem i nosi je w dniu codziennym. Idealnie pasują do jego karnacji i stylu ubierania się. Tego dnia chciał się w jakiś sposób wyróżnić, dlatego zrezygnował z ulubionej koszuli w kartę, a założył coś bardziej eleganckiego, gdzie również czuł się dobrze. W zasadzie całe szczęście, że postanowił się tak ubrać. Luźne ubranie nijak pasowałoby do przepięknie ubranej kobiety. Tylko zbłaźniłby się swoją codziennością.
Uśmiechnął się nieco szerzej, kiedy kobieta zaczęła do siebie mówić. To tak bardzo u niej typowe. A Fabian nie miał ku temu nic przeciwko. Lubił słuchać jej mamrotania, nawet jeśli te słowa nie były kierowane do kogoś szczególnego.
- Ależ skąd! Ja miałbym, ja? - po swoich słowach krótko się zaśmiał. Oczywiście, że tak mówił, aby kobieta nie miała wyrzutów sumienia. Fala przeprosin co pięć minut nijak mu się podobała, aczkolwiek to byłoby całkiem urocze.
Zapewne gdyby nie Fabian, wiele innych rzeczy poszłoby z dymem lub cokolwiek innego. Ile to razy Cath zapominała się, że coś gotuje, kiedy rozmawiała z Lerhmannem przez telefon bądź smsowała? Całkiem sporo. Fabian też nie był bez winy, ale on miał syna, który często przypominał mu o różnych rzeczach, które mężczyzna w międzyczasie robił. No i koty. Koty również przypominały i to bardzo często.
Iii trafił. O tyle dobrze, że Cath nie należała do tych wyjątków, gdzie za różami nie przepadały. Zauważając rumieńce na policzkach, automatycznie się uśmiechnął, mając ochotę pogładzić ją po rzekomych rumieńcach, ale w ostatniej chwili powstrzymał się. Na takie rzeczy jeszcze przyjdzie czas, a jak na razie będzie ją obsypywać gamą różnych uroczych gestów, żeby móc coraz częściej i więcej widzieć tą rozanieloną minę.
Wydawać się można, że gest kobiety mógł w jakiś sposób skrępować śmiałość Fabiana. W końcu nie na co dzień jest przytulany przez kobietę, o której coraz częściej zaczyna śnić i marzyć. Ku zaskoczeniu, nauczyciel chętnie odwzajemnił przytulenie, delikatnie się schylając, by kobiecie było łatwiej, choć na tych szpilkach niewiele różnił się ich wzrost.
- Cieszę się, że Ci się podoba - mruknął jej w szyję zanim Catherine całkowicie się od niego odsunęła. Obdarował ją kolejnym uśmiechem, wystawiając rękę, a raczej zgięty łokieć, aby kobieta mogła go złapać pod rękę. Koniec końców wypada wejść do środka, kiedy zarezerwowany stolik pod oknem czeka na nich z niecierpliwością. Gdy to uczyniła, przeszli niewielką odległość, która dzieliła ich od drzwi knajpy, aby następnie móc tam wejść. Oczywiście Fabian popisał się kulturą osobistą i wpuścił kobietę pierwszą, otwierając jej uprzednio drzwi.
Powrót do góry Go down
Catherine
Pasjonat



Liczba postów : 221
Godność : Catherine Amandine Fitzroy

PisanieTemat: Re: Knajpa "The Red Lion" [SW]   Czw Sie 04, 2016 3:11 pm

Najwidoczniej oboje postanowili porzucić dzisiejszego dnia swój standardowy styl ubierania na rzecz bardziej eleganckich rzeczy. Całe szczęście, że zdecydowała się na klasyczną sukienkę, a nie ulubione spodnie przetarte na kolanach i rozciągniętą bluzę. Dzięki ci przypadkowa przezorności!
Korzystając z okazji, lustrowała sobie mężczyznę w najlepsze. Prawdziwa Francja elegancja i pomyśleć, że musiał się tak wystroić specjalnie dla niej. Uśmiechnęła się leniwie do swoich myśli. Korciło ją, żeby poprawić mu kołnierzyk koszuli, pomimo tego, że leżał na nim idealnie.
- Ty, ty. Widzisz tutaj kogoś jeszcze? - spytała, jednocześnie rozglądając się teatralnie dookoła.
- Chyba że tamten pan.. - wskazała podbródkiem, przypadkowego gościa, który akurat ich minął, wychodząc zza jej pleców. Spojrzała za przechodniem, a potem parsknęła krótkim śmiechem, wracając jednocześnie wzrokiem do Fabiana, w jej szarych oczach tańczyły iskierki rozbawienia. Dobry humor miał jej nie opuścić aż do końca ich spotkania, czyli jak zawsze, gdy znajdowała się w jego towarzystwie. Dopiero moment rozstania był takim potocznym "meh, skoro muszę".. Nie zamierzała jednak rozwodzić się nad tym aktualnie.
Uwielbiała wszystkie kwiaty. Cieszyłaby się równie mocno, gdyby przyniósł jej jakiegoś polnego kwiatka. Ale to była róża, królowa kwiatów, jak miałaby się jej nie spodobać? Oprócz tego liczył się sam gest i trud, jaki sobie zadał, wybierając się do kwiaciarni. Nigdy nie nakładała różu na policzki, wystarczyła naprawdę trywialna rzecz, by spąsowiała na twarzy w sposób naturalny. Drobny gest, miłe słowo. Naprawdę nie potrzebowała zbyt wiele, a na jej jasnej karnacji wszystko było widać jak na dłoni. W związku z tym Fabian nie powinien mieć większych problemów z wywołaniem pożądanej reakcji.
- Bardzo - uśmiechnęła się w ten swój uroczo, dziewczyński sposób, jakby dostała co najmniej gwiazdkę z nieba.
- Na przyszłość lubię też czekoladki. Błyskotki. I pluszaki. Niekoniecznie w tej kolejności - wyliczyła na palcach jednej ręki, z rozbawieniem wyczuwalnym w głosie. Potem tę samą rękę wsunęła pod wyciągnięte ramię. Nie ma to, jak silne, męskie ramię, na którym może wesprzeć się kobieta idąca w wysokich szpilkach. Zwłaszcza gdy tego rodzaju buty nosiło się od wielkiego dzwonu. I było się ciamajdowatym jak Catherine. Idąc, starała się patrzeć zarówno pod nogi, jak i na Fabiana. Przepuszczona w drzwiach uśmiechnęła się i skinęła z wdzięcznością głową.
Położyła z boku stolika różę, a bolerko z torebką przewiesiła przez oparcie swojego krzesła. Dopiero gdy już usiadła, rozejrzała się po wnętrzu z czysto zawodową ciekawością.
- Co u Maxa? Wyjeżdżacie gdzieś na wakacje? - zapytała, prostując się na krześle i sięgając po menu, które miała przed sobą.
Powrót do góry Go down
Fabian
Wychowawca Obsidian
Pasjonat



Liczba postów : 117
Godność : Fabian Lerhmann.

PisanieTemat: Re: Knajpa "The Red Lion" [SW]   Pon Sie 08, 2016 10:38 am

Również rozglądnął się dookoła, kiedy kobieta zadała mu te jakże krótkie pytanie. Zerknął kątem oka na mężczyznę, który właśnie obok nich przechodził, tylko dlatego, że Cath na niego wskazała.
- Biednych obcych mężczyzn będziesz o takie rzeczy posądzać? - uniósł brew w geście pytania, ale zaraz ponownie uśmiechnął się od ucha do ucha, pozostawiając ten temat już w spokoju. Nic nie miał do świetnego humoru Cath - w końcu to u niej uwielbiał najbardziej. Widzieć jak się śmieje, uśmiecha. Jednakże! Żarty żartami, ale na nich czekała kolacja. Oby dobra i smaczna, bo Fabiana żołądek upominał się o porcję pysznego jedzenia.
Ciągle widząc te rumieńce miał ochotę wydać z siebie krótkie 'oww'. Jednak nie będzie jej jeszcze bardziej doprowadzać do większych rumieńców. Wystarczyło pogłaskać ją po głowie, aby dopełnić uprzejmy gest Fabiana, co też zrobił. Zaraz jednak został zmuszony do wydania z siebie cichego parsknięcia. Czasem nie mógł z tą szczerością u kobiety.
- Zapiszę sobie, aby nie zapomnieć - odparł, jednocześnie wyciągając telefon w żartobliwym geście, by parę sekund później móc go schować i zająć się rzeczami ważniejszymi.
Oczywiście Lerhmann nie da damie cierpieć i będzie idealną pomocą. A jak tylko rozbolą ją nogi od wysokich butów, będzie mógł ją nawet ponosić na rękach. Taki łaskawy! Ale póki co popisze się kolejną falą dobrego wychowania i odsunie jej krzesło, aby mogła z jeszcze szerszym uśmiechem usiąść sobie wygodnie na krześle. Dopiero po tym geście, Fabian zajął swoje miejsce, ciekawskie spojrzenie, w którym również kryła się nutka rozbawienia, skierował na uroczą twarz kobiety. Również sięgnął po menu, które otworzył i powoli zaczął przekartkowywać.
- A dobrze powiem Ci. Znowu dostał świetne wyniki w szkole. Teraz będzie jechał na jakiś obóz, a potem chcielibyśmy wyjechać za granicę. Chyba do Grecji, ale pewności nie ma - odparł z uśmiechem, zerkając zza karty na kobietę - A u Ciebie jak tam? Jakieś większe plany na wolne? - spytał, kwestię brata i co u niego pomijając.
Powrót do góry Go down
Catherine
Pasjonat



Liczba postów : 221
Godność : Catherine Amandine Fitzroy

PisanieTemat: Re: Knajpa "The Red Lion" [SW]   Wto Sie 16, 2016 1:18 pm

Biednych? Dlaczego biednych?
Otworzyła usta jakby zamierzała coś na ten temat powiedzieć albo zacząć się wykłócać, co pewnie śmiesznie wyglądałoby, zważywszy, że stali na środku chodnika, ale po chwili się jednak rozmyśliła i nie powiedziała nic. Zmarszczyła czoło w konsternacji, a potem wzruszyła ramionami. Jak to kobieta, wypomni mu to w najmniej wyczekiwanym przez niego momencie. Nawet jeśli wypominać szczególnie nie było co. Uśmiechnęła się, gdy i on się uśmiechnął. Czasami było to zwyczajnie silniejsze od niej, a i nie ułatwiał tego fakt, że Fabian miał uroczy i zaraźliwy uśmiech.
Zaśmiała się z cichym 'o, nie wierzę", gdy mężczyzna wyjął telefon z kieszeni. Cath, jak to Cath nie byłaby sobą, gdyby nie zajrzała mu w ekran.
- Nie musiałeś tego zapisywać - mruknęła, podnosząc wzrok na twarz towarzysza. "Zdradzając" swoje słabostki nie sądziła, że weźmie je do takiego stopnia na poważnie. Śmiejąc się, pokręciła głową, opierając ją chwilę później na jego ramieniu.
Bardziej niż noszeniem na rękach, zainteresowana byłaby masażem stóp. Po całym wieczorze noszenia obcasów jej nogi będą tego potrzebowały.
Przerzuciła kolejną kartę menu, przebiegając wzrokiem po następnych pozycjach.
- Zdolny chłopak- uśmiechnęła się kącikiem ust. Słysząc o Grecji podniosła ostrożnie wzrok.
- Grecja to dobry pomysł, zwłaszcza jeśli wybierzecie, którąś z okolicznych wysp. Piękne wody dookoła, idealne do nurkowania. Słyszałam też, że mają świetne gorące źródła, skoro już tam będziecie, to powinniście się nad takie wybrać, najlepiej nocą. Gorzej z Grekami i ich jazdą samochodami. - parsknęła, kładąc otwartą kartę na stoliku. Oparła łokcie na krawędzi blatu, splotła palce, a na nich położyła podbródek.
- Myślałam o jakimś biwaku nad jeziorem, w środku lasu, z dala od wielkich miast. Kilka dni, może tygodni, jeśli mi się spodoba - uśmiechnęła się leniwie, przekręcając lekko głowę w prawą stronę. Jakiś czas temu planowała podobną wycieczkę, ale potem porzuciła ten pomysł. Jednak teraz może warto było do niego wrócić, skoro Fabian i tak wyjeżdżał.
Powrót do góry Go down
Fabian
Wychowawca Obsidian
Pasjonat



Liczba postów : 117
Godność : Fabian Lerhmann.

PisanieTemat: Re: Knajpa "The Red Lion" [SW]   Nie Sie 28, 2016 3:55 pm

Już myślał, że coś na ten temat na bąknie, zacznie się wykłócać i w ogóle mieć pretensje odnośnie tego, co powiedział. Jednak w ostatnim momencie postanowiła zrezygnować, na co tylko odetchnął z ulgą. Wiedział jak kobieta potrafiła się wkręcić w byle jaką pierdołę i o niej mówić godzinami. W tym wypadku nie byłoby inaczej. No ale! Przynajmniej teraz nie musiał tego słuchać. Spodziewał się, że w bliżej nieokreślonej przyszłości wypomni to mu, kiedy on zdąży o tym już dawno temu zapomnieć.
Oczywiście, że tego nie zapisał. Nawet jeśli kobieta nie mówiła prawdy, zapamiętał te wszystkie rzeczy, które mu powiedziała, dzięki czemu będzie wiedział, co ma przy następnych spotkaniach kupować. Teraz był kwiat, potem czekoladki, a później... Tak.
- No jak to nie? Bez tego nie byłbym sobą - odparł w uśmiechu, szybko zasłaniając ekran w telefonie, by dla kobiety zostało to wielką tajemnicą, czy zapisał dane słowa czy też robił sobie żarty. Telefon został schowany do kieszeni, więc nawet nie będzie mieć możliwości sprawdzenia tego. Chyba że zacznie obmacywać go po kieszeniach, co byłoby całkiem interesujące.
Nad masażem także mógł pomyśleć, jeśli Cath na to zasłuży. W końcu wieczór jeszcze długi - wszystko przez ten czas może się zmienić.
- Ano zdolny, zdolny - odparł, samemu przekręcając kolejną stronę w menu, żeby w końcu móc wybrać coś, na co miał od samego początku ochotę. Poczekał jednak aż dziewczyna coś wybierze - wtedy dopiero poprosi kelnera, aby podszedł do ich stolika, żeby złożyć upragnione zamówienie.
Trochę go zaskoczyła wiedza kobiety, ale w tym bardziej pozytywny sposób. Nie sądził, że ma taką wiedzę na ten temat i pomimo tego, że słyszał, iż naprawdę warto tam się wybrać, to teraz wiedział to na 150 procent dzięki niej.
- Ooo, no proszę. Nie wiedziałem, że jesteś taka obeznana. Ale z pewnością odwiedzimy te miejsca, skoro mówisz, że warto. Byłaś może tam kiedyś? - spytał się, posyłając jej pełen dżentelmeństwa uśmiech, uważnie przyglądając się urodzie Catherine. Nie mógł się na nią napatrzeć. Parsknął cicho pod nosem na wzmiankę o Grekach i ich jeździe, niemniej nie zamierzał to w żaden sposób komentować. Słuchał dalej jej opowiastki, tym razem odnoszącej się do jej skromnego wyjazdu. Nie wiedział, czy teraz powinno być mu głupio o wzmiance o Grecji.
- Uu, dosyć skromnie. Ale takie zacisze też ma swoją magię. Bardzo łatwo w takim miejscu można odpocząć od ludzi i miasta - zauważył, spoglądając w rozmarzone oczy kobiety, zaraz zamykając kartę, którą położył po lewej stronie stolika - Zdecydowałaś się już na danie? - zagaił, nie mogąc się doczekać, kiedy w końcu będzie mógł zamówić jedzenie i je po prostu skonsumować. Koniec końców nie wierzył, że skończy się na samej kolacji. A może głupio miał nadzieję na coś więcej?
Powrót do góry Go down
Catherine
Pasjonat



Liczba postów : 221
Godność : Catherine Amandine Fitzroy

PisanieTemat: Re: Knajpa "The Red Lion" [SW]   Wto Sie 30, 2016 3:57 pm

Oczywiście, że go nie okłamała, tak jak on to właśnie robił, udając, że zapisuje, choć zupełnie tego nie robił. W życiu nie zrobiłaby czegoś podobnego. Wcale. W ogóle. Nigdy. Ona? Skądże by znowu.
- Właściwie racja. Zapisujesz wszystko, co mówię? .. Ejejejeje! - Zapytała, śmiejąc się, a także na jednym wydechu prezentując swoje niezadowolenie, gdy zasłonił ekran przed jej wzrokiem. Teraz miała jeszcze większą ochotę dobrać mu się do niego i sprawdzić, co ciekawego sobie jeszcze zapisał przez ten czas, który się znali. Obmacywanie go po kieszeni było perspektywą kuszącą, ale jednak wciąż znajdowali się na chodniku. Gdy to przemyślała jeszcze raz, poczuła ciepło na policzkach i była niemalże pewna, że popełniła błąd, wychodząc z domu bez makijażu, który, chociaż odrobinę ukrywałby jej rumieńce. Sądząc, że zrobiła to już po raz drugi, zgadywała, że nie był to również ostatni raz. Zresztą w towarzystwie Fabiana często zdarzało się to kobiecie. Do tej pory jednak nie było to aż tak niewygodne, jak w tej chwili. Odwróciła głowę, udając, że coś nagle bardzo ją zainteresowało dokładnie po drugiej stronie.
Dlaczego miałaby nie zasłużyć? Przecież była najgrzeczniejszą osobą, jaka chodziła po tej ziemi. Tak jakby.
Sama wybrała już jakiś czas temu, dlatego odłożyła kartę. Dzięki temu teraz mogła przyglądać się mężczyźnie naprzeciwko, gdy sam przeglądał menu. Założyła nogę na nogę, bujając leniwie stopą pod stolikiem.
- Lubię podróżować. Więc coś taaam wieeem. Nie, w Grecji mnie jeszcze nie było, ale planuję tam kiedyś pojechać. Nie mogłabym sobie odpuścić tamtejszego jedzenia! Jestem również ciekawa, jak smakuje ouzo albo jakikolwiek tamtejszy anyżowy specjał - zaśmiała się, odchylając głowę do tyłu. Zsunęła łokcie ze stolika, poprawiając rąbek sukienki, która podsunęła jej się na udzie do góry. Gdy podniosła wzrok, dostrzegła spojrzenie Fabiana, odpowiedziała na nie niewinnym uśmiechem.
- Pamiętaj, by przysłać mi pocztówkę - puściła mu perskie oko. Zbieranie pamiątkowych kartek albo jakichkolwiek innych pamiątek z wyjazdów było kolejną jej słabością.
- Mam tylko nadzieję, że nie zjedzą mnie tam dziki - parsknęła. Sama dopiero teraz uświadomiła sobie, że domek w lesie i dziki, to wysoce prawdopodobny scenariusz.
Zdecydowałaś się już na danie?
Ponownie spojrzała na Fabiana, unosząc w górę jeden kącik ust.
- Można tak powiedzieć - mruknęła, nie odrywając wzroku od piwnych oczu nauczyciela. Uśmiechnęła się jeszcze szerzej, dodając.
- Dla mnie spaghetti. - Jeśli ktoś myślał, że będzie to sałatka, to się strasznie przeliczył!
Powrót do góry Go down
Fabian
Wychowawca Obsidian
Pasjonat



Liczba postów : 117
Godność : Fabian Lerhmann.

PisanieTemat: Re: Knajpa "The Red Lion" [SW]   Pon Wrz 26, 2016 9:23 am

No przecież to oczywiste, że zapisywał każdą ciekawostkę na jej temat. To co lubi, co robi, czym się zajmuje, czego wręcz nienawidzi, a także to, czego najbardziej się obawia. Przecież Fabian nie ma nic innego ciekawego do roboty, więc założył sobie zeszyt, w którym prowadzi tajne śledztwo na temat kobiety. Tak bardzo interesujące zajęcie. Tak bardzo.
Uśmiechnął się delikatnie do siebie, widząc po raz kolejny rumieńce dziewczyny. Naprawdę je lubił i na swój sposób cieszyło go to, że kobieta robiła to dość często w jego obecności. Domyślał się, jaki był ku temu czynnik, ale nie lubił niczego robić na szybko. Nic dziwnego, że przez ten cały rok szkolny nic między nimi nie było. Tylko głupie żarciki i delikatny filtr. Bo przecież Fabian tak bardzo lubił ją podrywać.
Uśmiechnął się szerzej o wzmiance na temat podróżowania, zaś zmarszczył brwi, kiedy kobieta wspomniała, że w Grecji jej jeszcze nie było. A spodziewał się zupełnie innej odpowiedzi.
- Jak to nie byłaś? To najwyższy czas się tam wybrać! Może zechcesz pojechać z nami, hm? - podpytał jakby nigdy nic. Co z tego, że jest to osoba z pracy. Fabian byłby prze szczęśliwy, jeśli Cath zgodziłaby się na propozycję. W końcu w niej był zauroczony po same uszy, jak nie zakochany. Ciężko stwierdzić. Lubił ją - to był pewne - Jak z nami pojedziesz, to będziesz mogła sobie ich kupić pierdylian - odparł w zauważalnym uśmiechu, wzrokiem obserwując poprawianie sukienki dziewczyny. No co, był mężczyzną. On także miał niekontrolowane odruchy - Nie no, nie powinny. Jesteś dzielna, więc z pewnością z takimi dzikami umiałabyś sobie poradzić - odparł, a kiedy kobieta zdecydowała się na danie, poprosił o kelnera, przy którym zamówili dania. Dla panienki Cath wziął spaghetii wraz z czymś do picia, a dla siebie wielkiego hamburgera z frytkami, prosząc do tego o sok pomarańczowy. Kiedy zamówienie zostało złożone, kelner odszedł, zostawiając ich samych sobie. Przynajmniej na ten moment, kiedy ich jedzenie będzie się robić.
- Kto by pomyślał, że taka szczuplutka i zgrabna kobieta poprosi o coś tak tłustego - zaśmiał się cicho, drocząc się z nią. Wiedział, że po niej nie mógł spodziewać się takich rzeczy - była inna i pomimo urody, nie szczególnie dbała o dietę. A może dbała, tylko dzielnie ukrywała to przed Fabianem? W końcu to kobieta, po niej można spodziewać się wszystkiego.
Powrót do góry Go down
Catherine
Pasjonat



Liczba postów : 221
Godność : Catherine Amandine Fitzroy

PisanieTemat: Re: Knajpa "The Red Lion" [SW]   Pią Wrz 30, 2016 1:37 pm

Technicznie rzecz ujmując, mogłaby się zacząć martwić z powodu aż tak skrupulatnego dokumentowania jej życia. Nawet nie była świadoma, że jest poddawana aż takiemu wywiadowi.
Wyciągnęła przed siebie ręce, by zacząć przestawiać ustawione na środku stolika przedmioty według własnego wzorca, który ułożyła sobie w głowie. W rezultacie czego wszystkie rzeczy typu solniczka, podstawka z serwetkami, wylądowały po jej prawej stronie, bliżej okna, przez co od razu zrobiło się więcej miejsca na blacie. Usatysfakcjonowana, podniosła wzrok na mężczyznę.
Pierwsza część wypowiedzi sprawiła, że się uśmiechnęła i chciała go zapewnić, że jak najbardziej kiedyś tam pojedzie, jednak dalsza część sprawiła, że kobieta zmarszczyła czoło, zastanawiając się nad jego słowami. Zamiast jednak zachować powagę, utrzymywała lekko żartobliwy ton.
- Proponujesz, żebym wpakowała się Wam z walizką w rodzinny wyjazd? Co Max na to? - Powinna była odmówić. Podziękować za zaproszenie i jednak odmówić, tymczasem wyglądało to tak, jakby faktycznie się zastanawiała nad jego propozycją wspólnego wyjazdu. Grecja była kusząca.
Zaśmiała się, gdy zaczął nęcić ją wizją zakupów. Była w tym pewna metoda, musiała to przyznać. Oprócz tamtejszych smakołyków, w grę wchodziły również koraliki, może udałoby się jej również kupić jakąś małą marmurową rzeźbę. Nie mogła też powiedzieć, by w jej głowie nie pojawiła się lista rzeczy, które mogłaby zrobić. Ba, nie byłaby wtedy nawet sama, więc wyjazd stawał się jeszcze ciekawszy i coraz ciężej byłoby powiedzieć stanowcze "nie". Co prawda nie nurkowałaby razem z nimi, ale mogłaby w tym czasie na przykład wylegiwać się na plaży z książką w ręku i w słomianym kapeluszu.
- Już widzę jak sobie z nimi radzę.. Wyglądałby by to mniej więcej tak, że schowałabym się w sypialni, zamykając ją na klucz, zasłaniając wszystkie okna, ukrywając się pod kołdrą i modląc, by dziady nie sforsowały drzwi wejściowych - opowiedziała swój plan z absolutnie przeraźliwą powagą. Cóż, prawda była taka, że dokładnie tak by zrobiła, gdyby zobaczyła pod swoim oknem dzika. Jednakże pomimo oczywistych wątpliwości, nie zrezygnowała wcale z planu wyjazdu do lasu. Jedna rzecz, nie mogła jej tak łatwo zniechęcić.
- Uważaj, wchodzisz na grząski grunt, Fabian - parsknęła, celując w niego palcem wskazującym. Nie była wcale szczuplutka, nawet się za taką nie uważała. Jednak dobrze czuła się w swoim ciele i nie zamierzała sobie czegoś odmawiać. Regularnie ćwiczyła, co pozwalało jej nie zmienić się w kulkę. Zwłaszcza gdy sama gotowała tak, że można było zabijać się o jej dania.
Powrót do góry Go down
Aiden
Terror



Liczba postów : 130
Godność : Aiden Striker

PisanieTemat: Re: Knajpa "The Red Lion" [SW]   Pon Paź 10, 2016 6:26 pm

Od feralnego spotkania w kanciapie trochę już minęło. Aiden od tego momentu unikał Fabiana niczym ognia. Początkowo świadomie chcąc uniknąć konfrontacji. Z czasem już mu to po prostu weszło tak w krew, że nie wiedzieć kiedy nastąpiło zakończenie roku szkolnego i nastały wakacje, a on przez ten cały czas ani razu nie odezwał się do Lerhmana. Wstyd mu było spojrzeć mu w oczy, bał się, że ten ciągle jest zły, a nawet gdyby to wszystko jakoś przebolał to co by mu powiedział...? Miałby udawać, że tamtego dnia niczego nie słyszał? A jeśli nie to co...? Znów pierdolnie czymś głupim? Naprawę nie chciał nikomu sprawiać zawodu, zwłaszcza jedynemu człowiekowi w całym Rivendale, którego może nazwać kimś na wzór przyjaciela, lecz co zrobić skoro najwyraźniej był pod tym względem uzdolniony? No dobra, może wyolbrzymiał. Nie radził sobie ze świadomością tego. Zresztą nie radził sobie z wieloma rzeczami, gdy tylko w jego grafiku pojawiało się za dużo wolnego. Jedynym miejscem do którego mógł wówczas uciekać przed problemami i duchami przeszłości była butelka wypełniona mniej lub bardziej szlachetnym trunkiem. Było to zachowanie godne pożałowania, typowe dla tchórza, lecz cóż...Striker nigdy się za odważnego nie uważa. Wielu go w tym tylko utwierdzało. Nie miało to jednak w tym momencie dla niego większego znaczenia, tak jak zresztą nic nie miało. Szedł ulicą chodnika najebany w trzy dupy. Miał potargane włosy, podkrążone oczy i pomiętą koszulę na której zarzucona była marynarka. Kulawym krokiem przemieszczał się do przodu - nie, nie robił tego w linii prostej. Zaczepiał tych którzy na niego spoglądali. Wszystko wydawało mu się w tym momencie takie proste i bez znaczenia. Usta same wyginały mu się w uśmiech. Stwierdził nawet, że mógłby pogadać z Fabianem. Zapewne ten byłby zachwycony telefonem od niego! Szkoda tylko, że nie potrafił wybrać odpowiedniego numeru i zamiast nauczycielowi truł dupę konsultantce swojej sieci. Naturalnie nie był tego do końca świadomy więc klną na Lerhmana pod nosem, tym bardziej gdy zobaczył jego zaparkowanego Chińczyka. On mu jeszcze pokaże! Tym bardziej, że po trzeciej próbie udało mu się wypatrzyć tą jego zdradziecką mordę.
- Ha, mam cie jebany konfidencie! Chwila...co mnie tu pan szarpie!? - rzucił z ekscytacją godną podróżnika, który odkryli nieznany ląd. Skrzywił się zaraz gdy jakiś człowiek chwycił go za ramie i zaczął ciągnąć go ku wyjściu. Prawdopodobnie był to pracownik knajpy, który uznał Strikera za awanturniczego menela.
- Jest pan nietrzeźwy, proszę opuścić lokal - mówił, na co Striker tylko prychnął. Żałował, że gdzieś zgubił swoją lakę bo by mu nią przypierdolił.
- Jestem kaleką, ślepoto, a nie nietrzeźwy! Zresztą co tu tu mi...będę wchodził, gdzie chcę. Umiem to będę i kij ci do tego gdzie. - burczał, warczał, pracownik nieco tracił na rezonie - Słyszysz LERHMAN, widzę cie! Wydzwaniam do ciebie od godziny pierdolona gnido i nie myśl, że teraz odpuszczę. Jeszcze raz udasz, że mnie nie ma to twój Chińczyk ucierpi, widziałem bydle na parkingu.
Powrót do góry Go down
Feniks
Mieszkaniec Vancouver
Kucharz



Liczba postów : 24
Godność : Feneks Elijah Granstrom

PisanieTemat: Re: Knajpa "The Red Lion" [SW]   Pon Paź 31, 2016 5:05 pm

Ostatnio w pracy czuł się niezwykle swobodnie, ciesząc się z przestrzeni, jaką zyskiwał w ogromnej kuchni, nawet jeśli musiał ją dzielić z innymi pracownikami. Czasem niepotrzebnie pałętali mu się w pobliżu, ale to nie wyprowadzało go już tak bardzo z równowagi, kiedy dane mu było zaznawać czegoś gorszego. We własnych czterech ścianach czuł się niczym więzień. Przez kilka dni snuł się po wynajmowanym mieszkaniu niczym cień, aby nie prowokować współlokatora do dyskusji. Trochę ogarnął chaos panujący we wszystkich pomieszczenia, tradycyjnie omijając szerokim łukiem sypialnię Rosjanina. Przede wszystkim wysprzątał kuchnię, gdy stale rosnący stos brudnych naczyń w zlewie całkowicie pozbawił ich tych czystych. Dla własnego spokoju gotował proste i sycące dania, zaś Ivan pochłaniał ich większą część, ani razu nie poruszając w trakcie konsumpcji niewygodnego tematu o jego napadzie złości. Rudzielec obawiał się innej rzeczy, a mianowicie tego, że współlokator po którejś analizie całego zdarzenia przed pizzerią wreszcie dostrzeże, że przytyk o więzieniu był skierowany nie tylko do niego. Słowa miały uderzyć przede wszystkim w niego, lecz to jego towarzysz odebrał je bardziej osobiście. Niedopowiedzenia psuły atmosferę między nimi, z drugiej strony stawianie pytań i oczekiwanie odpowiedzi niezbyt pasowało do ich relacji. Tylko razem mieszkali, to nie czyniło ich bliskich sobie ludzi. Poza tym, Feniks wolał nie chwalić się tym, że spędził rok w pierdlu i to właściwie za jakąś pierdołę. Udawał więc, że wszystko jest w porządku i zapomniał o incydencie. A stary znajomy siedział cicho, w końcu dostał tylko raz w mordę, nic wielkiego.
Zerknął na zegar wiszący nad wejściem do kuchni, z nikłym zadowoleniem stwierdzając, że za kwadrans kończy. Oderwał się więc od jednego z garnków, aby na spokojnie rozejrzeć się po wszystkich stanowiskach, w końcu nie chciał zostawiać bałaganu swojemu zmiennikowi. I wszystko miało do końca jego zmiany przebiegać poprawnie, nic nie powinno zakłócać porządku. Kelner stojący tuż obok niego zaburzył cały wypracowany spokój.
Ktoś chce z tobą mówić – rzucił wystrojony elegancko kelner grzecznym tonem, niekoniecznie pewny reakcji kucharza.
Jakiś gość składa reklamację?
Tylko tego mu brakowało przed końcem pracy. Znów zerknął na zegar, już bez entuzjazmu stwierdzając, że ma jeszcze dwanaście minut do końca swojej zmiany.
Powiedziałbym raczej, że to jakiś znajomy, ale nie jestem pewien.
Uniósł brew w jawnym zaskoczeniu, bo po raz pierwszy zdarzyło mu się, aby ktoś nachodził go w pracy. Nikomu nie chwalił się, gdzie pracuje, właściwie tylko kurator znał adres restauracji. Choć mógł też coś wspomnieć o tej knajpie Ivanowi. Z całą pewnością kurator nie zrobiłby mu takiej niespodzianki bez zapowiedzi, spytałby przynajmniej w jakich dniach pracuje i w jakich godzinach. Z kolei wizyta Ivana wydała mu się nieprawdopodobna. Po pierwsze, skontaktowałby się z nim tylko wtedy, gdyby coś się działo, na przykład płonęło ich mieszkanie. Jednak w takim przypadku Rosjanin bardziej zamartwiłby się własnym dobytkiem na miejscu niż zawracał sobie głowę poinformowaniem o tym współlokatora. Po drugie, do podobnych komunikatów służą telefony. W razie pożaru otrzymałby telefon, choć taki scenariusz również był pobożnym życzeniem.
Mruknął pod nosem kilka niewyraźnych słów, następnie zdjął tą śmieszną czapkę kucharską i w niepoplamionym za bardzo fartuchu wyszedł z kuchni, aby zaraz stanąć już w tej eleganckiej części lokalu za ladą. Jakież było jego zdziwienie, gdy ujrzał Nicolaia. Młoda kelnereczka starała się go jakoś zagadać, co być może nie byłoby tak szokujące, gdyby go nie znał. Starszy z rosyjskich braci miał naprawdę nienaganną prezencję, kobiety miały powody, aby tracić dla niego głowę. Pewna część mężczyzn zresztą też.
Coś się stało? – spytał natychmiast, niezbyt jednak udając przejęcie. Gdyby coś się stało Ivanowi, jego starszego brata nie byłoby tutaj. Nie było na jego twarzy zmartwienia, za to widniała na niej drobna irytacja. Dość niepokojące było to, że Roshenko, z którym nie mieszka, wie, gdzie pracuje. Brat mu powiedział? Nie, Ivan sam go przed nim ostrzegał. – Mam sporo pracy.
Powrót do góry Go down
Nicolai
Mieszkaniec Vancouver
Biznesmen / Haker



Liczba postów : 14
Godność : Nicolai Roshenko

PisanieTemat: Re: Knajpa "The Red Lion" [SW]   Pon Paź 31, 2016 5:35 pm

Znudzony Nicolai to podstępny Nicolai. Miał w życiu wiele zajęć  – począwszy od lewych biznesów, skończywszy na obijaniu nieznajomych mord w podziemiu. Niemniej jednak, zdarzały się dni, w których chętnie wybrałby się gdzieś dalej, zrobił coś ciekawszego. Wówczas zawierał nowe znajomości w pubach i klubach, wykorzystując co naiwniejszych. Czasami przez jego łóżko przewijała się kobieta, innym razem mężczyzna… Był bardzo otwarty, a ludzie wręcz ciągnęli do niego, nieświadomi zagrożeń związanych z tą osobą.
Kiedy jednak zaliczył już tyle ile chciał i zrobił wszystko to, na co miał ostatnio ochotę, pozostawało ruszyć jeszcze dalej. A to właśnie dalej znajdowało się gdzieś w okolicach Ivana.  Rude, kąśliwe, energiczne, pełne jakiejś słodkiej tajemnicy. Butne. A więc ciekawe. Tego właśnie potrzebował.
Bo tak. Feniks już stał się dla niego przedmiotem, który Rosjanin chciał zdobyć, pozyskać. Przestał być człowiekiem, gdy stał się obiektem rywalizacji Ivana i Nicolaia.
Dlatego też postanowił odwiedzić go w lokalu. Namierzenie tego miejsca nie stanowiło dla niego większego problemu – przy odrobinie uroku osobistego i odpowiednio wielkiego pliku banknotów w kieszeni, mógł zrobić wiele. Tym razem znajomości, urodę i pieniądze wykorzystał do zdobycia informacji tak cennej i ważnej. Ha! Nawet Ivan jej nie posiadał. Mógł więc śmiało stwierdzić, że wyprzedził brata o krok w tej całej śmiesznej wojnie.
Jeszcze chwila moment, a rudzielec będzie wił się i jęczał pod ciałem Nicolaia.
- Piętnaście minut przed końcem zmiany masz sporo pracy, mm? – mruknął, uśmiechając się ledwie zauważalnie. Ileż mógł wyciągnąć z tej kelnerki? Odrobinę. Bardzo ważną odrobinę jak chociażby to, kiedy Feniks może zostać uprowadzony. Na drinka, rzecz jasna. Może dwa. Może i na kolację ze śniadaniem?
Chociaż… W gruncie rzeczy lubił bawić się jedzeniem. Nawet bardzo.
- Przyszedłem, aby zaproponować ci nieco relaksu po pracy – oznajmił w końcu, brzmiąc zupełnie swobodnie. – To z troski o młodego. Wiesz, jako jego starszy brat powinienem nieco lepiej poznać osobę, która śpi w pokoju obok – dodał, chcąc zabrzmieć żartobliwie. Właściwie samo nazwanie wielkiego, potężnego Ivana młodym brzmiało nieco komicznie.
- Poza tym czuję konieczność zrekompensowania się za moje naganne zachowanie ostatnio… – dodał. Jak nie siłą i przemocą to pokorą! Byle zdobyć to, czego się pragnie.
Powrót do góry Go down
Feniks
Mieszkaniec Vancouver
Kucharz



Liczba postów : 24
Godność : Feneks Elijah Granstrom

PisanieTemat: Re: Knajpa "The Red Lion" [SW]   Pon Paź 31, 2016 7:20 pm

Gdyby wiedział, że dzielenie z kimś mieszkania, zwłaszcza z mrukliwym i groźnym typem, obliguje do utrzymywania relacji z krewnymi tej osoby, wcale nie mniej groźnymi, wówczas nie zgodziłby się nigdy na wspólne zamieszkanie z młodszym z braci Roshenko. Koegzystowanie z samym Ivanem już było samo w sobie trudne, bo wymagało ogromnych pokładów cierpliwości i wyrozumiałości, a rudzielec wcale nie miał tych pokładów aż tak zasobnych. Potrafił się kontrolować, co wcale nie przychodziło mu łatwo, gdy dopiero niedawno, już jako w pełni dojrzały i ukształtowany człowiek, nauczył się trzymać emocje na wodzy. Obowiązkowe terapie w więzieniu, mające charakter resocjalizacyjny, jednak przyniosły pozytywne efekty. Znoszenie fanaberii dwóch Rosjan przekraczało jego możliwości, mogło również zniszczyć wszelkie poczynione przez byłego osadzonego wysiłki w ramach rozpoczęcia nowego, lepszego rozdziału w życiu. Właśnie dlatego przyglądał się starszemu z braci nieufnie, stale zachowując zdrowy dystans. Cholernie żałował tego, że wplątał się w nielegalne walki, bo to przez ten jeden pojedynek ściągnął sobie na głowę nieprzewidywalnego Nicolaia. W roli współlokatora Ivana byłby zdecydowanie bardziej bezpieczny, ponieważ nie budziłby takiej ciekawości.
Rzucił kelnerce wściekłe spojrzenie, czego ta nawet nie zauważyła, zbyt mocno wpatrzona w dobrze zbudowanego bruneta. Feniks był w stanie zrozumieć jej zafascynowanie, nawet jeśli go nie podzielał, jednocześnie czuł się w obowiązku potrząśnięcia nią, żeby nie wpadła w tę pułapkę. Słodkie uśmiechy tego mężczyzny to tylko gra pozorów, w jego oczach czają się złe intencje. Później ją ostrzeże, w tej chwili musiał poradzić sobie z rozmówcą, który przez gadulstwo jego współpracownicy doskonale wiedział, ile czasu zostało mu do końca zmiany.
Na kuchni każda minuta mija bardzo pracowicie – odparł całkiem spokojnie, tak mu się przynajmniej wydawało, nawet jeśli pod ladą mocno zaciskał prawą dłoń w pięść. – Poza tym, mój zmiennik jeszcze nie przyszedł, więc
Matt przed chwilą wszedł, a teraz pewnie się przebiera.
Był w stanie zrozumieć pewne zaślepienie dziewczyny, jednak absolutnie nie akceptował tego, że mu przerwała i tym samym pozbawiła go jedynej sensownej wymówki dla nieprzyjęcia zaproszenia kłopotliwego znajomego. Znalazłby jeszcze inne wymówki, mógłby powiedzieć, że ma inne plany, jest już z kimś na ten wieczór umówiony albo musi zrobić po pracy zakupy.
Nie wiedziałem – mruknął pod nosem, rzucając jej kolejne zirytowane spojrzenie, na które zareagowała z jawnym skrępowaniem. Nie wiedziała co zrobiła źle, ale czuła niezadowolenie bijące od kucharza.
Skoro Ivan nie narzeka na dzielenie ze mną mieszkania, nie masz raczej powodów do niepokoju – dodał z subtelnym uśmiechem, podchwytując tą nutkę rozbawienia w wypowiedzi rozmówcy. Nie musiał chyba dodawać, że młody – określenie to w stosunku do Ivana z jego perspektywy wydawało mu się komiczne – jest wystarczająco dorosłym i silnym mężczyzną, aby samemu załatwiać swoje problemy. Z drugiej strony rozumiał, że jego jedyny krewny może się odrobinę martwić i przy okazji wtrącać do życia brata, taki przywilej rodziny. Ale wcześniejsze zachowanie Rosjanina nie sugerowało tego, że rzeczywiście troszczy się o brata.
Kolejne słowa odrobinę zbiły go z tropu. Nie oczekiwał przeprosin. Właściwie nie były to przeprosiny, a raczej wzmianka o rekompensacie, która prawdopodobnie miała zamydlić mu oczy. Tymczasem jego czujność wzrosła, ponieważ Nicolai nie wydawał mu się osobą, która specjalnie najdzie ledwo znaną sobie osobę w jej miejscu pracy, aby móc zatrzeć nieudane pierwsze wrażenie.
Ivanowi też zamierzasz je wynagrodzić? – spytał z chytrym uśmieszkiem skrytym w lekko uniesionych kącikach ust. Musiał coś wymyślić, aby czasem nie znaleźli się sam na sam. Naprawdę nie chciał w żaden sposób wchodzić pomiędzy braci, kiedy każdy z nich mógłby go bez trudu zmiażdżyć. – Zawsze możemy relaksować się po pracy w trójkę.
Powrót do góry Go down
Fabian
Wychowawca Obsidian
Pasjonat



Liczba postów : 117
Godność : Fabian Lerhmann.

PisanieTemat: Re: Knajpa "The Red Lion" [SW]   Czw Lis 03, 2016 9:17 pm

// Totalnie nie zwracajcie na nas uwagi. Zgaduję, że czas nam kompletnie się nie zgadza, dlatego miejcie wyjebane na nasze posty, a my będziemy mieć wywalone na wasze. //

Uważnie patrzył się to, co kobieta wyprawia na ich stoliku, wspierając swoją twarz o rękę, którą mało kulturalnie opierał na stoliku. Ale kto by się tym przejmował, kiedy Cath zaczęła robić im małe przemeblowanie na stoliku? Ano właśnie. Nic jednak nie mówił, tylko delikatnie uśmiechał się do siebie, obserwując ruchy dziewczyny. Naprawdę była inna niż cała reszta. Dlatego zapewne udało jej się skraść biedne serce Fabiana. Gdyby tylko miała o tym pojęcie...
Wzruszył jedynie ramionami na jej słowa.
- Max jak to Max - będzie musiał się zgodzić. Ale myślę, że nawet i on nie miałby żadnych przeciwwskazań - mruknął, patrząc się uważnie na kobietę. Nie chciał spotkać się z odmową, ale też wiedział, że jego syn nie miałby nic przeciwko temu, aby ona z nimi pojechała. Z pewnością polubiłby ją tak samo jak Fabian. No może nie tak samo, ale całkiem podobnie. Poza tym, co szkodzi im spróbować? Jej ton również nie wskazywał nic na to, że chciałaby odmówić wspólnego wyjazdu.
Nie zdążył jednak odpowiedzieć na całą resztę jej wypowiedzi, bardziej ją przekonać do tego, aby pojechała lub cokolwiek innego. Ku jego zaskoczeniu, uroczy wieczór postanowił popsuć mu nikt inny jak Aiden. Kto by się tego spodziewał. W sumie na twarzy Fabiana malowało się pewne zdziwienie i co najważniejsze - zaskoczenie. To było wobec niego dość nietypowe, no ale halo. Od ostatniej wizyty Lerhmanna u Aidena minęło dobre pół roku, a ten ciągle go ignorował i unikał. Fabian miał serdecznie dość zachowania mężczyzny, dlatego nawet przestał się starać o ich znajomość. I skoro Striker postanowił kontakt urwać ot tak po prostu, biolog w pełni mu na to pozwolił. W końcu nikogo przy sobie nie będzie trzymać na siłę. On też ma swoją cierpliwość. Jak i uczucia, czego matematyk dziwnym trafem nie potrafił w żadne sposób pojąć, zrozumieć. I to bolało najmocniej.
Trudno stwierdzić, czy na twarzy Lerhmanna malowało się zaskoczenie czy bardziej złość. Nawet taki dzień jak dzisiaj potrafił mu zjebać. Dodatkowo absolutnie nie rozumiał, dlaczego się do niego pluł. Tyle czasu się nie odzywał, miał go gdzieś, a po takim czasie ma mu tylko do powiedzenia...
Ha, mam cie jebany konfidencie!
Dokładnie to.
Z czasem zaczęło robić mu się powoli wstyd. Nie do końca wiedział, czy bardziej przed ludźmi w knajpie, którzy nagle zaczęli łypać na nim dziwnym spojrzeniem, a może przed Cath, gdzie był wręcz zmuszony opuścić stolik, aby wyprowadzić tego idiotę na zewnątrz, bo przecież ten nie posłucha się byle kogo. Pieprzony egoista.
- Poczekaj moment - odkaszlnął w dłoń, po czym wstał ze stolika, zostawiając kobietę samą sobie, tym samym przeprosił pracownika tutejszej knajpy za zamieszanie i siłą wyprowadził stąd Aidena, żeby przypadkiem nie zaczął paplać jakiś głupot, które bardziej narobią szkody Lerhmannowi niż jemu samemu.
- Popierdoliło Cię? W jakim tu kurwa stanie jesteś? - zaczął się na niego drzeć, jakby był zdenerwowany na swojego syna. A patrząc na to, to Fabian mało kiedy denerwował się do tego stopnia, aby na kogoś używać wulgaryzmy. I co miał z tym idiotą teraz zrobić? Nie chciał zostawiać Cath samej, ale sytuacja aż zmuszała go do tego, żeby to zrobić. Chociaż... Jakie zmuszała? Przecież Aiden zapomniał o istnieniu Fabiana. Dlaczego miałby się niby przejmować jego tyłkiem?
- Wracaj do domu. Zadzwonię Ci po taksówkę, dam Ci na nią kasę, tylko błagam Cię, idź stąd - mówił to takim tonem, jakby rzeczywiście nie chciał go znać. Niemniej trochę zszargał przyjaźń z Fabianem i czuł się potraktowany źle. Tyle razy ratował mu dupę, a ten nie potrafił go po prostu wysłuchać. Co gorsze, postanowił urwać z nim kontakt po tamtej rozmowie. Sam już nie wiedział, co było gorsze. Nie chciał teraz o tym myśleć.
Powrót do góry Go down
 
Knajpa "The Red Lion" [SW]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Rybacka Knajpa
» Gospoda pod Świńskim Łbem

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Vancouver :: 
Centrum
 :: Stara część miasta
-
Skocz do: