IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Centrum handlowe [SW]

Zobacz poprzedni temat
 
Zobacz następny temat
 
Go down
 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
Ryan Jay Grimshaw

avatar
#Zbuntowany
Vice-Przewodniczący Spinel
1466


   
Sro Lis 09, 2016 8:04 pm
       
Ciemnowłosy podszedł do fotela, na którym rozłożone zostały koszule. Korzystając z okazji, że na tę chwilę został sam i nie miał już konieczności przegrzebywania kolejno wszystkich wieszaków, skupił się na dokładniejszej ocenie przygotowanych koszul. Na wstępie odrzucił te, które kompletnie mu nie pasowały, nie spodziewając się nawet pomocy nadciągającej „z zewnątrz”. Chwycił za rękaw najprostszej koszuli, która po pierwszym wrażeniu dotykowym wydawała się być wykonana z najzwyklejszego materiału, a przesunąwszy wzrokiem po metce, Grimshaw sam był w stanie przyznać, że nie była warta swojej ceny, choć renoma sklepu powinna iść w parze z jakością.
Może miał pecha i trafił na zły sezon?
„Spróbuj tę.”
Szare tęczówki jakby podążyły za znajomym głosem, choć kojarzył go o wiele bardziej pobieżnie niż wygląd jego właścicielki. Arda nie była może ostatnią osobą, którą spodziewał się spotkać w tym sklepie, ale na pewno nie przewidywał, że trafi na nią akurat dzisiaj ani że zdecyduje się zaoferować mu pomoc. Pomoc, o którą nawet nie prosił, więc nic dziwnego, że z niejakim dystansem przyjrzał się wiszącej na wieszaku koszuli. Nie dało się jednak ukryć, że białowłosa posłużyła się znacznie bardziej profesjonalnym opisem niż pracownica sklepu, która już żwawo podążała ku klientowi, załapując się na mało pochlebne komentarze dziewczyny.
Pani wybaczy ― odchrząknęła cicho, kładąc przyniesioną koszulę, która na pierwszy rzut oka wydawała się za długa i zaprojektowana dla hipsterów, jednak widocznie liczyła, że klient się nad nią zastanowi. ― Gwarantuję, że każdy z materiałów jest wytrzymały, a ubrania służą naszym klientom przez długi czas. Jeśli zdarzyłby się jakiś problem, jesteśmy skłonni zwrócić pieniądze, chociaż nie wydaje mi się, by zaszła taka potrzeba ― musiała wtrącić swoje trzy grosze, choć jej ton był na tyle uprzejmy, że w żadnym razie nie próbowała zaatakować Rovere, a jedynie wyprowadzić ją z – w jej mniemaniu – błędu. ― Może ta? ― zagadnęła ponownie Ryana, gestem ręki skupiając jego uwagę na przyniesionej koszuli.
Jest za długa ― skwitował krótko, nie bawiąc się w wymyślanie bardziej rozwlekłych argumentów. Tyle wystarczyło, by uświadomić ekspedientkę, że nie trafiła w jego gust, choć na dobrą sprawę Jay nie wyglądał na kogoś, komu spodobało się cokolwiek z zaproponowanych pozycji. Aktualnie nie marzył o niczym innym, jak tylko wyjście ze sklepu.
A co z pozostałymi?
Większość odpada. Przymierzę te dwie ― rzucił, a wybór wprawił kobietę w lekkie niezadowolenie, bowiem jednym z wyborów okazała się być koszula, którą przyniosła białowłosa, a drugą ta o podobnym kroju, przyniesiona przez pracownicę. Ciężko było mu na oko ocenić, która z nich miała się lepiej ułożyć, a pozostałe nie były warte jego uwagi. Chwycił za wieszak wybranej koszuli, a po drugą wyciągnął rękę, czekając aż białowłosa zdecyduje się mu ją przekazać.




{ I'M NOT AN ASSHOLE I'M A TELLER OF UNFORTUNATE TRUTHS }
Powrót do góry
 
Go down
Plague Doctor

avatar
#Mieszkaniec Riverdale City
Mieszkaniec
149


   
Pon Lis 14, 2016 1:49 pm
       
Kiedy ekspedientka wróciła, od razu nawijając o jakości, możliwościach zwrotu i tak dalej, Arda wykręciła młynka oczyma, a kącik jej bladych ust nadal wyginał się w kpiącym uśmiechu. Nie spojrzała jednak na kobietę, ciągle czekając na reakcję Ryan'a. Koniec końców, przecież to on tu był poszkodowanym, dodatkowo musiał męczyć się z nadgorliwą pracownicą. Wieszak ciągle wisiał na palcu białowłosej, a koszula czekała na decyzję chłopaka. Może Ray nie był osobą, która w jakikolwiek sposób eksponowała swoje emocje, acz Rovere dobrze wiedziała, że nie zachwyci go byle co. Przyszedł po czarną, elegancką koszulę, więc pewnie chodziło tutaj o bankiet albo spotkanie na szczeblu biznesowym. Na takich nie należało przesadzać z elegancją, aczkolwiek należało się prezentować dobrze, schludnie i tak, by było na czym oko zawiesić. Arda miała wewnętrzny talent do szukania dobrych fasonów na poszczególnych ludzi. Dlatego uparcie w duchu twierdziła, że koszula od niej zaprezentuje się lepiej niż bezkształtne masy materiału na innych wieszakach.
Kiedy Ryan zdecydował się przymierzyć dwie koszule, skinęła głową, po czym podała mu swój wybór i bez słowa zerknęła na przymierzalnie. No cóż, pewnie też chciała zobaczyć efekt wyboru chłopaka. Dopiero po przekazaniu części garderoby znajomemu, zwróciła się do pracownicy, zaszczycając ją pobieżnym spojrzeniem jasnych oczu:
- Oczywiście, jeżeli ktoś jest usatysfakcjonowany średnią jakością. - skwitowała cały wywód krótkim, acz treściwym zdaniem - Pani wybory nie pasują ani do stylu tego mężczyzny ani nie mają w sobie nic z podstawowych zasad elegancji. Patrząc na losowość fasonów, obstawiam, że nawet pani nie zapytała o dokładniejsze informacje tylko zaczęła przynosić wszystko z wieszaków. A wystarczyło poświęcić kilka sekund, a oszczędziłaby sobie pani biegania po coś, co jest niepotrzebne. - Spokojny tembr głosu nie pasował do lśniącego błękitu, który wyraźnie skrzył się rozbawieniem. Arda nie rozumiała, jak pracownik takiego sklepu może zignorować podstawowe zasady postępowania z klientem. Nawet jeżeli była nowa, nie usprawiedliwiało jej to - powinna się uczyć, jak się zachować i o co pytać. W końcu nie był to sklep młodzieżowy z t-shirtami po trzy dolce, bo miały fajne wzory. Tutaj można było zostawić poważne pieniądze za same spodnie, a co dopiero dobrą sukienkę. Widać jednak, że ktoś potrzebował kubła zimnej wody na głowę, by zrozumieć swoje błędy.
Młoda Rovere straciła zainteresowanie pracownicą, spoglądając ponownie w kierunku Ryan'a i czekając na jego decyzję.
Powrót do góry
 
Go down
Ryan Jay Grimshaw

avatar
#Zbuntowany
Vice-Przewodniczący Spinel
1466


   
Czw Gru 01, 2016 7:07 pm
       
Grimshaw, gdy tylko zabrał ze sobą zaproponowaną przez Rovere koszulę, zdawał się kompletnie zignorować obecność zarówno dziewczyny, jak i pracownicy sklepu. W gruncie rzeczy zależało mu wyłącznie na jak najszybszym dokonaniu wyboru i opuszczeniu sklepu. Nie obyło się jednak bez wysłuchania ich dalszej części rozmowy, biorąc pod uwagę, że przebieralnia znajdowała się zaledwie parę kroków dalej, a od reszty otoczenia oddzielała ją wyłącznie charakterystyczna zasłona, która nie sięgała do ziemi, pozwalając innym na zorientowanie się, że ktoś aktualnie był w środku.
Ściągnąwszy z siebie kurtkę i koszulkę, które miał na sobie, odwiesił je na wieszaku, najpierw chwytając za koszulę, którą poleciła mu sprzedawczyni. Narzuciwszy ją na ramiona, sprawnie zapiął wszystkie guziki pod samą szyję, starannie poprawił makiety, po czym dokładniej przyjrzał się temu modelowi w lustrze. Wydawała się nieco za szeroka, jednak rozmiar niżej niemalże na pewno byłby już odrobinę za ciasny. Wystarczyłoby kilka poprawek, by doprowadzić ją do porządku, ale nie miał czasu bawić się w dodatkową bieganinę.
W międzyczasie sprzedawczyni robiła wszystko, byleby trzymać fason i zadbać o twarz firmy, choć dało się zauważyć, że białowłosa zdecydowanie zaczynała nie tylko wjeżdżać na jej ambicje, ale i działać jej na nerwy. Być może dlatego skupiła się na zebraniu koszul, które odpadły w przedbiegach, byleby tylko zdobyć jakąś wymówkę do przerwania kontaktu wzrokowego i odwrócenia twarzy od klientki, która pozjadała wszystkie rozumy.
Pan zażyczył sobie czarnej koszuli w rozmiarze L, więc podałam różne propozycje. Nigdy nie można mieć pewności co do tego, czy klient nie postanowi spróbować czegoś nowego, biorąc pod uwagę, że z niektórymi krojami mógł nie mieć do czynienia. Uważam, że w każdej z tych koszul pan wyglądałby dobrze. A teraz pani wybaczy. ― Skinęła krótko głową i udała się odszukać miejsca, z których zabrała inne koszule.
Ryan z kolei już zdążył się przebrać. Raz jeszcze poprawiwszy mankiety, przyjrzał się dokładniej kolejnemu produktowi. Wybór Ardy znacznie lepiej przypasował się do jego nieprzysadzistej, ale dobrze zbudowanej sylwetki. Nie mógł też narzekać na brak wygody czy ograniczenie swobody ruchów, jak to zazwyczaj bywało z eleganckimi ubraniami. Zdecydowanie za rzadko szły w parze z komfortem. Wszystko wskazywało na to, że wejście do tego jednego sklepu miało zakończyć się sukcesem i spokojem na dłuższy czas.
Chyba świecąca oczami sprzedawczyni będzie rozczarowana.
Niespiesznie rozpiął guziki i zrzucił z siebie pachnący nowością materiał. Gdy na powrót ubrał się w swoje ubrania, wyszedł z przymierzalni, zabierając ze sobą obie koszule. Pracownica szybko zauważyła klienta, więc już udała się w jego stronę.
I jak? Zdecydował się pan?
Wezmę tę ― rzucił bez słowa wyjaśnienia, unosząc nieznacznie przedramię, na którym spoczywał właściwy wybór. Drugą koszulę przekazał sprzedawczyni, która pomimo ukłucia rozczarowania, odebrała od niego niechciany towar, powstrzymując się od zniechęconego spojrzenia ku błękitnookiej.
W takim razie zapraszam do kasy. ― Zaledwie wskazała Jay'owi odpowiednie miejsce, gdzie już czekał sprzedawca. Szatyn od razu udał się ku ladzie sklepowej. Ciężka atmosfera nie tyle co go raziła, ale nieszczególnie miał ochotę na użeranie się z natrętną dziewczyną, która najchętniej przygotowałaby dla niego specjalną wystawę setki fasonów, gdyby nie zdecydował się na ten jeden z nich. Na szczęście mężczyzna za ladą prędko skasował kod z metki, podał szatynowi cenę, przyjął pieniądze i podał mu papierową torbę z firmowym nadrukiem, żeby świecił nim w drodze powrotnej. Wystarczyło już tylko udać się do wyjścia.




{ I'M NOT AN ASSHOLE I'M A TELLER OF UNFORTUNATE TRUTHS }
Powrót do góry
 
Go down
North 'Jackdaw' Callahan

avatar
#Łamacz Serc
292


   
Wto Lut 14, 2017 10:19 pm
       
Po wymianie smsów z Reitzem, wsunął telefon do kieszeni rozglądając się dookoła. Trasa z parku do centrum handlowego powinna zająć mu maksymalnie pięć minut. Idealnie. Ruszył wzdłuż ścieżki, odgarniając białe włosy w tył, popijając przy tym jednocześnie herbatę ze Star Bucksa, którą dostał od jakiejś dziewczyny w kawiarni, zaledwie piętnaście minut wcześniej. Z tego co mówiła spotkali się już wcześniej, skoro jej jednak nie pamiętał, raczej nie była zbyt ważną osobistością w jego życiu.
Bądź po prostu stanowiła kolejną część jego instagramowego fanclubu. Nie zamierzał w to wnikać. Szedł dość energicznym krokiem, wymijając ludzi którzy dość tłumnie kręcili się dookoła. Mógł się tego spodziewać biorąc pod uwagę fakt, że były walentynki. Jego uwagę zwrócił mężczyzna wykrzykujący coś przy jednej z barierek. Bez trudu dostrzegł całe mnóstwo róż, które schodziły w wręcz zastraszającym tempie. Zastanowił się przez chwilę, nim w końcu podszedł do niego i zostawiając banknot sam złapał ostrożnie jedną z ładniejszych róż, które wybrał wśród innych.
Twoja dziewczyna będzie zachwycona!
Moja dziewczyna będzie zachwycona samym faktem, że może spędzić czas w moim towarzystwie — odpowiedział lekceważąco wznawiając swoją drobną podróż, pozostawiając nieco zdębiałego sprzedawcę, który wyraźnie nie spodziewał się podobnej odpowiedzi. Stanął w widocznym miejscu opierając się o ścianę, w jednej ręce trzymając kubek z herbatą i różę, a w drugiej telefon, na którym właśnie przeglądał wszelkie portale społecznościowe, na których był zarejestrowany, odpisując na wiadomości.







Powrót do góry
 
Go down
Frey Orion Clawerich

avatar
#Gwiazdy Showbiznesu
Model / Vargas
619


   
Wto Lut 14, 2017 10:40 pm
       
Telefon wylądował w kieszeni, gdy wysyłał ostatnią wiadomość.
- Orion!
Wielobarwne spojrzenie pało na niższą dziewczynę o rudych włosach, która właśnie tupała z poirytowaniem nogą. W prawej dłoni trzymała pluszowego misia.
- Tak, Sophie?
- Obiecałeś mi wspólne walentynki.
- I dotrzymałem słowa. Siedzę z tobą od 8, a mamy 14.
- Zostawiasz mnie dla innej, wiem to.
Pokręcił głową ze zrezygnowaniem, szybkim ruchem łapiąc dziewczynę za nadgarstek i przyciskając do swojej piersi. Spłonęła rumieńcem, gdy tylko przemknął dłonią w dół jej kręgosłupa, muskając ustami policzek.
- Innym razem, jestem zajęty. Poza tym miałaś iść do kina z koleżankami.

***

Ze słuchawkami w uszach droga zajęła mu równe dziesięć minut. Mimo że dziwnym było nie trzymać w dłoni przynajmniej jednej smyczy, zgodnie z obietnicą nie zabrał ze sobą żadnego z psów. Widząc pod ścianą białą czuprynę, zatrzymał lecącą muzykę i schował słuchawki do kieszeni spodni zaraz obok telefonu. Zatrzymał się tuż przy znajomym, wspierając przedramię na ścianie obok jego głowy.
- 10 minut, tak jak mówiłem. - Przymknął oko, gdy spadła nań grzywka zmierzwiona drobnym podmuchem.
Powrót do góry
 
Go down
North 'Jackdaw' Callahan

avatar
#Łamacz Serc
292


   
Wto Lut 14, 2017 10:59 pm
       
Szczerze mówiąc, myślał że chłopak nie do końca wykaże się punktualnością. Z drugiej strony nawet nie znał go na tyle, by móc oceniać podobne rzeczy. Zadziwiającym był sam fakt, że Frey postanowił się w ogóle zjawić.
Nie, nie było to zadziwiające. Nie z jego wyglądem.
Mimo to widząc, że nie został wystawiony, gdy usłyszał znajomy głos, nie mógł powstrzymać cisnącego mu się na usta nieznacznego uśmiechu, który wykrzywił prawy kącik jego ust ku górze.
Dodam punktualność do twoich zalet, księżniczko — rzucił wyraźnie rozbawiony nachylając się nad chłopakiem tak nisko, że z pewnością bez problemu mógł wyczuć nieznaczny zapach herbaty mango i delikatnej mięty, którą jeszcze chwilę temu pił. Dmuchnął lekko w jego grzywkę, śmiejąc się krótko i w międzyczasie chowając telefon do kieszeni, odgarnął jego włosy w bok, by móc do woli przyjrzeć się jego twarzy.
Świetnie. To dla ciebie, moja walentynko — rzucił z zawadiackim uśmiechem podsuwając mu różę, samemu odsuwając się nieznacznie w tył — Bubble Tea jest na pierwszym piętrze. Masz jakieś inne miejsce, gdzie chciałbyś się udać?







Powrót do góry
 
Go down
Frey Orion Clawerich

avatar
#Gwiazdy Showbiznesu
Model / Vargas
619


   
Wto Lut 14, 2017 11:19 pm
       
Oczywiście, że był punktualny, wszakże nazwisko zobowiązuje do pewnych zachowań. Odchrząknął krótko, wsuwając palce za szlufkę własnych spodni, wieszając na niej dłoń.
- Mam nadzieję, że nie tylko punktualność. Jestem słowny, ładnie się ubrałem. - Wyprostował się nieznacznie, w mimowolnym odruchu chcąc sprawić wrażenie wyższego. Lecz niestety — jak zwykle zbyt wiele to nie dało. Rozwarł na powrót powiekę, gdy dmuchnięcie odsunęło niesforną grzywkę.
"Świetnie. To dla ciebie, moja walentynko"
Zerknął w dół na kwiat, gdy rozbawienie uniosło kącik ust w uśmiechu. Powoli jednak przechwycił różę, teatralnie podtykając płatki pod nos. - Oho, a więc teraz jestem twoją walentynką? - Z racji, iż róża nie posiadała kolców, mógł ze spokojem wsunąć łodygę w boczną kieszeń spodni. Idealnie. - Może jednak skusisz się na ten zoologiczny? Szczeniak mi podrósł, potrzebuję obroży. - Odsunął przedramię ze ściany, cofając się o krok w tył. Dziś nie on prowadził.
Powrót do góry
 
Go down
North 'Jackdaw' Callahan

avatar
#Łamacz Serc
292


   
Sro Lut 15, 2017 6:15 pm
       
Hm... ujdzie — rzucił spokojnym tonem mierząc go wzrokiem od stóp do głów. Dość zwyczajne ciuchy, choć z drugiej strony całkiem mu pasowały. Nie zamierzał przecież narzekać.
Nie taka była umowa? Choć podejrzewam, że niestety mnie na ciebie nie stać — parsknął śmiechem, choć na jego twarzy pojawiło się swego rodzaju zażenowanie, gdy podrapał się po karku uciekając wzrokiem w bok. Nim jednak temat mógł zostać jakkolwiek zgłębiony, złapał Freya za rękę i pociągnął w stronę centrum handlowego, niespecjalnie się przejmując tym czy zwrócą tym samym na siebie uwagę innych czy też nie. Zwłaszcza, że ludzie w Kanadzie raczej nie robili zbyt wielkich scen na podobne zachowania. Praise the Obama i te sprawy.
Na koniec, okej? Jeśli mam dostać ataku, wolałbym dostać go na koniec naszej randki — przewrócił oczami niejako rozbawiony, przeciągając chłopaka pomiędzy ludźmi, by dostać się do ruchomych schodów. Dopiero na nich stanął opierając się nonszalancko o poręcz i dopijając swoją herbatę. Bądź co bądź właśnie szli po kolejną, a wejście do lokalu z produktem konkurencji byłoby dość słabe. Zamyślił się, zawieszając spojrzenie na przeszklonym dachu.







Powrót do góry
 
Go down
Frey Orion Clawerich

avatar
#Gwiazdy Showbiznesu
Model / Vargas
619


   
Sro Lut 15, 2017 6:37 pm
       
- Cios prosto w serce modela. - Przekrzywił minimalnie głowę na bok, posyłając białowłosemu rozbawione spojrzenie. Nie zamierzał stroić się w garnitury czy inne eleganckie stroje tylko z racji walentynek. A obecny strój był wyprasowany, czysty i pachniał jego perfumami — limonką z dodatkiem egzotycznych kwiatów. Miły zapach ani trochę mdły.
- Hej, nie jestem wymagający. Mogę płacić, odwdzięczysz się jakoś. - Język przemknął po dolnej wardze, gdy wyciągał palce zza szlufki, wkładając dłoń w kieszeń. Złapanie za rękę nieco zdziwiło Reitza, niemniej w żadnym wypadku negatywnie. Gdy tylko zebrana grupka dziewcząt pisnęła uradowana na ten widok, parsknął pod nosem, na krótką sekundę minimalnie wzmacniając uścisk dłoni.
- Masz jakieś szczególne plany co do tej... randki? Ciekawa odmiana, gdy to nie ja muszę zajmować się zorganizowaniem wszystkiego. - Na widok ruchomych schodów bezdźwięczne "tsh" opuściło usta Clawericha. Zawsze towarzyszyło mu na nich nieprzyjemne uczucie, które zapewne brało się z lęku wysokości. Nie rozumiał jak dzieciaki obecne w centrum, mogły czerpać aż tak wielką radość z biegania po nich. Dlatego właśnie przez chwilę przyglądał im się dość sceptycznie, ostatecznie odwracając wzrok i przymykając oczy.
Powrót do góry
 
Go down
North 'Jackdaw' Callahan

avatar
#Łamacz Serc
292


   
Sro Lut 15, 2017 6:46 pm
       
Liczyłem na jakąś ładną spódniczkę – parsknął cicho, nie mogąc się powstrzymać przed drobnym dokuczaniem Reitzowi. Choć podejrzewał, że faktycznie podobny strój mógłby mu pasować. Bądź co bądź miał dość delikatną urodę. Nie zamierzał tego jednak mówić na głos.
Nawet nie zerknął w stronę ucieszonych dziewczyn. Nie były w tym momencie jego celem, dlatego całą uwagę poświęcał towarzyszącemu mu chłopakowi, zupełnie jakby miał na oczach klapki nie pozwalające mu dostrzec nikogo innego poza nim.
Najpierw herbata. Potrzebuję jej w życiu. Potem możemy się pokręcić dookoła po sklepach, dawno tego nie robiłem. Może znajdziemy ci coś ładnego — spojrzał w jego stronę unosząc kąciki ust w uśmiechu. Widząc jego minę zaraz jednak spoważniał i nachylił się nad nim, kładąc dłoń na jego czole.
Wszystko w porządku? Chyba trochę zbladłeś. Nie mów mi, że nie jadłeś śniadania? — jego ton miał w sobie nutę przygany. W końcu każdemu dziecku zawsze wmawiano, że śniadanie jest najważniejszym posiłkiem w ciągu dnia.
Możemy przy okazji coś zjeść. Na trzecim piętrze, oprócz bubble tea jest pełno gastronomii — zadecydował w końcu, prowadząc go na kolejne schody.







Powrót do góry
 
Go down
Frey Orion Clawerich

avatar
#Gwiazdy Showbiznesu
Model / Vargas
619


   
Sro Lut 15, 2017 7:07 pm
       
- Khm, nie, żeby raz nie próbowano mi jednej założyć... - Przygryzł wargę, wspominając ten feralny dzień sesji zdjęciowej. Wymyślili sobie czerwonego kapturka w sukience... A zawsze był przekonany, że kapturek był brunetką. Masz ci los.
Na kolejne słowa oparł się o barierkę tuż obok towarzysza, wbijając spojrzenie w spadającą wodę fontanny. Takie bogactwa.
- Dopóki nie wciśniesz mi w ręce niczego różowego, to w porządku, możemy poprzeglądać sklepy. - Był kolory, któe zwyczajnie mu nie pasowały i których za nic w świecie by nie ubrał. Róż do nich należał.
Gdy tylko dłoń opadła na czoło, rozwarł powieki, kierując zdziwione spojrzenie na Jackdawa.
- Bez śniadań bym nie funkcjonował. To przez schody. Lęk wysokości i te sprawy. - Wykonał nieokreślony ruch nadgarstkiem, śmiejąc się krótko pod nosem. Nacisnął palcami na przegub jego ręki, zdejmując ją z siebie. - Jak zacznę mdleć, to będziesz mnie łapać. - Puścił mu oczko, poprawiając ułożenie bioder.
- Chętnie, od rana chodzi za mną mrożony jogurt. - Obraz jednego z bardziej lubianych deserów rozświetlił umysł, zmuszając gardło do przełknięcia.
Powrót do góry
 
Go down
North 'Jackdaw' Callahan

avatar
#Łamacz Serc
292


   
Sro Lut 15, 2017 7:16 pm
       
Oho. Aż żałuję, że tego nie widziałem – jego oczy rozbłysły nieznacznie, zupełnie jakby właśnie obrał sobie jakiś nowy cel w życiu. Skoro chłopak miał w tym doświadczenie i sam o nim opowiedział to była drobna szansa, że zachował z tego wydarzenia jakiekolwiek dowody. Zdjęcia? Nagrania? Ha. Nawet jeśli teraz oddalił temat, upewnił się że połączy w przyszłości podobną historię z Reitzem bez większego problemu. Tylko w ten sposób, jeśli uda mu się do niego zbliżyć, będzie mógł je uzyskać. W końcu ciężko dostać coś o czym się nie pamięta, racja?
Blady róż jest całkiem ładny, gdy odpowiednio się go dobierze, ale wezmę sobie do serca twoją uwagę — odpowiedział lekkim tonem. Każdy miał własny gust, a North nie zamierzał ingerować w ten, którym odznaczał się Frey. Co więcej obserwując go zarejestrował, że zdecydowanie lepsze będą dla niego stonowane, spokojne kolory. Bez czegoś nazbyt krzykliwego.
To tak działa? — zapytał zaskoczony. Sam nie miał lęku wysokości, ciężko więc było mu utożsamiać się z Clawerichem, mimo to był przekonany że zwykle podobny lęk ogranicza się po prostu do wysokich miejsc.
Mogę cię łapać już teraz, księżniczko. Mrożony jogurt, świetnie. W lewo — wskazał głową w bok, kierując się w stronę wyróżniającego na tle innych kolorowego lokalu. Bieli przemieszanej z tęczowymi kulkami zdecydowanie nie dało się przeoczyć.







Powrót do góry
 
Go down
Frey Orion Clawerich

avatar
#Gwiazdy Showbiznesu
Model / Vargas
619


   
Sro Lut 15, 2017 7:37 pm
       
- Podkreślam, że próbowano. Nie myśl, że jestem taki łatwy. - Nie było żadnych dowodów, ostatnie zdanie należało tamtego dnia do niego. A co za tym szło -- nie pozwolił na zrobienie z siebie strachliwej panienki w krótkiej spódniczce i z czerwonym płaszczykiem.
Dopiero po dłuższej chwili przyzwyczajania się do schodów pozwolił sobie na przemknięcie spojrzeniem po całym centrum. Nowoczesne, zadbane, z wieloma ciekawymi dodatkami typu właśnie fontanna, czy kolorowe światła. Przeszklony dach wpuszczał do środka dużo słońca, a jednak nie było gorąco dzięki klimatyzacji. Cudnie.
- A wyobrażasz sobie mnie w jakimkolwiek odcieniu różu? - Podłapał temat, unosząc brew, dopóki nie zniknęła za jasną grzywką. Zaraz jednak pokręcił głową, podwijając rękawy bluzy do łokci. Przemknął opuszkami po tatuażu na przedramieniu.
- Tak mi się wydaje. O ile schody zniosę, tak windę musisz mi oszczędzić. Wolałbym uniknąć jazdy nią. Chyba że odwrócisz moją uwagę, wtedy przemyślę te opcję. - Było kilka dość prostych, wręcz głupich rzeczy, których się bał. Lęk wysokości zdecydowanie się do nich zaliczał.
- Łap, Romeo. Mam już swój kwiat, czekam na ratunek przed okrutnym smokiem. - I z niewiadomych na samą myśl o wspomnianym gadzie do głowy wpadła mu rudowłosa Sophie. Cóż, zapewne miała w sobie coś gadziego. Żmija z niej, ot co.
Powrót do góry
 
Go down
North 'Jackdaw' Callahan

avatar
#Łamacz Serc
292


   
Sro Lut 15, 2017 7:43 pm
       
Zrujnowałeś moje marzenia – odpowiedział z wyraźnym wyrzutem, cmokając z wyraźnym niezadowoleniem. Zaraz po tym zaśmiał się kręcąc głową na boki, zupełnie jakby sam nie do końca dowierzał we własną reakcję. Tak czy inaczej, nie miał jakiegoś szczególnego fetyszu, więc byłby to pewnie głównie jego materiał do pośmiania się.
Choć z drugiej strony nie miał jakichś większych preferencji w jakimkolwiek aspekcie. Dziewczyna, chłopak, ich ubiór, wszystko było mu całkowicie obojętne, tak długo jak spełniali inne wymagania na jego liście, o której nikt nie wiedział.
Wbrew pozorom, tak. Ale biorąc pod uwagę twoje uprzedzenie, ubieranie cię w cokolwiek o tej barwie nie miałoby najmniejszego celu i mijało się z celem. Nosimy ciuchy, by podobać się nie tylko innym, ale przede wszystkim sobie, a ty z góry odrzucasz ten punkt — puścił mu oczko, mierzwiąc mu włosy lekkim ruchem. Zaraz po tym odwrócił się, kierując kroki w stronę lokalu, by stanąć przed dużą tablicą i wsunąć dłonie do kieszeni, wyraźnie się zastanawiając.
Jogurty masz na tablicy obok — podpowiedział mu, przechylając się nieznacznie w jego stronę. Sam podszedł do kasy.
Duży napój na zielonej herbacie. Lychee. Z... kulkami o smaku mango i podwójną porcją żelek. Bez tapioki — znał je praktycznie na pamięć.







Powrót do góry
 
Go down
Frey Orion Clawerich

avatar
#Gwiazdy Showbiznesu
Model / Vargas
619


   
Sro Lut 15, 2017 8:02 pm
       
- Jak ładnie poprosisz, to pomyślę. - Luźny żart. Był raczej sceptycznie nastawiony do zakładania spódniczek czy sukienek, nawet jeśli chodziło o pracę. Przeciągnął się, czekając na strzyknięcie kości, które jednak nie nastąpiło. I dobrze, jeszcze brakowało mu zmartwień, czy się przypadkiem nie starzał. Dziewiętnaście lat Clawerich, calm down.
- W istocie. Dlatego ani ty, ani ludzie, z którymi współpracuję, nie wciśniecie mnie w nic różowego. Cieszę się jednak, że nie zamierzasz próbować. - Gdy tylko zmierzwiono mu włosy, kąciki ust mimowolnie uniosły się ku górze. Lubił ten gest, nawet bardzo.
Wszedł za nim do lokalu, przez chwilę studiując jego wnętrze. Kanapy zamiast standardowych krzeseł, pastelowe kolory i miłe dla oka dodatki. Spodobało mu się.
Zerknął na tablicę z jogurtami, przez chwilę przeglądając dostępną ofertę.
- Miętowy z kawałkami czekolady. - Posłał sprzedawczyni asymetryczny uśmiech podczas składania zamówienia. Gdy tylko odeszła od kasy, by zrealizować oba produkty, trącił biodrem bok Jackdawa. - Fan herbaty, co? - Po sięgnięciu do tylnej kieszeni, położył na blacie odpowiedni banknot z należytym napiwkiem.
Powrót do góry
 
Go down
Sponsored content

#


   
       
Powrót do góry
 
Go down
 
Centrum handlowe [SW]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
     Strona 4 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach
Skocz do: