IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Stoliki na pierwszym piętrze [SW]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
James Cadogan
Dyrektor
Lodowiec



Liczba postów : 30
Godność : James Malcolm Cadogan

PisanieTemat: Re: Stoliki na pierwszym piętrze [SW]   Czw Cze 30, 2016 5:17 pm

Przyglądał się jej przez cały czas, zastanawiając się o czym może myśleć. Czasem sprawiała wrażenie, jakby odpływała w zupełnie inne miejsce. I to podczas tak ważniej rozmowy. Za każdym razem jednak poprawnie odpowiadała na jego pytania, nie mógł zarzucić jej rozkojarzenia. Albo bardzo dobrze improwizowała albo odnosił mylne wrażenie.
Tak czy inaczej, chyba mieli za sobą wszystkie najważniejsze kwestie. Powiedział jej, co miał powiedzieć, teraz jeszcze tylko robota papierkowa... a właśnie.
Jednak zanim o tym, dyrektor machnął ręką.
- Oczywiście, oczywiście. Jak mówiłem, słowa to wiatr. Proszę udowodnić swoją wartość i wtedy odpłaci pani za moje zaufanie. - Odpowiedział i ściągnął okulary, które zaczął przecierać brzegiem koszuli. Jeszcze przyjrzał się czy przypadkiem nie przegapił jakiegoś zabrudzenia, zanim ponownie ubrał je na nos. - Jest jeszcze kwestia papierkowa. Podpisanie umowy i tak dalej. Z tego co wiem, będzie pani musiała również przejść krótkie szkolenie. Tak czy inaczej o wszystkie te kwestie proszę już pytać moją sekretarkę. Ona dokładnie pani wytłumaczy gdzie się udać, co zrobić, gdzie podpisać i tak dalej.
Bardzo się cieszył, że posiadał osobę, na którą mógł zrzucić część swoich obowiązków. Brzmiało to dosyć niepoważnie, ale gdyby musiał zajmować się również takimi kwestiami, to chyba już dawno by oszalał. A tak dziewczyna pozna niezwykle istotną część szkolnego personelu. Jak bowiem większość wiedziała, jeśli chce się coś załatwić z dyrektorem, najlepiej załatwić to przez jego sekretarkę.
- Być może będzie pani w stanie nawet im trochę pomóc. Jak wspomniałem, są to wyróżniający się nauczyciele, ale od kiedy dołączyli do nas uczniowie z Hudson's Bay, ilość ich pracy niemal podwoiła się. Jedyną osobą, która wydaje się nie narzekać na ten stan rzeczy, to pan Striker. Tak czy inaczej, pomocna para dłoni zawsze jest w cenie. - Być może nie będzie to najbardziej wymarzona praca na świecie. Ocenianie sprawdzianów, opiekowanie się sprzętem, pilnowanie uczniów i tak dalej. Z drugiej jednak strony, to jest część nauczycielskiego życia, czyż nie?
Na jej pytanie lekko się uśmiechnął.
- Szczerze mówiąc wątpię. Nie wynika to z braku chęci do pomocy, a z braku czasu. Jak już wspominałem, placówka jest duża, w związku z tym jest dużo pracy. Teraz udało mi się wygospodarować dla pani kilka chwil, ponieważ mamy zakończenie roku, jednak w normalnych warunkach prawdopodobnie załatwiałaby pani to wszystko z sekretarką - wyjaśnił, powracając do normalnego dla siebie wyrazu twarzy.
Skoro tę sprawę już załatwili, kartki nie były mu potrzebne. Posegregował je, a następnie schował z powrotem do teczki. Tę oparł o nogę krzesła, aby nie przeszkadzała.
Teraz, kiedy tak siedzieli przy stoliku, stwierdził, że chętnie by się czegoś napił. Niestety to nie restauracja, a zawartość tutejszych automatów jakoś nieszczególnie do niego przemawiała. Trudno, będzie musiał poczekać, aż wróci do gabinetu.
- Proszę mnie nie zrozumieć źle, nie należy to do pani obowiązków. Nie wiem jakie są między wami relacje, ale Chester odpowiada sam za siebie. Jeśli nie zda, to będzie jego problem - mówił to, aby uniknąć jakichś niedomówień. Dziewczyna mogłaby go źle zrozumieć i byłby problem. Dlatego starał się wyrażać w miarę jasno.
- Zawsze znajdzie się jakaś praca. Wakacje zaczynają się tak naprawdę tylko dla uczniów. Nie mogę pani zaoferować niczego konkretnego w tej chwili, ale jeśli zgłosi się pani do sekretarki lub któregoś z nauczycieli, na pewno znajdą coś, w czym mogłaby pani pomóc. W razie potrzeby mam również pani numer telefonu, więc będę informować, gdyby coś się znalazło.
Szczerze mówiąc spodziewał się, że jeszcze przez wakacje będzie sobie chciała odpocząć. Przynajmniej on by tak zrobił, biorąc pod uwagę, że to mogą być ostatnie wakacje w jej życiu. Nie jemu jednak oceniać. Byli i tacy, którzy relaksowali się dopiero, kiedy szli do pracy. Zaraz, przecież sam James zaliczał się do tego typu ludzi. Cóż, on się w tej chwili nie liczył. Dyrektor zawsze pracuje.
Powrót do góry Go down
Enya
Pasjonatka
Stażystka



Liczba postów : 77
Godność : Enya Heachthinghearn

PisanieTemat: Re: Stoliki na pierwszym piętrze [SW]   Czw Cze 30, 2016 7:24 pm

Ona dobrze improwizowała. Czasami jej nie wychodziło, ale wtedy zazwyczaj parskała szczerym śmiechem i udawała, że nic poważnego się nie stało. Cała ona. Chociaż nie, ciemną stronę też posiadała. Tyle że, raczej jej nikomu nie pokaże. Wiecie, ludzie nienawidzą wrednych bab.
- Oczywiście, zgłoszę się do sekretariatu. - kiwnęła twierdząco głową, po czym schowała notes w torebce. Nie powinien już być potrzebny. W międzyczasie wyciszyła telefon, bo zapomniała zrobić to wcześniej.
A mówiłem! Przypominałem...
Dobra, dobra! Nic się nie stało. Naprawdę rzadko kto do mnie pisze!
Rozpromieniła się już na samą myśl o współpracy z nauczycielami, którzy zostali wcześniej wyróżnieni przez pana Cadogana. Od nich zacznie. Odciąży ich trochę, a sama wpadnie w odpowiedni rytm, który pozwoli jej sukcesywnie się rozwijać. Powinna zaklaskać w dłonie, ale nie zrobi tego. Dyrektor by uznał, że dziwne z niej dziewczę. No cóż, może nie do końca normalna pod paroma względami... Ale czy w ogóle istnieje persona, która jest 100% życiowa i stabilna psychicznie? Zerknęła na swojego rozmówcę.
Jeżeli uczniowie doprowadzą go do skrajnego załamania to fakt, wyląduje w pokoju bez klamek.
Oto realne zagrożenie dla nauczyciela! Jego wychowankowie.
- Proszę się nie przejmować. Uznam rozmowę z Chesterem jako czysto... dydaktyczną. To będzie ciekawe doświadczenie. - i na pewno bolesne. Skoro gra takiego mistrza wiedzy, który szkoły nie potrzebuje to raczej nie będzie w stanie mu pomóc. No, jedynie znaleźć dobry rów, aby mógł go kopać.  Tak, Enya nie ma pojęcia, że chłopak przemieszcza się za pomocą wózka. Inaczej strzelałaby na sfrustrowanie spowodowane życiem... Albo późniejsze dojrzewanie? Ile on w ogóle ma lat?
19 wiosen, sklerotyczko!
Och, no weź!
Ona umrze bez pracy, taka była. Wszędzie tej dziewuchy pełno. Jeżeli nie dałby jej zajęcia to resztę wakacji spędziłaby na... nauce. Cóż, głowa by jej pękła.
- Zatem zgłoszę się z chęcią pomocy do grona nauczycielskiego. - i delikatnym uśmiechem podsumowała całą rozmowę.
Wiedziała już wszystko. Chyba. Czekała już tylko na znak od Cadogana, że rozmowa się zakończyła.
Powrót do góry Go down
Aiden
Terror



Liczba postów : 130
Godność : Aiden Striker

PisanieTemat: Re: Stoliki na pierwszym piętrze [SW]   Pią Lip 01, 2016 12:47 am

Nie wywołuj...matematyka z korytarza!

Stukot miarowo uderzanej o podłogę laski niósł się po korytarzu coraz to donośniejszym echem, zwiastując tym samym zbliżającego się Strikera. Ten jak zwykle był ubrany w sposób nienaganny, a na jego twarzy widniał grymas niezadowolenia. Warto zaznaczyć, że Aiden przemieszczał się szybszym krokiem niż zazwyczaj. A przynajmniej się starał. Musiał złapać Cadogana. Nie chciał załatwiać sprawy poprzez sekretarkę. Powiedzieć, że się nie dogadywali to mało.
- Dyrektorze Cadogan. - Zagaił nim jeszcze się zbliżył. Chciał zwrócić na siebie uwagę. Sprawa była pilna. Dopiero po chwili matematyk dotrzegł, że dyrektorowi towarzyszy...
...uczennica?
...nauczycielka?
...ktoś zewnątrz?

Nie było to takie istotne.  
- Dyrektorze...Znowu to samo. - Dodał po tym, jak ostatecznie przystaną, nie bardzo zwracając uwagę na fakt, że prawdopodobnie niegrzecznie przerwał rozmowę. Wierzył, że Cadogan nie będzie miał mu tego za złe przez wzgląd na sytuację. Bo tak, mówiąc "znów to samo", miał na myśli powtórkę z rozrywki odnośnie sytuacji, jaką przeżyli IDEALNIE ROK TEMU kiedy to zmieniła się władza uczelni z którą mieli podpisana współpracę. Gdzie to ówczesny nowy PAN I WŁADCA musiał poczuć potrzebę swoistej ratyfikacji (bo jakżeby inaczej!) umowy. Nie trzeba chyba przypominać, że wiązało się to z koniecznością słania (kilkakrotnie!) na uczelnię delegacji "bo to przecież wam zależy, nie nam" i tego, że miało to również przełożenie na budżet szkoły (księgowa przez miesiąc wychodziła z siebie), program nauczania i całą inną papierologię w którą trzeba było nanosić poprawki. Cóż, teraz czekało ich to po raz drugi. HEHE.
Swoją drogą zabawna sprawa, że tego dziekana spotkało to samo co poprzedniego - jeden i drugi zszedł na zawał. Co prawda ten drugi jeszcze coś tam żył, lecz się wystraszył na tyle swoim stanem, że postanowił zgłosić rezygnację z pełnienia swojego stanowiska. Wyznaczono więc nowego - i stąd całe zamieszanie. By było śmieszniej Aiden dowiedział się o sprawie całkiem przypadkowo. TYPOWE.
Jak na razie wolał nie zdradzać tych szczegółów. Nie był pewien czy mógł sobie na to pozwolić przy...obcej.
Powrót do góry Go down
James Cadogan
Dyrektor
Lodowiec



Liczba postów : 30
Godność : James Malcolm Cadogan

PisanieTemat: Re: Stoliki na pierwszym piętrze [SW]   Sob Lip 02, 2016 3:54 pm

Kiwał głową co jakiś czas, wyrażając w ten sposób zapewne aprobatę dla słów dziewczyny. Musiał przyznać, że dobrze wypadła na tym wstępnym spotkaniu. Może to nie miało aż tak ogromnego znaczenia, ale na pewno dawało jej lepszy start. No i na pewno zapunktuje u innych nauczycieli, jeśli zechce ich odciążyć w trakcie przerwy wakacyjnej. Nikt nie będzie narzekał na większą ilość czasu wolnego.
- Świetnie. Skoro tak, to... - Właśnie miał powiedzieć, że ich spotkanie dobiegło końca, bowiem on nie miał jej więcej do przekazania, a ilość wolnego czasu także nie była u niego nielimitowana, wtedy jednak rozgległ się charakterystyczny stukot. Zaraz też James usłyszał swoje naziwsko.
Czy ten człowiek ma jakiś radar?
- Panie Striker. Doskonałe wyczucie czasu - stwierdził, kierując spojrzenie na nauczyciela. - Zanim zachce pan przedstawić swój problem, proszę poznać panią Enyę Heachthinghearn. Będzie pracować u nas jako stażystka od nowego roku. Pani Heachthinghearn, to jest właśnie pan Aiden Striker, o którym już wspominałem. - Przedstawił ich sobie i dał chwilę aby się przywitali czy co tam się robi w takich sytuacjach.
Po chwili kontynuował:
- Pani Heachthinghearn wyraziła chęć pomocy w trakcie przerwy wakacyjnej. Jeśli więc ma pan jakiś problem, proponuję przysunać krzesło i przedstawić go tutaj. Być może znajdziemy w tym rolę dla naszej młodej ochotniczki. - Zaproponował, opierając się wygodnie na krześle.
Właściwie to dobrze się nawet złożyło. W ten sposób upieką dwie pieczenie na jednym ogniu. Nie był tylko pewien entuzjazmu Strikera względem tego pomysłu, ale mina oraz ton Cadogana dosyć jasno sugerowały, że w tej kwestii nauczyciel niewiele ma do powiedzenia. Chyba, że to była jakaś naprawdę bardzo istotna sprawa, której nie powinna słyszeć osoba ledwo co dołączająca do grona nauczycielskiego. Cóż, wtedy Enya będzie musiala chwilę poczekać na szansę wykazania się.
Powrót do góry Go down
Enya
Pasjonatka
Stażystka



Liczba postów : 77
Godność : Enya Heachthinghearn

PisanieTemat: Re: Stoliki na pierwszym piętrze [SW]   Sob Lip 02, 2016 4:24 pm

Ależ była podekscytowana! Wyglądało na to, że jej osoba została pozytywnie odebrana przez dyrektora, co napawało ją euforią. Mogłaby latać, naprawdę. Nie miała pojęcia skąd wzięłaby skrzydła, ale to przecież nie stanowi problemu. Skok ze spadochronu to też forma lotu, prawda?
Uśmiechnęła się raz jeszcze, że też usta jej nie bolały, po czym skinęła głową na znak, że i z niej strony ta rozmowa dobiegła końca. Wszystko wie! Jednakże nim wstała z miejsca to do jej uszu dotarł dźwięk stukotu drewna o podłogę. Odwróciła się wiedziona ciekawością i wtedy dojrzała Aidena. Nie zdążyła poukładać myśli, bo Cadogan już ją przedstawiał.
Dalej, kochana! Podbijaj świat!
Uniosła się, aby wyciągnąć dłoń w stronę mężczyzny i serdecznie ją uściskać.
- Bardzo miło mi pana poznać. - nawet, jeżeli ten będzie uważać, że właśnie spotkało go wielkie nieszczęście w postaci jej osoby. Nie interesowało jej to zbytnio. Miała przed sobą jednego z nauczycieli, których wymienił James.
To twoja szansa.
Wiem!
Jednakże ostrożnie, zbadaj najpierw grunt.
Myślisz, że jest oschłym kawalerem?
Zapytaj czy posiada koty.
Dziewczyna spojrzała po swoich rozmówcach.
- Oczywiście! Bardzo chętnie zajmę się papierkową robotą czy innym zajęciem, jeżeli ma pan ich aż nadto. - propozycja nie do odrzucenia! Darmowa siła robocza, która sama się pcha do studni zapierdolu. O przepraszam, język! No ale, młodość rządzi się swoimi prawami!
Enya usiadła na swoim miejscu, kiedy już minął czas powitania. Jeżeli wypadła na ekstrawertyka to nawet dobrze. Byleby Aiden nie pomyślał, iż ma coś z głową.
Wcale daleko by od prawdy nie był...
Powrót do góry Go down
Aiden
Terror



Liczba postów : 130
Godność : Aiden Striker

PisanieTemat: Re: Stoliki na pierwszym piętrze [SW]   Nie Lip 03, 2016 12:22 pm

Na chwilę wszystkie procesy myślowe w głowie matematyka się zatrzymały.
Co on powiedział?
- ... Heachthinghearn? - Powtórzył tępo - Tak jak Chester Heachthinghearn? Powinowactwo, czy przypadek? - Powiedz, że przypadek. Zmrużył ślepia, oczekując jakiegoś zaprzeczenia czy też notki co o tego, że to wyłącznie zbieżność nazwisk i jednego z drugim nic nie łączy. Naturalnie nie krył się z negatywnymi emocjami, jakie wzbudzała w nim osoba Chestera będącego karykaturą rajdowca.
Jeżeli jednak przypadek to nie był, to z pewną przezornością podał swoją dłoń kobiecie tak, jakby zaraz miał się przypadkiem zarazić od niej jakimś spaczeniem lub zostać ofiarą niesmacznego żartu. Nie dało się ukryć, że uśmiechała się w tak trochę niepokojący sposób. Albo to już była lekkie przewrażliwienie Strikera.
Boże, James, na głowę upadłeś wpuszczając pod dach kolejnego Heachthinghearn?
Pomyślał, wzdychną i wlepiał wzrok w Dyrektora. Nie zdecydował się usiąść.
- Żeby tu był w tym momencie czas na siedzenie... - Zagaił. - Znowu rektor naszej ulubionej uczelni zszedł na zawał. To znaczy, częściowo - bo akurat temu to udało się przeżyć, jednak nie zmienia to faktu, że złożył wypowiedzenie już jakiś czas temu. Dowiedziałem się o całej sprawie przypadkiem, kiedy to przyszły papiery z ostatniej wizytacji z wydziału Matematyki Stosowanej podpisane, jakżeby inaczej, innym nazwiskiem. Taki smaczek. - Uśmiechną się ironicznie - Już tam dzwoniłem robić im armagedon. Ichniejszej sekretarce udało się nas upchnąć na...za sześć godzin. Teraz. Potem za trzy dni kolejne spotkanie, a potem szanowny rektor z szanowną małżonką znikają na 2 tygodnie na Malediwy. Jak wróci możemy go urabiać do zdechu. Mam propozycję taką, bym dziś ja tam pojechał. I tak będzie to bardziej przepychanka bo nowy rektor będzie chciał pokazać jak bardzo trzeba się z nim liczyć niż jakiekolwiek konkretniejsze ustalenia - Aiden był swoistym łącznikiem między dyrektorem, a rektorem, więc propozycja z jego strony była dość oczywista i naturalna. - Musisz mi tylko powiedzieć, Cadogan, czy próbować z nimi paktować, czy TYLKO straszyć ich ewentualnym odstąpieniem, czy może faktycznie zasugerować koniec współpracy i będziemy rozglądać się za innym partnerem? I co z piątym rocznikiem? Wspominać coś? Milczeć? Jesteśmy w posiadaniu jakiegokolwiek programu czy też założyciel sobie znów pogadał, a nawet wytycznych jakichkolwiek nie zostawił? Czy grać dziś na czas i wybadać tego nowego i uderzymy z siłą za trzy dni? - Tak wiele pytań, tak mało odpowiedzi. Typowy dzień z życia dyrektora. Zaraz po tym, Aiden przeniósł wzrok na stażystkę i niechętnie musiał przyznać, że w takiej sytuacji mogła by się zdać i wiedział jak. - Pani Heachthinghearn może w tym momencie pomóc mi zebrać obecną dokumentację. Jest rozrzucona po szkole jak dzieci w Iraku po ścianach, a ja nie mam za dużej możliwości za tym biegać. - Mówił dosłownie. Kalectwo zobowiązywało - Nie wspominając o tym, że w tym momencie trzeba będzie płodzić papirusologię w tonach, a urlopy się posypały. - Uśmiechnął się delikatnie. Daj mi tą kobietę, a zrobię z niej ludzką maszynę do robienia w pisma.


Ostatnio zmieniony przez Aiden dnia Wto Lip 05, 2016 7:14 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
James Cadogan
Dyrektor
Lodowiec



Liczba postów : 30
Godność : James Malcolm Cadogan

PisanieTemat: Re: Stoliki na pierwszym piętrze [SW]   Wto Lip 05, 2016 2:19 am

Cóż, jak widać Chester był dosyć znaną postacią w obrębie tej szkoły. Szkoda tylko, że z niezbyt dobrej strony.
Niestety, musiał uświadomić Strikera.
- Tak, jak Chester Heachthinghearn. Konkretnie, pani Enya jest jego kuzynką - wyjaśnił uprzejmie i spojrzał przy tym na dziewczynę. Cóż, rodzina naprawdę mogła utrudnić jej start tutaj.
Były jednak sprawy ważne i ważniejsze. Kwestia powiązań rodzinnych Enyi zeszła na drugi plan, kiedy Striker zaczął przytaczać kłopoty z rektorem. Kolejnym rektorem, dodajmy.
Teoretycznie mina Cadogana była cały czas taka sama, kiedy słuchał nauczyciela. Można było jednak odnieść nieodparte wrażenie, że z każdą chwilą dyrektor zmieniał się i z odrobinę chłodnego staruszka, który zatrudniał stażystkę, przeistaczał się w człowieka, który mógłby zabić samym spojrzeniem, a co dopiero rękami. Na szczęście jednak żaden z obiektów jego irytacji nie przebywał w pobliżu. Inaczej uczelnia prawdopodobnie musiałaby szukać kolejnego rektora.
Jeszcze w trakcie wypowiedzi Aidena, James chwycił za komórkę i wykręcił numer.
- Przygotuj mi wszystkie założenia programowe na temat Spinel. Tak. I przejrzyj dokładnie papiery uczelni od Matematyki Stosowanej. Wszystko. Łącznie z odstąpieniem od współpracy. Wszystko. Kiedy Striker tam przyjdzie, masz to recytować. I nauczyć jego recytować. - Rozłączył się i ponownie skupił na Aidenie. On pewnie już i tak wiedział wszystko, co miał wiedzieć na temat tej umowy, ale wolał zachować pewność. - Zaczynają być irytujący. Skąd oni biorą tych rektorów, z oddziału intensywnej terapii? - Cadogan postukał palcami w stół, dając sobie chwilkę na zastanowienie. - Przetrzymaj go. Jak tam pojedziesz, masz mu wchodzić w dupę tak, jakbyś odkrył tam złoże ropy naftowej. Niech mu się wydaje, że jest wielkim człowiekiem na znaczącym stanowisku i jakaś prowincjonalna szkółka chce poopalać się w blasku jego chwały. Wspomnisz o piątym roczniku, jako naszym atucie. Wszystkie papiery będą gotowe w sekretariacie. Zobacz czy coś z tego będzie. Niezależnie od tego, za trzy dni chcę go widzieć na kolanach. Albo się nauczą respektować swoje własne ustalenia albo skończą bez niczego. Jeśli zacznie się stawiać, odstępujemy od umowy. Piąty rocznik ma być atutem. Stać nas na to, tak samo jak stać nas na to, żeby podjąć współpracę z inną uczelnią. I masz mu to uświadomić za trzy dni tak, żeby nie mógł o tym zapomnieć przez następne trzy lata.
Enya miała niepowtarzalną okazję poznać Jamesa z trochę innej strony. Kiedy trzeba było załatwiać interesy, dobre maniery i umiar odchodziły na dalszy plan, liczyło się tylko dobro szkoły. I chociaż cały czas mówił w sposób irytująco niemal spokojny oraz odrobinę przyciszony, aby słowa te nie dotarły do nieodpowiednich uszu, raczej nie pozostawiał wątpliwości sprawie tego, jak podchodzi do tej sytuacji.
- Malediwy - niemal wypluł to słowo z obrzydzeniem. Kto w takiej sytuacji wyjeżdża na urlop, kiedy tyle spraw pozostaje niezałatwionych?
Spojrzał na Enyę.
- Cóż, chyba nie mogła pani lepiej trafić. Jestem pewien, że Aidenowi przyda się pomoc w tej sprawie. - Ponownie skierował spojrzenie na nauczyciela. - Weźmiesz Heachthinghearn ze sobą. Zostawiam ją do twojej dyspozycji, może nawet czyścić kible, jeśli tylko pomoże ci to w rozwiązaniu tej sytuacji. Jeśli uznasz, że się nadaje, możesz ją nawet wziąć na to spotkanie, niech się uczy i zobaczy jak to wygląda od drugiej strony. Tylko nie pozwól jej się odezwać, bo jeszcze nie wie, jak to wszystko działa. Zresztą, co ja ci będę mówił, przecież wiesz jak to załatwić.
Tym samym rozdysponował wolnym czasem Enyi. Ale hej, sama o to prosiła, prawda? Mogła również zwrócić uwagę, że szybko zniknęła forma grzecznościowa. Cóż, jeżeli chciała być częścią tej machiny, to musiała się przyzwyczaić, że nie będzie wiecznie "panią". Oczywiście przy wszelkich oficjalnych wydarzeniach to pozostanie, jednak w sytuacjach wymagających szybkiej reakcji nikt nie będzie sobie zawracał głowy takimi sprawami.
Miała trochę pecha, bo z nauczycieli, których jej polecił, Striker był... cóż, najtrudniejszym. Z drugiej strony takiego szkolenia nie przejdzie nigdzie indziej. Jeżeli przetrwa z nim, to prawdopodobnie przetrwa w tej szkole już wszystko. Zresztą, dla Aidena też był to swego rodzaju sprawdzian, bo jeśli stażystka coś spieprzy, odpowiedzialność za to spocznie na jego barkach. Ileż zależności.
Gdy oni odeszli, on również pozbierał swoje rzeczy i udał się w inną stronę.

//zt


Ostatnio zmieniony przez James Cadogan dnia Sro Lip 27, 2016 1:41 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Enya
Pasjonatka
Stażystka



Liczba postów : 77
Godność : Enya Heachthinghearn

PisanieTemat: Re: Stoliki na pierwszym piętrze [SW]   Wto Lip 05, 2016 4:27 pm

Czy cień Chestera będzie wciąż za nią podążał? Patrzyła twardo w oczy nauczyciela, gdy ten postanowił w końcu wyciągnąć ku niej dłoń i nawet ją uściskać. Śmiała podejrzewać, że za rogiem już czeka na niego płyn dezynfekujący. Zapewne użyje Tytana, aby wypalić zakażony naskórek, co na pewno będzie bolesnym doświadczeniem. Ale hej! Przecież to najszlachetniejszy z rycerzy Cadogana, z prochu by powstał ponownie na rozkaz dyrektora. Wystarczy szepnąć słowo klucz.
Czego Enya nienawidziła? Właśnie tego, kiedy osoba zupełnie jej nie znająca stawia nad nią krzyżyk, bo 'kuzyn, ciotki stryjecznej, przybrany brat matki i wujka, dziadek wnuka" jest z nią spokrewniony. Już ona pokaże im wszystkim, co znaczy nazwisko Heachthinghearn! Ekhm, ale od tej dobrej strony. Zatem za punkt honoru przyjęła przekonanie nauczyciela do swojej persony. Niemożliwe? Być może, ale spróbować nie zaszkodzi. Najwyżej walnie ją parokrotnie laską po głowie. Może ustawi przy okazji klepki, których (podobno) jej brakuje?
Dziewczę siedziało już na miejscu, gdy minęła chwila na jakże entuzjastyczne przywitanie. Oczywiście, że była radosna jak wiosna! Tylko w środku wybuchła atomówka. Mimo wszystko, skupiła się na wymianie zdań pomiędzy pracodawcą a pracownikiem. Nie mogła pozwolić na to, aby jakiekolwiek słowo jej umknęło. Właśnie angażowaną ją w sprawę i...
Serio? W kible?!

Spoiler:
 

Ok, mogła zrozumieć niechęć do Chestera. Ok, mogła zaakceptować, że jest od nich młodsza i muszą jej udowodnić, iż są samcami alfa. Ok, może wykonywać papierkową robotę przez okres wakacji. Ale ma biegać ze szczotą od kibla i udawać harcerza? "Panie Opiekunie! Melduję, że kupka odnalazła drogę do domu!"
Dosyć!
Oczywiście to wszystko działo się w jej głowie, bo na zewnątrz wyglądała na wielce zaintrygowaną ich rozmową, chociaż nie śledziła ich poczynań wzrokiem tylko gapiła się przed siebie. Cadogan w sumie ją przerażał, gdy przechodził w tryb bojowy. Mógłby być seryjnym mordercą i wcale nie byłaby zaskoczona, gdyby domysły okazały się prawdą. Zaś co się tyczy Aidena...
Sama nie wiedziała czy byłby inny, jeżeli nigdy na jego drodze nie stanąłby Chester...
Powrót do góry Go down
Aiden
Terror



Liczba postów : 130
Godność : Aiden Striker

PisanieTemat: Re: Stoliki na pierwszym piętrze [SW]   Wto Lip 05, 2016 9:03 pm

A jednak powinowactwo...Nie to, że Aiden nie lubił Chestera - to określenie było bardzo błędne. Matematyk żywił do dzieciaka na wózku szeroko zakrojoną wzgardę i niechęć. Trudno znaleźć konkretny powód. Może to było to, że gówniarz był dziany, był kalką i wszyscy dookoła niego skakali? Co prawda ten doskonale radził sobie sam, lecz wielu nauczycieli lubiła wyolbrzymiać stan krnąbrnego ucznia i pozwalając mu na więcej niż powinni. Kazali go traktować, jak "innych", lecz zaraz potem potrafili robić aferę o to, że przecież jet kaleką i należy mu się odpowiednie traktowani. Bo jest kaleką. I co z tego?! Matematyk też był kaleką, a jednak...cóż, czyżby jakaś zazdrość w duszy się tliła? Kto wie, Aiden nie miał zamiaru tego w tym momencie roztrząsać.
W zamian słuchał, jak Codagan dzwoni po ludziach. Uśmiechnął się niecnie. Czuł się jak ten piroman, a Codagan był żywym ogniem pochłaniającym w tym momencie wszytko na swej drodze. Wybornie. Szkoda tylko, ze nim przyjdzie pławić się w glorii i chwale trzeba najpierw się korzyć. Jednak jeśli jego pracą miało być wcielenie się w "potentata naftowego" to cóż...mogło mu się to nie podobać, mógłby na to marudzić, lecz naturalnie zamierzał wypełnić powierzone mu zadanie, pokaże że potrafi, że podoła i jest wart zaufania. Tak jak zawsze.
- Oczywiście. Jeszcze dziś zaraz po spotkaniu zdam raport. - skinął delikatnie głową, łapiąc pewniej swą laskę w dłoń i sugestywnie spoglądając na Enyę.
Czas ruszać, Bilbo.


2 x z/t (Aiden & Enya)
Powrót do góry Go down
 
Stoliki na pierwszym piętrze [SW]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
 Similar topics
-
» Apartament na pierwszym piętrze
» Serce zakazanego lasu
» Bar i stoliki w Dziurawym Kotle
» Kawiarnia Solace
» Korytarz na II piętrze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Tereny Riverdale :: 
Gmach szkoły
-
Skocz do: