IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Stare Kontenery

Zobacz poprzedni temat
 
Zobacz następny temat
 
Go down
 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
[MG] Mercury Kyan Black

avatar
6582
#Student Bezpieczeństwa Międzynarodowego
Szkolna Gwiazda / Cullinan
6582


   
Pią Lis 09, 2018 10:05 am
       
Olbrzymie tereny zastawione metalowymi skrzyniami o zunifikowanych wymiarach i konstrukcji, służącymi do przewozu drobnicy zapakowanej zazwyczaj w opakowania kartonowe, paczki, skrzynie czy worki. Przynajmniej w czasach świetności. Obecnie większość z nich stoi pusta, co nie znaczy jednak że pozostają otwarte dla innych. Mosiężne kłódki skutecznie bronią dostępu przed ludźmi z zewnątrz. Wszystkie z nich mają wielkie namalowane farbą oznaczenia na bocznych ścianach, umożliwiających w miarę szybkie ich zidentyfikowanie z pomocą wyrysowanej przy wejściu mapy. Pod warunkiem, że znasz odpowiedni sektor rzecz jasna.


Powrót do góry
 
Go down
Leilani Ruth Cigfran

avatar
321
#Uczennica Riverdale High School
Kujonka / Uczennica Stypendialna
321


   
Nie Lis 11, 2018 10:59 pm
       
Przybyła jako pierwsza. Nic dziwnego, w końcu to ona prowadziła wszystkich do kontenerów, bo tak trochę ofiarowała się jako ta, która zna drogę. Aż trochę łezka jej się w oku zakręciła. W końcu w podobnym (ale nie tym samym, lel) po raz pierwszy kupiła najlepszy towar w mieście.
Czternaście. Trzy. Osiem. Cztery.
Powtarzała w myślach liczby, na które do tej pory udało im się trafić. Może Artem rzeczywiście miał rację i był to kod jak do kłódki, a może...
Czternaście, trzy, osiem, cztery — powtórzyła tym razem na głos — Przeszukajmy kontenery z tymi numerami. Razem. Nie warto się rozdzielać. Mówię poważnie, na horrorach zawsze tak umiera się najszybciej.
Po tych słowach chwyciła biednego pijanego Rosjanina za rękę i zaciągnęła w stronę najbliższego kontenera przyświecając sobie latarką w telefonie, by sprawdzić jego oznakowanie. Miała nadzieję, że reszta się jej posłucha...
Powrót do góry
 
Go down
Alan Hayden Paige

avatar
3728
#Młodzież
Barman / Mechanik
3728


   
Pon Lis 12, 2018 12:07 pm
       
Bez sprzeciwu ruszył za Leilani, która – jak twierdziła – orientowała się, gdzie znajdowały się kontenery. Jako starszy członek tej rodziny powinien przynajmniej trochę zmartwić się faktem, że jego młodsza kuzynka, która kiedyś szczała w gacie na myśl o zamknięciu w piwnicy, włóczyła się po miejscach, które upodobały sobie wszystkie typy spod ciemnej gwiazdy. Rzecz w tym, że Paige jak nikt inny potrafił pilnować własnego nosa, choć z tym przypadku zwyczajnie miał to gdzieś. No i sam też nie był święty.
Osiem? Wydawało mi się, że chodziło o kontener siódmy ― poprawił ją, wyciągając klucz z kieszeni, by już teraz mieć go w gotowości. ― Nikt tu nie umrze ― rzucił, wypuszczając powietrze ustami z głośnym świstem. Czy mógł mieć pewność? Jasne, że nie, ale w zasadzie od samego początku traktował to jak jakiś głupi żart – może właśnie dlatego był tu z grupą kompletnie przypadkowych ludzi. Mimo to było mu wszystko jedno, czy przejdą tędy razem, czy osobno. Obszar wydawał się na tyle duży, że gdyby jedna osoba znalazła na nim coś przydatnego, mogliby nie odnaleźć się na czas.
Dlatego bez słowa zaczął podążać wzrokiem za latarką, której światło sunęło wzdłuż kontenerów, zaglądało w co ciemniejsze zakamarki, przesuwało się po ścianach. Miał szczerą nadzieję na to, że cel nie znajdował się na samym końcu.



Powrót do góry
 
Go down
Niklas Eschenbach

avatar
123
#Student McGill Univ.
Biochemia / Barman
123


   
Pon Lis 12, 2018 3:57 pm
       
Teren z kontenerami okazał się być dość rozległy, co już na starcie mówiło, że najłatwiejszego zadania nie będą mieli. W końcu nie mogli być pewni, że poszukiwany przez nich kontener znajdzie się tuż przy wejściu, a nie gdzieś dalej. Gdy wchodzili jego uwagę w ostatnim momencie zwrócił szkic, który później okazał się być prawdopodobnie jakąś mapką kontenerów. Zatrzymał się przy niej dłużej, oglądając.
- Czekajcie – rzucił, widząc, że tamci już się oddalają. Skoro mieli przeszukiwać teren razem, to chyba lepiej będzie jeśli spróbują już na starcie trafić do tego właściwego. O ile dopisze im wystarczająco dużo szczęścia, a z tym mogło być różnie. W dodatku nawet jeśli bez szwanku dotrą na miejsce, nie było powiedziane, czy otworzą dany kontener, skoro często nawet te porzucone stały zamknięte, a mocowanie się z nimi raczej było słabym pomysłem. - W zasadzie zacząłbym od czternastki, skoro to ona były zapisane rzymskimi cyframi, tak jak ten list przewozowy do kontenera siódmego. Stracimy mniej czasu – uznał, choć jeśli trafią po drodze na jakiś inny, nie widział problemu w zajrzeniu do tych o numerach trzy, cztery i siedem. Może coś znajdą.
Powrót do góry
 
Go down
Trystian

avatar
168
#
Szarak
168


   
Pon Lis 12, 2018 7:41 pm
       
Trystian tak szedł za nimi i się zastanawiał nad tymi wszystkimi liczbami, które pojawiły się ostatnio. Jak słyszał inni podobnie nad nimi główkowali, próbując coś wykombinować. Naglę tak samo na głos zaczął się zastanawiać nad:
- Trochę dziwne, że jedne liczby są rzymskie a drugie nie. Plecak miał zapisaną XIV. I ta rzymska ma w sobie IV czyli liczbę ze skrzyni. Może w taki sposób jakoś się to wiąże. Ale co ma plecak do skrzyni? Bo nawet nie tyle samo liter.- Niby głośno myślał i w ogóle, ale tak naprawdę miał w głowie pustkę. Nie rozumiał praktycznie kompletnie niczego z tych liczb, listów, gazet. Nic się ani trochę nie rozwiązywało i po prostu czuł się jak idiota. Zdecydowanie byłby pierwszym, który by tam umarł. Podszedł do Niklasa, wręcz ocierając się o niego. Zaczął się bać przez swoje myśli, czy co?
- W stu procentach zgadzam się z Leilani. Nie powinniśmy się rozdzielać. Przecież mamy czas, co nie?- i uśmiechnął się. No zdecydowanie nie chciał tego. Kompletnie poparł zdanie chłopaka obok i w sumie od razu zaczął poszukiwania kontenera czternastego, oświetlając je z grubsza wszystkie. – A jak w razie czego zamierzamy je otwierać? Huh?- rzucił do wszystkich w nadziei, że może ktoś się nad tym zastanowił i ma przy sobie niezawodne narzędzie do otwierania kontenerów? Albo pomysł na ewentualne otwarcie ich?
Powrót do góry
 
Go down
Artem Domashnikov

avatar
1114
#Student Historii Sztuki
Indywidualista / Vargas
1114


   
Wto Lis 13, 2018 5:50 pm
       
- Mlemmmmlaniiiiiii ja umiem chodzić sam. - zmarszczył nos, gdy dziewczyna zaczęła go targać i westchnął ciężko. Ostatecznie grzecznie poszedł u jej boku i rozglądał się uważnie w poszukiwaniu czegokolwiek.
- A jak te numerki do siebie pasują? W sensieeeeee, żeeeeeeee nooo na przykład wwww… - westchnął zastanawiając się nad odpowiednim słowem - W kontenerze czternastym jest jakieś siedem... Czegoś. No wiecie o co be. - zaśmiał się i pokręcił głową. W końcu, gdy dotarli do kontenera, Artem nieco bezmyślnie, widząc dużą, zardzewiałą kłódkę kopnął ją z całej siły i ostatecznie wylądował na tyłku.
Powrót do góry
 
Go down
[MG] Mercury Kyan Black

avatar
6582
#Student Bezpieczeństwa Międzynarodowego
Szkolna Gwiazda / Cullinan
6582


   
Wto Lis 13, 2018 7:11 pm
       
Znalezienie kontenera chwilę wam zajęło. Wyglądało na to, że jakaś niezwykle inteligentna jednostka zwyczajnie je poprzedstawiała, przez co w jednym momencie byliście koło XXXI, a w następnym Artem wyważał drzwi.
Co więcej - udało mu się to. Kłódka odpadła z głośnym hukiem, a Alan bez wątpienia mógł doświadczyć mocnego deja vu. W końcu jakiś czas temu sam pozbył się jednej z nich wchodząc do magazynu. I choć tyłek Domashnikova zakrzyczał w wyraźnym proteście po spotkaniu z twarda ziemią, drzwi rozchyliły się z głośnym skrzypnięciem, wręcz zapraszając ich do środka. Poniekąd. Kontener był niesamowicie ciemny. Gdyby nie fakt, że nadal mieliście swoje latarki, zapewne nic byście nie widzieli. Problem w tym, że przez panujący mróz, zaczynały wam padać baterie. Co ciekawe, gdy sprawdziliście urządzenia, wszyscy odkryliście że kompletnie nie macie zasięgu. Nie żeby było to szczególnie dziwne, w końcu trafiliście na jakieś kompletne odludzie zapomniane przez Boga. Pewnie nikt szczególnie by się nie zdziwił, gdyby zaraz zza rogu wyszły dwa chińskie gangi wymieniając pomiędzy sobą salwę strzałów. Nie słyszeliście jednak żadnych kroków, co dość skutecznie potwierdzało że jesteście na miejscu sami.

Od tej pory każdy z was ma jeszcze 2 użycia latarki w telefonie. Jeśli nią świecicie, zaznaczacie pod spodem 1/2, a następnie 0/2. Oznacza to, że wasz telefon zwyczajnie umarł. Co więcej, jedna osoba nie jest w stanie oświecić całego kontenera. Jeśli chcecie zapewnić sobie doskonałą widoczność, potrzebujecie do tego inicjatywy ze strony dwóch osób.


Powrót do góry
 
Go down
Niklas Eschenbach

avatar
123
#Student McGill Univ.
Biochemia / Barman
123


   
Sro Lis 14, 2018 9:48 am
       
Znalezienie kontenera nie okazało się najprostszą sprawą, niemniej ostatecznie dotarli pod wybrany numer. Udało się go nawet z stosunkową łatwością otworzyć, ale gdy kłódka opadła i drzwi rozchyliły się, wcale nie poczuł napływu radości. Od kontenera biła ciemność, pozbawiając ich dobrej widoczności. W dodatku gdy już zbliżył się, zamierzając wstępnie zorientować się w zawartości, komórka krótko poinformowała go o słabym stanie baterii. Idealny moment, ale... w zasadzie można było się tego spodziewać. Chodzili już trochę w poszukiwaniu jakiegokolwiek rozwiązania dotyczącego tego, co znajdowało się w gazecie.
- Moja komórka pada, więc spróbujmy oświetlić ten kontener razem i pobieżnie zorientować się, czy jest coś wartego uwagi – oznajmił i zbliżył się do krawędzi, czekając, aż ktoś z nich robi to samo. W zasadzie bez sensu, by wchodzili tam całą grupą, jeśli kontener stał pusty. Zawsze mogli wybrać ten niewłaściwy i nic nie znajdą albo… dostaną jeszcze więcej liczb. Im więcej poszlak znajdowali, tym bardziej nabierał wrażenia, że wszystko może się ze sobą jakoś łączyć, ale słaba bateria i tym samym brak dobrego oświetlenia, wcale nie zachęcały do dalszych poszukiwań.

1/2
Powrót do góry
 
Go down
Alan Hayden Paige

avatar
3728
#Młodzież
Barman / Mechanik
3728


   
Sro Lis 14, 2018 3:03 pm
       
Telefonem blondyna niemalże jak na zawołanie poruszyły krótkie wibracje. Z początku wydawało mu się, że ktoś niespodziewanie postanowił do niego napisać, kiedy jednak spojrzał na wyświetlacz, okazało się, że jego telefon – zarówno jak ten Niklasa – funkcjonował na resztce baterii i właśnie domagał się podłączenia go do ładowarki.
To chyba zaraźliwe. Moja też już długo nie pociągnie ― odparł, zaglądając do otwartego z hukiem kontenera, którego szukali. Biorąc pod uwagę kiepską sytuację, w której się znaleźli, uznał, że nie warto było się ociągać i czym prędzej przeszukać to miejsce. ― Przynajmniej kłódki nie stanowią problemu. Dwie czy trzy osoby powinny wystarczyć. Reszta niech zaczeka na zewnątrz. Wolałbym, żeby nas tu nie zamknięto i nie wywieziono chuj wie gdzie.
Wszedł do kontenera zaraz za nieznajomym chłopakiem, ale zamiast podążyć stricte jego śladem, odbił nieco w bok, by zająć się rozejrzeniem po drugiej połowie. Miał nadzieję, że w środku znajdowało się coś, czego szukali. Cokolwiek by to nie było.

1/2



Powrót do góry
 
Go down
Trystian

avatar
168
#
Szarak
168


   
Sro Lis 14, 2018 6:17 pm
       
Rozejrzał się po pozostałych. Słodka dziewczynka i pijak. W razie czego chwycił tego mniej trzeźwego, by nie przeszkadzał w poważnym dochodzeniu dorosłym i po prostu został z nimi. Trys już był pewien, że jakby grali role w horrorach to byłby tym pierwszym murzynem. Zawsze musi być jakiś niefartowny typ, trochę na uboczu. Uśmiechnął się i zaczął rozglądać. Co prawda ciemność, ale może coś dostrzeże? Może coś akurat będzie się świeciło, odbije się od światła wytwarzanego przez telefony poszukiwaczy? Zerkał a to na wnętrze, do którego weszli chłopcy a to na zewnątrz. Próbując coś więcej dostrzec.
- Ale te osoby w większej grupie nie umierają pierwsze, prawda?- Jęknął ciszej do Leilani po czym zerknął przelotem na Artema. Ten to był dopiero nieprzewidywalny.
Co do telefonu to nawet nie miał pojęcia ile procent baterii mu zostało. Po prostuj na te chwile nie był mu potrzebny i wolał zostawić ewentualne parę procent na ostatnią chwilę, gdyby jednak miały się do czegoś przydać. Wiedział tylko, że nie posiada zasięgu, co było słabe. Westchnął tylko i czekał na krzyki, jęki, płacze itp. Odważnych chłopców, którzy weszli do tej ciemni.
Powrót do góry
 
Go down
Leilani Ruth Cigfran

avatar
321
#Uczennica Riverdale High School
Kujonka / Uczennica Stypendialna
321


   
Czw Lis 15, 2018 5:49 pm
       
Siedem, osiem, chuj z ty... — machnęła ręką, jednak zaraz zmarszczyła brwi, jakby coś sobie przypomniała. Co prawda orłem z matematyki nie była, ale proste dodawanie kilku liczb w pamięci nie stanowiło dla Leilani problemu — Pierwsze było czternaście. Potem trzy, potem siedem i cztery. Trzy dodać siedem i dodać cztery to przecież czternaście.
Wyczyny pijanego Artema skomentowała tylko głośnym westchnięciem. Umiał chodzić sam, co? Pomogła mu wstać z ziemi, coby się biedaczek nie zataczał tak bardzo. Pomachała na pożegnanie chłopakom, którzy zaofiarowali się przeszukać pierwszy magazyn i zajęła się przeglądaniem zawartości własnej torby ze słodyczami. Właściwie, to w tej sytuacji słowo "wymacywaniem" brzmiałoby lepiej. Ssanie w żołądku stawało się coraz bardziej uporczywe, dlatego musiała coś zjeść!
Chyba nie... Ale jeśli umrzesz przede mną, to biorę Twój portfel — zachichotała rzucając chłopakom po batoniku. Hoho, ale szczodrość ją spotkała w jednym z domów!
Powrót do góry
 
Go down
[MG] Mercury Kyan Black

avatar
6582
#Student Bezpieczeństwa Międzynarodowego
Szkolna Gwiazda / Cullinan
6582


   
Pią Lis 16, 2018 10:35 am
       
Wyglądało na to, że to Alan i Niklas stanowili najodważniejsze jednostki w grupie. Weszliście do środka świecąc dookoła z pomocą telefonów, napotykając... mały pokój. Kto u licha tworzył coś podobnego w kontenerze? Im bardziej się jednak rozglądaliście, tym bardziej nie mieliście wątpliwości. Ktoś bez wątpienia tu siedział. Nie były to warunki na miarę mieszkania, zwłaszcza że brakowało tak kluczowego mebla jak łóżko, lecz po waszej lewej znajdowała się duża, lekko uchylona walizka. Po prawej sporej wielkości biurko z dwoma szafkami *z*, przysuniętym do niej krzesłem z przerzuconym przez oparcie kocem, terrarium z powoli kroczącym wewnątrz ptasznikiem, który nieznacznie się ożywił na widok światła. Wchodząc jeszcze głębiej mogli dostrzec stary - wręcz wybitnie stary telewizor - ustawiony na równie starej szafce *z*. Na ścianie naprzeciwko wisiało drobne, okrągłe lusterko i olbrzymia pusta tablica korkowa. Kto u licha umieszczał lusterko w podobnym miejscu?
Cały kontener był wyłożony deskami, którego większą część zajmował... dywan. Miękki, w wyraźnie dobrym stanie. Co ciekawe, nawet nie wyglądał na zakurzony.


___________________________________________

Szafki oznaczone *z* są przedmiotami zamkniętymi. Na ten moment możecie próbować je otworzyć i przeszukać, ale ani drgną.


Powrót do góry
 
Go down
Niklas Eschenbach

avatar
123
#Student McGill Univ.
Biochemia / Barman
123


   
Nie Lis 18, 2018 3:11 pm
       
Nie wiedział, czego się spodziewać, ale widok pokoju, wprawił go w lekkie osłupienie. Ktoś tu musiał przebywać i to chyba na dłuższym okres, sądząc po wystroju. W milczeniu prześledził każdy kąt pokoju próbując namierzyć coś, co dałoby jakąś wskazówkę, ale z tej odległości chyba niewiele mogli zdziałać. Padająca komórka nieszczególnie pomagała, ale w razie czego zawsze mieli towarzystwo na zewnątrz. Przynajmniej tak próbował się pocieszać, bo cały ten zamieszkany kontener wywołał lekkie dreszcze.
- Nie mam pojęcia, o co tu do cholery chodzi, ale… chyba ostrożne rozejrzenie się może coś da – stwierdził, a wtedy jego uwagę przykuł ogromny dywan. Wyglądał dość dziwnie w tym czymś, co przypominało pokój bez łóżka. Niemniej postanowił na razie zostawić to i przeszedł ostrożnie bokiem w stronę tablicy korkowej, która zainteresowała go najbardziej. Szedł wolno, zupełnie jakby spodziewał się, że coś nagle się wydarzy i pośpiech go zgubi. Choć kto nie byłby sceptyczny przy przedukiwaniu kontenera? Liczył, że może znajdzie jakąś notkę albo… cokolwiek. W zasadzie nie wiedział, jakie znalezisko usatysfakcjonowałoby ich najbardziej i, choć to ciągłe bawienie się w Sherlocka Holmesa podobało mu się coraz mniej, to jeśli już zaczęli, to skończenie tego wszystkie było bardziej kuszące. O ile cokolwiek im się uda, ale w razie czego trójka na zewnątrz wydawała się całkiem dobrym zabezpieczeniem.
Powrót do góry
 
Go down
Alan Hayden Paige

avatar
3728
#Młodzież
Barman / Mechanik
3728


   
Nie Lis 18, 2018 8:50 pm
       
Wnętrze kontenera okazało się niemiłym zaskoczeniem. Po raz kolejny przyszło im naruszyć czyjąś sferę prywatną. Przegrzebywanie masy niczyich pudeł, które wypełnione produktami, zostały przygotowane do przewiezienia w inne, bardziej odległe miejsce, było czymś zupełnie innym od przekopywania się przez coś, co znalazło się tu za sprawą jednego człowieka. Człowieka, który być może przetrzymywał tu cały swój dobytek. Wystarczyła jednak kolejna chwila, by uświadomił sobie, że ktokolwiek nie przyczynił się do powstania tego prowizorycznego mieszkania, na pewno nie zrobił tego legalnie. Stare meble przypominały rupiecie, które wyrzuca się, by zastąpić je nowymi meblami – równie dobrze mogły zostać skradzione ze śmietniska albo z zagraconego zaułka. Całe miejsce z kolei przypominało raczej kryjówkę, która tylko z jakiegoś niezrozumiałego powodu miała prezentować się przytulnie.
Chory pojeb.
Myślisz, że to kącik mordercy?
Na razie tropy prowadzą tutaj. Mogliśmy się spodziewać, że będzie... dziwnie. ― Nakierował światło latarki na biurko, które jako pierwsze rzuciło mu się w oczy podczas obserwacji. Siłą rzeczy to w jego kierunku skierował swoje kroki. ― Chociaż już prędzej spodziewałbym się zawieszonych na hakach ciał albo-- co za paskudztwo. ― Niespodziewanie zmienił temat i zastukał palcem o szklaną ścianę terrarium, dostrzegłszy w nim żywego pająka. Ciężko było zrozumieć upodobania niektórych ludzi, ale co bardziej zagorzali fanatycy dziwacznych pupili, lubili obserwować je w pełnym świetle. Nic dziwnego, że jasnowłosy mimowolnie sprawdził, czy gdzieś u szczytu terrarium nie znajdował się włącznik światła, nawet jeśli kontener mógł być ostatnim miejscem, do którego od tak dałoby radę doprowadzić prąd.
Telefon powoli umierał, ale zsunąwszy latarkę w stronę biurka, pociągnął za obie szuflady, jednak ani jedna z nich nie ustąpiła.
Zamknięte. Pewnie wyrwanie ich na siłę to już poważniejsze naruszenie prywatności, co? ― Przemknął wzrokiem po blacie biurka, by na koniec sięgnąć po zawieszony na oparciu koc, jakby zapobiegawczo chciał sprawdzić, czy nie czaiły się tam kolejne liczby, cyfry czy inne pierdoły. Skoro znaleźli pokój wewnątrz kontenera, wszystko było możliwe.
Tak jak możliwe było to, że za ułamek sekundy pogrążą się w nieprzeniknionej ciemności.

2/2



Powrót do góry
 
Go down
Artem Domashnikov

avatar
1114
#Student Historii Sztuki
Indywidualista / Vargas
1114


   
Pon Lis 19, 2018 6:34 pm
       
- Łooo... Święty panie Leninie... - tak troszeczkę go zamuliło i przez malusieńką chwilę przestał kontaktować, ale tylko na momencik! Zaraz wstał i z bolącym tyłkiem, nie zważając na innych, jakoś wniósł swoje cielsko w głąb kontenera.
- Szto my tu mamy? - rozejrzał się wokół - Mmmm jak milusio... - westchnął ciężko i zaraz usiadł na biurku żywo machając nogami - Bez sensu się tak urządzać... Zero stylu. - ziewnął - W sumie to czego szukamy? - spojrzał na chłopaków nieco jakby nie ogarniając - Ej bro, poka ten kluczyk. Może to tu pasuje. - spojrzał na zamknięte szafeczki między swoimi nogami.
Powrót do góry
 
Go down
Sponsored content

#


   
       
Powrót do góry
 
Go down
 
Stare Kontenery
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
     Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach
Skocz do: