IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sala gimnastyczna

Zobacz poprzedni temat
 
Zobacz następny temat
 
Go down
 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
Raven Castlecrow

avatar
170
#Dusza Towarzystwa
170


   
Wto Lis 13, 2018 1:50 am
       
Słysząc słowa chłopaka, na jej twarzy zagościło zdumienie podbudowane faktem dzielenia z kimś imienia, nawet w tej drugiej, nieoficjalnej formie. Jak do tej pory nie trafiła jeszcze na osobę, która nosiłaby takie samo miano jak jej, a nie jest ono jakoś bardzo wyjątkowe.
- Zróbmy Ravenowy Team, będzie zajebiście. - rzuciła z uśmiechem, strzelając do niego z palca. - Na pewno nie można narzekać na nudę w tym mieście, to fakt. I tak, przynajmniej wszyscy ci zebrani przy naszym stoliku. - skwitowała, przez moment przeskakując po wszystkich wzrokiem.
Kiedy ciasteczko zniknęło gdzieś w czeluściach jej jamy ustnej, jej wzrok padł na Michaela, którego chyba żywcem wytargali z planu teledysku do Thiller. Połączenie wyszukanego stroju zombiaka i ażurowej maski tworzył dość komiczną mieszankę, ale w samym pozytywnym tego słowa znaczeniu. Widząc, jak chłopaki jeszcze bardziej dobijali gwoździe do trumny jego pewności siebie, posłała im karcące spojrzenie, po czym wróciła wzrokiem do szatyna, którego z lekka drążąca dłoń wysunęła się w jej kierunku.
- Oczywiście! - rzuciła z nieco przygaszonym entuzjazmem, nie chcąc wprowadzać chłopaka w jeszcze większe zakłopotanie, po czym pociągnęła go w kierunku parkietu, gdzieś na sam środek. Nie, to nie miałoby złośliwe. Jej dłonie spoczęły na spiętych ramionach Michaela, który zdawał się zaraz wyzionąć ducha. - Świetnie ci idzie, nie masz się czym stresować. Prędzej to ja powinnam spalić buraka, że taki gościu jak ty zaprosił mnie do tańca. - posłała mu oczko, chcąc nieco zniwelować poziom dyskomfortu. Miała cichą nadzieję, że nie zwróci się to przeciwko niej i tym samym nie dobije niebieskookiego jeszcze bardziej.
Powrót do góry
 
Go down
Dakota Lowe

avatar
275
#Student Chemii
Introwertyk / Uczeń Stypendialny
275


   
Wto Lis 13, 2018 10:22 am
       
Uśmiechnął się, gdy wydała niemą aprobację i pociągnął ją za sobą na parkiet, przyjmując postawę taneczną, jaką go pani Anjelica nauczyła. Być może jego wyraz twarzy obrazował śmiałość i stanowczość, aczkolwiek gdyby się oderwało wzrok od niego i przeniosło na jego nogi, to drżały mu kolana, jakby ta próba ognia miała mu wyrządzić obrażenia na ciele.  Nie chciał zawieść Serpent, stąd ten cały stres. Choć wiedział, że raczej nie będzie po nim oczekiwać zdolności artystyczno-ruchowych. Zwłaszcza po tym, jak ubrany chciał wyjść wczoraj z domu.
Jednakże gdy już się zaczęli ruszać, nieco ciśnienie mu opadło. I bardzo dobrze, bo zawał w wieku dwudziestu lat to nie jest dobra prognoza na resztę życia. Tak się wkręcili w rytm piosenki, że Dakota ciut za mocno zakręcił Aną i w ostatniej chwili, gdy zauważył, że na kogoś wpada, podjął próbę uratowania jej, ale zamiast niej, chwycił powietrze! Będąca poza jego zasięgiem Ana upadła na jakąś inną blondynkę, którą była…
Sheridan? I… Saturn. Cześć. ─ automatycznie podniósł wzrok na towarzyszącego dziewczynie Blacka. Czyli jednak były znajome twarze.
A potem zaczął zbierać swoją niewiastę z Sheridan, ustawiając ją do dosłownego pionu. To nabroili. On rękami, a ona tyłkiem!
Powrót do góry
 
Go down
Sheridan Kenneth Paige

avatar
1504
#Gwiazda Showbiznesu
Wokalistka Estradowa
1504


   
Wto Lis 13, 2018 1:04 pm
       
Zapewne ten taniec odbyłby się dokładnie w taki sam sposób jak ich pierwszy na tym parkiecie, przecież nie zapowiadało się na nic niesamowitego. Miło, przyjemnie, może nawet trochę relaksująco.
Dopóki ktoś nie wyrżnął tyłkiem o, no cóż, jej cztery litery. Mimochodem zarzuciło nią do przodu, przez co trafiła na tors Saturna. No wszystkie inne laski pewnie nie miałyby nic przeciwko takiemu zbiegowi okoliczności, ale Sheridan odskoczyła od niego jak oparzona, bo jednak... no, miała tę świadomość, że akurat ten Black wolał się powstrzymywać od zbędnego kontaktu fizycznego. Uśmiechnęła się przepraszająco do białowłosego, by odwrócić się do źródła tej małej katastrofy. Równie małego co i ten incydent, a na dodatek znajomego, z innym także małym źródłem także małych katastrof. Tylko nieco innego sortu.
- A to ci niespodzianka - zaświergotała radośnie, powstrzymując rękę odruchowo wyciągającą się już żeby przetrzepać włosy Dakoty. Ostatecznie ograniczyła się do uściśnięcia im dłoni, by następnie spojrzeć na Saturna. - Ana, to Saturn, choć ciężko go nie znać. Saturn, to Anastasia. Z Dakotą się chyba lepiej kojarzycie.
Nono, totalnie.
- Cieszę się, że możemy znowu na siebie... am, wpaść. XDDDDD
Powrót do góry
 
Go down
Nickolas le Fent

avatar
24
#Dusza Towarzystwa
24


   
Sro Lis 14, 2018 2:09 pm
       
- Szkoda. Mógłbyś naprawdę wiele osiągnąć gdybyś tylko zdecydował się na dalszą zabawę z tym. Ale jak widać każdy nastolatek musi się na coś uprzeć, a potem żałować. - Uśmiechnął się, ale jakby do własnych, skrytych myśli. Upił odrobinę ponczu ze swojego kubka, przyglądając się chłopakowi. Wydawał się być strasznie.. Roztrzepany i niepewny? Dziwne, ostatnim razem kiedy się spotkali wyglądał na takiego, który wie co robi i ma zaplanowaną każdą akcję.
Szczerze mówiąc to całkowite zawstydzenie wręcz mu nie pasowało do Trystiana, to tak jakby próbował za nim ukrywać swoje myśli i reakcje. Bo "może nikt nie zauważy".
- Naprawdę fajnie, że zdecydowałeś się pomóc Victorowi w taki sposób. No i teraz można wręcz powiedzieć, że jesteś niemalże sławny! - Roześmiał się. - Podziwiam cię w sumie, że dałeś radę wyjść na scenę i zaśpiewać. Mnie osobiście zjadłby stres, przyznaję. Choć nie mam problemu z publicznymi przemówieniami, to jednak śpiew wydaję się być jak zupełnie inna bajka.
W głosie szarowłosego dało się usłyszeć szczerą pochwałę. Przez chwilę między nimi zapadła cisza. Hm, może zrobił coś nie tak? Albo źle powiedział? Miał wrażenie jakby blondyn miał go zaraz zrugać za coś i odesłać z kwitkiem, choć chciał z nim tylko porozmawiać. Obserwował go, gdy nagle młody mężczyzna wyskoczył z tym swoim tekstem.
Le Fent uniósł brwi do góry, odrobinę zamierając w bezruchu ze zdziwienia.
- Eee... Kompletnie nic nie mówiłem. Raczej czekam na to, aż ty się odezwiesz. Szczególnie, że chyba zacząłeś o czymś bardzo intensywnie myśleć - oparł się o drewniany schodek sceny i dopił swój napój.
- Tak podejrzewałem, nie będę ci w końcu zajmować całego czasu na imprezie. I to w momencie, gdy jesteś ważną jej częścią. Ale.. Stresu? Po co ci on, nie łatwiej wyjść tam na luzie i dać z siebie wszystko? Do tej pory wydawało mi się, że dobrze się tam bawisz. A teraz mówisz o stresie.
Przeniósł z powrotem wzrok na niego i uśmiechnął się szelmowsko.
- Oj, przepraszam że cię tak dekoncentruję. To z pewnością niechcący. - Puścił mu oczko, a słysząc o głosach, machnął na niego tylko ręką.
- Siedź spokojnie, już dawno oddałem. Zanim jeszcze do Ciebie podszedłem. Uznałem, że lepiej mieć to z głowy od razu niż się potem narażać.
Powrót do góry
 
Go down
Saturn Kyrin Black

avatar
189
#Student Bezpieczeństwa Międzynarodowego
Indywidualista / Cullinan
189


   
Sro Lis 14, 2018 3:13 pm
       
Wyglądało na to, że jednak jeszcze przez jakiś czas będzie mimo wszystko zmuszony do brania udziału w rozmowach grupowych. Nie żeby było to szczególnie dziwne, biorąc pod uwagę całe wydarzenie i jego charakter. Przywitał się z obojgiem skinięciem głowy, skupiając jednak w tym momencie większość swojej uwagi na Sheridan.
Wszystko w porządku? — zapytał ignorując fakt jak błyskawicznie dziewczyna odskoczyła w tył. Poprawił nieznacznie garnitur, powstrzymując się jednak przed otrzepaniem go, co zdecydowanie nie byłoby widziane jako uprzejme zachowanie. Skupił się na twarzy blondynki, wyraźnie chcąc upewnić że wraz z uderzeniem nie uszkodziła sobie nosa. Jakby nie patrzeć, gdy ktoś niefortunnie grzmotnął, potrafiło się skończyć i niemałym krwotokiem.
Saturn Black — przedstawił się bardziej formalnie, przez chwilę zawieszając wzrok na Dakocie. Jednocześnie go kojarzył, jak i nie. Wątpił by kiedykolwiek dane im było zamienić choć dwa słowa. Dopiero po krótkiej chwili udało mu się namierzyć w umyśle jego "pozycję". No tak. W końcu Riverdale nie przyjmowało aż tak dużej liczby uczniów stypendialnych, przez co dość mocno wyróżniali się na tle innych w swojej klasie. Zaraz po tym skupił się na towarzyszącej mu dziewczynie.
Anastasia Serpent, mam rację? Przyjaciel naszej rodziny, Frey Clawerich również był szeroko rozpoznawalną osobą w świecie mody. Mój brat wyrobił w sobie nawyk kupowania dedykowanych tej tematyce czasopism, mimo że ostatnimi czasy Frey zrezygnował ze swojej kariery. Jestem niemalże pewien, że pozowałaś dla jednego z ostatnich wydań. Wybacz mi proszę jeśli się mylę.
Skłonił nieznacznie głowę podkreślając tym samym dodatkowo własne słowa.



A meaningful silence is always better than meaningless words.



Powrót do góry
 
Go down
Victor Ros

avatar
82
#Uczeń Riverdale High School
Imprezowicz
82


   
Sro Lis 14, 2018 8:44 pm
       
Będąc czynnym uczestnikiem zamieszania i jego uważnym obserwatorem jednocześnie, Vic miał świetny ubaw co nie przekładało się w żaden sposób na mimikę jego twarzy. Poważny, może z lekkim, zadziornym uśmiechem, z ciekawością śledził ruchy Michaela i dzielną postawę Raven, która niewątpliwie nosiła spodnie w tym duecie. Gdy oboje zgodnie powędrowali na parkiet, ciemnowłosy odprowadził wzrokiem chłopca, który prawie dzięki niemu stał się mężczyzną. Dobra, potraktujmy to z dużym przymknięciem oka ale mina jelonka, cóż, bezcenna. Warto było dla tej chwili organizować zabawę.
A skoro już o niej mowa to czas najwyższy porwać do tańca swoją partnerkę, która nieznacznie ucichła i chyba należała do grupy tych nieśmiałych dziewczyn. I ją czas rozkręcić.
Można Panią prosić?
Ujął dłoń młodej kobiety i poprowadził ją na parkiet gdzie przy rytmach wolnej muzyki, większość par zgodnie falowała w lewo i w prawo. Zajmując swoje miejsce na wydzielonym fragmencie podłogi najpierw obrócił partnerkę a następnie przyciągnął zmniejszając drastycznie odległość jaka ich dzieliła. Górując nad jej drobnym ciałem doskonale czuł zapach perfum jakich użyła na dzisiejszy wieczór.
Dlaczego się peszysz?
Zapytał podnosząc dwoma palcami jej podbródek w taki sposób, że teraz musiała na niego spojrzeć. Chociaż sala nie była doskonale oświetlona to w jego oczach bez trudu można było dostrzec ogniki zdradzające niebywale dobry humor. Tak, dziś dopisywał szczególnie.
Ukradkiem z boku próbując przecisnąć się przez tłum, zielonooka dziewczyna z trzeciej klasy, która liczyła głosy, dała mu znak ruchem ręki, że już wszystko gotowe. Jedynie pokiwał głową ale nie zamierzał teraz odchodzić od Lei. Wybory nie zając, nie uciekną a on też miał dziś prawo do chwili relaksu.

Głos na Michaela
Powrót do góry
 
Go down
Leilani Ruth Cigfran

avatar
220
#Uczennica Riverdale High School
Kujonka / Uczennica Stypendialna
220


   
Sro Lis 14, 2018 9:39 pm
       
Nie była dobrą tancerką. Co prawda nie deptała Victorowi po stopach, ale w stresie zrobiła się sztywna i całkowicie zależna od swojego partnera. Mimo wszystko starała się nadrabiać niewinnym uśmiechem, który ani na moment nie schodził jej z twarzy. Liczyła, że w ten sposób uda jej się ukryć swoje zakłopotanie.
Przygryzła lekko wargę czując jak jej podbródek jest unoszony ku górze. Znów czuła jak jej policzki płoną, a żołądek kurczył się w uczuciu, które chyba nazywane jest "motylkami w brzuchu".
Dlaczego się peszę? To Twoja wina, Vic! Patrzysz na mnie z tym rozbrajającym uśmiechem i jeszcze się dziwisz!
Po prostu dużo się dzieje, a ja... nie przywykłam do zainteresowania ze strony płci przeciwnej... — odpowiedziała spuszczając wzrok, jednak wciąż trzymana przez Victora nie mogła opuścić go niżej niż na jego usta, a to wcale nie pomagało.
W jednej chwili w jej głowie pojawiły się tysiące niezbyt odpowiadających grzecznej stypendialnej myśli, dlatego też by się od nich uwolnić, odsunęła się od Victora i wykonała piruet, podczas którego czerwona sukienka zaszeleściła wokół jej kostek. Figura prawie się udała. "Prawie", bowiem ze szczęściem Leilani to nie mogło się skończyć inaczej niż nadepnięciem na przydługi materiał i w efekcie wylądowaniem prosto w ramionach swojego partnera. Zakładając oczywiście, że ten ją złapał. Liczyła, że nikt z zebranych tego nie zauważył. Jej policzki już kolorystycznie pasowały do sukienki i szminki, którą pociągnięte jej usta.
Wybacz — szepnęła próbując odnaleźć gdzieś resztki swojej godności.
Powrót do góry
 
Go down
Victor Ros

avatar
82
#Uczeń Riverdale High School
Imprezowicz
82


   
Sro Lis 14, 2018 10:17 pm
       
Za to on był dobrym tancerzem. Może nie uważał się za chodzący ideał ale posiadał nie najgorsze poczucie rytmu i umiał odpowiednio poprowadzić partnerkę. Odpowiednio i z wyczuciem wybadał Lei żeby dobrać niezbyt skomplikowane i w miarę możliwości wolne ruchy. Szarpanie lasek w każdą stronę nie wyglądało efektownie i więcej w tym zamieszania niż przyjemności. A byli i tacy co uważali, że im częstsze dziwne konfigurację, tym bliżej im Egurroli. Co kto lubi.
Nie wierzę.
Odparł jedynie mając jeszcze większy ubaw od chwili kiedy na jej polikach ukazały się dwa dorodne rumieńce. Ta zabawa chyba mu się nigdy nie znudzi. Zawstydzanie i wprawianie w zakłopotanie to jego nowe hobby. Dzięki Riverdale!
Mam Cię.
Zbyt długie spojrzenie, taktyczny odwrót pod przykrywką obrotu i benc. Panna Leilani najprawdopodobniej chciała w pięknym stylu odwrócić nieco role i przejąć prowadzenie co skończyło się niekontrolowaną utratą równowagi. Wszystko działo się tak spokojnie i powoli, że Ros bez trudu chwycił jej chude ramiona ratując pannę przed upadkiem.
Nagroda za ratunek skarbie.
Objął ją i obrócił tak, że jej plecy przylgnęły do jego klatki. Otoczona ramieniem musiała tak chwilę się z nim pokiwać podczas gdy wolna dłoń odgarnęła włosy z jednej strony.
Tak jest bezpieczniej.
Wyszeptał do ucha a jego ciepły oddech spoczął na odsłoniętym fragmencie szyi. Przyjemnie?
Powrót do góry
 
Go down
Jake Raven O'Brien

avatar
316
#Młodzież
Przyszły student
316


   
Sro Lis 14, 2018 11:14 pm
       
Aż trudno nie przyjąć tej propozycji. Mam już uruchamiać kontakty i załatwiać specjalne koszulki dla klubowiczów? Kto wie, ilu ludzi jeszcze odkryje przed nami swoją zajebistą tożsamość. ― Pokiwał głową z przekonaniem, mimo tego w jego głosie nie zabrało żartobliwej nuty, mimo że faktycznie miał możliwość skorzystania ze swojej szerokiej gamy różnych znajomości. Czasem należało jednak dobitnie wytyczyć granicę żartu – zresztą najpierw musieli poznać się lepiej, a potem zastanawiać nad rozwojem wspólnych interesów.
Moja krew. No, bardziej Matta, ale to prawie to samo. ― Klepnął jasnookiego w plecy, kiedy ten zdecydował się na tak odważny krok. Wyglądało na to, że bynajmniej nie zależało mu na wkopaniu chłopaka w tarapaty, bo już po chwili darował sobie wszelkie inne komentarze, odsuwając się na bok, by dać dwójce pełne pole manewru, gdyby zdecydowali się ruszyć w stronę parkietu. Oczywiście kiedy trochę się oddalili, nie powstrzymał się od zrobienia dyskretnego zdjęcia Michaelowi, jakby był to na tyle nietypowy widok, że szkoda było go nie uwiecznić i nie pokazać później Matthew (i tylko jemu, rzecz jasna), ale na ten czas schował urządzenie z powrotem do kieszeni.
Pozostawiony samemu sobie, chwilowo nie musiał skupiać się na swoim towarzystwie – na czas przynajmniej jednej piosenki miał pełną swobodę do rozejrzenia się po stali, choćby z miejsca, w którym właśnie stał. Mimowolnie zaczął przesuwać spojrzeniem po sali i choć przed jego oczami przewijało się całe mnóstwo zamaskowanych twarzy, które nie wzbudziły w nim byle cienia zainteresowania, zlokalizowanie tej jednej konkretnej okazało się prostsze niż mogłoby się wydawać. O'Brien mimowolnie wykrzywił usta w zadowolonym uśmiechu, jednak ten niezbyt długo gościł na jego ustach, bo równie szybko jak udało mu się odnaleźć Saturna, z taką samą prędkością zdążył zauważyć, że dookoła zdążyła zebrać się cała masa innych ludzi. Ludzi, których wyraźnie nie próbował unikać, co już samo w sobie odwiodło go od pomysłu podejścia bliżej – a przynajmniej na ten moment.
Raz jeszcze zerknął w stronę parkietu, zanim przeszedł kawałek w stronę stołu, uznając, że równie dobrze może zabrać się za kosztowanie przekąsek już teraz.
Powrót do góry
 
Go down
Michael Bambi Charpentier

avatar
117
#Romantyk
Prefekt Naczelny
117


   
Czw Lis 15, 2018 1:37 pm
       
Szczęście w nieszczęściu, miejsce było mu całkowicie obojętne. Niezależnie od tego czy byli na samym skraju sali czy też na jej centrum, miał nieodparte wrażenie że wszyscy obserwują każdy ich ruch. Koniec końców jego myśli zostały jednak skutecznie odciągnięte od całej sytuacji, gdy poczuł dłonie dziewczyny na ramionach. Nic dziwnego, skoro zamiast tego jego żołądek związał się w supeł, a serce biło tak głośno, że miał wrażenie jakby miało zagłuszyć muzykę.
Chyba żartujesz. Ze wszystkich dziewczyn na sali zdecydowanie to ty powinnaś stać na scenie jako królowa balu. Tylko nie mów tego mojej dziewczynie jak przyjdzie — westchnął cicho wyobrażając sobie jej reakcję na jego słowa. Nikt nie lubił, gdy twoja druga połówka chwaliła kogoś innego. Choć bez wątpienia miał na swoje usprawiedliwienie fakt, że Sophie nadal tu nie było. Zresztą Raven naprawdę była śliczna. I onieśmielająca. Nawet jeśli Michael robił w tym momencie wszystko, by odzyskać nieco formę i wyglądać na bardziej pewnego siebie.
Nasz koncertowy artysta chyba się nieco obija — powiedział nieznacznie się uśmiechając, gdy zerknął na scenę. Od kiedy to muzyka puszczana z płyt zastępowała występy na żywo? Powinni skorzystać z okazji i wypchnąć na środek kogoś innego. Był pewien, że w tłumie kryły się dziesiątki talentów.
Wbrew pozorom mimo wyraźnego stresu, naprawdę nie tańczył źle. Nie deptał jej po nogach, a jednocześnie starał się ją trzymać w miarę pewnym, zdecydowanym ruchem, nie ograniczając jednocześnie jej swobody. Nie należało to do najłatwiejszych zadań. Czasem wystarczyła chwila nieuwagi. Pewnie dlatego tak bardzo się skupiał, by dobrze wypaść, poświęcając jej całą uwagę. Inne tańczące pary kompletnie dla niego w tym momencie nie istniały, poza faktem że nie mógł pozwolić by Raven zderzyła się z kimś za swoimi plecami.
Powrót do góry
 
Go down
Leilani Ruth Cigfran

avatar
220
#Uczennica Riverdale High School
Kujonka / Uczennica Stypendialna
220


   
Czw Lis 15, 2018 2:27 pm
       
Biedna Leilani. Chciała się tylko dobrze bawić, tymczasem wpadła w ręce Victora, który najwidoczniej uznał za świetny pomysł doprowadzanie dziewczyny do ciągłego zakłopotania. To znaczy, nie to, żeby miała coś przeciwko jego towarzystwu, w końcu niecodziennie otrzymywała uwagę kogoś takiego jak on.
Chcąc wypaść przed Rosem jak najlepiej, tylko się zbłaźniła. Miała szczęście, że w porę ją złapał, inaczej wylądowałaby na podłodze i chyba nigdy więcej nie pokazała się w szkole. Przynajmniej dopóki nie przeszłaby operacji plastycznej i zmieniła nazwiska.
Dzi-Dziękuję — wyjąkała czując jak ogarnia ją coraz większe poczucie zażenowania własną osobą. Ta mała wpadka sprawiła, że już nic nie zostało z jej wcześniejszej pewności siebie, ale za to Victor miał szansę ujrzeć jej prawdziwą twarz. Tej małej zawstydzonej kujonki, dla której zaproszenie na bal przez starszego, do tego niesamowicie przystojnego kolegę było jak wygrana na loterii.
Nagrodę? O jakiej nagrodzie on mówi?
Dobrze, że ją trzymał. W innym wypadku znów o mało nie zaliczyłaby bliskiego spotkania z podłogą, gdy jej nogi zrobiły się jak z waty. Cienka koronka jej sukienki i materiał jego koszuli nie były dość dobrym zabezpieczeniem przed tym, by nie czuła na swoich plecach każdy jego mięsień. Cholera.
Tak wcale nie jest bezpieczniej — szepnęła czując jak wzbiera w niej fala nieznanego jej dotąd uczucia. Nie mogąc dłużej z nim walczyć, odchyliła głowę na bok, dając mu jeszcze lepszy dostęp do swojej szyi.
Że też musiało to nastąpić teraz, na balu.
Powrót do góry
 
Go down
Raven Castlecrow

avatar
170
#Dusza Towarzystwa
170


   
Czw Lis 15, 2018 3:44 pm
       
Pomimo pewności siebie, która ostatnio wpisywała się w cechy wiodące prym u blondynki, słowa wypowiedziane przez Michaela z automatu wywołały u niej lekkiego rumieńca, który i tak zniknął gdzieś przygaszony przez szeroki uśmiech. Piłeczka onieśmielenia najwidoczniej lubiła się odbijać. Na wspomnienie o dziewczynie ogarnął ją maleńki żal, ale nie wiedziała czy był on skierowany bardziej na siebie samą czy chłopaka. Czy każdy uroczy musi być zajęty? Z drugiej strony, ciekawił ją fakt, że jego dziewczyna jeszcze nie zasiliła szeregów uczestników imprezy. Na jej miejscu mocno żałowałaby, że jeden z pierwszych tańców nie należał do niej.
- Jeju, dziękuję! Chociaż i tak uważam, że są tutaj dziewczyny, które o wiele bardziej zasługują na ten tytuł. - stwierdziła z naturalną swobodą. - Luz, to będzie nasza mała tajemnica. - obdarowała go czarującym uśmiechem. Kołysanie się do rytmu wychodziło im coraz lepiej, a starania Michaela dodatkowo usprawniały ich taniec. - Tak w ogóle to gdzie jest twoja dziewczyna? Na jej miejscu nie puszczałabym takiego chłopaka jak ty nigdzie samego. - próba flirtu, podrywanie? Po prostu stwierdzenie faktu. Raven miała swoje zasady, a jedną z nich było niedobieranie się do zajętych facetów, chociaż czasem los wystawiał ją na ciężką próbę. Chociaż po pierwszym wrażeniu mogła rzec, że gdyby nawet ktokolwiek się do niego przystawiał, prędzej niż taksówka na randewu to odwiozłaby go karetka.
- DJ umie się ustawić i jeszcze mu za to płacą. - skwitowała jego słowa, również spoglądając w stronę sceny. Rzeczywiście, za konsolą nie szło oświadczyć żywej duszy, ale chociaż tyle, że muzyka grała na całego. Chcąc nieco ożywić ich nieustanne gibanie z nogi na nogę, postanowiła wykonać obrót, po czym szybko wróciła do pierwotnej pozycji, spoglądaj na niego.
- Początkowy stres już chyba nieco opadł, nie? W sumie to ci się nie dziwię, chłopaki od razu rzucili cię na głęboką wodę. - dodała po chwili, pozwalając subtelnemu uśmiechowi rozświetlić jej twarz, która w panującym półmroku i tak była mało co widoczna. - I w sumie to spełniłeś moje marzenie, bo zawsze spotkać żywego trupa, który przy okazji nie pożre mi mózgu. I tak by się nie najadł. - swoistą dygresję skwitowała parsknięciem, na chwilę oceniając sytuację na sali. Nie zauważyła, kiedy wokół nich zrobił aż taki tłok. W oddali namierzyła gdzieś wysoką postać Victora no i kilku znajomków okupujących stół niedaleko wejścia. Głosowanie chyba zostało zakończone, biorąc pod uwagę to, że kilku dziewczyn żwawo krzątało się niedaleko sceny, z białymi kopertami w ręku.
Powrót do góry
 
Go down
Anastasia Isaure Serpent

avatar
87
#Uczennica Riverdale High School
Szkolna Gwiazda
87


   
Czw Lis 15, 2018 5:43 pm
       
Zanim jeszcze zwrócono na nich uwagę, gdy białowłosy nadal badał wzrokiem swoją towarzyszkę, Serpent zdążyła pacnąć Dakotę w ramię, jednocześnie bez słów przekazując mu tym sposobem wiadomość "Twoja wina!". Mimo wszystko, uśmiechnęła się do niego i puściła oczko, co by biednemu chłopakowi przykro nie było! Szybko wyprostowała materiał sukienki, chwilę później poprawiając nieznacznie przekrzywioną maskę na nosie i obróciła się ponownie do dwójki, jeszcze raz przepraszając Sheridan za swój niefortunny lot. A właściwie za lądowanie, które okazało się dużo gorsze w skutkach.
- Cóż, milej by było, gdyby zachowany był chociażby metr przestrzeni osobistej, ale ktoś mi to utrudnił. Jak się bawicie? - uśmiechnęła się, wypuszczając z ust krótki, ledwie słyszalny śmiech. Odgarnęła włosy za ucho, teraz wzrok przenosząc na Saturna. Wysłuchała jego wypowiedzi i złapała za dół sukienki i nieco teatralnie się kłaniając, kiwnęła głową w odpowiedzi na jego pytanie. Gdy ponownie podniosła spojrzenie, otworzyła usta, jednocześnie delikatnie unosząc ich kąciki.
- Bardzo mi miło Cię poznać. Nigdy nie miałam przyjemności spotkać Freya Clawericha, ale podziwiam zdolności jego ojca. I tak, niedawno brałam udział w jesiennej kolekcji, schlebia mi, że skojarzyłeś.. - złapała Dakotę za rękę, zastanawiając się, czy nie zrobić w jakiś sposób taktycznego uniku. Miała wrażenie, że ciutkę przeszkadzali tej dwójce w rozmowie, a jednocześnie nie chciała wywoływać u nich zakłopotania pytaniem o to. Zmarszczyła delikatnie brwi i pokierowała tęczówki troszkę w stronę swojego chłopaka, pytając.
- Może pójdziemy się napić? - cóż, jeżeli będą chętni na dalszą rozmowę, dołączą, a jeśli nie, to wszyscy rozejdą się w sympatyczny sposób. Wydawało się jej to dobrym rozwiązaniem. Zerknęła na Sheridan i Saturna~
Powrót do góry
 
Go down
Victor Ros

avatar
82
#Uczeń Riverdale High School
Imprezowicz
82


   
Czw Lis 15, 2018 7:03 pm
       
Muzyka leciała z płyty? To nic! Przecież nawet takie zwierzę sceniczne jakim był Tryst potrzebuje od czasu do czasu skorzystać z wodopoju. Nieuchronnie zbliżał się także moment ogłoszenia wyników i z tego tytułu młody mógł przygotowywać jakieś przemówienie albo nadal rozmyślał nad kawałkiem specjalnym dla miłościwie nam panującym.
Victor nawet nie przykładał wagi do wykonawcy lecącego w tle utworu. Zamiast tego wyłowił wzrokiem gdzieś pośród tłumu Raven, która to całkiem przypadkowo patrzyła również na niego. Co za niesamowity zbieg okoliczności.
Boisz się, że mógłbym Ci coś zrobić?
Odsłonięty kawałek skóry wydawał się niezwykle kuszący. Kolejny przypadek? Prędzej można zaryzykować hipotezę, że Leilani wcale nie jest taka święta za jaką się uważa. Świadomie prowokowała swoim zachowaniem zgrywając przy tym cnotkę. Nie z nim te numery. Gdy kolejny raz jego spojrzenie skrzyżowało się ze wzrokiem blondynki, złożył tuż pod uchem Leilani mały całus, później kolejny i jeszcze jeden aż obrócił ją powoli przodem do siebie i nim ta zdążyła coś powiedzieć, złożył na jej wargach niespodziewany pocałunek.
Muszę iść ogłosić wyniki. Czekają na mnie.
Powiedział jakby nigdy nic dodając do tego jeden obrót. Wyglądało na to, że piosenka zaraz dobiegnie końca. Co za romantyzm ~
Powrót do góry
 
Go down
Leilani Ruth Cigfran

avatar
220
#Uczennica Riverdale High School
Kujonka / Uczennica Stypendialna
220


   
Czw Lis 15, 2018 9:31 pm
       
Miała dopiero szesnaście lat. Być może inne dziewczyny w jej wieku miały już mnóstwo doświadczeń z chłopcami, ale dla Leilani wszystko było nowe; zawstydzające i kuszące jednocześnie. Cokolwiek robiła, działała intuicyjnie, można nawet rzec, że instynktownie, nie wiedząc nawet, że postępuje niewłaściwie. Nie było w niej za grosz premedytacji — wybrała koronkową sukienkę, bo według Lei koronka była ładna, pociągnęła usta czerwoną szminką, bo kolor ten pasował do koloru materiału, a szpilki miały jej dodać kilku centymetrów. Przez myśl jej nie przeszło, by próbować kogokolwiek uwieść, tak jak teraz nie próbowała w żaden sposób kusić Victora.
Podniosła na moment wzrok, by zauważyć, że spojrzenie jej partnera krzyżuje się z kimś po drugiej stronie sali. Że też wcześniej się tego nie domyśliła. Zadrżała czując jego pocałunki na swojej szyi, ale nie sprawiały jej już takiej przyjemności, jak przed chwilą, nawet nie zarejestrowała, że Vic coś do niej mówił. Miała wrażenie, jakby ktoś właśnie z całej siły uderzył ją w żołądek.
Jeśli ktoś tu działał z premedytacją, to tylko i wyłącznie Ros. Wiedziała, że zaproszenie na bal było tylko niezobowiązująca propozycją zabawy i nie liczyła na nic więcej, ale... Nie chciała być częścią jego gry. Pewnych rzeczy nie dało się nie wyczuć, jak na przykład napięcia między nim a Raven. Niechże sobie próbuje ją zdobywać na wszystkie sposoby, ale nie kosztem Leilani.
Leilani, która została na parkiecie sama, z płonącymi policzkami i wciąż żywym uczuciem ust Victora na swoich własnych. Kiedy tylko zniknął wśród tłumu uczniów, wróciła do stołu i drżącymi dłońmi nalała sobie ponczu. Zwykle stroniła od alkoholu, ale obecna sytuacja nie pozostawiała jej innego wyboru.
Powrót do góry
 
Go down
Sponsored content

#


   
       
Powrót do góry
 
Go down
 
Sala gimnastyczna
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
     Strona 6 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
 Similar topics
-
» Sala balowa [ŚLUB]
» Sala Balowa
» Sala taneczna
» Wielka Sala
» Podziemna sala tortur

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach
Skocz do: