IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 [Chiny Jiangsu] Nanjing

Zobacz poprzedni temat
 
Zobacz następny temat
 
Go down
 
Idź do strony : Previous  1, 2
Yunlei Chen

avatar
340
#Uczeń Riverdale High School
Imprezowiczka
340


   
Pią Paź 19, 2018 12:14 pm
       
"Pamiętaj Yunlei, nigdy nie masz prawa ingerować w cudze sprawy."
Do tej pory w jej głowie brzmiały słowa jej babci, gdy któregoś razu postanowiła stanąć w obronie jednego ze swoich kuzynów, przez co jej dziadkowie musieli się potem długo tłumaczyć za jej 'brak wychowania'. Rozmawiała więc spokojnie z ciotkami i resztą rodziny, witając wszystkich po kolei, choć jej wzrok od czasu do czasu umykał w kierunku Kakueia i jego ojca. Nie wyglądało to zbyt dobrze. Nawet z tej odległości dało się dostrzec, że chłopak jest zwyczajnie zestresowany, a mężczyzna nieustannie próbuje na niego wpływać. Nie była w stanie stwierdzić o czym rozmawiają, nie zamierzała się też mieszać. Nie chciała po raz kolejny być problemem dla swoich dziadków.
Pozostawało jej więc cierpliwe czekanie, uśmiechanie się i śmianie razem z resztą towarzystwa. Odpowiadanie po pięć razy na te same pytania, które nieustannie zadawali przybywający goście. Aż w końcu białowłosy został uwolniony z okowów własnego ojca i zniknął w pokoju gościnnym. Przeprosiła wszystkich i ruszyła ostrożnie w ślad za nim, nieco niepewnym krokiem. No bo czy aby na pewno powinna się w to mieszać? Nie znał jej jakoś szczególnie dobrze i pewnie miał gdzieś jej pomoc. Mimo to przestąpiła z nogi na nogę i zapukała w drewnianą konstrukcję, wyczekując jakiejkolwiek odpowiedzi.
Hej Kakuei, wszystko gra? — zapytała przez drzwi, zerkając na resztę rodziny, by upewnić się że jej nie słyszą. Wolałaby nie odgrywać tu zaraz "Ulepimy dziś bałwana?" z Frozen.
Powrót do góry
 
Go down
Kakuei Fuse-Liang

avatar
835
#
Szarak
835


   
Pią Paź 19, 2018 7:27 pm
       
Stanowcze słowa ojca zostały zakodowane przez jego mózg i nie mógł ich się pozbyć. Ciągle je słyszał w swojej głowie. Jeśli nie zaliczysz, chociaż jednego semestru w szkole w Kanadzie, wypisuje cię z niej i będziesz się dalej uczył tutaj w domu. To nie były słowa wyrażone po przez krzyk, ale stanowczym i nieustępliwym tonem. Nie ma się co tu dziwić, bo przecież jego ojciec był szefem firmy transportującej przeróżne towary. Próbował powstrzymać się od płaczu, ale to było silniejsze od niego. Po policzku płynęła mu jedna łza, która później z szczęki skapnęła na podłogę. Gdy usłyszał czyiś głos po drugiej stronie, nie odezwał się, musiał pozbierać po tej ostrej wymianie zdań, a raczej monologu ojca. Wziął dwa głębokie oddechy i wstał z paneli. Stanął przed drzwiami swojego pokoju, aby za pomocą szarpnięcia je otworzyć. Tak zrobił, ale jak zobaczył przed sobą Yunlei, ponownie nie wytrzymał emocjonalnie i ponownie łzy zaczęły cisnąć mu się do oczu. Po przez napływ emocji, nie mógł nic wydusić z siebie, związku z tym wpuścił ją do pokoju gościnnego. Nie chciał, aby pozostali mieli jakieś powody do plotkowania na ich temat. Oczywiście jak dziewczyna weszła zamknął za nią drzwi nie spuszczając z jej osoby swojego szklistego wzroku.
Powrót do góry
 
Go down
Yunlei Chen

avatar
340
#Uczeń Riverdale High School
Imprezowiczka
340


   
Pią Lis 09, 2018 10:12 am
       
Szczerze mówiąc nie spodziewała się, że po otwarciu drzwi zastanie płaczącego chłopaka. Na początku wręcz nie była pewna czy zamierzał jej otworzyć. Nic dziwnego, że przez chwilę wryło ją w ziemię, gdy patrzyła na niego ze współczuciem. Nawet jeśli nie wiedziała co dokładnie usłyszał, wiedziała że rodzice potrafili być wyjątkowo okrutni gdy kierowali się dobrem swoich dzieci. Niejednokrotnie ignorowali przy tym ich uczucia, nie zdając sobie sprawy że bardziej je w ten sposób krzywdzą niż motywują. Przekroczyła próg i zamknęła ostrożnie za sobą drzwi, chcąc dać chłopakowi tyle prywatności ile tylko było możliwe w tym wielkim, wypełnionym ludźmi domu.
Patrzyła na niego przez dłuższą chwilę w milczeniu, nie wiedząc co powiedzieć, aż w końcu postąpiła krok do przodu obejmując go delikatnie rękami. Dość odważny ruch jak na kogoś, kogo widziała drugi raz w życiu, ale po prostu nie mogła patrzeć na zebrane w jego oczach łzy i stać obojętnie.
Chcesz o tym porozmawiać? — zapytała łagodnie, zamiast skupiać się na pustych pocieszeniach typu "Wszystko będzie dobrze". Jakby nie patrzeć, nawet nie wiedziała o co chodziło, więc skąd mogła wiedzieć czy rzeczywiście będzie dobrze i się ułoży? Pogłaskała go delikatnie po plecach dobitnie starając się zignorować fakt różnicy wzrostu pomiędzy nimi. Pewnie czuł się jakby przytulało go małe dziecko.
Powrót do góry
 
Go down
Kakuei Fuse-Liang

avatar
835
#
Szarak
835


   
Pią Lis 09, 2018 6:48 pm
       
Z każdą sekundą jego szklisty wzrok chciał zmienić się w rzekę łez. Chyba przyszedł ten czas, kiedy trzeba najzwyczajniej w świecie porządnie się wypłakać przy obecności drugiej osoby. Pomijając obecną sytuację, jaka była następująca; w Kanadzie spotkali się tylko raz, teraz drugi, przy tym dowiadując się, że są ze sobą w jakiś sposób spokrewnieni. Zdążyli zamienić ze sobą parę dobrych słów, a kiedy przyjechali jego rodzice wszystko się rozsypało, jak domek z kart. A głównym winowajcą tego wszystkiego jego ojciec, który chce dal swojego syna jak najlepiej. Chociaż nie za bardzo mu to wychodzi, aby jakoś wesprzeć Kakueia, tylko od razu dał mu ultimatum , którego ma przestrzegać. Fuse nie rozumiał takiej logiki swojego ojca. Oczywiście mógł się sprzeciwić, ale nie potrafił tego zrobić.
Podszedł do Yunlei, która była najwidoczniej zdezorientowania w całej sytuacji, a następnie przytulił ją. Przez chwilę umknęło mu, że jest dużo niższa od niego i kiedy powoli już uspokajał się, czuł lekki nie komfort.
-D-Dziękuję, że jesteś tutaj ze mną i mogłem jakoś się uspokoić - wybełkotał to na jednym wdechu, czując jako ślina zbiera mu się w ustach od stresu i wylanych przed chwilą łez. Wystarczająco już się uspokoił, aby móc powiedzieć coś więcej. Może powie jej co się wydarzyło między nim, a ojcem? Zobaczymy czy wystarczy mu sił na takie wyznanie. Odsunął się od dziewczyny, aby przypadkowo nie poczuła się zawstydzona takim długim obejmowaniem swojego dalekiego kuzyna.
Ciężko i przeciągle westchnął, aby opanować swoje łzy, które jeszcze były produkowane przez jego gruczoły łzowe - Tak, możemy o tym porozmawiać... Nawet chcę to komuś powiedzieć... - trochę nerwowo chwycił się za kark, zastanawiając się, czy poczekać chwilę na odpowiedź kuzynki czy zaczął od razu, kiedy w jakimś stopniu opanował swoje emocje i jest zdolny do rozmowy z drugim człowiekiem. Poczekał chwilę w ciszy i lekko otworzył usta, aby przedstawić sytuację, która miała miejsce.
- M-Moja rozmowa z ojcem od razu zaczęła się od szkoły w Kanadzie. Powiedział mi, że dostał maile od dyrektora, w którym był zawarte moje oceny, na jakie zajęcia uczęszczałem, a na jakie nie, projekty jakie zaliczyłem i semestry, które zaliczyłem oraz których nie zaliczyłem oraz szczególną uwagę, że w poprzednim roku powtarzałem klasę... I tutaj chciał się ode mnie dowiedzieć dlaczego powtarzałem rok. Próbowałem to mu wytłumaczyć, że miałem problemy i tak dalej, ale za każdym moim słowem chciał, abym powiedział mu konkretny powód. Naciskał na mnie z tym... A ja... Nie potrafiłem mu odpowiedzieć, ponieważ sam nie wiedziałem, nadal nie wiem co się ze mną działo przez rok...- odruchowo podniósł głowę na góry, aby zapanować nad kolejnym morzem łez.
- Na razie wiem, tylko że miałem kryzys w tym czasie, a głównym powodem tego wszystkiego było... Nie wiem, co to było- zacisnął usta, próbując dalej nie płakać.
Powrót do góry
 
Go down
Yunlei Chen

avatar
340
#Uczeń Riverdale High School
Imprezowiczka
340


   
Pon Gru 31, 2018 3:44 am
       
Rodzice potrafili być naprawdę okrutni, gdy dbali o dobro swoich dzieci. Czasem po prostu nie zdawali sobie sprawy z tego, że poluzowanie pasa potrafiłoby zdziałać cuda. Nikt nie chciał przez całe życie chodzić jak w zegarku, a jednak właśnie tego od nich oczekiwano.
Widząc że chłopak mimo wszystko postanowił się przełamać, podniosła dłonie i przytuliła go do siebie, głaszcząc uspokajająco po plecach. Różnica w ich wzroście była dość spora, ale miała nadzieję że nie na tyle by było mu jakoś szczególnie niewygodnie.
Hej, nie masz za co dziękować. Jestem pewna, że gdybym była na twoim miejscu, zrobiłbyś to samo — w jej słowach było tyle ciepła i łagodności, że nie dało się zarzucić by nie mówiła prawdy. Bo tak właśnie uważała. Kakuei w jej oczach był równie dobrym chłopakiem, który pomógłby osobie w potrzebie, nawet jeśli nie znali się aż tak dobrze.
Cały czas przytulała go do siebie i głaskała, zupełnie jakby tymi prostymi gestami, była w stanie całkowicie odgonić jego ból. Dopiero gdy wyczuła, że chłopak chce się odsunąć, puściła go z tym samym łagodnym uśmiechem, patrząc na niego z niezwykłą uwagą. Kiwnęła głową, nijak mu nie przerywając. Dobrze wiedziała, że podobne wyznania potrzebowały odwagi i nie przychodziły nikomu ot tak.
Rozumiem... więc twój tata nie chce żebyś wracał do Kanady? Rodzice mają olbrzymi problem z przekazywaniem, że naprawdę się o nas martwią. Chociaż pewnie doskonale o tym wiesz — jej uśmiech zrobił się nieco bardziej smutny. Wyciągnęła rękę i złapała go za dłoń ściskając w swojej pocieszająco, gdy zobaczyła stan w jakim był młody chłopak.
Kakuei... jeśli chcesz, mogę porozmawiać z twoim tatą. Może jeśli będzie wiedział, że nie jesteś w Kanadzie całkowicie sam, podejdzie do tego nieco inaczej. Jeśli potrzebujesz pomocy z poprawą ocen, zawsze ci chętnie pomogę. Jeśli masz jakiś problem, zawsze cię wysłucham. W końcu jesteśmy rodziną, a rodzina musi sobie pomagać.
Cały czas się uśmiechała, zupełnie jakby swoją pozytywnością chciała zwyczajnie podnieść go na duchu. Serce się krajało, gdy widziała przed sobą tego smutnego chłopaka, który zasługiwał na o wiele więcej niż dostawał w tej chwili.
Powrót do góry
 
Go down
Kakuei Fuse-Liang

avatar
835
#
Szarak
835


   
Wto Sty 01, 2019 6:37 pm
       
Owszem, trochę odczuł różnicę wzrostu pomiędzy nimi, że podczas przytulania musiał trochę bardziej pochylić się do przodu, aby objąć dziewczynę. Jednakże to nie grało kluczowej roli. Zacisnął zęby, aby zaprzestać produkcji łez. Kiedy przyjdzie kolej na niego, aby powiedzieć coś więcej, co go spotkało z strony ojca albo odpowiedzieć na coś innego, żeby z tego nie wyszło niezrozumiałego bełkotu.
- Tak... Ale ja nie potrafię pocieszać innych... Prędzej to mnie inni pocieszali jak chodziłem tutaj do szkoły - trochę prawdy mu się wyrwało. Ale jakby był w podobnej sytuacji to na pewno by próbował druga osobę pocieszyć, ale to nie skończyłoby się rezultatem. Głaskanie po plecach naprawdę w obecnym tego stanie psychicznym pomagało. Mógł się wyciszyć i poczuć, że nie jest w tym sam. Cieszył się że mógł to komuś powiedzieć, a nie dusić to w sobie i zbieranie się do całości, aby następnego dnia w jakiś sposób funkcjonować jak normalny człowiek.
-Um... Mi się wydaje, że mój ojciec o mnie się nie martwi, tylko chce ustawić mnie do pionu i w małym stopniu zaplanować mi przyszłość, aby mógł na siebie dobrze zarabiać... I on powiedział, że jak nie zdam kolejnego roku w Kanadzie to mnie ściąga tutaj... do Chin. - W tym momencie spuścił wzrok w dół i szukał po boku jakąś rzecz, na której mogły spocząć jego szkliste oczy. Nagle poczuł, że ktoś chwycił go za dłoń. A, to była jego kuzynka, przez chwilę wydawało mu się że ktoś inny, ale przecież w tym pokoju nie ma nikogo oprócz ich.
-N-Nie... Nie rozmawiaj z nim... Niech zostanie tak jak jest... Najwyżej jak mi się nie uda, to pogodzę się z tym  i zapomnę o Kanadzie. Oraz... Dziękuje, że chcesz mi tak pomóc i jak coś się zdarzy to chętnie skorzystam... - po tym krótkim, ale ciężkim doborem słów, czuł jak do oczu napływają mu łzy. Trzęsącą ręką otarł kropelki, które już zdążyły spłynąć na policzki.
Powrót do góry
 
Go down
Yunlei Chen

avatar
340
#Uczeń Riverdale High School
Imprezowiczka
340


   
Pią Sty 04, 2019 3:52 am
       
Skoro chłopakowi to nie przeszkadzało, Yunlei tym bardziej. Miała nadzieję, że mimo wszystko chłopakowi uda się wypłakać i wyrzucić to wszystko z siebie. Nie było niczego gorszego niż trzymanie emocji i uniemożliwienie im wydostania się na zewnątrz.
To nic złego. Czasem nie trzeba nawet nic mówić, wystarczy że po prostu zdajemy sobie sprawę z obecności drugiej osoby. Wiesz, pociesza nas sama obecność — po tych słowach na nowo zamilkła, dając mu chwilę na pozbieranie myśli. Jakby nie patrzeć, wiedziała że takie rzeczy nie przychodziły prosto. Wyrzucenie tego z siebie wymagało nie lada odwagi, niezależnie od tego co sądzili na ten temat inni.
Wiem Kakuei, gdy słyszymy podobne rzeczy zawsze wydaje nam się, że ktoś zwyczajnie na nas nie patrzy. Ale właśnie o to chodzi. On martwi się o twoją przyszłość. Jest starszy, wie jakie czekają nas wyzwania i zależy mu na tym, byś mógł dobrze zarabiać, by zapewnić sobie niezależność. Byś mógł utrzymać rodzinę, nie musiał z niczego rezygnować. Zresztą nie sądzisz, że ciężko mu się dziwić, że wolałby mieć cię pod ręką? Jesteś na drugim końcu świata, na pewno twoi rodzice bardzo za tobą tęsknią każdego dnia — łagodny uśmiech cały czas widniał na jej twarzy, gdy przesunęła się w bok tak, by móc z łatwością patrzeć mu w oczy. Wzrost ponownie zdawał się ratować całą sytuację.
Ale to twoje życie. Sam decydujesz o tym jak chcesz je przeżyć i jeśli uważasz, że lepiej ci w Kanadzie i właśnie tam chcesz skończyć naukę, masz do tego prawo. Nawet jeśli ciężko im to teraz zaakceptować, w końcu to zrozumieją. Może nie dziś. Może nie jutro. Ale w końcu się to stanie. Musisz tylko dać im do tego powód. Więc ucz się pilnie i nie sprawiaj problemów, okej? — zaśmiała się cichutko, zakasując rękawy na dłonie, by zaraz otrzeć mu policzki z łez.
Będzie dobrze, Ka-chan.
Postukała lekko palcem w jego policzek, wyraźnie próbując zachęcić go do uśmiechu.
Powrót do góry
 
Go down
Kakuei Fuse-Liang

avatar
835
#
Szarak
835


   
Sob Sty 05, 2019 10:35 pm
       
Otworzył szerzej oczy, czując na swojej skórze materiał. Yunlei ocierała mu łzy?... Przecież oni są dalekim kuzynostwem, są rodziną w pewnym znaczeniu tego słowa. Oni nie mogą tak... Mózg Kakueia odebrał czynność rudowłosej w inny sposób. Przez chwilę wydawało mu się, że chce go poderwać. Wykonał krok w tył, zastanawiając się jak powinien to prawidłowo odebrać. Otarcie mu łez i dotykanie palcem jego policzka. Spuścił wzrok na podłogę. Musiał to sobie odpowiednio ułożyć w głowie, albo najlepiej wymazać. Po usłyszeniu słowa
"Ka-chan" podniósł nieśmiało wzrok na twarzy dziewczyny, aby zobaczyć jej uśmiech, który miał go prawdopodobnie, również rozweselić.
- "Ka...chan"?... - powtórzył nieśmiało nadane przez Chen zdrobnienie jego imienia - N-Nie jestem pewny, czy będzie dobrze... Nie zapowiada się na to... Zwłaszcza z moim ojcem... z którym się nie dogaduje... - już pod koniec gimnazjum nie mógł znaleźć wspólnego języka z mężczyzną. A teraz kompletnie nie wiedział od czego miałby zacząć z nim rozmowę. Najchętniej to nie chciałby już mieć z nim żadnego kontaktu.
- T-Tak, ale jeśli złamię to ultimatum to już nie będzie moje prawo. Nie będę miał w tym nic do powiedzenia... Bo jak znając życie on wszystko załatwi bez mojej wiedzy - czuł jak kolejna porcja łez, któraś z kolei ciśnie mu się w oczy. Naprawdę, już nie wiedział jak zapanować nad płaczem. Odruchowo zakrył się rękoma.
- Ale... Ja nie chcę mieć zaplanowanej przyszłości... Nawet nie pytał mi się co chce robić dalej, o nic mi się nie pytał. On tylko planuje i mówi mi to, co on ma w zanadrzu związane z moją osobą.
R-Rozumiem, że chce jakoś dla mnie dobrze, ale to co on robi jest nie fair... A... A... Jak wyjeżdżałem do Kanady, aby zacząć tam szkołę to mówili mi, że pogodzili się z moją decyzją i akceptują to, że będę uczył się na drugim końcu świata. Nikt nie zgłaszał sprzeciwu! A teraz robią jakieś dramy... O-Oraz nie wiem czy będę chciał zakładać rodzinę... -
wymamrotał przez zakrytą twarz dłońmi. Nie chciał, aby kuzynka ciągle patrzyła się na niego zalanymi bez przerwy łzami. Próbował się uspokoić wiele razy, ale nie potrafił opanować sowich emocji, które wyszły na wierzch.
Powrót do góry
 
Go down
Sponsored content

#


   
       
Powrót do góry
 
Go down
 
[Chiny Jiangsu] Nanjing
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
     Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach
Skocz do: