IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Metanoia

Zobacz poprzedni temat
 
Zobacz następny temat
 
Go down
 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
Brenda Fitchner ♥

avatar
960
#Studentka Lotnictwa i Kosmonautyki
Uwodzicielka
960


   
Czw Maj 03, 2018 10:07 am
       
Z chęcią pochwyciła kieliszek szampana, który został jej podany. Rzadko kiedy odmawiała, szczególnie jeśli była mowa o alkoholu z wyższej półki. Odwzajemniła uśmiech Artema, zaraz potem zastanawiając się krótko nad jego słowami. Na pewno nie miała zamiaru zostawić tej informacji w spokoju. Raczej jedna wystawa może okazać się niewystarczająca, aby ich wspólnie spędzony czas został uznany za udany. Dlatego też praktycznie od razu w jej głowie zrodził się niewinny plan, ale dopiero potem będzie miała zamiar z niego skorzystać. Teraz wolała skupić się na tych wszystkich pięknych obrazach. No i na jasnowłosym.
- Dziękuję. Ty również. - odpowiedziała z lekkim rumieńcem na twarzy, na który niestety nic nie mogła poradzić. Nie czuła się w żaden sposób speszona, wręcz przeciwnie, takie komplementy tylko dodawały jej pewności siebie. Nawet czuła się swobodniej w towarzystwie, które uważało ją za atrakcyjne. Po prostu nie panowała nad reakcjami własnego ciała i starała się nie zwracać na to większej uwagi. W końcu zawsze można to zwalić na onieśmielenie obecnością Domashnikova. Naprawdę dobrze dzisiaj wyglądał.
- Liczyłam, że pomęczę Cię jeszcze trochę. Oczywiście, o ile nie masz nic przeciwko. - odparła niedługo po tym jak sama upiła odrobinę szampana na cześć otwarta wystawy. Zaraz potem złapała chłopaka pod rękę i ruszyła tuż przy jego boku. - Szkoda by było zmarnować to jak dobrze dzisiaj wyglądamy. - rzuciła w lekkim rozbawieniu, nie do końca poważnie biorąc to, jak się prezentuje. Aczkolwiek domyślała się, że ludziom ze znacznie wyższych sfer na pewno na tym bardzo zależy. Głównie dlatego tu przyszli. Nie wiedziała jeszcze jaki jest Artem dokładnie, ale chciała go faktycznie poznać, a tutaj, przy tych wszystkich ludziach, nie było to aż takie proste.
Powrót do góry
 
Go down
Artem Domashnikov

avatar
1070
#Student Historii Sztuki
Indywidualista / Vargas
1070


   
Pią Maj 04, 2018 8:11 pm
       
- Czyżbyś miała jakieś sadystyczne zapędy? - spojrzał na nią poważnie, jednak zaraz nie mógł powstrzymać uśmiechu. Dopił do końca szampana i jeśli Brenda zrobiła to samo, odłożył ich kieliszki z powrotem na tacę. - No dobrze. Wyjątkowo się zgodzę. - westchnął jakże nonszalancko i puścił jej oczko. Gdy znaleźli się przy obrazach, zwolnił nieco kroku, by mogli dokładniej się im przyjrzeć. Jako przyszły student historii sztuki powinien się tym zainteresować i skupić na dziełach, jednak blondynka mimowolnie mu to unieszkodliwiała.
- Jak ci się tu podoba? - uśmiechnął się spoglądając kątem oka na dziewczynę i powoli przeszedł do kolejnego obrazu.
Powrót do góry
 
Go down
Mercury Kyan Black

avatar
6174
#Student Bezpieczeństwa Międzynarodowego
Szkolna Gwiazda / Cullinan
6174


   
Sob Maj 05, 2018 5:23 pm
       
"To muszą być naprawdę dobre prace."
Wygiął kącik ust w nieznacznym uśmiechu, zaraz wzruszając ramionami.
Nie zamierzam ci tego obiecywać, nigdy wcześniej nie widziałem jego prac. Jest kimś kogo można nazwać wschodzącą gwiazdą, tak sądzę. Niby istniał już wcześniej, sporo słyszało się o jego majątku, ale dopiero teraz stanął na podium zwracając na siebie wzrok świata — powiedział zaciskając palce na jego dłoni. Wychylił się do przodu, by krótko go pocałować, niewiele robiąc sobie z otaczającego ich tłumu. Jakby nie patrzeć było to jedynie zwyczajne powitanie, z którego nie miał zamiaru rezygnować.
Szampan natomiast nie zawiedzie twoich oczekiwań. Mają też przekąski meksykańskie — powiedział z rozbawieniem, sięgając po dwie z nich, by wyciągnąć je w stronę Paige'a. Co działało na niego lepiej niż jedzenie? Ha.


Powrót do góry
 
Go down
Riley 'Woolfe' Winchester

avatar
1456
#Student Robotyki
Introwertyk
1456


   
Sob Maj 05, 2018 5:44 pm
       
Aż tak gorszy? — zapytał rozbawiony zwracając uwagę na konkretny zwrot użyty przez dziewczynę. Pokręcił nieznacznie głową na boki zupełnie jakby jeszcze przez chwilę śmiał się w środku z całej sytuacji.
Szczerze mówiąc też nie chodzę zbyt często na podobne wystawy. Nie znam się na obrazach. Częściej odwiedzam te kręcące się wokół nauki. Robotyka to moje drobne hobby, acz niestety tutaj go nie znajdę. Nie żebym zamierzał się zniechęcać, bez wątpienia tutejszy artysta zaprezentuje coś... ciekawego — powiedział ostrożnie. Prawda była taka, że Winchester rzadko kiedy rozumiał obrazy. Te które miały znaczenie dość dosłowne - okej. Mógł podziwiać ich kolory, realizm oddania postaci, dynamikę. Kiedy jednak pojawiała się przedziwna symbolika, zwyczajnie zaczynał się gubić.
Łagodnie mówiąc.
Świetnie. Im nas więcej tym lepiej — powiedział spokojnie czekając aż Nika i Jay wymienią się powitaniami. Nie zwrócił nijak uwagi na bardziej oficjalną formę przedstawienia się ze strony Grimshawa. Jakby nie patrzeć to właśnie Winchester najczęściej używał jego drugiego imienia i nie zamierzał dzielić się tym przywilejem z innymi.
Cieszę się, że przejmujesz się moim ewentualnym poczuciem nudy — zażartował przechylając się w stronę chłopaka, by szturchnąć go łokciem w bok. Zaraz po tym rozejrzał się dookoła i poprowadził oboje wgłąb galerii. Czas, by przyjrzeć się tym sławetnym obrazom, dla których w ogóle się tutaj pojawili.



Powrót do góry
 
Go down
Yunlei Chen

avatar
322
#Uczeń Riverdale High School
Imprezowiczka
322


   
Sob Maj 05, 2018 5:54 pm
       
Dziewczyna przekrzywiła głowę w bok przyglądając się chłopakowi z nieznacznym zagubieniem.
Boisz się nauczycieli? Większość jest bardzo w porządku — powiedziała starając się nie zdradzić, że w rzeczywistości jego reakcja mocno ją zdziwiła. Ostatecznie wzruszyła ramionami, zaraz widząc że chłopak nieznacznie się wycofuje wpadając na kogoś innego. Przesunęła wzrokiem po nim i po Northie, widząc jak białowłosy oddala się w przeciwnym kierunku. Chyba nie chciał spędzać czasu w jej towarzystwie.
Czy ja wyglądam jak jakaś bestia? — wymamrotała nie do końca zadowolona z obrotu sytuacji, rozglądając się dookoła. Chyba tylko szczęście pozwoliło jej na dostrzeżenie Noah. Momentalnie ruszyła w jego stronę, wyrastając obok niego, by momentalnie się w niego wtulić machając na boki bujnymi czerwonymi włosami.
Zupełnie jakby zapomniała o łączących ich stosunkach.
Cześć Noah! — zaraz wypuściła go z uścisku i splotła dłonie za sobą z szerokim uśmiechem — Mogę się przyłączyć?
Powrót do góry
 
Go down
North 'Jackdaw' Callahan

avatar
311
#Łamacz Serc
311


   
Sob Maj 05, 2018 6:08 pm
       
Pac.
Coś, a raczej ktoś odbił się od jego boku. Pomimo bezgranicznej chęci zignorowania całego zajścia - jakby nie patrzeć, cała sala była wypełniona ludźmi - niezdara postanowiła się do niego odezwać. Spojrzał na białowłosego chłopaka bez większego wyrazu.
Chyba pierwszy raz zdarza mi się, żeby ktoś na mnie wpadał i z tego powodu płakał. No, pod warunkiem że nie płaczesz ze względu na moją przystojną twarz. Też czasem mam ochotę płakać ze szczęścia i wzruszenia, gdy patrzę w lustro — skomentował z nutką sarkazmu i rozbawienia. Wyglądało jednak na to, że wpadacz nie zamierzał z nim rozmawiać. A North nie zamierzał za nim ganiać. Miał u swego boku dużo ważniejszą osobę.
"Długo już mnie tak śledzisz?"
Sam nie wiem. Od kiedy wypatrzyłem cię w tłumie, więc zapewne kilka minut będzie — zaśmiał się krótko, zaraz słuchając odpowiedzi Clawericha. Och? Nie mógł się powstrzymać przed odsłonięciem rzędu śnieżnobiałych zębów w równym uśmiechu.
Czy panicz właśnie mnie podrywa? Czuję się zaszczycony i nieznacznie onieśmielony. Ale tylko nieznacznie. Tak troszeczkę — uniósł dwa palce ku górze pokazując pomiędzy nimi praktycznie niewidoczną przerwę, zaraz krótko się śmiejąc.



Look so good I might die

All I know is everybody loves me

Powrót do góry
 
Go down
Saturn Kyrin Black

avatar
170
#Student Bezpieczeństwa Międzynarodowego
Indywidualista / Cullinan
170


   
Sob Maj 05, 2018 6:41 pm
       
Wyglądało na to, że przyczepił się do niego jakiś rzep. Choć biorąc pod uwagę wypowiadane przez niego słowa, chyba bliżej mu było do kleszcza. Nawet jeśli nie dał tego po sobie poznać, nijak nie wierzył w żadną z jego wypowiedzi. Nie negował, że ludzie potrafili stresować się podobnymi wydarzeniami i doskonale maskować własną niepewność. Znał całe mnóstwo podobnych przypadków. Niemniej chłopak, który właśnie go nagabywał nie wyglądał na jeden z nich.
Pozory mylą?
Nie chciało mu się w to wierzyć.
"Za to ty wydajesz się mieć całkiem dobre oko, więc mam nadzieję, że zechcesz zapobiec podobnej tragedii i pozwolisz, żebym dotrzymał ci towarzystwa przez resztę spotkania."
Nie skomentował jego słów, ani nijak na nie, nie odpowiedział. Właściwie wyglądało na to, że traktował nieznaną sobie osobę jak powietrze, gdy nawet nie patrząc w jego kierunku szedł przed siebie skupiając swoją uwagę na obrazach podziwianych przez innych. Ciężko było zatem liczyć na to, że lśniące, złote oczy miały mieć na niego jakikolwiek wpływ, skoro nawet nie zwracał na nie uwagi. Zatrzymał się przed C21H27CIN2O2, a tęczówki drgnęły nieznacznie, gdy przesuwał wzrokiem po najmniejszych elementach wyraźnie zostawiając jednak wszelkie komentarze dla siebie. Każdy kto znał Saturna choć odrobinę, doskonale wiedział że chłopak nieczęsto dzielił się swoim zdaniem z innymi.
A jedyna osoba, która mogła cokolwiek na ten temat z niego wyciągnąć, właśnie oscylowała prawdopodobnie przy wejściu ze swoim chłopakiem.



A meaningful silence is always better than meaningless words.



Powrót do góry
 
Go down
Alan Hayden Paige

avatar
3576
#Młodzież
Barman / Mechanik
3576


   
Sob Maj 05, 2018 7:11 pm
       
Najwyżej jakoś mi to wynagro-- ― jego wypowiedź przerodziła się w gardłowy pomruk, gdy usta czarnowłosego zetknęły się z jego. Zupełnie jakby Merc od początku był świadomy tego, że ciemnooki nie przyszedł tu za darmo. Nikt też nie powiedział, że oczekiwał materialnej rekompensaty, więc podobne powitanie w pełni spełniło jego oczekiwania.
Prawie mnie przekonałeś. Coraz bardziej mi się tu podoba ― stwierdził, bez wahania przyjmując przekąskę kosztem wypuszczenia z uścisku dłoni Blacka. Nie dało się też ukryć, że jego spojrzenie mimowolnie pomknęło w stronę talerza, na którym znajdowało się ich znacznie więcej. Nie pozostawało wątpliwości, że jasnowłosy jeszcze zamierzał tu wrócić albo poszukać przynajmniej poszukać innych przysmaków. Od tego momentu przynajmniej miał jakiś cel w przebywaniu tutaj.
Przekąski zniknęły z jego dłoni tak szybko, jak się w niej pojawiły, a Hayden z wyraźnym zadowoleniem rozkoszował się ich smakiem, zanim ponownie splótł palce z palcami Mercury'ego, dając mu do zrozumienia, że jeszcze o nim nie zapomniał. Oczywiście, potrzeba było czegoś więcej niż jednego rodzaju meksykańskiej przekąski.
Nigdy nie byłem w galerii. W życiu jest jak na filmach, ludzie przychodzą tu i siedzą godzinami, wpatrując się w jeden obraz i szukając odpowiedzi na życiowe pytania? ― rzucił z rozbawieniem, podążając za tłumem, który gromadził się w głównej sali. Dało się zauważyć, że większość prac już miała swoje grono zainteresowanych, podczas gdy Paige przystanął przy jednej z ram, którą wypełniała nieskazitelna biel. ― Też kiedyś namalowałem białe misie w burzy śnieżnej.



I DON'T CHASE AFTER ANYONE. IF YOU WANNA WALK OUT OF MY LIFE,
I WILL OPEN THE DOOR FOR YOU.
Powrót do góry
 
Go down
Noah Hatheway

avatar
271
#Książę
Przewodniczący / Excelsior
271


   
Sob Maj 05, 2018 8:15 pm
       
Mięśnie chłopaka wyczuwalnie spięły się pod materiałem eleganckich ubrań, gdy został narażony na ten nagły atak. W tym wypadku nie miało znaczenia to, przez czyje ramiona został opleciony – chyba każdy na jego miejscu zareagowałby tak samo. Hatheway nie spodziewał się żadnego towarzystwa, a już na pewno nie przypuszczał, że zostanie skazany na tak dużą bliskość, która – sądząc po dość zniechęconym wyrazie na jego twarzy – nie do końca mu odpowiadała.
Właściwie to wcale.
Kto śmiał przerywać jego kontemplacje?
Drobna sylwetka i burza rudych włosów mówiły same za siebie. Mógł się spodziewać, że zastanie tu Yunlei, biorąc pod uwagę, że wystawa przybrała też podłoże edukacyjne.
No jasne.
Wystarczyło cześć ― stwierdził, poprawiając marynarkę, jakby ta nieznacznie odkształciła się na jego ciele pod wpływem uścisku dziewczyny. ― Jesteśmy w miejscu publicznym, nie rób tak więcej. ― Chyba nie musiał jej tłumaczyć, z czym wiązało się bycie rozpoznawalnym? Zapewne ci, których oczom nie umknęło to krótkie zdarzenie, już snuli swoje teorie na temat dwójki młodych ludzi z dobrych domów. Czy wreszcie nadeszła ta wiekopomna chwila? Czy panicz Noah znalazł swoją wybrankę?
Czarnowłosy obejrzał się za siebie przez ramię, jakby już czuł na sobie ostrzał zainteresowanych spojrzeń. Szybko jednak powrócił spojrzeniem do Chen, która... po prostu tu była.
„Mogę się przyłączyć?”
Możesz.
Trudno powiedzieć, co kierowało nim akurat w tej chwili. Może po prostu nie chciał robić scen, a może zaczynał przyzwyczajać się do tego, że rudowłosa od czasu do czasu po prostu pojawiała się znikąd, jakby zupełnie zapominała o tym, że nie byli już dzieciakami, które uznawano za nierozłączne. Poza tym ilekroć jej odmawiał i tak wracała po czasie – może potrzebował innej taktyki? A być może uznał, że wspólne wpatrywanie się w obraz nie było szczególnie zobowiązujące.


podpis
Powrót do góry
 
Go down
Frey Orion Clawerich

avatar
648
#Gwiazdy Showbiznesu
Model
648


   
Sob Maj 05, 2018 9:08 pm
       
Uniósł z niedowierzaniem brew, a rozbawiony uśmiech ani na chwilę nie spełzł mu z ust. Postanowił podjąć się prowadzonej gry, co kolejna wypowiedzieć miała solidnie potwierdzić.
- Dziwię się tylko, że lustra jeszcze nie pękają z zazdrości przed takim obliczem - brzmiał, jakby całkowicie zapomniał o pierwotnym temacie i chłopaku, który jeszcze przed sekundę stał tuż obok. Nie obejrzał się nawet w jego kierunku, wychodząc z założenia, że przy tak wielu osobach w jednej sali, ktoś zwróciłby uwagę, gdyby sprawca po drodze zasłabł bądź upadł. Wszystko absolutnie pod kontrolą.
Słysząc odpowiedź znów miał ochotę pokręcić głową. Ostatecznie zachował odpowiedź tylko dla siebie, bo było mu tyci tyci głupio, że wcześniej nie zauważył obecności swojego ulubionego szpiega. A jako że nie było się czym chwalić, to wolał udawać, że tematu nigdy nie było. W zamian złapał go za rękę, schodząc nieco ze środka pomieszczenia.
- Skoro cię podrywa, to chyba musiałeś go nieznacznie zainteresować, hmm? - subtelny wyraz rozświetlający lico zakończył wypowiedź modela. Zatrzymał się w końcu, na uboczu. Idealnie, by cokolwiek zobaczyć i jednocześnie nie stać na samym środku tłumu.
Powrót do góry
 
Go down
Jake Raven O'Brien

avatar
240
#Młodzież
Przyszły student
240


   
Sob Maj 05, 2018 9:42 pm
       
Wszystko wskazywało na to, że schody, na które z własnej woli postanowił się wdrapać, stawały się coraz bardziej strome, a obrany cel jeszcze bardziej odległy. Chociaż podążał ramię w ramię z Saturnem i wiedział, że był dosłownie na wyciągnięcie ręki, białowłosy swoim milczeniem najwyraźniej postanowił postawić między nimi ścianę. Jake jednak nie byłby sobą, gdyby nie miał w sobie przynajmniej nikłej nadziei na to, że każdą ścianę dało się rozebrać – choć w tym przypadku wolałby od razu przejść do rozbierania Blacka – albo zburzyć. Zawsze istniał jakiś słaby punkt, dzięki któremu można było się przebić. Na razie było jeszcze za wcześnie, by O'Brien był w stanie go odnaleźć, ale był cierpliwy, co działało na niekorzyść Cullinana.
Aaach, łapię. Pewnie nie rozmawiasz z nieznajomymi. ― Tak, na pewno w tym tkwił cały problem. ― Jake O'Brien. Skoro formalności mamy już za sobą, może pójdziemy w jakieś ustronne miejsce? Chyba że zawsze najpierw zaczynasz od kolacji. Trudno się najeść wyłącznie przekąskami.
Widocznie niewiele robił sobie z faktu, że chłopak był obecnie zajęty podziwianiem dzieła. Ba, wybrał sobie doskonałe miejsce pomiędzy obrazem a Saturnem, by przynajmniej częściowo wejść w kadr zasięgu jego wzroku. Teraz znacznie trudniej było nie zwrócić na niego uwagi i na zawadiacki uśmiech, który wykrzywiał jego usta niezależnie od kłód, które chłopak usiłował rzucić mu pod nogi.
Powrót do góry
 
Go down
Saturn Kyrin Black

avatar
170
#Student Bezpieczeństwa Międzynarodowego
Indywidualista / Cullinan
170


   
Nie Maj 06, 2018 2:41 pm
       
Dawno nie spotkał kogoś tak upartego. I bezpośredniego. Być może właśnie te cechy sprawiały, że jego standardowa reakcja była tu jak najbardziej na miejscu. Absolutne milczenie było praktycznie niedostrzegalne w panującym wokół szumie rozmów setek ludzi. Rzecz jasna tak długo jak nie było się towarzyszącą mu osobą.
"Jake O'Brien."
Wypadało odpowiedzieć.
Saturn Black — czysta formalność Zwłaszcza że biorąc pod uwagę jak bardzo natarczywy był chłopak, miał wrażenie że i tak doskonale wiedział kim jest. Mało kto nie wiedział. Spojrzał na niego w milczeniu, gdy dodał kilka kolejnych słów, które sprawiły że zaczynał wątpić w jego inteligencję. Pusty, chłodny wzrok nie zdradzał praktycznie niczego. Nie było w nich pogardy, oburzenia, zachwytu, zainteresowania. Niczego co mogłoby pomóc piegowatemu chłopakowi w znalezieniu jakiegokolwiek punktu zaczepienia. Zaraz zwrocił się w kierunku obrazu przed którym właśnie stali.
Co sądzisz o tym obrazie, Jake? — zapytał całkowicie neutralnie, zupełnie jakby zadane przez niego pytania nigdy nie padły.



A meaningful silence is always better than meaningless words.



Powrót do góry
 
Go down
North 'Jackdaw' Callahan

avatar
311
#Łamacz Serc
311


   
Nie Maj 06, 2018 2:47 pm
       
Nie ośmieliłyby się zrobić tego w mojej obecności. W końcu każdy wie, że zbite lustro to siedem lat nieszczęść. Kto mógłby życzyć podobnego losu tak pięknej istocie? — szturchnął Vargasa łokciem, niezwykle skutecznie maskując cisnący mu się na usta śmiech krótkim kaszlem. Pozwolił bez większego problemu na to, by chłopak złapał go za rękę i pociągnął w jakimś konkretnym kierunku, na którego obranie wcześniej nawet nie wpadł. Nie żeby przychodząc tu miał jakikolwiek większy plan.
Mówisz, że to był podryw? Wyjątkowo niezdarny i mało oryginalny. Trzeba się bardziej postarać, by zainteresować mnie swoją osobą — pomijając fakt, że szczerze wątpił w wysoki status majątkowy wcześniejszego chłopaka. Nie widział jego ubrań w żadnym najnowszym magazynie z krzykiem mody tegorocznego sezonu. To z kolei dość skutecznie wykreślało go z kręgu zainteresowań Northa.



Look so good I might die

All I know is everybody loves me

Powrót do góry
 
Go down
Mercury Kyan Black

avatar
6174
#Student Bezpieczeństwa Międzynarodowego
Szkolna Gwiazda / Cullinan
6174


   
Nie Maj 06, 2018 3:03 pm
       
Wygiął kącik ust w uśmiechu, widząc nagłą zmianę zdania ze strony Paige'a. Powstrzymał cichy śmiech, pozwalając na to by jego rozbawienie objawiło się wyłącznie w tej delikatnej formie odbitej na jego twarzy. Nawet jeśli nie mógł zagwarantować mu podobnych rozrywek cały czas biorąc pod uwagę otoczenie, wątpił by blondyn miał narzekać gdy właśnie otrzymał nieograniczony dostęp do darmowego jedzenia. W pewnym sensie. Poczekał cierpliwie aż Alan zje, nim ponownie poczuł ciepło jego dłoni na swojej.
Chyba zależy od człowieka. W rzeczywistości na setki tych ludzi, prawdopodobnie wystawą faktycznie zainteresowanych jest może z dwadzieścia, trzydzieści osób. Reszta przychodzi tu wyłącznie ze względu na swoją pozycję i jej podtrzymanie. Pokazanie się w miejscu publicznym, wyrobienie sobie u innych szacunku i osoby szanującej dorobek kulturowy. Nie wchodź z nimi w dyskusję. Spróbują cię omotać bezsensownymi, trudno brzmiącymi słowami, które wczoraj przeczytali w słowniku, bądź nauczyli się na pamięć gotowych wypowiedzi ułożonych przez wynajętych przez nich artystów. Chodźmy, potem znowu tu przyjdziemy. Obawiam się, że tak jak popijanie szampana podczas podziwiania obrazów jest widziane jako coś w miarę naturalnego na podobnych imprezach, tak konsumpcja przystawek niekoniecznie. Niemniej jeśli chcesz, po zakończeniu możemy iść coś zjeść. Saturn na pewno będzie głodny — widząc jak Paige przystaje przy całkowicie białym płótnie westchnął cicho i oparł dłoń na jego ramieniu.
To nie obraz, Paige. To pusta rama, która zapewne zostanie w przyszłości uzupełniona kolejnym obrazem uzupełniającym wystawę — powiedział z nutą politowania w głosie, kierując go w stronę faktycznych obrazów. Jeden z nich momentalnie przykuł jego uwagę, choć ciężko było stwierdzić czy działo się tak ze względu na faktyczny sposób malunku, czy może sam tytuł. "Portrait of mother".


Powrót do góry
 
Go down
Jake Raven O'Brien

avatar
240
#Młodzież
Przyszły student
240


   
Nie Maj 06, 2018 3:50 pm
       
Już wcześniej zakładał, że upór popłacał – dobrze się stało, że ta teoria okazała się być prawdziwa, nawet jeśli odniósł tylko połowiczny sukces. Białowłosy faktycznie nie musiał się przedstawiać, biorąc pod uwagę, że komuś z dobrego domu zwyczajnie nie wypadało nie kojarzyć tak znajomej twarzy i chociaż rodzina O'Brienów szczyciła się niemałym majątkiem, trudno było kojarzyć kogoś, kto na nowo musiał wdrażać się w kanadyjskie środowisko zamożnych osób.
Teraz jednak nie chodziło o przypodobanie się potomkowi jednej z najbogatszych rodzin, choć z punktu widzenia obserwatorów mógł bez trudu ujść za desperata, który był bliski potknięcia się o zbyt wysoki próg.
„Co sądzisz o tym obrazie, Jake?”
Czy on właśnie próbował odwrócić jego uwagę?
Złotooki obrócił się nieznacznie i zerknął na malowidło, uznając, że czasami dobrze było zagrać w grę, w którą chciała bawić się druga osoba.
Zawsze to robisz, Saturn? ― spytał, nie precyzując o co dokładnie mu chodziło. Dało się jednak wyczuć, że ciemnowłosy dość mocno podkreślił imię chłopaka, jakby posmakowanie go po raz pierwszy miało dość istotne znaczenie. Lody zostały przełamane, choć sądząc po spojrzeniu, jakim obdarowywał go Cullinan, jeszcze nie do końca. ― Umawiasz się tylko z tymi, którzy mają jakieś pojęcie o sztuce? Niech będzie.
Cofnął się od ściany, zajmując miejsce obok Blacka. Można byłoby uznać, że wręcz niepozornie ustawił się na tyle blisko, że ich ramiona niemalże zetknęły się ze sobą, jednak szelmowski uśmiech, który przykleił się do jego ust, był dowodem na to, że każdy jego krok był działaniem z premedytacją.
Uważnie przyjrzał się obrazowi, pociągając kolejny łyk szampana. Po otaksowaniu niemalże każdego jego skrawka, wreszcie skupił się na tytule.
Przede wszystkim myślę, że nie znaleźliśmy się tu bez powodu. Podświadomie wybrałeś właśnie ten obraz, bo w subtelny sposób chcesz dać mi do zrozumienia, że jest między nami chemia. Spokojnie, nie musisz się wstydzić. Czuję dokładnie to samo. ― Złote tęczówki błysnęły w zadowoleniu, choć nieustannie wpatrywał się w dzieło na płótnie. ― Trudno mi powiedzieć, czemu ktoś nazwał rozlewający widok miasta za pomocą związku chemicznego. Może chciał uhonorować dobrego dilera.
Powrót do góry
 
Go down
Sponsored content

#


   
       
Powrót do góry
 
Go down
 
Metanoia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
     Strona 4 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach
Skocz do: