IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Cukiernia Lavender [SW]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cukiernia Lavender [SW]   Sro Cze 01, 2016 9:13 am

Lavender było na całe szczęście oddalone o naprawdę niewielki dystans od jej domu, dzięki czemu Lowry nie miała żadnego problemu z przejściem się do rzekomej kawiarni na piechotę. Jakoś nieszczególnie chciało jej się zasuwać samochodem, bo bolały ją już oczy od takiej koncentracji na drodze, a poza tym... ogólnie była za leniwa na jeżdżenie.
A na chodzenie nie.
Dzięki chodzeniu miała chwilę na porozmyślanie o jej planie doskonałym. Ta cała ustawiona randka wcale nie miala być pomocą dla Adama w spławieniu tajemniczej stalkerki, tylko wsparciem dla jego kumpeli, która miała co do dziewczęcia pewne plany, a także pretekstem do poznania jej i dowiedzenia się jak wygląda. No i czy faktycznie jest taką przerażającą jednostką jak wspominał jasnowłosy. Miała nadzieję, że nie, bo przecież w jej mniemaniu nie było takiej laski, której nie dało się odbić i rzucić jak szmaty, a jeśli naprawdę odwalała tak jak mówił Elliott... cóż, biada. Jej, rzecz jasna. Wszyscy zrozumieją przy bliższym spotkaniu tej dwójki i jak tylko rzekoma bezimienna zacznie ją wkurwiać.
Na razie jednak przekroczyła próg Lavender, już przed wejściem mając wrażenie, że to gówno będzie wyglądało z każdej strony jak taka sama spierdolina. Warknęła głośno, robiąc zrezygnowaną minę w chwili, w której dotarło do niej, że się nie pomyliła. Ten liliowy kolorek, słodziutkie białe mebelki. W sam raz na przyjęcie herbatkowe. Albo uroczą randkę równie uroczej pary.
Szkoda tylko, że to nawet nie była randka, a żadna ze stron urocza nie była.
Zmrużyła oczy i omiotła spojrzeniem wnętrze lokalu w celu zarejestrowania jakiegoś blond czerepu. Była już niestety specjalistką w wyszukiwaniu swoich kumpli, więc nie mogła nawet spokojnie pooglądać ładnych mordek pozostałej klienteli, a już natrafiła na tę, której faktycznie szukała. Ruszyła w stronę młodego Sante, poprawiając jeszcze po drodze torbę przewieszoną przez ramię i unosząc dłoń w geście powitalnym, świecąc przy okazji tatuażem z uzbrojoną pandą. Kiedy tylko dotarła do stolika, stanęła za krzesłem przyjaciela i, nachyliwszy się nad nim, objęła jego szyję i przywarła policzkiem do burzy blond włosów.
- Och, Eeeellioooott~ - zaświergotała tym swoim okropnym głosem, co kompletnie nie pasowało ani do niego, ani do jej wyglądu, ani w ogóle do niczego. - Tak się stęskniłam, króliczku. Taaaak się stęskniiiiłaaam - dodała jeszcze, nim zniżyła trochę twarz i złożyła na jego policzku krótki pocałunek, by tuż po tym skierować usta bliżej jego ucha i głosem zniżonym już do szeptu oznajmić: - Dobra, blond wywłoko, plan jest taki, że robisz to co ja. Jak się nie porzygamy - jest dobrze. Która to ona? - jeszcze raz rozejrzała się po wnętrzu, szukając kogoś kto w jakikolwiek sposób baczniej by się im przyglądał.
Powrót do góry Go down
Ellie
Młodzież
Student



Liczba postów : 173
Godność : Elliott Adam Sante

PisanieTemat: Re: Cukiernia Lavender [SW]   Sro Cze 01, 2016 12:17 pm

Ashanti wiedziała swoje, a Ellie swoje zobaczył na własne oczy. Gdy laska niewiele sobie robiła z faktu, że wzywał policję i notorycznie groził jej zakazem zbliżania się, to nie wydawało mu się, że cokolwiek mogłoby ją odstraszyć, odciągnąć czy cokolwiek. Cały czas zresztą pierdoliła te swoje farmazony, wysyłała te listy i robiła cholera wie co. Może masturbowała się ich klamką od drzwi albo w tajemnicy ocierała o jego samochód.
Przesuwał kciukiem po ekranie, nadal tak bezmyślnie gapiąc się w te durne obrazki oparty łokciami o stolik, więc przez to dzikie zaaferowanie tym, co działo się za szklaną szybką, nie zwrócił za bardzo uwagi na to, że właśnie przyszła osoba, na którą przecież czekał. Nos w telefonie jednak zobowiązywał do nie zwracania uwagi na nikogo i na nic, nie?
W pierwszym momencie nie ogarnął.
Serio.
Na jego buźce pojawił się wyraz, który świadczył o bardzo głębokim łotdefak. Co to był za szajs z tym całym mruczeniem mu do ucha i z tą przesadzoną słodyczą w głosie?
Zerknął po pomieszczeniu i zawiesił na chwilę wzrok na cudownym brakiem krajobrazu za oknem.
- Zluzuj, mała, jeszcze jej nie widzę - parsknął cicho, nim rozpromienił się gwałtownie i bardzo spokojnie podniósł ze swojego miejsca, po drodze chowając jeszcze telefon do kieszeni. Odwrócił się przodem, miękko obejmując ją w talii i bardzo delikatnie - jakby, kek, naprawdę miał do czynienia z jakąś swoją nową laską, która totalnie go nie zna - pociągnął za sobą Ashanti do drugiego wolnego krzesła. Odsunął je wolną dłonią. - Usiądź, słońce - zagaił lekko. - Napijesz się czegoś? Masz na coś ochotę? Mnie pomijając? - słodki uśmiech, słodki ton. A wzrokiem nadal szukał co rusz tej jebniętej świruski, bo był przekonany, że w końcu pojawić się musi.
Błagam. Ta laska potrafiła czekać, aż wyjdzie z siłowni, żeby mu tylko napisać, że nie powinien tak długo tam siedzieć, bo przecież jeszcze się przemęczy czy cokolwiek. Albo że teraz powinien coś zjeść po takim treningu. Rany boskie. Chociaż i tak najdziwniej było wtedy, gdy wysłała mu list i do koperty wrzuciła prezerwatywy. Żeby przypadkiem jej Elililili nie przywlókł choroby wenerycznej, gdy już nareszcie zmądrzeje i zrozumie, że są sobie przeznaczeni i takie tam.
No i jak to nie pierdolnąć?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cukiernia Lavender [SW]   Sro Cze 01, 2016 5:24 pm

Cóż, miała już do czynienia z podobnymi psycholkami. Może nie aż tak pojebanymi żeby lecieć na tego idiotę aż do tego stopnia, ale z podobnymi. Główną różnicą było to, że zazwyczaj uganiały się za Ashanti, nie jej blond koleżką. No, ale pomijając ten fakt... po prostu nie były aż tak natarczywe i nierozumne, a jak im się powiedziało sto razy, że się ich nie znosi, to w końcu, za sto pierwszym, docierało.
Do tej laski najwyraźniej nie dochodziło nawet za tysięcznym.
"Zluzuj, mała, jeszcze jej nie widzę."
Tyle wystarczyło, by odetchnęła z wyraźną ulgą i na moment przestała się uśmiechać w ten przeuroczy sposób. A kiedy trafiła w objęcia jasnowłosego, parsknęła w jego ramię i sama również oplotła go ramieniem. Nagle okazywało się, że ten koleś faktycznie potrafił udawać milutkiego cherubinka. Typowe dla takich szumowin jak on, jakby tak chwilę pomyśleć. Usiadła oczywiście na odsuniętym przez kumpla krześle, uprzednio przesuwając opuszkami palców po jego wargach i ponownie przybierając na twarz maskę słodkiej dziewczyny. Nawet, jeśli kompletnie nie pasowało to do jej mordy i ubioru. Położyła torbę obok krzesła i ułożyła nogę na nodze, wielce zadowolona z przebiegu wydarzeń.
- Mogłabym czarnej kawy, misiu pysiu królisiu? Usycham tu - i jak nie napiję się zaraz czegoś gorzkiego to chyba się porzygam, dopowiedziałaby jeszcze chętnie, ale miała wrażenie, że jej spojrzenie załatwiło wszystko za nią. Zresztą, jakiekolwiek próby dorzucania do wypowiedzi komentarzy w tym stylu mogłoby skończyć się fiaskiem operacji, a tego Lowry na pewno by nie chciała. Sante zresztą też. Dlatego wyciągnęła się na razie wygodnie na krześle, które jakimś cudem spełniało jej standardy komfortowe - a przecież wyglądało na tak w chuj niewygodne! - i spojrzała na swojego "chłopaka" spod rzęs. - Wiesz, wyglądasz dziś jeszcze przystojniej niż zwykle. Och, och, wszystkie dziewczyny MUSZĄ MI ZAZDROŚCIĆ TAKIEGO CUDNEGO NARZECZONEGO.
...co. Skąd pierścionek na twoim palcu, Lowry, i dlaczego puściłaś Elliottowi oczko z tym swoim wrednym uśmieszkiem.
Powrót do góry Go down
Ellie
Młodzież
Student



Liczba postów : 173
Godność : Elliott Adam Sante

PisanieTemat: Re: Cukiernia Lavender [SW]   Sro Cze 01, 2016 5:36 pm

Ashanti miała doświadczenie - Ellie niekoniecznie. Przywykł do tego, że laski spływały, gdy nagle okazywało się, że wcale nie jest słodkim i szarmanckim księciem, tylko wrednym i bezceremonialnym chujem, który na domiar złego nie krył się z faktem, że chciał je wszystkie po prostu zaliczyć. A ta?
Do niej nic nie docierało i nadal żyła sobie beztrosko w tym swoim wyimaginowanym świecie.
Och, oczywiście, że potrafił udawać słodkiego cherubinka. Aniołka. Być wspaniałym księciem na białym rumaku, tak szarmanckim i uprzejmym, kochanym i troskliwym, że to się w pale po prostu nie mieściło. Umiał, to jasne, co jednak wcale nie znaczyło, że to lubił. Najzwyczajniej w świecie wymagała tego sytuacja, w której się znaleźli. Ot co!
- Oczywiście, najdroższa - oznajmił ciepło, czule i gładko ujął jej dłoń, by ucałować palce. Wykrzywił przy tym wargi w najwspanialszym uśmiechu. - Nie mogę równać się z tobą w żadnym calu. To nieopisane szczęście cię mieć - dorzucił swoje pięć groszy do tego cyrku tonem prawie że prawdziwym. Gdyby tylko, rzecz jasna, to wszystko nie było szopką. - Za moment wrócę.
Wyprostował się, uwalniając jej dłoń. Po tę drugą kawę poszedł, a jak. Cały czas rozglądał się też bacznie, ale niezbyt nachalnie. Gdzie ta wariatka, gdy akurat by...
Och. Pojawiła się.
Elliott absolutnie wszędzie poznałby jej twarz, w końcu prześladowała go chyba w każdym koszmarze tym gorszym.
To teraz zachowuj się naturalnie. Naturalnie nienaturalnie, bo to co odpierdalacie...
Zamówił gorzki napój największych bogów i wrócił do stolika. Całe szczęście, że wariatka była do tej pory na zewnątrz i niewiele mogła usłyszeć. Uśmiechnął się do Szanti i usiadł, ponownie ujmując jej dłoń.
- Wariatka na mojej drugiej - oznajmił cichym, intymnym szeptem. - Na zewnątrz. Szatynka w białej koszulce. Nie podejdzie bliżej pewnie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cukiernia Lavender [SW]   Sob Cze 18, 2016 2:33 pm

Spojrzała po nim jak po ostatnim idiocie w chwili, w której tak po prostu postanowił ucałować sobie jej dłoń. Gra grą, ale nadal ciężko jej było powstrzymywać niektóre reakcje. Jak na przykład właśnie traktowanie go jak debila w momentach tych kiepskich zabaw. No, ale czego się nie robi dla wiarygodności.
Kiedy młody Sante zrobił wolne miejce na swoim krzesełku, wstając, pomachała za nim, szczebiocząc radośnie jakieś typowe dla głupich lasek "ale wróć szybciutko, króliczku~". Oddalił się, a ona zanurzyła nos w telefonie, przeglądając tępe obrazki w oczekiwaniu na swojego kumpla, przy okazji kątem oka zerkając na przewijające się przez kawiarnię osobniczki płci pięknej. Słodkie, urocze, śliczne, trochę mniej śliczne...
"Wariatka na mojej drugiej."
Zablokowała ekran telefonu, by móc przejrzeć się w jego szybce, jednocześnie doszukując się w odbiciu rzekomej szatynki w koszulce. Może i kolory nie były idealnie oddane na ciemnym szkle, ale biel górnego odzienia kobieciny dało jej dostatecznie dużo. Odłożyła urządzenie na stolik i, upewniwszy się, że wybrała moment bycia pod obserwacją tej "wariatki", nachyliła się przez blat mebla i krótko ucałowała wargi blondyna. Tak dla przebadania reakcji dzieweczki zza okna. Odsunęła się, aczkolwiek minimalnie, by móc odpowiedzieć mu jak najciszej.
- Nawet wygląda na typową psycholkę - parsknęła pod nosem, zaraz zerkając wyzywająco przez ramię w kierunku rzekomej prześladowczyni blondyna. Samo jej spojrzenie powodowało, że Lowry czuła się nieco osaczona. Overly attached girlfriend to nic w porównaniu z tą irytującą pizdą. Chyba zaczęła współczuć Elliottowi tego przykrego doboru jednorazówek. - W coś ty się wpakował, młody? Na pierwszy rzut oka można się jej przestraszyć. - A kiedy coś takiego mówiła sama Ashanti, to trzeba było wziąć to pod uwagę, proszę państwa. Ona nigdy nie mówiła tak o gębach ludzi, chyba że byli po prostu brzydcy jak noc. Teraz za to posłała obcej dziewoi przeuroczy, zachęcający uśmiech. Niby miał zwabić dziewczę do środka, ale coś tak czuła, że tylko spłoszy tego małego stalkera. No cóż.
Powrót do góry Go down
Ellie
Młodzież
Student



Liczba postów : 173
Godność : Elliott Adam Sante

PisanieTemat: Re: Cukiernia Lavender [SW]   Sob Lip 02, 2016 1:23 pm

Przecież to i tak była zabawa. Gra - ba, polowanie na psychopizdę, którą za nim łaziła ostatnimi czasy! Ale sam po chwili uznał, że to było w pizdu naciągane z tym całowaniem w dłoń, bo kto niby tak teraz robił? Idiotyzm ostatni.
Wrócił, usiadł i przewrócił oczami, gdy Shanti go pocałowała. Jakby takie pierdoły miały odstraszyć wariatkę, to z całą pewnością odwaliłaby się całe wieki temu już.
Wzruszył ramionami.
- Cyc jest, tyłek jest, ogólnie mocne dziewięć, pomijając bycie pojebaną. - I sam odwrócił głowę w kierunku wariatki za oknem. Miała spłoszyć się po tym, jak Shanti się do niej uśmiechnęła? Ha, dobre sobie. Odpowiedziała uśmiechem i jeszcze radośnie pomachała ręką, nadal stercząc w tym samym miejscu. - Ja pierdolę - stęknął, choć trzymał fason i nadal wyginał usta w tym debilnym uśmieszku. - Ja ją tylko przeruchałem i w tym tkwi problem, bo ona sobie jakieś małżeństwo i chuj wie co wymyśliła.
Ale o tym chyba już mówił, więc tematu nie kontynuował, tylko oparł się łokciem o stolik i wsparł głowę o swój nadgarstek, łypiąc na Lowry spod rzęs.
- No, to co robić, mistrzu?

zt, bo Szanti do kasacji
Powrót do góry Go down
 
Cukiernia Lavender [SW]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Cukiernia w Hogsmeade
» Cukiernia "Candy Crush"
» Cukiernia u Aiko
» Cukiernia

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Vancouver :: 
Centrum
 :: Stara część miasta
-
Skocz do: