IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 [ROSJA, MOSKWA] Рублёвка

Zobacz poprzedni temat
 
Zobacz następny temat
 
Go down
 
Idź do strony : Previous  1 ... 6 ... 8, 9, 10 ... 14  Next
Garik

avatar
1996
#Czarny Rynek
Mieszkaniec
1996


   
Pon Lut 26, 2018 10:19 pm
       
- Pobiegam z tobą. W tych okolicach… Eeee… Wolę mieć was wszystkich na oku. – uśmiechnął się przepraszająco i sięgnął po kolejną kromkę chleba. Tym razem tylko posmarował ją masłem.
- Czyli mówisz, że dasz się i chcesz mi postawić… Yhmmm… - powoli pokiwał głową, starając się nie uśmiechać. Nadział kolejną porcję jajecznicy i zanim wziął ją do buzi, wstał po swoją kawę. W drodze zaczepił Artema, czochrając go po głowie.
- To brzmi dobrze. – uśmiechnął się i napił.
Powrót do góry
 
Go down
Artem Domashnikov

avatar
1107
#Student Historii Sztuki
Indywidualista / Vargas
1107


   
Pon Lut 26, 2018 10:32 pm
       
- O ile nas dogonisz. W końcu już dałeś popis. Stare kości... Współczuję. - uśmiechnął się zaczepnie i również sięgnął po chleb. Zmrużył oczy i zmarszczył brwi patrząc na Garika. Taak... Niesamowicie zabawne... Dla siedmiolatka.
Pokręcił głową nie komentując już nic i zajął się jedzeniem. Trzepnął mężczyznę w rękę, gdy rozczochrał mu w włosy. Przygładził je od razu i posłał mu spojrzenie pełne nienawiści.
Powrót do góry
 
Go down
Garik

avatar
1996
#Czarny Rynek
Mieszkaniec
1996


   
Pon Lut 26, 2018 10:46 pm
       
- Przecież mówiłem ci, że ciągle z nimi biegam. Może nie tak od razu po śniadaniu, ale… - udawał, że nie widział jego reakcji. Wyciągnął telefon i w czasie jedzenia zaczął coś na nim pisać.
- Patrzę na trasę, którą moglibyśmy zrobić… Hmmm… - podrapał się po policzku i w końcu zawiesił spojrzenie na Artemie, jakby szukając w nim inspiracji.
- Może powinienem odszukać dla ciebie jakąś kamizelkę odblaskową i karteczkę na wypadek gdybyś się zgubił? Co? Dzieciaku wyrośnięty ty...
Powrót do góry
 
Go down
Artem Domashnikov

avatar
1107
#Student Historii Sztuki
Indywidualista / Vargas
1107


   
Wto Lut 27, 2018 4:36 pm
       
- Mhmm... Tłumacz się. - puścił mu oczko i zabrał się za kończenie swojej porcji śniadania. Pokiwał głową i zaraz zmarszczył nos. - Wydaje mi się, że bez tej kamizelki się obejdzie. Już dość dobrze mnie widać. - zmrużył oczy i spojrzał tak na niego. Zjadł i odniósł naczynia do zlewu, gdzie wszystko umył.
- To jak? Może jakieś małe wyścigi?
Powrót do góry
 
Go down
Garik

avatar
1996
#Czarny Rynek
Mieszkaniec
1996


   
Wto Lut 27, 2018 4:58 pm
       
- Tak ci się zdaje. Zaraz przekopię szafę i zanim zaczniemy się ścigać, daj mi jeszcze chwilę przetrawić… - wstał od stołu i odłożył pusty talerz. – Daj mi pięć minut… - żeby nie został sam zagwizdał na owczarka i wskazał na chłopaka - Pierożek! Idź się baw z Artemem. On ma piłkę! Tak! On ma ! Idź już! Szybko, szybko! – poklepał go po karku i wyszedł z kuchni. Po piętnastu minutach wrócił przebrany w dresy. Dopił zimną kawę i skinął głową, by udali się do wyjścia.
Zapiął smycze do obroży psów i wręczył Artemowi tą Kruszki.
- Uwierz mi… On mniej ciągnie. – uśmiechnął się przepraszająco i wypuścił go pierwszego. Zamknął drzwi i ustawił alarmy. Przed bramą wskazał na trasę, którą pokonają.
- Tylko się nie zgub! W razie co, spotykamy się w domu. Kod to… Zapisz sobie na telefonie lepiej.
Powrót do góry
 
Go down
Artem Domashnikov

avatar
1107
#Student Historii Sztuki
Indywidualista / Vargas
1107


   
Wto Lut 27, 2018 5:33 pm
       
Pokiwał głową z politowaniem i machnął na niego ręką. Już miał coś powiedzieć, jednak skutecznie przeszkodził mu w tym pies, który postanowił na niego skoczyć. Artem od razu go złapał, niemal się nie przewracając, wstał i chwilę się z nim pobujał. W końcu puścił biednego Pierożka i męczył go już jedynie głaskaniem i drapaniem.
Gdy Garik wrócił do kuchni, szeroko się do niego uśmiechnął i poszedł za nim. Ubrał kurtkę i buty, a następnie odebrał smycz.
- Dam sobie radę. - parsknął cicho śmiechem i wyszedł z domu. Zapisał sobie wszystko co potrzebne tak, jak zasugerował to mężczyzna i skocznym krokiem opuścił posesję. Chwilę przeskakiwał z nogi na nogę i w końcu zwrócił się w stronę Garika.
- No to ruszamy?
Powrót do góry
 
Go down
Garik

avatar
1996
#Czarny Rynek
Mieszkaniec
1996


   
Wto Lut 27, 2018 5:53 pm
       
Westchnął ciężko i szczelniej owinął się szalikiem.
- Dobra… - uśmiechnął się i pchnął Artema, by go spowolnić i wystartować pierwszy. Starał się wmówić sobie, że jest goniony, jakby to miało w jakiś sposób zmotywować go do szybszego przebierania nogami. Nie obracał się i skupił na drodze… Cóż… Długo pewnie nie przodował…
Powrót do góry
 
Go down
Artem Domashnikov

avatar
1107
#Student Historii Sztuki
Indywidualista / Vargas
1107


   
Wto Lut 27, 2018 6:15 pm
       
- No hej! Co to ma znaczyć? - krzyknął za nim, gdy został popchnięty. Pokręcił głową nie ukrywając rozbawienia, przywołał do siebie psa i ruszył w pościg za Garikiem. Chwilę trwało, zanim go dogonił.
- Zepnij tyłek, bo zaraz zostaniesz w tyle. - uśmiechnął się i wyprzedził go. Co jakiś czas motywował i chwalił Okruszka, by dalej dzielnie biegał.
Powrót do góry
 
Go down
Garik

avatar
1996
#Czarny Rynek
Mieszkaniec
1996


   
Wto Lut 27, 2018 6:28 pm
       
Prychnął i spróbował przyspieszyć.
- Mnie byś pomotywował, a nie! – krzyknął z tyłu i skupił się na utrzymaniu tempa. Biegli ośnieżonymi drogami, między ogromnymi willami znanych polityków i innych oligarchów. Mijali niektórych, a to popalających na swoim podwórku, a to wchodzących do aut…
- TY ZABIJĘ CIĘ! – krzyknęła jakaś starsza kobieta. Zaczęła wymachiwać ręką bez palców i biec kawałek za nimi. Pierożek od razu zaczął się rzucać, Garik cudem przytrzymał go przy sobie. Starał się nie odwracać i jak najszybciej usunąć się jej z oczu. Długo słyszał za sobą jej głos i wszystkie groźby. Może i starał się nie pokazywać po sobie emocji, jakby spotkanie w ogóle go nie dotyczyło, ale nie mógł ukryć jak blady się zrobił. Mimo to nie przerywał biegu.
Powrót do góry
 
Go down
Artem Domashnikov

avatar
1107
#Student Historii Sztuki
Indywidualista / Vargas
1107


   
Wto Lut 27, 2018 6:47 pm
       
- Ależ właśnie to robię! - odwrócił się do niego i chwilę biegł tyłem. - To już! Przebieraj nogami. - zaśmiał się i ponownie obrócił. Rozglądał się po okolicy, póki jakaś kobieta nie zaczęła wrzeszczeć na Garika. Spojrzał za siebie i widząc, że mężczyzna nie przerywa biegu, zrobił to samo. Dopiero po dłuższej chwili nieco spowolnił i zrównał z nim kroku. Powoli przeszedł do truchtu, aż w końcu złapał go za ramię i zupełnie się zatrzymał
- Wszystko ok? - spojrzał na niego nieco zakłopotany. - Nie wyglądasz zbyt dobrze...
Powrót do góry
 
Go down
Garik

avatar
1996
#Czarny Rynek
Mieszkaniec
1996


   
Wto Lut 27, 2018 7:16 pm
       
Kiedy zrównał z nim kroku, mocno chwycił go pod ramię i zmusił do dalszego biegu.
- Nie jest ok. Wracajmy. – odpowiedział twardo i puścił. Utrzymał tempo do końca. Przy bramie wpisał kod i truchtem wpadł do domu. Puścił Pierożka, nie przejmując się, że ma poprzyczepiane do siebie kulki śniegu i chwycił Artema za nadgarstek.
- Skoro już zdecydowałeś się ze mną zadawać, chcę byś wiedział ciut więcej. – zaczął go ciągnąć do pomieszczenia, w którym jeszcze wczoraj tańczył. W drodze ściągnął czapkę i szalik. Schował je do kieszeni i puścił chłopaka.
- Po incydencie z organami, zacząłem pracować w ekskluzywnym klubie gdzie od chorej psychicznie szefowej dostawałem zlecenia na między innymi przemyt narkotyków, broni, na handel informacjami i danymi osobowymi. Pewnego dnia uznała, że zabawnie będzie podzielić się mną ze stukniętym oligarchą. Tak tym, którego spotkałem w niedokończonym wieżowcu. Zmusił mnie do współpracy w badaniach nad łączeniem technologii i ciała ludzkiego. Od tamtego dnia to ja dostawałem każdy zdobyty narząd…
Wszedł do środka i udał się za bar. Wyciągnął drewniane pudełko na cygara i położył je na ladzie.
- Kobieta, która do mnie krzyczała, była jego konkurencją. Niegdyś chirurg w najlepszych amerykańskich oddziałach, a teraz kaleka. – odpiął zabezpieczenia i popatrzył poważnie na towarzysza – Nie miałem pojęcia o jej losie, a tym bardziej, że… - otworzył skrzynie. Zamiast cygar, zastali równo poustawiane, sine kobiece palce. – Jej palce są tutaj…


Ostatnio zmieniony przez Garik dnia Wto Lut 27, 2018 8:51 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
 
Go down
Artem Domashnikov

avatar
1107
#Student Historii Sztuki
Indywidualista / Vargas
1107


   
Wto Lut 27, 2018 8:41 pm
       
Pokiwał głową i całą drogę biegł już obok niego. Zaraz za nim odpiął smycz psa i puścił go wolno. Nieco zaniepokojony szedł za nim bez słowa. Rozmasował nadgarstek i spojrzał na niego, gdy zaczął mówić.
Jaki przemyt narkotyków? Jaka broń? Jakie pieprzone informacje i narządy?
Przetarł twarz dłonią i stanął po drugiej stronie baru. Patrzył na niego z czymś w rodzaju przerażenia i żalu. Kolejne słowa jeszcze bardziej zburzyły mu całą wizję, którą jak mniemał, dobrze odbierał.
- Dragan co tu się do cholery dzieje? - pierwszy raz zwrócił się do niego po imieniu. W jego głowie kłębiło się pełno myśli. Gdy tylko zobaczył palce w pudełku, odskoczył gwałtownie. Zebrało mu się na mdłości i zaczęło robić słabo. Oparł się o stołek i starał się uniknąć patrzenia w kierunku Garika i tego co leżało przed nim. - Kurwa, o co w tym wszystkim chodzi?
Powrót do góry
 
Go down
Garik

avatar
1996
#Czarny Rynek
Mieszkaniec
1996


   
Wto Lut 27, 2018 9:08 pm
       
- Chciałbym wiedzieć. Wybacz, że pokazuje ci takie rzeczy na twoich zimowych wakacjach, ale… - zamknął pudełko i odłożył je na poprzednie miejsce – Wolę byś miał świadomość… - odwrócił się i sięgnął po pierwszą lepszą butelkę. Otworzył ją i wypił kilka łyków. Westchnął ciężko i przetarł usta.
- A później się dziwią, że jestem uzależniony od alkoholu. – wymamrotał do siebie i spojrzał na Artema. – Mówiłeś mi, że chcesz być kryminologiem, da? To co to za postawa? Wstawaj i myśl ze mną o co mogło pójść!.... I co zrobić, by to nie poszło dalej… - skrzywił się i usiadł na jednym z foteli. Oparł się łokciami o kolana i spuścił głowę. Huśtał w palcach butelkę i zastanawiał się do jakiego stopnia mógł posunąć się szef…
- Nie wiem kto to zrobił, ale skoro palce znalazły się w takim pokoju, w dodatku schowane w pudełku po cygarach, myślę, że traktowane były jako jakieś pieprzone trofeum. Zemsta? Tylko za co? Cholera… Ona mnie zna. Kurwa, kurwa, kurwa!
Powrót do góry
 
Go down
Artem Domashnikov

avatar
1107
#Student Historii Sztuki
Indywidualista / Vargas
1107


   
Wto Lut 27, 2018 9:29 pm
       
Westchnął ciężko i pokręcił głową… Świadomość. Jasne…
Spojrzał na Garika zaciskając szczęki. Ehhh… Chyba to już przeładowanie informacjami jak na te dwa dni...
- Kryminologiem? Myślałem o tym w pieprzonej podstawówce, bo byłem zapatrzony w ojca! - jęknął żałośnie, przywołał w myślach obrazek tych palców... I to był błąd. Ruszył biegiem do najbliższej łazienki i zdążył tam wyrzucić z siebie całą zawartość śniadania, które jadł rano. Obmył twarz wodą i wrócił do pokoju, w którym siedział Garik.
- Tego się, kurwa, trzeba pozbyć. Natychmiast. - wychrypiał i sam zabrał jedną ze stojących butelek. Od razu wypił jedną trzecią zawartości. Czy było to rozsądne? Zdecydowanie nie, jednak kto by to na to teraz zwracał uwagę…
- W co ty się wpakowałeś...
Powrót do góry
 
Go down
Garik

avatar
1996
#Czarny Rynek
Mieszkaniec
1996


   
Wto Lut 27, 2018 10:15 pm
       
Podniósł głowę i szybko zerwał się za Artemem. Ucieka? Wezwie policję? Ah…
Wrócił do pokoju zbierając po drodze Pierożka. Usiadł z nim na kanapie i zaczekał z nadzieją, że chłopak nie ucieknie… Słysząc nadchodzące kroki wyprostował się i uśmiechnął smutno.
- To wszystko… Mógłbym ci opowiadać godzinami, dniami… Ale nie o to chodzi, to przeszłość, to minęło i nie wróci. Myślałem, że po śmierci mojego byłego szefa, wszystko zostało zakończone. Nie zdawałem sobie sprawy ile przede mną ukrywał. Traktował mnie jak syna, miałem nadzieję, że wiem o nim wystarczająco dużo. - ucałował łeb psa i wstał. Wyrwał Artemowi butelkę i odstawił ją na bar – Kobieta nazywa się Alexandra Kryukov, była jedną z jego kochanek, która zawsze była o krok od niego. Kiedy oddała się innemu oligarsze znienawidził ją… Nie przypuszczałem, że odbierze jej to, co było dla niej najcenniejsze. – zaczął chodzić dookoła – Być może chciał zmusić ją do przyjścia i błagania o wymodelowanie dla niej nowych palców? Zniewolenie za odzyskanie sprawności? Tylko dlaczego w takim razie schowałby je w… - przetarł twarz dłońmi i westchnął ciężko – Widywałem się z nią na wspólnych kolacjach z szefem. Wie jak blisko z nim byłem i wie, że przejąłem po nim interes. Ma władze, ma ludzi… Dlaczego miałaby teraz nie odegrać się na mnie za jej krzywdy? Skoro wie gdzie jestem?... Artem, musimy stąd iść. Zbieraj się. – podszedł do niego i poklepał go po ramieniu. Zagwizdał na psy i ruszył do wyjścia – Bierz walizki i pakuj się do auta. – zawołał.
Powrót do góry
 
Go down
Sponsored content

#


   
       
Powrót do góry
 
Go down
 
[ROSJA, MOSKWA] Рублёвка
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
     Strona 9 z 14Idź do strony : Previous  1 ... 6 ... 8, 9, 10 ... 14  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach
Skocz do: