IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Lodowisko

Zobacz poprzedni temat
 
Zobacz następny temat
 
Go down
 
Liam Revel Leistershire

avatar
#Kujon
Vice-Przewodniczący Obsidian
252


   
Sro Sty 10, 2018 3:23 pm
     
Duża hala sportowo-widowiskowa będąca chlubą Riverdale City. Lodowisko zawodowego zespołu hokejowego Riverdale City Canucks. Hala została otwarta w 1995 i zbudowana za prywatne pieniądze. Nazywała się ona General Motors Place, lecz MKOL na czas olimpiady - w wtedy jeszcze Vancouver - nakazał zmiany tejże nazwy, jako że obiekty olimpijskie nie mogą nazywać się od nazwy sponsora. Dawniej grały tutaj Vancouver Grizzlies (NBA, obecnie Memphis Grizzlies) i Vancouver Ravens (NLL). W hali znajduje się 88 luksusowych apartamentów oraz 12 apartamentów gościnnych. Nie jest to jednak wyłącznie miejsce dla profesjonalistów. Tutejsza szkoła oferuje nauki jazdy na łyżwach na wszelkich poziomach, jak i chętnie udostępnia lodowisko dla zwyczajnych mieszkańców, którzy chcą się nieco odstresować po męczącym dniu w pracy, śmigając na lodzie. Jego stan zdecydowanie jest na najwyższym poziomie, biorąc pod uwagę fakt, że każdego wieczora nadal odbywają się tu treningi.
Powrót do góry
 
Go down
Liam Revel Leistershire

avatar
#Kujon
Vice-Przewodniczący Obsidian
252


   
Sro Sty 10, 2018 3:40 pm
     
Nie miał z początku żadnych konkretnych planów na dzisiejszy dzień. Jego życie znowu wróciło do tej samej nużącej monotonii, sprawiając że z trudem motywował samego siebie do zwleczenia się z łóżka. Shane kompletnie przestał mu odpisywać i nie utrzymywał z nim żadnego kontaktu. Jego współlokator również przepadł jak kamień w wodę, zmuszając tym samym Liama do przeprowadzenia się z powrotem do domu rodzinnego. Nawet Nathanael przepadł bez śladu, a rodzice nieustannie kręcili nosami, nie chcąc mu dokładnie powiedzieć co właściwie stało się z jego bratem. Nawet jeśli utrzymali kontakt smsowy, nie było to to samo co wcześniej, gdy miał go pod ręką. Mógł rzucić w niego książką, wysłuchać jego narzekania że znowu nic nie umie. Miał wrażenie, że w cokolwiek nie wkładał rąk, kończyło się to istną katastrofą. Papier ze szpitala, który trzymał w dłoniach jeszcze trzydzieści minut temu, tylko dodatkowo to potwierdzał.
Jego oczy na nowo straciły życie. W momencie gdy stopniowo zaczęto rozbudzać w nim nadzieję, że być może wszystko w końcu rozwinie się w nieco lepszym kierunku, los brutalnie postanowił go przywołać do porządku. Zacisnął dłonie w pięści przyciskając je do niewzruszonej twarzy, by osłonić ją przed światem, nawet jeśli w szatni nie było obecnie nikogo innego poza nim samym. Wbił beznamiętny wzrok w swoje łyżwy, nim w końcu wstał i ruszył spokojnie na lodowisko. Nie miał dziś prywatnych zajęć, lecz lodowisko było praktycznie puste. Jakby nie patrzeć, ledwo wybiła dziesiąta. Mało kto pojawiał się tutaj w podobnych godzinach, większość siedziała w tym czasie Liam. Sam chłopak powinien zresztą właśnie to robić. Kujon, który opuszczał lekcje? To dopiero fenomen.
Wjechał na lód spokojnym ślizgiem, momentalnie łapiąc równowagę. Trenował łyżwiarstwo figurowe zbyt długo, by choć się zachwiać. Właściwie jego brat niejednokrotnie śmiał się z niego, że w rzeczywistości dużo lepiej jeździ niż chodzi. Moment gdy Liam znajdował się na lodzie, był jedynym gdy idealnie się prostował i zadzierał wysoko głowę, sprawiając wrażenie zupełnie innej osoby niż w rzeczywistości.
A może to właśnie poza lodowiskiem przywdziewał maskę, spuszczał głowę i starał się zniknąć w tłumie, by zwyczajnie zapewnić sobie święty spokój? Ciężko było powiedzieć, nawet go nie znając. Nie było w końcu obecnie osoby, która byłaby w stanie określić jego charakter. Mimo zrobienia dwóch kółek dookoła lodowiska, uczucie nieustannie zaciskających się na jego sercu szponów nijak nie chciało odejść. Ucisk był na tyle mocny, by nawet w jego gardle pojawiła się nieprzyjemna gula utrudniająca mu przełykanie śliny. Charakterystyczny dźwięk płozy przecinającej lód poprzedził najzwyklejszy w świecie piruet, przy którym przyłożył dłonie do serca, zwiększając tym samym własną prędkość obrotu, tuż przed tym gdy wyprowadził nogę do przodu i wznowił zwykłą jazdę. Stopniowo jego umysł zdawał się oczyszczać.
Powrót do góry
 
Go down
Ace Faolan Marco Eden

avatar
#Czarny Rynek
Informator / Wicehrabia
13


   
Czw Sty 11, 2018 7:10 pm
     
Ace pasował do lodowiska jak pięść do nosa. Nie pasował do tych wszystkich łyżwiarek poruszających się z gracją. Może i był całkiem szybki i jakby go postawić na macie do tańczenia doszedłby zapewne do wysokiego poziomu, ale w przeciwieństwie do tych niewinnie wyglądających istotek prezentowałby się niczym kangur na lodzie. Zdecydowanie wolał biegać - w końcu nie wymaga to zbyt dużego wysiłku, a na dodatek nie jest tak trudno utrzymać równowagę, bo grunt przynajmniej nie ucieka spod nóg.
Co więc tu robił? Ciężko powiedzieć. Chociaż właściwie to łatwo - jak się można domyślać, miał się tu spotkać z pewną płotką, która prawdopodobnie mogła mu przynieść sporo rozrywki. Wydawała mu się wybitnie targującą się personą, a to wyśmienicie - z takimi raczej nie szło się nudzić. Rozmowy z wyrazistymi ludźmi sprawiały mu najwięcej prawdy.
O dziwo, gdy dotarł na miejsce, nie zauważył w pobliżu żadnej żywej duszy. Czyżby ktoś go wkręcił? Chyba życie mu było niemiłe. Już blondyn wiedział, gdzie uderzyć, by jak najboleśniej ukarać tego zgrywusa. Czy on naprawdę nie wiedział, z kim zadziera? Na to wychodziło. Kto raz słyszał nazwisko Eden, na zawsze je zapamiętywał i to niekoniecznie w pozytywnym znaczeniu.
Włożył okulary na nos, powstrzymując westchnięcie zniecierpliwienia. Przejechał taki kawał, by zostać z niczym?
Do jasnej cho-
Zamrugał oczami, zaś po chwili je zmrużył. Jednak na lodowisku znalazła się dla niego jakaś samotna duszyczka! Ach, co za szczęście. Już myślał, że będzie musiał zaraz wrócić do domu z miną zawiedzionego Golluma.
Poprawił okulary, po czym podszedł spokojnym krokiem niczym lis do młodego chłopaka wyczyniającego doprawdy... cuda na lodzie. Oczywiście nikt nie mógł być lepszy niż pomarańczowooki, ale on sam musiał przyznać, iż jak na takiego młodzika szło temu drobnemu chłopaczkowi nawet nieźle. Zwłaszcza jeśli był tym kontaktem, który miał się tu zjawić. Wówczas stanowił jeszcze ciekawszy okaz. Jeszcze żaden z jego wtyków nie umiał tak znakomicie jeździć na łyżwach.
- Brawo, brawo! To było wspaniałe! - Zaklaskał, uśmiechając się przyjaźnie i odrobinę flirciarsko w jego kierunku. - Długo trenujesz? Z pewnością od dziecka, nieprawdaż? Właściwie przypominasz zimowego księcia niż zwykłego śmiertelnika, trzeba to przyznać. - Puścił mu oczko.
Z jego perspektywy obiekt, który obserwował, czuł się na lodowisku zupełnie jak ryba w wodzie. Niebywałe! Lód to podłoże o słabej sile tarcia i co rusz ktoś się na nim przewraca... a on? Tańczył i to z jakim zaangażowaniem i lekkością! Sunął po nim, jakby nic mu nie przeszkadzało. Nie, on szybował.
Ajajaj, szkoda że Eden nie umiał mu tego wszystkiego lepiej przedstawić. Pewnie się przerazi, myląc go jeszcze z jakimś profesorem. Problematyczne okulary.
Powrót do góry
 
Go down
Liam Revel Leistershire

avatar
#Kujon
Vice-Przewodniczący Obsidian
252


   
Nie Sty 14, 2018 1:09 pm
     
Wszechogarniający chłód, charakterystyczny orzeźwiający zapach przemieszany z jakąś delikatną malinową nutą, której źródłem były jego własne perfumy, które dostał w prezencie jakiś czas temu. Choć dźwięk płozy tnącej lód praktycznie nie docierał do jego uszu, czuł powiązane z owym ruchem wibracje aż nazbyt wyraźnie. Spokojna muzyka dobiegająca z głośników była o wiele przyjemniejsza od standardowego tłuczenia które miało reprezentować pop czy inny gatunek, który zwyczajnie - jego zdaniem - nie pasował do podobnych miejsc. Na szczęście załączali ją wyłącznie, gdy na lodowisku pojawiała się dużo większa grupa osób, preferujących właśnie takie klimaty od klasyki, która dla Leistershire'a była niczym miód na zbolałe uszu.
Całkiem trafne określenie.
Nawet nie zauważył kiedy w jego otoczeniu pojawiła się nowa osoba. Nic dziwnego, skoro w tym momencie całkowicie oddał się treningowi. Dopiero przy kolejnym kółku - podczas którego powtórzył jeden z całkiem prostych (dla niego) układów, którego uczyli się na ostatnich zajęciach, zauważył czyjąś sylwetkę przy poręczy. Początkowo miał zamiar całkowicie go zignorować. Nie interesowały go żadne kontakty z innymi. Inni ludzie byli wyłącznie dodatkowym problemem, niewartym zachodu. Gdy jednak jego wzrok spoczął na jego twarzy, poczuł nieznaczne poddenerwowanie.
Co jeśli był tutejszym pracownikiem i właśnie przyszedł go upomnieć, bądź poinformować że zamykali lodowisko dla gości, by udostępnić je na trening hokeistom? Zwłaszcza że jego usta wyraźnie się poruszały, wypowiadając coś w jego stronę, choć Liam nie był w stanie rozróżnić ani jednego słowa.
Zaraz, czy on klaskał?
Nic z tego nie rozumiał.
Zakręcił się wokół własnej osi, zmieniając kierunek jazdy i zatrzymał się z gracją naprzeciwko mężczyzny, zachowując odległość co najmniej dwóch metrów od poręczy. Nie potrzebował jej, a nie chciał zbliżać się zbyt mocno, wyraźnie chcąc zminimalizować potrzebny kontakt do jak najniższego stopnia. Może po prostu też chciał pojeździć? Wtedy jego zatrzymanie się było zwyczajnie bezcelowe i bezsensowne. To nie była jego sprawa, tak długo jak nie wchodził mu w paradę, rujnując wykonywane na lodzie figury.
Natomiast przez barierki nie był w stanie dostrzec czy on również miał na nogach łyżwy. Hmpf. Jeśli miał, powinien po prostu tu wejść i nawet go nie zaczepiać. Musiał więc czegoś chcieć.
Oby nie był pracownikiem.
Mówił pan coś? — zapytał uprzejmym do bólu, całkowicie wypranym z emocji głosem. Nie było w nim co prawda zniecierpliwienia powiązanego z tym, że dużo bardziej wolałby w obecnej chwili oddać się treningowi niż marnować czas na rozmowę, lecz nie było też sztucznej radości którą inni tak często wplatali we własne wypowiedzi.
Powrót do góry
 
Go down
Sponsored content

#


   
     
Powrót do góry
 
Go down
 
Lodowisko
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
     Strona 1 z 1

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach
Skocz do: