IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

  [ROSJA, MOSKWA] Centrum

Zobacz poprzedni temat
 
Zobacz następny temat
 
Go down
 
Idź do strony : Previous  1 ... 7 ... 10, 11, 12 ... 16  Next
Garik

avatar
#Czarny Rynek
Mieszkaniec
1057


   
Pon Lis 20, 2017 12:14 am
     
Oparł się wygodnie i poddał chwilowej przyjemności. Szybko jednak mu ją zabrano, chollllera... Bez oporu, dał się ściągnąć i położyć na plecach. Wylądował pod nim, o nie, nie, nie przeszkadzało mu to. Kiedy tylko się zbliżył, podkurczył nogi i podniósł na nich, by być bliżej i jeszcze bardziej czuć na sobie jego usta. Chciał go dosięgać, mieć. Stęknął głośno i płynnie zaczął poruszać biodrami na pieszczotę, którą mu dał. Jeszcze trochę i skończyłby tak…
- Robisz to specjalnie… - zaśmiał się mrukliwie i w drodze do szafki sam się masował. Wyciągnął trzy woreczki i wrócił z nimi do niego. – Co ci się z tego podoba? – podał mu wszystkie i pociągnął go za włosy. Pochylił się i pocałował go. – Skoro już klęczysz, dokończ to… Albo...
Powrót do góry
 
Go down
[MG] Hurricane

avatar
#Mieszkaniec Vancouver
Korespondent Wojenny
1348


   
Pon Lis 20, 2017 9:08 pm
     
Uśmiechnął się szeroko, niewinne i pokiwał głową. Tak, właśnie tak. Robi to specjalnie. Nie wiedział, czy wcześniej, przed wyjazdem na front podobnie droczył się z Draganem, ale był pewny, że lubił robić tak od dawna i często także sprawdzał własną wytrzymałość.
Zerknął, co pokazuje mu znajomy. No, no...
Chcę to, co ty – odpowiedział jedynie spoglądając na torebki i nie odbierając ich. Syknął mrużąc oczy, kiedy został pociągnięty, ale nie wyrywał się i pozwolił się pocałować. Położył dłonie na biodrach znajomego i przez moment lekko przesuwał ustami po jego męskości, żeby przejść do powolnej, mocnej pieszczoty. Tym razem nie przerywał dopóki kochanek mu tego nie kazał albo dopóki nie skończył.
Powrót do góry
 
Go down
Garik

avatar
#Czarny Rynek
Mieszkaniec
1057


   
Pon Lis 20, 2017 10:25 pm
     
- To co jaa… - mruknął i odrzucił woreczki na łóżko. W tej chwili chciał skupić się tylko na tym co da mu Charles. Pogłaskał go i przeczesał mu włosy. Odchylił głowę i zamknął oczy. Im dłużej przed nim stał, tym bardziej się spinał i tym głośniej sapał. Stawał na palcach i opierał się o niego, chcąc chociaż w taki sposób utrzymać równowagę. Nie kazał mu przerwać, było za dobrze. Zaciskał palce na jego barkach i kulił się na takie doznania. Cholernie powolne, intensywne i długie. Przytrzymał go blisko gdy dochodził. Czuł jak schodzi z niego całe spięcie, nogi robią się jak z waty, a błogie znieczulenie rozchodzi się po plecach, szyi, głowie… Ach… Uklęknął przed nim i ujął jego policzki. Kilka razy pocałował go po buzi i twarzy. Gdyby mógł, do końca dnia głaskałby go, przytulał i rozpieszczał. Cieszyłby się z bliskości, a nawet… Uwierzyłby, że tak trochę są dla siebie. On jest Charlesa, Charles jest jego…
- Wracaj na łóżko. – szepnął i wstał, jednocześnie przesuwając palcami po jego ręku, ramieniu i barku. Odebrał woreczki i podszedł do psa, który zaciekawiony patrzył na nich i przekrzywiał głowę. Szybko wygonił go z pokoju i zamknął za sobą drzwi. – To jak? Trochę kokainy?
Powrót do góry
 
Go down
[MG] Hurricane

avatar
#Mieszkaniec Vancouver
Korespondent Wojenny
1348


   
Wto Lis 21, 2017 10:47 pm
     
Asekurował znajomego ręką, pomagał mu utrzymać równowagę i nie zabraniał się o siebie opierać. Nie cofnął się, dopóki sam Garik tego nie zrobił. Przez moment przyciskał grzbiet dłoni do ust, ale szybko przeniósł obydwie ręce na ramiona znajomego, kiedy ten przed nim uklęknął. Przymknął oczy i z lekkim uśmiechem pozwolił się całować. No już, już... Ech, ten Garik.
Fotograf podparł się rękami o podłogę i wstał, za chwilę siadając na brzegu łóżka. Przez moment obserwował kochanka i już-już miał się godzić, ale zmarszczył brwi wpadając na inną myśl.
Może zamiast tego bardziej się odprężmy? – zapytał stając tuż przy znajomym i opierając się ramionami o jego bark.
Powrót do góry
 
Go down
Garik

avatar
#Czarny Rynek
Mieszkaniec
1057


   
Wto Lis 21, 2017 11:12 pm
     
Gdy tylko się zbliżył, objął go w talii i ucałował za uchem.
- Jeszcze bardziej rozluźnić? Hmmm… - zaprowadził go do łóżka i pchnął na nie. Skoro Charles chce, nie odmówi. Sam wolałby jeszcze poszaleć, zabawić się z nim jeszcze z pięć razy… Ale! Oszczędźmy staruszka. Podszedł do poprzedniej szafki i wyciągnął dużą, metalową zapalniczkę, filtry, oraz małe pudełeczko z bibułkami. Z wielkim uśmiechem na ustach wskoczył na miejsce obok znajomego i usiadł po turecku. Ze skupieniem zajął się skręcaniem jointów. Gotowe odkładał sobie na udzie.
- Kiedy ja to ostatnio z tobą paliłem… W metrze, pamiętasz? – popatrzył na niego uśmiechnięty, ale zaraz spoważniał i westchnął – Nieważne. Bierz. Mam ci go podpalić?... Kochanie?
Powrót do góry
 
Go down
[MG] Hurricane

avatar
#Mieszkaniec Vancouver
Korespondent Wojenny
1348


   
Wto Lis 21, 2017 11:21 pm
     
Padł na łóżko rozkładając ramiona jakby zapowiadał się długi i ekscytujący lot. Szybko poprawił się i otulił kocem, który kiedyś podobno kupił, część materiału też zarzucił na Dragana, kiedy ten usiadł obok. Obserwował znajomego spokojnie, a kiedy usłyszał wzmiankę o metrze i zobaczył reakcję mężczyzny, lekko zmarszczył brwi i spuścił wzrok. W tej chwili widać było po fotografie okropny żal i smutek, co było rzadkością, bo przeważnie udawało mu się zamaskować te emocje. Szybko zerknął na towarzysza i uśmiechnął się przepraszająco zaraz znów spoglądając gdzie indziej. Skupił swoją uwagę na skręcie. Skinął głową dając znać, że chce, aby Dragan podpalił, a kiedy ten już to zrobił, zaciągnął się długo nie wypuszczając dymu, opadł na plecy i zarzucił nogi wysoko na ścianę spoglądając zaczepnie na znajomego. Powoli, centymetr po centymetrze zaczął wolną ręką ściągać koc, który w tej chwili zasłaniał go od bioder do szyi.
Powrót do góry
 
Go down
Garik

avatar
#Czarny Rynek
Mieszkaniec
1057


   
Sro Lis 22, 2017 12:24 am
     
Sięgnął po zapalniczkę i szybko podpalił mu skręta. Zaraz wrócił do ostatniego i w końcu dumny z siebie odłożył gotowce na szafkę obok. Zabrał z nad ucha ten, który zamierzał podpalić jako pierwszy i wsunął sobie go do ust. Obserwował co robi Charles i mrużył oczy. Och, naprawdę? Podpalił i sobie po czym nieco pomógł mu ściągać koc. Przesunął dłonią po jego klatce piersiowej, torsie i zatrzymał się na kroku. Trzymał na nim rękę i powolnie popalał patrząc w przestrzeń.
- Kocham cię… Wiesz? – uśmiechnął się i zamknął oczy – Wieeeesz… Przecież ślepy nie jesteś – pogłaskał go i zaśmiał się pod nosem. – Nawet pogadać z tobą nie można… Jesteś taki samolubny… - zaciągnął się mocno i zabrał jointa Charlesowi. Pochylił się i wypuścił mu dym do ust, a po tym pocałował. Chciałby się nie zapominać, chciałby wbić sobie w końcu do głowy, że ten facet nie jest tym samym, którego poznał wtedy w Petersburgu. Że tak naprawdę nigdy nie tańczył z nim w Brazylii ani nie oświadczył się w Niemczech. Nie planowali ucieczki w prywatnym pokoju jednej z amsterdamskich dziwek ani tym bardziej nie… Ech… - Kiedyś… Powiedziałeś mi, że pomagałeś komuś pisać książkę, ale twoje nazwisko się tam nie pojawiło. Napiszesz mi w końcu tytuł? Chciałbym ją przeczytać. – puścił go i położył się głową na jego biodrach.
Powrót do góry
 
Go down
[MG] Hurricane

avatar
#Mieszkaniec Vancouver
Korespondent Wojenny
1348


   
Sro Lis 22, 2017 5:13 pm
     
Skinieniem głowy podziękował za podpalenie skręta i położył się. Taaak, odpoczynek. A może nie? Spojrzał go góry na Garika. Czy wie, że jest przez niego kochany? Wiem – wyszeptał, chociaż kłamał. No, może nie do końca, bo wiedział, że nie ma wpływu na to, w jaki sposób znajomy postrzega miłość, ale w jego własnej opinii do miłości to ich relacji jeszcze sporo brakowało i jeśli miałby polegać na swojej intuicji, to prawdopodobnie nigdy nie dojdą do tego, co mógłby szczerze nazwać miłością.
Nie można z nim pogadać? Można, tylko trzeba potrafić. I właśnie, ech, gdzie ta rzekoma miłość? Charles zacisnął zęby. Takie stwierdzenie zabolało. Wiedział, że był winny, ale zdawał sobie też sprawę z tego, że Dragan prawdopodobnie naumyślnie wypominał mu to w tej chwili. Brak rozmowy, też coś... Charles był tym samym Charlesem, inaczej prawdopodobnie by go tu nie było. Ktoś inny uciekłby bojąc się czy brzydząc kogoś robiącego takie rzeczy, jakie robił znajomy, brzydząc się kogoś, kto bazuje na śmierci innych ludzi. Ktoś inny już dawno zgłosiłby go na policję, a ten konkretny Charles leżał tu i palił z Draganem trawkę. Choć nie, już nie leżał. Oddał zioło znajomemu, ale nie pozwolił się pocałować, poczuł się cholernie nie na miejscu i nie potrafił ot tak leżeć, a przez działanie narkotyku, który dopiero co zaczął tętnić w jego krwi chęć zrobienia czegoś była podwójna. Wstał omijając Garika i podszedł do swojej torby. W pierwszej kolejności założył bieliznę i podkoszulkę, w drugiej wyjął z plecaka zeszyt i długopis i zapisał trzy tytuły, po czym podał je znajomemu stając przy łóżku, a potem siadając na brzegu materaca. Przetarł dłońmi twarz i mocno przeczesał włosy palcami. Sięgnął w stronę swojego skręta aby go odebrać i dalej spokojnie palić. Jeśli Dragan chciał popsuć Charlesowi humor i wywołać w nim wyrzuty sumienia to mi się to udało.
Powrót do góry
 
Go down
Garik

avatar
#Czarny Rynek
Mieszkaniec
1057


   
Sro Lis 22, 2017 6:09 pm
     
Co jest?... Obraził się? Na wypowiedzianą prawdę? Oparł się plecami o ścianę i obserwował go. Chyba nie zamierza stąd iść… Prawda? W każdej chwili gotowy był wstać i zatrzymać go. Cholera, nie zmusi go do wyjaśnień, nie usłyszy powodów, a pisać może odmówić. Ulżyło mu gdy wrócił. Oddał mu skręta i przesunął się na brzeg łóżka. Zeszycik… Co my tu mamy? Westchnął ciężko i zajrzał do środka.
- To są… Tytuły…? Aaa! – wstał z zeszytem do jednej z szafek i zabrał z niej telefon. Zarobił zdjęcia notatkom po czym odłożył wszystko i wrócił do Charlesa. Usiadł obok niego i oparł łokcie na kolanach. – Co jest… Źle ci przez to co powiedziałem? Przez którą część, pierwszą czy drugą? – dla niego wypowiedziane wcześniej słowa były prawdą. Nie pojmował dlaczego jego reakcja była tak silna, przecież nie pierwszy raz mu to zarzucił. Że zły moment? Że zabolało? Och Charles, mnie boli cały czas, zwłaszcza gdy najbardziej pragnę usłyszeć odpowiedź na moje wyznanie. – Zresztą… Ech… - machnął ręką i zaciągnął się – Po prostu… Nie mogę przeboleć tego jak bardzo brakuje mi twoich słów i jak ciężko jest mi przystosować się do ciebie bez nich… Może też powinienem się zamknąć? Co? W końcu nikt niczego by nie zarzucił… - pogłaskał go po kolanie i uśmiechnął się przepraszająco – Chciałbym w końcu… Się ciebie nauczyć…
Powrót do góry
 
Go down
[MG] Hurricane

avatar
#Mieszkaniec Vancouver
Korespondent Wojenny
1348


   
Sro Lis 22, 2017 8:11 pm
     
Tytuły, tak, pokiwał głową, zaraz znów to zrobił i pokazał dwa palce. Druga część, oczywiście. Zerknął na znajomego kątem oka, zaraz szybko odwrócił spojrzenie, ale wyraźnie słuchał. W połowie znów sięgnął po zeszyt chcąc odpowiedzieć, ale poczekał, aż Dragan skończy mówić.
Uwierz, mi na co dzień jest o wiele ciężej znieść siebie w takim stanie, pomimo tego, że teraz czuję się najlepiej od prawie roku. Nie musiałeś znosić mnie podczas operacji, podczas tego, jak nie mogłem jeść, oddychać, a nie tylko mówić. Było gorzej. Dobrze, że wtedy cię przy mnie nie było, skoro teraz znosisz to tak... ciężko. Nie zamykaj się. Mów do mnie. Ja chcę słuchać i chcę odpowiadać, przecież to ten sam ja, w którym się zakochałeś. Czy się mylę i jednak bardzo się zmieniłem? Jestem kimś innym?
W środku pisania przerwał aby zaciągnąć się i kontynuował. Jeszcze nie oddawał zeszytu tylko dotknął dłoni, którą znajomy głaskał go po kolanie.
Może właśnie dlatego, że się nie nauczyłeś, nie znudziłem ci się? Jeśli chcesz, mogę spróbować nauczyć cię podstawowych zwrotów w migowym i łatwego rozumienia tego, co do ciebie mówię.
Powrót do góry
 
Go down
Garik

avatar
#Czarny Rynek
Mieszkaniec
1057


   
Sro Lis 22, 2017 9:19 pm
     
Nie zajrzał do zeszytu mimo, że chciał. Obserwował ruchy dłoni trzymającej długopis i zastanawiał się co zaraz odczyta. Odebrał zeszyt i pochylił się do niego. Skrzywił się już po pierwszych kilku słowach.
Chcesz mnie słuchać? Nawet gdy cię tym ranię? Brawo. To poświęcenie czy po prostu lubisz cierpieć?
Nie sądził, by często pokazywał jak to znosi. Irytuje go brak możliwości porozumienia się, ale mimo to stara się, jest dla niego cały czas, chce by było mu przy nim dobrze. Nawet gdy popełnia błędy… Chce je naprawić. Przegrywa ze sobą tylko wtedy, gdy zależy mu najbardziej.
- Gdybym tylko mógł, byłbym przy tobie cały czas. Jeśli byś nie chciał, nie pomagałbym ci, ale… Przynajmniej miałbyś świadomość, że nie jesteś sam, masz mnie. – zacisnął usta i doczytał do końca. Dlaczego… Dlaczego miałby go znudzić? Charles daje mu to, czego potrzebuje najbardziej. Potrzeba się nie nudzi. Chciałby odwdzięczyć się, dać mu siebie, sprawić, że poczuje się przy nim lepiej. – Chcę. Chcę cię mieć bliżej, chciałbym cię rozumieć i słyszeć w tym całym wymachiwaniu rękoma… - oddał mu zeszyt i uśmiechnął się smutno. Ujął jego policzek i przybliżył się, by ucałować mu skroń. Wstał i poszedł po szlafrok, rzucony gdzieś tam w drodze do łóżka.
Powrót do góry
 
Go down
[MG] Hurricane

avatar
#Mieszkaniec Vancouver
Korespondent Wojenny
1348


   
Sro Lis 22, 2017 9:44 pm
     
Pokręcił głową słysząc, że byłby przy nim i odpisał w taki sposób, aby mężczyzna mógł od razu przeczytać.
Widziałbyś mnie w złym stanie, a ja miałbym większe wyrzuty sumienia niż mam teraz. Nie wiem, jak bardzo musiałbym ci ufać i wierzyć w to, że mnie nie zostawisz i że nie będzie brzydzić cię widok faceta w takim stanie. Tak, wiem, że widziałeś ludzi w różnych okazałościach, ale czy któryś z nich był twoim kochankiem? Czy dalej mógłbyś patrzeć na mnie jak na partnera i kochać się ze mną, gdybyś widział, jaką bezładną masą jestem? Nie wiem i nie chcę sprawdzać, wolę tylko nie móc mówić, bez obciążania cię resztą masakrycznych widoków i doświadczeń.
Przerwał pisanie i pozwolił się pocałować, a później chwilę przyglądał się ciału Dragana. Westchnął. Czuł, że powoli zaczyna mu się robić sennie i przyjemnie rozluźnienie, a wręcz otępienie spływa powoli na jego umysł i ciało, ale nadal miał ochotę dużo gadać, wyjaśnić znajomemu swój punkt widzenia.
Czuję się przy tobie lepiej. Nie pamiętam, czy ci mówiłem, ale następna operacja ma być ostatnia i mam po niej jakoś mówić.
Podał mężczyźnie zeszyt i dał mu chwilę, która wystarczyła na przeczytanie, ale nie na odpowiedź. Stuknął go grzbietem dłoni w kolano i odwrócił się przodem. Podniósł obydwie ręce, żeby Dragan skupił całą, ale to całą uwagę na nim i powoli wykonał dosłownie parę gestów. Wyglądały jasno, człowiek intuicyjnie mógł odczytać ich znaczenie, ale dla pełnej jasności jeszcze wyszeptał 'kocham cię', a później dodał dla zachęty: powtórz i czekał na reakcję towarzysza.
Powrót do góry
 
Go down
Garik

avatar
#Czarny Rynek
Mieszkaniec
1057


   
Sro Lis 22, 2017 10:18 pm
     
Kolejny raz odebrał wiadomość jak cios w policzek. Usiadł na brzegu łóżka i opatulił się szczelniej szlafrokiem.
- Czy naprawdę uważasz, że… Kochanie to dzielenie się tylko gdy jest się w najlepszej formie? Czy jak? Kocham cię całego, nie tylko twój wygląd. Kocham cię nawet gdy cię nie rozumiem, kocham cię gdy niepotrzebnie się na siebie denerwujemy, kocham cię mimo wszystkich tych chorych przeciwności. Chcę mieć cię blisko i sprawiać byś uśmiechał się, cieszył i dochodził przy mnie, jakkolwiek to ostatnie jest użyte w złym momencie. Boże… Charles… - przesunął dłońmi po twarzy i westchnął. Chciał odpowiedzieć, ale nie zdołał zaabsorbowany pomysłem towarzysza. Spoglądał na niego nie rozumiejąc co chce mu przekazać, ale… Kiedy usłyszał… Zacisnął mocno pięści i opuścił głowę, pozwalając grzywce swobodnie opaść na czoło. Zasłonił oczy dłońmi i zatrząsnął się. Po chwili głośno pociągnął nosem i przetarł powieki. To… On to do niego… Chciał, cholera jak bardzo chciał wierzyć, że to prawda. Jednak jest ktoś, kto go nie odrzuci i… I… Wrócił na ziemię… Przecież to było tylko w ramach informacji. Prawda? Żeby wiedział jak inaczej to wyrazić Charlesowi. Oczywiście… Szybko, trzeba się ogarnąć. To było żałosne. Znowu naiwny, nigdy chyba się nie nauczy. Zaciągnął się mocno i przytrzymał skręta ustami, jednocześnie powtarzając gesty. Tyle powinno wystarczyć. Tak?
- Dobrze wiedzieć. – mruknął i wypuścił dym z ust. – Wybacz za ten… Eee… Atak. Coś mi wpadło do oka – zaśmiał się sztywno i pokręcił głową na siebie. – Naucz mnie jak jest chcieć. I jedzenie. I ciebie. I wyjść i zostać w domu. O, a jak jest warenik? Czy jest do tego jakieś określenie? – przesunął się na łóżku i usiadł po turecku. Poklepał miejsce przed sobą, by Charles do niego dołączył.
Powrót do góry
 
Go down
[MG] Hurricane

avatar
#Mieszkaniec Vancouver
Korespondent Wojenny
1348


   
Sro Lis 22, 2017 11:03 pm
     
Słuchanie tego nie było łatwe. Może rzeczywiście powinien okazać więcej wiary? Może podchodząc w taki, według siebie, racjonalny sposób powoli będzie zabijał w Gariku entuzjazm, a tym samym i uczucie, a później kiedy ono rzeczywiście zgaśnie, fotografowi pozostanie cyniczne 'a nie mówiłem, że tak będzie'? Z drugiej strony dla Charlesa te logiczne aspekty musiały się odnosić też do uczuć, jakkolwiek paradoksalnie i głupio to nie brzmiało. Nie potrafił wyobrazić sobie pominięcia tych wątpliwości, które w sobie nosił i radosnego oddania się i ślepego zaufania. Taki już był, tak miał. Wiedział, że i tak wiele, wiele rzeczy akceptował i zagłuszał w sobie chęć wyjaśnienia ich i drążenia na korzyść lepszych relacji z mężczyzną. Na masę drobiazgów przymykał oko, na filary relacji, którą Garik chciał z nim nawiązać po prostu nie mógł. Z drugiej strony nie mógł zaprzeczyć, że widzi, że znajomy się w nim zakochał, zauroczył, a przynajmniej tak się zachowuje. Tylko od zakochania do miłości spora droga.
Widząc jego reakcję na słowa, których chciał go nauczyć zmarszczył brwi. Przez chwilę chciał pytać, o co chodzi, przecież to nie pierwszy raz, kiedy Garik mu to mówi, ba, bawet nie pierwszy język obcy. Chciał dotknąć go, już nawet wyciągał dłoń, ale powstrzymał się i cofnął. Nie zrozumiał, czemu mężczyzna tak zareagował, wytłumaczył to sobie ogólną koniecznością używania języka migowego.
Coś mu wpadło w oko? Charles prychnął i skrzywił się. Nie wierzył znajomemu w to wytłumaczenie. Jemu samemu chciało się płakać, ale już i bez tego czuł się wystarczająco żałośnie.
Przysunął się do Dragana, tak jak ten tego chciał, ale zamiast wybrać bezpieczną, grzeczną odległość, usiadł szeroko nogami tuż przez znajomym i oparł wnętrza kolan o jego kolana. Wyciągnął dłonie do jego twarzy i przysunął się całując mężczyznę w usta raz i drugi raz mocniej. Odsunął się i uważnie dopalił resztkę zioła tak, aby nic się nie zmarnowało, po czym zagasił niedopałek i wreszcie skupił na tym, czego chciał od niego Dragan. Słowa, słowa... Starał się na nich skupić, ale za bardzo siedziało mu w głowie to, co niedawno usłyszał. Kochał go nawet wtedy, kiedy nie rozumiał? Hah... Cmoknął. Nie wytrzymał, znów się pochylił w jego stronę i przy uchu jak najwyraźniej wyszeptał:
Nigdy nie słyszałem czegoś takiego, jak powiedziałeś mi przed chwilą.
Odsunął się kawałek, przetarł powieki wnętrzem dłoni dodając z przepraszającym uśmiechem: teraz na niczym przez to nie mogę się skupić. To było... – zamilkł na chwilę i odchrząknął, aby móc dalej swobodnie szeptać i żeby zyskać trochę czasu na ubranie tego, co myślał w zgrabne słowo. ...zaskakująco miłe.
Powrót do góry
 
Go down
Garik

avatar
#Czarny Rynek
Mieszkaniec
1057


   
Sro Lis 22, 2017 11:45 pm
     
Kiedy tylko przysunął się tak blisko, przytrzymał skręta między palcami i złapał Charlesa za nogi. Co on kombinuje…? Poddał się pocałunkom i z wielkim wysiłkiem ponownie otworzył oczy. Dopala? Ach, w sumie dobry pomysł. Powtórzył to za nim i odłożył końcówkę na szafkę nocną.
- Co się dzieje? – zapytał i pogłaskał go po ramieniu. Kiedy tylko znowu pokracznie się przybliżył, pociągnął go za biodra i przytulił go na tyle ile mógł. Pozwolił by Charles siedział przed nim okrakiem, z nogami za nim. Ucałował go w bok głowy i skupił się na tym co szepcze.
Kurna… Co on przed chwilą powiedział… Warenik?... Jedzenie? Chwilę… Wręcz panicznie zaczął szukać ostatnich słów, które mogły tak na niego podziałać. No, już, już… To było coś o kochaniu. Na pewno. Puścił go, by swobodnie mógł się odsunąć i  popatrzył mu w oczy. Uśmiechnął się i przetarł po nim kąciki oczu. Zatrzymał dłonie na jego twarzy i przyjrzał się. To było… Jakie? Puścił go złapał za dłonie, które delikatnie zaczął głaskać kciukami.
- Zaskakująco miłe… - powtórzył za nim – Hmmm… Zdaje mi się, że to normalne, mówić takie rzeczy osobie, która jest dla ciebie ważna… Tak, tak, wiem ty nie powiesz tego nigdy, nie musisz przecież. Przynajmniej wiesz jak to jest z mojej strony. – westchnął i uniósł jego dłonie do ust. Pocałował mu palce i przytulił się do nich policzkiem. – To co? Nauczysz mnie? Czy chcesz może poleżeć chwileczkę? – pokazał zęby w uśmiechu i naparł na niego, żeby się położył. Jeśli to się udało, przesunął się na miejsce obok niego i przytulił go do siebie. Mocno oplótł go rękoma i nogami, chwilę nie dając odetchnąć. Ucałował go kilka razy po głowie i zwolnił uścisk. Przyciągnął go sobie na ramię i objął jedną ręką. Położył się na plecach i zamknął oczy, rozkoszując się chwilą.
Powrót do góry
 
Go down
Sponsored content

#


   
     
Powrót do góry
 
Go down
 
[ROSJA, MOSKWA] Centrum
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
     Strona 11 z 16Idź do strony : Previous  1 ... 7 ... 10, 11, 12 ... 16  Next
 Similar topics
-
» Centrum papirusu
» Centrum Zakazanego Lasu
» Wieża Północna
» Pomieszczenie Główne
» Centrum dowodzenia kryptonim "Polana"

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach
Skocz do: