IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Włoska restauracja 'Ricotta'

Zobacz poprzedni temat
 
Zobacz następny temat
 
Go down
 
Idź do strony : 1, 2  Next
[MG] Hurricane

avatar
3024
#Mieszkaniec Riverdale City
Korespondent Wojenny
3024


   
Pią Wrz 29, 2017 11:33 pm
       
Druga popołudniu. Czas idealny na obiad, na przerwę w pracy. Co prawda, dla samego Charlesa ta godzina była bolesna, bo położył się parę minut po ósmej rano, ale uznał, że opłaci mu się wstać. Całą noc spędził w swojej pracowni, a ponieważ nie miał tam okien... zresztą, nieważne, nawet gdyby miał to pieprzyłby pory dnia i siedział nad zdjęciami tak długo, jak tylko starczyłoby mu sił.
Dotarł na miejsce spotkania tak cholernie punktualnie, że aż był z siebie dumny. Opłacało się nie zatrzymywać i przejechać dwa skrzyżowania na czerwonym świetle. Właśnie, fotograf, jak można było śmiało wnioskować po czarnym, prostym kasku który trzymał w ręku, prawdopodobnie przybył swoją miastową Yamahą FZ6 S2. Zaparkował kawałek dalej i chwilę chodził przed restauracją, w której się umówili, ale szybko wszedł i zajął stolik, bo zaczęło mżyć.
Czekał na znajomego pijąc kawę i słuchając muzyki płynącej z głośników. Bardzo przeciętne miejsce, płytkie i bezpieczne. Nigdy by tu nie wszedł, gdyby nie dogodna lokalizacja znajdująca się blisko szpitala. Właśnie – nie był tu z przyjemności, ale w duchu nie potrafił tych spotkań nazwać prowadzeniem interesów. Zdawał sobie sprawę, że pozbycie się sentymentu byłoby wygodne i bezpieczne, ale... Jak na razie takie podejście nie wyrządziło żadnej ze stron krzywdy, dlatego trzymał się go i nie kombinował. Ciekawe, czy jego znajomy lubił tu przebywać. Ciekawe, czy bardzo musi naginać grafik, aby tu przyjść. Jak wiele potrzebujących osób opuszczał, aby poświęcić czas jemu? Czy kiedyś przez te ich spotkania stracił okazję do uratowania kogoś? I właściwie dlaczego to robił? Nie, to nie jest możliwe, aby lekarz brał za momentami tak specjalistyczną opiekę, po jaką przychodził do niego fotograf zapłatę wyłącznie w postaci obiadu i wina raz na jakiś czas oraz pozytywnej relacji. I to nawet bez seksu! Po prostu w znajomości, którą może sam Noel nazywał to przyjaźnią. Niby znali się jeszcze ze szkoły średniej, ale nigdy nie zamienili naraz więcej niż parę słów.
Charles przyznał się przed sobą, że już od pewnego czasu interesowały go powody, którymi kierował się wobec niego lekarz, ale temat umykał mu głowy zaraz po tym, jak dostał upragnione leki nasenne albo kolejne skierowanie na badania. Teraz postanowił zapytać wprost, a przynajmniej wybadać grunt.
Gdy zobaczył znajomą twarz przez okno witryny uśmiechnął się, ale w jego oczach widniał stara, znajoma mieszanka zmęczenia i spokoju.
Jeśli jesteś potrzebny w szpitalu powiedz, przełożymy spotkanie na dzień wolny – odezwał się jak tylko Noel zbliżył się do stolika. Na blacie, po stronie wolnego krzesła leżała sporych rozmiarów biała, pękata koperta – ona również czekała dotrzymując towarzystwa fotografowi.
Powrót do góry
 
Go down
Noel Varnham

avatar
31
#
Mieszkaniec Riverdale City
Chirurg
31


   
Sob Wrz 30, 2017 2:19 pm
       
Jestem dziś okropnie zabiegany. Och, chwila. Jakiego dnia nie jestem? Umówiłem się z Charlie'em na drugą i już wiem, że się spóźnię. Wiem, że będzie musiał na mnie czekać, a ja cholernie nie lubię nie być punktualny. Ale nic na to nie poradzę, ratowanie ludzkiego życia jest ważniejsze niż spotkanie z przyjacielem - jestem tego świadomy. Taką wybrałem sobie pracę i muszę ponosić jej konsekwencje. A konsekwencje tym razem są miłe, bo wszystko idzie pomyślnie. No, z małym kryzysem, podczas którego musiałem interweniować, ale pacjent będzie żył i wróci do zdrowia. Wzdycham, wychodząc po wszystkim z sali operacyjnej. Spoglądam na zegarek i krzywię się. Mam nadzieję, że nie będzie na mnie zły. Bo to, że czeka, jest dla mnie pewne.
Odwieszam kitel, kiedy mogę już pozwolić sobie na tę chwilę przerwy i udać się na obiad. Zarzucam na siebie płaszcz i wychodzę prędko ze szpitala, by udać się na drugą stronę ulicy - do restauracji, w której jesteśmy umówieni. Jest ona na tyle blisko, że w razie potrzeby i nagłego telefonu - zawsze mogę pobiec i ratować ludzkie życia. Mam jednak nadzieję, że chociaż przez te pół godziny nikt nie będzie zmuszony po mnie wydzwaniać.
Dostrzegam Charlesa już przez szybę, odwzajemniam uśmiech, który mi posyła i wchodzę do lokalu, od razu zbliżając się szybkimi krokami do stolika. Siadam naprzeciw niego.
- Nie, w porządku. Przepraszam, że musiałeś czekać, operacja się przedłużyła.
Wzdycham, odgarniam włosy do tyłu, choć te uparcie wracają na swoje miejsce. Spoglądam na niego i znów delikatnie się uśmiecham.
Przesuwam zmęczonym spojrzeniem po jego równie zmęczonej twarzy. Potem analizuję jego sylwetkę, choć fakt, że siedzimy przy stole nieco mi to utrudnia. Dostrzegam kopertę i biorę ją w dłonie.
- Cóż masz dla mnie tym razem? I jak się w ogóle czujesz?
Przez całe to zamieszanie w sumie zapominam o tym, by najpierw przejrzeć kartę dań i wybrać sobie coś do jedzenia. Po co komu obiad, heh...
Powrót do góry
 
Go down
[MG] Hurricane

avatar
3024
#Mieszkaniec Riverdale City
Korespondent Wojenny
3024


   
Sob Wrz 30, 2017 7:03 pm
       
Oho, Charles już to znał. To spojrzenie oznaczało włączenie trybu wyszukiwania oznak, że Lewis wdał się w jakieś kłopoty. Na początku mu to cholernie przeszkadzało, że znajomy ogląda go jakby z góry zakładał, że fotograf coś chce przed nim zataić albo bagatelizuje coś ważnego, ale teraz nawet mu to imponowało – zresztą jak większość wyrazów polegania na sobie i własnych umiejętnościach, które dostrzegał u innych ludzi. Przyjrzał się dłoniom Noela. Operacja. Ludzie. Od tych palców zależało niejedno życie. Dzierżyły niejedno narzędzie, lek, naprawiały, ale mogły popsuć, tłumiły reakcje i je prowokowały. Prawie jak marionetkarz. Jeden fałszywy ruch i...
Wrócił do obserwowania twarzy znajomego, przez moment posyłając mu nieprzytomne spojrzenie. Co? O co pytał?
To? Co to? A, zdjęcia. Większość to panorama i ulice Petersburga. Pomyślałem, że oddam je do wydruku na trwalszym kartonie. Będziesz mógł nimi śmiało palić w kominku. – Chociaż się nie uśmiechał, wyraz jego oczu stał się łagodniejszy, czyli Charles prawdopodobnie żartował. – Ja czuję się dobrze. A ty?
Dziwne. Charles odpowiedział, nie przeszedł od razu do wyników badań, które były głównym powodem ich spotkania. A na dodatek jeszcze odbił pytanie i wydawał się naprawdę czekać na odpowiedź.
Powrót do góry
 
Go down
Noel Varnham

avatar
31
#
Mieszkaniec Riverdale City
Chirurg
31


   
Sob Paź 07, 2017 5:23 pm
       
Unoszę brew i pozwalam sobie zaglądnąć do koperty, kiedy mówi mi, że są to zdjęcia. Zawsze byłem wielkim fanem jego fotografii, uważam, że ma do tego talent, dlatego informacja, że dostaję parę takich dla siebie, cieszy mnie może nawet bardziej, niż powinna. Widać to po niewielkim uśmieszku błąkającym się po moich ustach, kiedy dostrzegam co nieco zawartości. Nie wyciągam ich jednak, nie chcąc robić teraz bałaganu lub - co gorsza - w jakiś sposób ich zniszczyć czy pobrudzić.
-  Ja? Czuję się jak zwykle - Spoglądam na niego, pozwalając sobie posłać mu zmęczony uśmiech. -  Dziękuję za zdjęcia. Na pewno będzie mi dzięki nim ciepło - Śmieję się cicho, ciągnąc jego żart.
Tak naprawdę oczywiście nie mam zamiaru nimi palić w kominku. Właściwie mieszkając w apartamentowcu, to nawet takiego kominka nie mam. A szkoda. Lubię patrzeć na ogień.
Gdy podchodzi do nas kelnerka z zamiarem przyjęcia naszego zamówienia, ja zdaję sobie sprawę, że powinienem coś wybrać. Decyduję się na jakiś makaron i proszę o szklankę wody.
Czekam, aż przyjaciel także powie jej, co by chciał, a potem odprowadzam ją spojrzeniem. Sięgam do wewnętrznej kieszeni płaszcza i wyciągam z niej kopertę. Mniejszą, niż ta jego. Mam tam wyniki, o które prosił. Pozwoliłem sobie rzecz jasna je przeczytać i przeanalizować. W końcu jestem jego lekarzem, czyż nie?
-  Uprzedzając twoje pytania, Charlie, to wszystko jest w porządku i nie masz się o co martwić. Rzecz jasna jak zwykle powtórzę, byś mimo wszystko na siebie uważał, bo to, że teraz jest okay, to nie znaczy, że tak zostanie.
Wiem, że pewnie ma dość tego, jak w kółko mówię, by był ostrożny, ale nie potrafię zmienić tego, że się o niego martwię. Jest moim przyjacielem, mimo wszystko jest mi bliski. A mi zdecydowanie lepiej wychodzi dbanie o innych niż o samego siebie.
Powrót do góry
 
Go down
[MG] Hurricane

avatar
3024
#Mieszkaniec Riverdale City
Korespondent Wojenny
3024


   
Sob Paź 07, 2017 10:16 pm
       
Charles jak to Charles, zamówił coś z mięsem. Nie zastanawiał się długo ani nad wyborem jedzenia, nawet nie poświęcił więcej niż konieczne minimum uwagi kelnerce, skupiając wszystkie myśli na tym, co mówił znajomy i jak się zachowywał. Gdy usłyszał, że wszystko w porządku z wynikami badań, poczuł ulgę. Do tej pory nie zdawał sobie sprawy jak bardzo jest spięty. Czy i tym razem myślenie o Noelu było chwilowym przerzuceniem się ze swoich problemów na jego? Zmarszczył brwi wpatrując odrobinę nieprzytomnie gdzieś nad ramieniem lekarza.
Mhm... – mruknął bardziej do swoich myśli niż do towarzyszącego mu mężczyzny. Podniósł na niego wzrok. – Dziękuję ci za wszystko, co dla mnie robisz. – Nabrał głębszy wdech wyraźnie zaczynając nową myśl. – Coraz bardziej uświadamiam sobie, że ty wiesz o mnie dużo... Może nawet za dużo, a ja o tobie prawie wcale. I nie, nie chodzi o to, że chciałbym jakichś niewygodnych informacji, po prostu... – Charles uśmiechnął się smutno i za chwilę spuścił wzrok na blat stołu. Wydawało się, że mówił szczerze. – Po prostu chyba dorosłem na tyle, aby zacząć doceniać ludzi, którzy są obok mnie. Ty jesteś obok od lat, a ja czuję, że nigdy tak naprawdę ci się nie odwdzięczyłem. – Powrócił do patrzenia na Noela. Chociaż mówił spokojnie, zielone oczy mężczyzny w tej chwili wyrażały twardą powagę i skupienie. – Jeśli zapytam, czy jest coś, co mogę dla ciebie zrobić, to odpowiesz, że niczego nie potrzebujesz, prawda?
Powrót do góry
 
Go down
Noel Varnham

avatar
31
#
Mieszkaniec Riverdale City
Chirurg
31


   
Wto Paź 10, 2017 11:40 am
       
Trudno mi ukryć zaskoczenie, które maluje się na mojej twarzy. Coraz większe, z każdym kolejnym jego słowem. Czuję jakiś taki dziwny ścisk w piersi i zmieszanie. Na początku jeszcze dzielnie patrzę mu w oczy, ale w końcu nie potrafię dłużej utrzymywać kontaktu wzrokowego i odwracam spojrzenie. Nie spodziewałem się takich wyznań, takiej powagi i szczerości. Nie byłem na nią przygotowany, przez co mam wrażenie, że nie tylko czubki moich uszu czerwienieją, ale także na moich policzkach wykwita delikatny rumieniec. Chrząkam, odgarniam włosy do tyłu i poprawiam się na krześle, kiedy przez zawstydzenie robi mi się na nim niewygodnie.
- Uh, wiesz... Nie jestem zbyt dobry w takich rozmowach... - Przesuwam dłonią po karku i spoglądam na niego w końcu. - Wiesz, że informacje o tobie są u mnie bezpieczne. Obowiązuje mnie tajemnica lekarska. I przyjacielska. Nie złamię twojego zaufania.
Dziękuję kelnerce skinieniem głowy, gdy przynosi mi już szklankę wody, a potem wracam spojrzeniem do swojego towarzysza. Trochę udało mi się już doprowadzić do porządku i nie jestem aż tak zbity z tropu, co widać zarówno po mojej twarzy jak i wyprostowanej postawie. Pierwszy szok minął.
- Jeśli będę potrzebował pomocy albo wsparcia, mam twój numer. Myślę, że póki co jakoś sobie radzę, choć wiele ludzi próbuje wmówić mi, że nie. Moja współpracownica zaproponowała mi wizytę u terapeuty. Wyobrażasz to sobie? Czy ja wyglądam na kogoś, kto potrzebuje terapeuty?
Obracam szklankę w palcach, patrząc mu w oczy, może nawet trochę oburzony tym pomysłem, który zawsze podnosi mi ciśnienie, kiedy tylko o nim pomyślę. Jestem już przyzwyczajony do wmawiania sobie, że świetnie sobie radzę.
- Ja nie mam czasu sobie nie radzić. Nie mam czasu na terapeutów. Nie mam czasu na problemy. Ale jeśli będzie coś, co mógłbyś dla mnie zrobić, zwrócę się do ciebie. Póki co... Sprawiłeś mi ogromną przyjemność tym, że przyniosłeś dla mnie zdjęcia.
Powrót do góry
 
Go down
[MG] Hurricane

avatar
3024
#Mieszkaniec Riverdale City
Korespondent Wojenny
3024


   
Wto Paź 10, 2017 6:35 pm
       
Charles, chociaż zauważył, że zaskoczył przyjaciela, to nie dał nic po sobie poznać, ale nie można było powiedzieć, że nie poczuł satysfakcji. Pokiwał głową słysząc zapewnienie o zachowaniu w tajemnicy jego przypadku. Taak... Jeśli Charles w ogóle w coś wierzył, to właśnie w to, że Noel z własnej woli nikomu go nie wyda. No, może podczas tortur, jeśli ktoś bardzo chciałby wiedzieć o Charlesie praktycznie wszystko – bo właśnie tyle wiedział o nim lekarz. Ale, ale odłóżmy najczarniejsze scenariusze na bok.
Słuchał spokojnie zapewnień o tym, że Noel daje sobie dobrze radę.
Jesteś cholernie silnym mężczyzną, ja to wiem. – Uśmiechnął się ciepło i jakby z wyrazem dumy. – Terapeuci nie są źli. Wiesz, jakie mam podejście. Chciałbym spróbować wszystkiego, jeśli w jakiś sposób byłoby to dobre... Zawsze mógłbyś zrezygnować, ale... – Odetchnął i wykonał gest dłońmi pokazując ich wnętrza, jakby się przed czymś bronił. – Wiem, wiem, to twój wybór, ty wiesz, czego potrzebujesz. – Skinął głową i zmów się uśmiechnął, tym razem smutniej i bardziej zachowawczo. Zdjęcia... taak... nie ma za co. Charles miał ich tysiące.
Zdaję sobie sprawę, że nie masz czasu, ale... znalazłbyś chwilę, aby... – zawiesił głos i spuścił wzrok. – Zjeść ze mną kolację? – Znów spojrzał na Noela, aby móc poznać jego reakcję.
Powrót do góry
 
Go down
Noel Varnham

avatar
31
#
Mieszkaniec Riverdale City
Chirurg
31


   
Wto Paź 10, 2017 9:15 pm
       
Przesuwam językiem po zębach. Terapeuta, huh? Zawsze mógłbym zrezygnować, fajnie spróbować wszystkiego. No sam nie wiem. Opowiadać o sobie zupełnie obcej osobie i jeszcze jej za to płacić... Wydaje mi się to troszkę przykre, jakby nie miało się na kogo innego liczyć. Z drugiej strony jednak może faktycznie powinienem udać się do takiego tylko po to, żeby usłyszeć, że wszystko ze mną w porządku i by osoby ze mną pracujące oraz moi pacjenci byli spokojniejsi. Sam nie wiem. Muszę to jeszcze porządnie przemyśleć.
Przechylam głowę, przyglądając mu się i upijając łyk wody, gdy dostrzegam ten smutny uśmiech na jego twarzy. Czyżby coś go gnębiło? Martwi się o mnie?
Krztuszę się wodą, słysząc jego propozycję. Kaszlę, chrząkam. Przepraszam go cicho. Zaskoczył mnie. Naprawdę znów jestem zupełnie zbity z tropu, a jego szczerość i bezpośredniość sprawiają, że na nowo mam na policzkach nieznaczne rumieńce. O co mu dzisiaj chodzi...
- Kolację? Wybacz, że zapytam, ale zważywszy na nasze preferencje... W jakim charakterze miałaby być ta kolacja? Chcesz tak po przyjacielsku spędzić razem wieczór? - mówię, kiedy trochę doprowadzam się do porządku.
Nie lubię takich niejednoznacznych sytuacji. Domyślam się, że to może być po prostu zła interpretacja z mojej strony, głównie dlatego, że ja wiem i on wie, że kochałem się w nim w szkole średniej. Wiem także, że on gustuje w mężczyznach, więc propozycja kolacji nie brzmi w tym wypadku wystarczająco jasno...
Powrót do góry
 
Go down
[MG] Hurricane

avatar
3024
#Mieszkaniec Riverdale City
Korespondent Wojenny
3024


   
Wto Paź 10, 2017 10:17 pm
       
Charles uniósł brwi widząc, że znajomy się przez niego zakrztusił. Od razu przeprosił i był gotów wstać i ratować znajomego przed uduszeniem, ale na szczęście nie musiał.
Ja właściwie nie miałem tego... Chociaż jeśli by się... Bo właściwie to czemu nie? Chyba, że... – Skrzywił się. Odetchnął. Brzmiał jakby parę razy próbował zacząć inną myśl i dać inną odpowiedź, zupełnie jakby nowe pomysły na rozwiązanie tej sytuacji przychodziły mu do głowy jeden za drugim i za każdym razem wydawały się lepsze niż to, co już zaczął mówić. – Nie wiem. – Odpowiedział wreszcie cichym, niskim, zmęczonym głosem i posłał Noelowi przepraszające spojrzenie. – Nie przemyślałem tego. Nie planuję cię uwieść. Z drugiej strony jeśli byśmy coś wypili, nie broniłbym sobie... – Pokręcił głową. – Nie wiem. Chodziło mi raczej o to, że wyglądasz okropnie. Jakby nawiedził cię demon i kazał biegać trzy maratony z rzędu do tyłu na rękach, a później... – Machną dłonią gdzieś w stronę szpitala. – Kazał iść do pracy i leczyć ludzi.
Sam fakt, że fotograf nie wykorzystał okazji do większego skrępowania znajomego ku własnej satysfakcji i szansy na potencjalne zaciągnięcie go do łóżka było czymś niezwykłym i prawdopodobnie świadczyło o tym, że po prostu szanował Noela i nie traktował go jak znajomego na chwilę. Cóż, dobra strategia choćby patrząc na samo to, ile mężczyzna o nim wiedział.
Jest też jedna rzecz, szczegół, o którym powinienem ci powiedzieć. Uciekam od tego, bo to drobiazg, który jest dla mnie niewygodny, ale może podświadomie chcę sprowokować lepszą okazję do powiedzenia ci o tym niż obiad na szybko. – Wskazał na salę restauracji. – Poza tym to prawdopodobnie jedno z naszych ostatnich spotkań przed moim powrotem do Okręgu Gazy. Ale widzisz... to znowu coś o mnie, cholera. Może to byłaby wyjątkowa kolacja, kiedy skupilibyśmy się na tobie? Ja nie miałbym nic przeciwko... – dodał ciszej, uśmiechając się do Noela szelmowsko, żeby odrobinę rozładować atmosferę.
Powrót do góry
 
Go down
Noel Varnham

avatar
31
#
Mieszkaniec Riverdale City
Chirurg
31


   
Wto Paź 10, 2017 10:35 pm
       
Z jednej strony jestem rozbawiony tym, jak się mota, jak nie wie w sumie sam, jak chce to określić, jaki nadać temu charakter. Z drugiej natomiast informacja o tym, że to nasze ostatnie spotkanie przed jego kolejnym wyjazdem... Smuci mnie. Lubię świadomość, że mogę zobaczyć się z nim choć na chwilę, a teraz znów kontakt w pewien sposób się urwie. Nawet nie wiem na jak długo. Bo rzecz jasna nie dopuszczam do siebie myśli, że mógłby nie wrócić.
Milczę, nie odpowiadając mu jeszcze, bo akurat kiedy kończy mówić, kelnerka przynosi dla nas obiad. Odprowadzam ją spojrzeniem, zastanawiając się dłuższą chwilę, co ja w ogóle chcę na to odpowiedzieć. On zalał mnie takim natłokiem słów, że nie wiem, na którą część jego wypowiedzi mam reagować. Że sobie chętnie nie odmówi? Że wyjeżdża? Że chce się czegoś więcej o mnie dowiedzieć?
Nie rozumiem, czy ja naprawdę mówię o sobie tak mało...?
- Dobrze, Charlie. Możemy zjeść razem kolację. Jeśli dobrze pamiętam i się nie mylę, powinienem mieć wolny wieczór jakoś pojutrze. Nie mam jednak ochoty obijać się po restauracjach. Pewnie ty także nie, więc strzelam, że nie masz nic przeciwko, byśmy zjedli u mnie.
Nie sądzę, by mi odmówił. Mam wrażenie, że takie prywatne miejsce jak moje mieszkanie będzie dla nas wystarczająco dobre. Będzie ciepło, cicho. Odpoczniemy, zrelaksujemy się trochę. Myślę, że to dobry pomysł. Mi także przyda się chwila wytchnienia, zwłaszcza w towarzystwie, bo ten apartament wydaje mi się tak dziwnie pusty, gdy jestem w nim sam.
Powrót do góry
 
Go down
[MG] Hurricane

avatar
3024
#Mieszkaniec Riverdale City
Korespondent Wojenny
3024


   
Sro Paź 11, 2017 12:43 am
       
Dobrze, Charlie. Fotograf zmarszczył brwi. Poważnie? Poszło tak łatwo? Jak dla niego aż za łatwo. Może to przez to, że nigdy wcześniej mu tego nie proponował i po prostu nie wiedział, jak znajomy zareaguje? Cóż, będzie cudowne, jeśli rzeczywiście uda im się spotkać... i pewnie odrobinę krępujące również.
Przez ostatni monolog chyba zużył większość sił, które miał zgromadzone na mówienie, bo w podziękowaniu za jedzenie podziękował skinięciem głowy i za chwilę w taki sam sposób zgodził się ze znajomym. Zbierał siły na kolejną porcję gadania. Nie miał nic przeciwko spotkaniu się z Noelem u niego, chociaż w świetle tego, o co sam lekarz przed chwilą pytał, Charlesowi wydawało się to dość... odważne. Nie chciał wybiegać wyobraźnią za daleko, bo czasami zdarzało się, że wpadał do lekarza w odwiedziny i po odbiór wyników badań, po prostu po tej rozmowie jakoś tak... Ech, nieważne. Zakładał, że domyślanie się i gdybanie nie ma sensu, bo los i tak przygotuje dla nich własny scenariusz.
Kupię szkocką whisky, co ty na to? I przyniosę coś dobrego do posłuchania – rzucił gdy już zdążył zjeść parę kęsów. Nagle zaśmiał się mrukliwie i pokręcił głową. – Czuję się jak staruszek umawiający się na wspominanie starych, dobrych czasów z kolegą.
Powrót do góry
 
Go down
Noel Varnham

avatar
31
#
Mieszkaniec Riverdale City
Chirurg
31


   
Sob Paź 14, 2017 10:31 am
       
Zabieram się za jedzenie zamówionego przez siebie makaronu. Odruchowo spoglądam też na zegarek, który mam na nadgarstku. To nie tak, że się nudzę albo chcę się wymigać z tego spotkania. Zwyczajnie nie chcę - nie, nie mogę się spóźnić. Na szczęście mam jeszcze trochę czasu. Okazuje się, że płynie on w tej restauracji znacznie wolniej niż w szpitalu. To w sumie dobrze, mogę nawet trochę odsapnąć.
Wycieram kącik ust chusteczką, spoglądając na przyjaciela, gdy znów się odzywa. Uśmiecham się delikatnie i kiwam głową.
- Nie chcę cię smucić, Charlie, ale w pewnym sensie tak właśnie jest. Nie jesteśmy już najmłodsi. - Śmieję się cicho.
Kiedy zdaję sobie sprawę, jak długo my się już znamy, robi mi się jednocześnie trochę dziwnie, a z drugiej strony to takie... ciepłe. Świadomość, że mam kontakt z kimś, kto znał mnie jeszcze w szkole średniej. Co prawda wówczas nasze relacje wyglądały trochę inaczej niż teraz, a całe moje ciało reagowało na jego osobę w zupełnie inny sposób... No ale. Teraz jest w sumie nawet jeszcze lepiej.
- Skoro ty zadbasz o alkohol, to ja przygotuję kolację. Dawno nie gotowałem, ale skoro mam okazję, to dlaczego nie? Co chciałbyś zjeść?
Powrót do góry
 
Go down
[MG] Hurricane

avatar
3024
#Mieszkaniec Riverdale City
Korespondent Wojenny
3024


   
Sob Paź 14, 2017 3:39 pm
       
Zmarszczył brwi i odsunął się oburzony. Starał się nie pokazać po sobie rozbawienia.
Nie wiem jak ty, ale ja wciąż jestem młody. – Charles, dla podkreślenia tego, jak bardzo nie zgadza się z tym, co powiedział Noel, groźnie nabił kawałek mięsa na widelec. Przez moment zastanawiał się, co zaproponować. – Właściwie jest takie dobre coś. Jedzą to na wschodzie Europy. Nazywają to... – Odchrząknął, przygotowując się aby dobrze wypowiedzieć egzotyczną nazwę. – Verynicki. Kojarzysz?
Powrót do góry
 
Go down
Noel Varnham

avatar
31
#
Mieszkaniec Riverdale City
Chirurg
31


   
Nie Paź 15, 2017 12:22 pm
       
Śmieję się cicho, rozbawiony jego teatralnym oburzeniem. Nakręcam makaron na widelec i wsuwam sobie do ust, skupiając się na jedzeniu, gdy mój towarzysz szuka odpowiedzi na moje pytanie. A kiedy ostatecznie je uzyskuję - podnoszę na niego spojrzenie, unosząc brew. Cóż to takiego?
- Skąd wzięło cię na jakieś jedzenie ze wschodniej Europy? I dlaczego mam dziwne przeczucie, że ma to związek z jakimś twoim kochankiem z tamtych terenów? - Uśmiecham się głupio, trochę krzywo.
I w takich momentach przypomina mi się, że on może mnie tu tak delikatnie podrywać tylko dlatego, że taki już po prostu jest. W końcu nie bez powodu robię mu te wszystkie badania, także na choroby, których mógłby nabawić się przy zbyt dużej ilości przewijających mu się przez łóżko mężczyzn. Przyglądam mu się chwilę w ciszy. Zastanawiam się, kiedy on się w kimś zakocha. I czy w ogóle.
- W każdym razie - ciągnę dalej. - Nie mam pojęcia, co to jest. Jeśli podeślesz mi jakiś przepis, to mogę spróbować. Jeśli mi nie wyjdzie, najwyżej coś zamówimy.
Powrót do góry
 
Go down
[MG] Hurricane

avatar
3024
#Mieszkaniec Riverdale City
Korespondent Wojenny
3024


   
Nie Paź 15, 2017 2:07 pm
       
Charles pokiwał głową i gdy tylko przełknął kęs, odezwał się.
.– Przeczucie cię nie zmyliło. Pamiętasz, jak jakiś czas temu wkurzyłem Ruska, więc w ramach zemsty zabrał mnie na plac budowy i wpakował do aresztu? Od tamtego spotkania nasze relacje się... zmieniły i to właśnie on poczęstował mnie niezłym jedzeniem. – Podniósł rękę i z zakłopotaniem pomasował sobie kark. Garik samą swoją obecnością niemal bez przerwy przypominał mu tamte okropne chwile, nawet jeśli teraz nie próbowali się zabijać, wieszać, dusić i bić. – Wiem, żeby na niego uważać. Uważam i pilnuję siebie i jego. – Starał się uprzedzić to, co powie Noel i uspokoić go. Chciał szybko zmienić temat.– Te verynicki to takie... pierogi. Jeśli chcesz, mogę przyjechać wcześniej i przy nich pomóc, bo to sporo pracy. Podobno można je zrobić ze wszystkim, nawet pepperoni i mozzarellą – dodał jako ciekawostkę i znów skupił się na jedzeniu.
Powrót do góry
 
Go down
Sponsored content

#


   
       
Powrót do góry
 
Go down
 
Włoska restauracja 'Ricotta'
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
     Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Restauracja „Pod skrzydłami”
» Restauracja

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach
Skocz do: